FORUM MODELARZY KARTONOWYCH   
Regulamin i rejestracja regulamin forum  jak wstawiac grafike, linki itp do wiadomosci grafika i linki w postach

FORUM GŁÓWNE
Modele kartonowe, ich budowa, technika, problemy, recenzje, nowości oraz wszystkie tematy związane z Naszym Hobby :-)


Projekt Grupowy:  50 lat Małego Modelarza  
Na tapecie:  Akcja sprzątania forum. W czynie społecznym, bez nagród i medali :>  
Na tapecie:  Projekt 50 lat Małego Modelarza - apel o uzupełnienie brakujących zdjęć.  


 Działy  |  Tematy/Start  |  Nowy temat  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Widok ze stronicowaniem  |  Zaloguj się   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
22-07-21 18:08  [R] "Wolf" (Shipyard, 1:96)
Mariaszek 



Na Forum:
Relacje w toku - 4
Relacje z galerią - 10
Galerie - 3
 

Właściwie nie lubię budować kliku żaglowców naraz, ale mam duże wątpliwości, czy budowa Mercurego będzie kontynuowana. Popełniłem już na nim tyle błędów i wykonałem tyle poprawek, że chyba w którymś momencie został przekroczony „punkt krytyczny”.

Wpadł mi natomiast swego czasu w ręce taki modelik. Po rozpakowaniu, wręgi laserowe wypadły z woreczka i do tego prawie same się złożyły. Nie pozostało nic innego, jak kontynuować. Tym bardziej, że po Mercurym miałem ochotę trochę pokombinować z nowymi narzędziami i materiałami. Uznałem, że taki modelik będzie na te próby w sam raz.



Ponieważ nie do końca spodobał mi się wycinankowy pokład, postanowiłem spróbować tego, co z takim powodzeniem, stosują Koledzy z Forum i zrobiłem go na próbę z forniru. To było pierwsze spotkanie z tym materiałem. Próba na tyle mi się spodobała, że pokładzik przykleiłem do modelu. Mam nadzieję, że nie zostanę wyrzucony dyscyplinarnie razem z ta relacją, ale nie ukrywam, że to raczej nie jest ostatni udział drewienka w tym modelu. Tych, których interesuje jednak takie mieszanie materiałów, szczególnie zapraszam.



Poszycie przykleiłem już z elementów wycinankowych. Zastanawiałem się, czy ostateczną warstwę poszycia rozcinać na osobne deseczki, ale ostatecznie przykleiłem je bez rozcinania, stopniowo, kontrolując dopasowanie na krótkich odcinkach i pomagając sobie przyrządem gładzącym.





Oklejki jak widać były nieco za długie, ale to zdaje się tak ma być. Wystarczyło przyciąć i gra.



Część „podwodną” pomalowałem białą farbą akrylową, starając się nie zasłonić całkowicie rysunku wydrukowanych „desek”. I tak oto powstał z grubsza kadłubik.



I na razie tyle.

--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
23-07-21 16:25  Odp: [R]
Mariaszek 



Na Forum:
Relacje w toku - 4
Relacje z galerią - 10
Galerie - 3
 

Bardzo dziękuję za czymanie kciuków i zanim wrzucę nową aktualizację – to choć troszkę odpowiem na pytania:

Guciu - rozmiar modeliku mnie również zaskoczył. Spodziewałem się czegoś większego i też się lekko zdziwiłem po otworzeniu paczki. Jest to faktycznie pewne wyzwanie. Choć akurat Ty - po modelach Seahorsa - masz już w robieniu małych modelików całkiem przyzwoitą specjalizację:)

Kudłaty - pokład robiłem wg sposobu opisanego przez Paragrafa w jego relacji z budowy Victory: http://www.konradus.com/forum/read.php?f=1&i=204705&t=204705&filtr=0&page=5
Zrobiłem takie same przyrządy, tak samo barwiłem krawędzie, tak samo szlifowałem pokład, a że ostatecznie nie wyszło mi tak samo, jak Paragrafowi, to już dawno jemu i sobie wybaczyłem:)

Od Mercurego raczej nie potrzebuję odpoczynku, bo modelowanie to dla mnie w ogóle odpoczynek (nawet jeśli czasem nie wychodzi:)). Po prostu nie będę go już robił. Może kiedyś - od nowa - wrócę do brytyjskich fregat, ale na razie nie planuję takiego akurat tematu.

