Srebrna Szczała też już od dłuższej chwili w domu. Zawartość żyje, nawet już widzi wszystkie kolory :) Niektóre nawet podwójnie :)))
Wrocławiaki po raz kolejny udowodnili, że się da. I to jak :) Dla mnie ten wyjazd szczególnie obfitował w niespodzianki (np pół StuGa, Święty Mikołaj, podróże w czasie i przestrzeni czy "wieczór z piątku do niedzieli" :D). Generalnie, spodziewałem się, że będzie cacy, ale że aż tak? Czesiu, to już się robi nieprzyzwoite :D Dzięki!!!
PS: A Wrocławianki...mmmm... :)))
Hope is the first step on road to disappointment.