Akra to co tu opisałem to nonsens, który pokrywa się z faktami. Jest wiele historii, które w kręgu detektorystów, kolekcjonerów, poszukiwaczy, pasjonatów i ich rodzin miały taki przebieg. Najbardziej absurdalna jest ta ze zdjęciem. Gdzie faktycznie młody chłopak, za zdjęcie dziadka, którym pochwalił się nieopacznie w sieci, miał wjazd z futryną o 5 rano na chatę i przeleżał kilka godzin skuty twarzą do ziemi, gdy w tym czasie smutni panowie przy akompaniamencie lamentów matki, robili w mieszkaniu kipisz. O ukradzionych całych kolekcjach rodzinnych/numizmatycznych/broni/boratynek/itp przez policję, które później w niewyjaśnionych okolicznościach ginęły z depozytów policyjnych, nawet już nie wspominam. Możesz mi wierzyć albo nie, ale
WKZ-t
(wojewódzki konserwator zabytków), raczej się nie cacka, i sprawa trafia od razu do prokuratury. Fakt, że odkąd poleciało parę łbów w prokuraturze i policji, bardziej ludzko do tego podchodzą, ale to prawo dalej działa i jest stosowane.
(To jest moja prywatna opinia, poparta jedynie obserwacjami, ale ten zabieg miał na celu położenia łapy na kolekcjach, często bardzo cennych i unikatowych, prywatnych muzeów i kolekcjonerów, które posiadały w swoich zbiorach obiekty, na które nie mogły pozwolić sobie muzea państwowe, lub... [to pozostawiam domyślności])
Drugim absurdalnym przepisem jest możliwość posiadania detektora metali. Możesz go legalnie kupić. Możesz go legalnie posiadać. Ale używanie go jest już nielegalne (sic!). Jedynym wyjątkiem są obszary plaż publicznych i pas przybrzeżny zbiorników wodnych od bezpośredniego styku linii wody z lądem do głębokości chyba 1,5m
(tu sobie głowy uciąć nie dam czy dokładnie tak, bo to się kilka razy zmieniało ale na pewno nie na całej powierzchni zbiornika). O każde inne użycie detektora metali musisz wystąpić o zgodę do WKZ i właściciela terenu. Reasumując: detektorem metalu nie możesz sobie machać nawet we własnym ogródku, bez zgody władz. I wisienka na torcie: takie przepisy funkcjonują tylko w Rzeczpospolitej (Ludowej) :-) Nigdzie na świecie nie ma takich chorych przepisów.
I na koniec napomknę tylko, że ogólnie ochrona zabytków w Rzeczpospolitej (Ludowej), to po prostu kpina. Absurd goni absurd. Ale to jak ktoś chce, niech podrąży już we własnym zakresie, bo to temat rzeka.