Lee – myślę, że każdy model można pokazać i o nim spokojnie porozmawiać. Gorąco do tego zachęcam i czekam na relację.

Tomasz K. - laserunek powiadasz? Ani bym przypuszczał, że takie coś umiem (chyba:)).

Cordel – no proszę Cię;).

Hastur – farbę na dno kładłem zwyczajnie pędzelkiem. Jedna warstwa farby wystarczyła.

Jeszcze jedno - modelik jest już nieco dalej posunięty w budowie w stosunku do początku tej relacji, co wynika częściowo z tego, że sporo zdjęć z początkowego etapu budowy – i to niestety tych lepszych – przepadła razem ze starym kompem. Zastanawiałem się zatem, czy jest sens zaczynać. Ale jakbym miał wrzucić potem tylko samą galerię, to też byłoby słabe. Jednak co relacja to relacja. Z niedobitek, które ocalały spróbuję coś sklecić, a z czasem powinno być ze zdjęciami coraz lepiej.

Z drugiej strony, nie ma tego złego …. mając już jakiś materiał, mam dużo większą szansę na regularne aktualizacje – pewnie mniej więcej co tydzień, tak, żebyśmy budowę skończyli już razem. A jak wyjdzie – to zobaczymy.

Post zmieniony (23-07-21 16:26)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
30-07-21 23:36  Odp: [R] "Wolf" (Shipyard, 1:96)
Mariaszek 



Na Forum:
Relacje w toku - 4
Relacje z galerią - 10
Galerie - 3
 

Dziś będzie o rufie. Dużo tu nie będzie bo i rufa mała. W tym modeliku tworzą ją głównie dość duże okna z cieniutkimi ramkami.

Już samo to nie brzmi dobrze, zatem pierwszą czynnością było kilkukrotne skserowanie tego elementu, gdyby okazało się, że trzeba go wycinać kilka razy. Jakimś cudem udało się to zrobić jednak za pierwszym podejściem, a sprawcą cudu była głównie lupa nagłowna, którą przy tym modelu zacząłem stosować. Cóż – mówią, że nie młodniejemy a i wzrok lepszy nie będzie. Może być, że prawdę mówią.



W zdobieniach niczego nie zmieniałem, uznając, że wycinankowe są po prostu wystarczająco „ładne”. Nie wiem, czy były to tylko malunki, czy płaskorzeźby, ale ciut uwypukliłem te figury. W sumie i tak niewiele widać, bo dość to małe.



Wycięte ramki przeszkliłem folią z dyskietki, dołożyłem wycięte wcześniej zdobienia i kilka innych drobiazgów.

Zbliżenie pokazuje, że idealnie nie jest, ale malunki z wycinanki robią swoje. Jak na tak mały okręcik ciekawa ta rufka. Może przez to, że taka ażurowa.

Na koniec dołożyłem też boczne okienka robione w ten sam sposób, co cała rufa.



W temacie zdobień to właściwie tyle. Czyli ani za dużo, ani za mało. Chyba:).

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
05-08-21 21:58  Odp: [R] "Wolf" (Shipyard, 1:96)
Mariaszek 



Na Forum:
Relacje w toku - 4
Relacje z galerią - 10
Galerie - 3
 

Cóż Tomku, różne materiały, różne skale, wady, zalety, temat - rzeka. Będzie okazja, to pogadamy:).

Na tą chwilę myślę sobie, że dobrze jest wszystkiego popróbować i tu, przy Wolfie, popróbujemy i pomieszamy karton z drewienkiem.

Przy gretingach nie chciałem kombinować. Miały być prosto z wycinanki i były.
Przykleiłem je do pokładu i przez jakiś czas wydawało mi się, że jest ok.



Potem, zachęcony niezłym efektem pokładu, zamówiłem trochę listewek różnych rodzajów z zamiarem wykonania niektórych elementów na pokładzie również z drewienka. Posługując się skalpelem, pilniczkami i papierkiem ściernym zrobiłem sobie taką kołkownicę.



Wiem, że ma jakieś tam niedoskonałości, ale i tak byłem nią zachwycony:).

Dorobiłem jeszcze w podobny sposób stojaki na wiosła i wrócił temat gretingów. No bo zobaczcie sami - jakoś tak nie pasowały.



Przyszedł zatem czas, by wytoczyć cięższe kanony:)

Jako że warsztacik wzbogacił się niedawno o stoliczek krzyżowy, powstała świetna okazja, aby spróbować go wykorzystać. Zrobiłem jakieś combo posiadanych maszynek i zacząłem próby z nacinaniem grzebyczków.



A te wychodziły rożnie. Raz szczeliny okazywały się za duże… (te było łatwiej zrobić, ale one bardziej pasowałyby właśnie do skali 1:72/64)



... a raz wychodziły za małe.



Zabawa była niezła. W końcu trzecia wersja, choć nadal niedoskonała, okazała się wystarczająco dobra, aby w tej skali dłużej się nie wygłupiać i takie zostały.



Na ostatnim zdjęciu widać fragment kolejnej kołkownicy, ale tą pokażę bliżej może następnym razem. Tym bardziej, że mam jeszcze jedną do skończenia.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
12-08-21 17:12  Odp: [R] "Wolf" (Shipyard, 1:96)
Mariaszek 



Na Forum:
Relacje w toku - 4
Relacje z galerią - 10
Galerie - 3
 

Faktycznie, narzędziołki sprawiają problem zwłaszcza wtedy, gdy nie ma się stałego miejsca do pracy, a tak niestety u mnie jest.
Na szczęście te narzędzia wcale nie są takie duże. Więc gdzieś tam w szafie się mieszczą, a jak trzeba coś na nich zrobić, to się je wyciąga.

Miało być o kołkownicach, ale coś nie mogę się zabrać, żeby skończyć ostatnią, więc zamiast tego dziś koło sterowe.
Elementy z wycinanki skserowałem i nakleiłem na listeweczki.
Następnie wywierciłem otwór wewnętrzny na koło sterowe mniejszym wiertełkiem i stopniowo powiększałem otwór szlifiereczką.



Gdy to było gotowe, wyszlifowałem ramę koła od zewnątrz tym razem szlifiereczką talerzowa. Daje to dużo lepszy efekt, niż gdyby to wycinać.
Swoją drogą, szlifiereczkę tego typu można śmiało wykorzystywać do obrabiania (zamiast wycinania) różnych kartonowych elementów – kół, wręg i innych zaokrąglonych części, które trudno jest równo wyciąć skalpelem. Szczerze polecam.



Dylemat jak połączyć koła szprychowe rozwiązałem w ten sposób, że najpierw uciąłem krążek z wykałaczki, a potem połączyłem go z obręczą cieniutkimi patyczkami.
Gdyby obręcz była choć trochę większa można byłoby nawiercać w niej otworki, ale tutaj było to zbyt trudne (przynajmniej dla mnie).
Nic to jednak - zmiana skali w kolejnych modelach żaglowców to jeden z planów na przyszłość.







Podstawa koła sterowego powstała znowu z wykorzystaniem szlifiereczki.



Na koniec kartonowy „gózdek” i kółeczko gotowe.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
21-08-21 22:30  Odp: [R] "Wolf" (Shipyard, 1:96)
Mariaszek 



Na Forum:
Relacje w toku - 4
Relacje z galerią - 10
Galerie - 3
 

Miały być kołkownice, są i kołkownice. W innych modelach, przy tak małych elementach, kartonowe kołkownice czasami nie wytrzymywały napięć, jakie później im nakładałem. Dlatego tym razem postanowiłem wykorzystać również drewienko.

Pachoły robiłem parami, Najpierw wywierciłem w nich otwory,. Rowki między otworami początkowo wydrążyłem minipilniczkiem, ale lepsze efekty dało jednak nacięcie ich skalpelem.

Potem naciąłem szczeliny pod ławę naglową. Zatem od razu z grubej rury - w akcji maszynka.




Głowy pachołów oszlifowałem pilniczkiem.



Przy ławie naglowej znowu stoliczek krzyżowy okazał się świetną pomocą, umożliwiając nawiercanie otworów w równych odstępach. Oczywiście dla trzech ław to armata na muchy, bo równie dobrze można odmierzyć to linijką i oznaczyć punkty ołówkiem. Ale ten modelik to świetne pole do nauki i nabywania doświadczenia.





Nagle próbowałem wytoczyć i wyszło nawet fajnie, ale znowu nie dla tej skali. Tak małych nagli wytoczyć mi się nie udało. Pozostał zatem drut mosiężny z kapką kleju. Za pięknie nie wyszło, ale na szczęście i tak wszystko zostanie zawalone linami.



Odpowiedz na tę wiadomość 
 
27-08-21 17:11  Odp: [R] "Wolf" (Shipyard, 1:96)
Mariaszek 



Na Forum:
Relacje w toku - 4
Relacje z galerią - 10
Galerie - 3
 

Łódeczka została uzbrojona.

Boki lawet robiłem podobnie jak kołkownice – parami. Dwie listewki skleiłem razem taśmą papierową i przejechałem pilniczkiem po ich krawędziach tworząc ząbki.

Kółeczka z kolei „wytoczyłem” z okrągłego patyczka ciut grubszego niż wykałaczka. Wytoczyłem to nieco za duże słowo – po prostu patyczek włożyłem w miniszlifierkę, a przy jego obracaniu przykładałem pilniczek na zmianę ze zmodyfikowanym ostrzem skalpela, aby wychodziło mniej więcej takie coś.



Średnice są tak nieduże, że właściwie kilkadziesiąt sekund „toczenia” wystarczało na zrobienie jednej całej ośki z kółkami. Cała sztuka polegała na tym, by nie przykładać pilniczka zbyt mocno – bo wtedy ośka potrafiła się złamać.

Przygotowane elementy złożyłem i dodałem oczka z drutu.



Efekt uznano za zadowalający, zatem czym ruszyła produkcja seryjna:



Skoro udało się wytoczyć ośki, to czemu nie miałoby się udać z lufkami? Spróbowałem i wyszło tak:


Efekt raczej niczego nie urywa, tym bardziej, że po pomalowaniu bardziej widoczne stały się niejakie niedoskonałości. W sumie z tego akurat elementu jakoś bardzo zadowolony nie jestem, ale uznałem, że w tej wielkości „ujdzie”. Zresztą po postawieniu na pokładzie i tak niewiele z tych luf widać.





Poza kilkoma drobiazgami właściwie większe elementy na pokładzie są skończone.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
27-08-21 22:28  Odp: [R] "Wolf" (Shipyard, 1:96)
Mariaszek 



Na Forum:
Relacje w toku - 4
Relacje z galerią - 10
Galerie - 3
 

Guciu - a widzisz, miałem o tym napisać i zapomniałem. Dzięki za zwrócenie na to uwagi!

Zrobienie sensowych talii, które by mi się podobały w tym rozmiarze, jest poza moimi możliwościami. A i chęciami by je robić, więc nawet nie próbuję:). Na Mercurym trochę sobie w tym zakresie poszalałem i na razie mi wystarczy.

Przy Wolfie przyjąłem założenie, że - właśnie ze względu na jego rozmiar - będę stosował pewne uproszczenia. Bardziej chciałbym się skupić na lepszym wykonaniu elementów, które w ogóle widać. Uznałem subiektywnie, że talie do nich nie należą:).

Kibicuję jednak Tobie i jestem pewien, że coś dobrego w tym temacie wymyślisz.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
02-09-21 17:38  Odp: [R] "Wolf" (Shipyard, 1:96)
Mariaszek 



Na Forum:
Relacje w toku - 4
Relacje z galerią - 10
Galerie - 3
 

Z ostatnich większych elementów został kabestan.
Jego elementy skserowałem i kopie nakleiłem na listewki. Potem je wyciąłem i obrobiłem na szlifiereczce (acz pilniczkiem też można).



Jufersy zrobiłem, a raczej wykorzystałem papierowe. Były na składziku, pewnie innej okazji do zastosowania nie będzie, więc wziąłem co było. Arkusik z jufersami zabejcowałem przed ich wycinaniem, dzięki czemu złapały fajny kolorek. Tu nastąpiło kolejne uproszczenie - odciągi do jufersów wykonałem z jednego odcinka drutu, którym owinąłem też sam jufers. Co prawda te kartonowe są trochę plaskate, ale jakoś tu mi pasowały.



Wykonałem też galion. Początkowo chciałem nakleić tylko wydrukowany element, ale nie wyglądało to za dobrze. Ostatecznie zatem „ukształtowałem” go za pomocą kilku warstw kleju i lekkiego szlifu tu i ówdzie. Po czym - wbrew zasadom - pomalowałem go na złoto. Nie będę tu dorabiał ideologii, że ten kolor lepiej w tej skali oddaje kształt galionu, albo innych podobnych – Tak mi się po prostu podobało.

Jako że kadłubek z grubsza się w ten sposób zamknął, powstała okazja do strzelenia kilku fotek pokazujących cały modelik.
Jakieś drobiazgi na pokładzie jeszcze dojdą, ale to już na etapie wykańczania.









Odpowiedz na tę wiadomość 
 
03-09-21 17:18  Odp: [R] "Wolf" (Shipyard, 1:96)
Mariaszek 



Na Forum:
Relacje w toku - 4
Relacje z galerią - 10
Galerie - 3
 

Kudłaty - Drewniana część podstawki była kupiona na jakiejś imprezie modelarskiej. Pomalowałem ją tylko.
Słupki natomiast zostały wzięte z jakiegoś plastikowego modelu i pomalowane na miedziany kolor. Ale są za delikatne i docelowo podstawka będzie jednak inna.
A zoty, jak to zoty - był tu zotym środkiem ;).

NyFu – działa malowałem Tamiya Acrylic Gun Metal X-10.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
14-09-21 22:07  Odp: [R] "Wolf" (Shipyard, 1:96)
Mariaszek 



Na Forum:
Relacje w toku - 4
Relacje z galerią - 10
Galerie - 3
 

Przy Wolfie uznałem, że czas zacząć kręcić swoje linki. Co prawda, w tej skali ma to sens tylko dla grubszych linek (na sztagi i wanty), ale uznałem, że na początek dobre i to. Na razie zatem spróbowałem skręcić linki właśnie głównie na wanty. Może wrócę jeszcze do tematu przy kręceniu lin kotwicznych, ale to jeszcze zobaczymy, co tam w składziku do tego czasu się znajdzie.

Kręcenie wyglądało dość dziwnie - chciałem załapać w praktyce, jak te linki się w końcu zwija. Niby jest wiele filmików i innych tutoriali to pokazujących, jednak wyszła stara modelarska prawda, że najlepiej się człowiek uczy, gdy sam czegoś spróbuje. Z jednej strony zatem zrobiłem przepisowy zestaw kółek zębatych z haczykami, z drugiej - we wkrętarce umieściłem krzyżak też z haczykami. Wygladało to wszystko dość dziwnie i na pewno nie jest to wersja dla samotnych - w kręceniu musiała pomagać mi zawsze jakaś dobra dusza, a wiadomo, jak o nią teraz ciężko;).
Po jakimś czasie część z zębatymi kółkami się rozleciała, więc nawet nie bardzo mam jak pokazać, jak to wyglądało. Ale może to i lepiej, bo to nie była dobra droga. Do tego czasu udało się jednak coś tam zdziałać. Jedna z lepiej skręconych linek wyszła tak:



Kręciłem linki białe, bo je można ciekawiej barwić. Nie chciałem, żeby to były "płaskie" czarne linki. Starałem się je zatem tak zabarwić, żeby uwypuklić ich splot. Linkę przecierałem w palcach umaczanych wcześniej w farbie, a potem przeciągałem ją jeszcze przez ręcznik papierowy z odrobiną mydła w płynie. Robota była zatem brudna, ale z wyniku jestem zadowolony. Mniej więcej taki efekt chciałem uzyskać.



Wanty założyłem na maszty. Same maszty to raczej krótka piłka - doszlifowałem po prostu okrągłe patyczki.



Potem przyszedł czas na sztagi. Tu wykorzystałem linkę - gotowca. Widać że splot jest ciut mniej ciasny. W tym modelu mi to niespecjalnie przeszkadza, ale chyba w kolejnych jednak będę się starał więcej kręcić;).



Marsy zrobiłem z wycinanki, czyli z kartonu. W ich wykonaniu najtrudniejszym elementem było wywiercenie w kartonie otworów, przez który będzie miała później przejść wielolina. Właściwie samo wykonanie otworków trudne nie było – wykorzystałem do tego ręczną wiertareczkę, ale obawiałem się, czy karton wytrzyma późniejsze przeciąganie linki. Dlatego krawędź marsa okleiłem dodatkowym paskiem papieru, mocno nasączonego klejem. Ponieważ marsy w wycinance miały wydrukowany rysunek drewna, który różnił się trochę od tego, co mam na pokładzie, to pomalowałem je na czarno.



Z bloczkami do wieloliny zawsze miałem problem. Tym razem rozwiązałem go za pomocą znanego już zestawu. Najpierw wierconko, potem szlifowanko. Można było te bloczki w rękach papierkiem objechać, ale jako że maszynka była akurat wyjęta, to skorzystałem.



Po przygotowaniu bloczków, nastąpił najbardziej krytyczny moment, czyli przewlekanie liny przez marsa. Krytyczny jednak tylko się wydawał, bo zamontowało się wszystko jakoś podejrzanie łatwo.



Komplecik zrobiony więc można rzucić okiem na całość.





Bystre oko potencjalnego obserwatora dostrzeże na wantach knagi, ale o nich, to może już następnym razem.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
23-09-21 20:18  Odp: [R] "Wolf" (Shipyard, 1:96)
Mariaszek 



Na Forum:
Relacje w toku - 4
Relacje z galerią - 10
Galerie - 3
 

Miało być o knagach, będzie o knagach. To takie dość monotonne elementy o trudnym do wycięcia (przynajmniej dla mnie) kształcie. Dodatkowo, gdy już się wytnie coś tak małego, co trzeba czymś szkodliwym nasączać, żeby się nie rozwarstwiło i ma to jeszcze utrzymać naciąg linki, no to już pojawia się mały problem. Przyznam, że nie wymyśliłem niczego, co można by z tym zrobić, ale postanowiłem wykorzystać pomysł zaprezentowany na Kodze w jednej z relacji autora o nicku Witek. Swoją drogą te relacje to skarbnica świetnych pomysłów.
Jeszcze raz wykorzystałem jakiś kawałek listewki. Na początek wywierciłem w nim w równych odstępach otworki, tyle że tym razem dość duże.



Następnie półokrągłym pliniczkiem zrobiłem w listewce od góry i od dołu „łuczki” (jeśli można w tym przypadku mówić o jakimś dole, bądź górze).



Potem listewkę rozciąłem na dwoje i z każdej części poodcinałem knagi.



Gotowe knagi zamocowałem do want oraz do wewnątrz nadburć i założyłem na nie od razu liny. Myślę, że łatwiej będzie dzięki temu zaczepiać przyszłe linki od żagli. Zresztą teraz wygodniej je się mocuje.



Dokończyłem też maszty. Praca była tu bardzo podobna jak przy pierwszym piętrze drzewc, więc i nie bardzo jest o czym nowym pisać. Z tym, że tutaj na wanty zastosowałem już cieńsze linki (choć nie wiem, czy to w ogóle widać).





Teraz będą już żagle. Na razie wyblinek nie będę wiązał. Przestrzeń między wantami wykorzystam do przekładania tam pęsety i mocowania linek przy kołkownicach. Idę tu śladami ANDR7EJA z naszego Forum, który tak właśnie postępował przy którymś ze swoich znakomitych modeli. Pamiętam, że wtedy mnie to zaintrygowało i wreszcie jest okazja, by też tego spróbować. Czy się sprawdzi i czy będę umiał to wykorzystać – zobaczymy.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 Tematy/Start  |  Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek