05-08-26 23:21
Na forum od 2007
Relacje w toku - 6
Relacje z galerią - 3
Galerie - 10
Posty - 1 819
W Rupieciarni - 1
05-08-26 23:21
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2007
Relacje w toku - 6
Relacje z galerią - 3
Galerie - 10
Posty - 1 819
W Rupieciarni - 1
Kiedyś miałem nawet makabryczny w swej nierealności pomysł: Rozrysowania Le Turneau Overland Train TC-497 w 1:25.... Wyobrażacie to sobie? Jedno koło na czterech arkuszach A3 i miliony metrów bieżących bieżnika
GG 6801515
06-08-26 12:50
Na forum od 2005
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5
Posty - 7 132
Projekt 50 Lat MM
06-08-26 12:50
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2005
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5
Posty - 7 132
Projekt 50 Lat MM
A potem na szczęście wytrzeźwiałeś :-))))

JUŻ JUTRO KOLEJNE CIEKAWOSTKI!
06-08-26 23:30
Na forum od 2007
Relacje w toku - 6
Relacje z galerią - 3
Galerie - 10
Posty - 1 819
W Rupieciarni - 1
06-08-26 23:30
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2007
Relacje w toku - 6
Relacje z galerią - 3
Galerie - 10
Posty - 1 819
W Rupieciarni - 1
Jeżeli chcesz to w takich kategoriach szufladkować, to niestety, nie wytrzeźwiałem z tego tematu;P Wciąż zbieram rysunki, zdjęcia bo a nuż może kiedyś.... Na tych przyczepach dało by się niejedną wystawę modelarską poustawiać w kategorii 1:25 :P
GG 6801515
07-08-26 07:56
Na forum od 2005
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5
Posty - 7 132
Projekt 50 Lat MM
07-08-26 07:56
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2005
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5
Posty - 7 132
Projekt 50 Lat MM
Rozumiem że „może być może” myślisz tylko o samym ciągniku, czy także z jednym wagonikiem ? Jakie ciągnik miałby wymiary w 1:25?

**

JAK SZKOLONO ZAŁOGI DZIAŁ OKRĘTOWYCH PRZED POJAWIENIEM SIĘ NOWOCZESNYCH TECHNOLOGII SYMULACYJNYCH?



Na początku XX wieku pojedynczy pocisk okrętowy 305 mm kosztował więcej niż roczna pensja marynarza. Co gorsza, wystrzelenie zaledwie 200 pocisków trwale niszczyło stalową lufę działa.

Aby szkolić załogi bez bankructwa floty i niszczenia uzbrojenia, marynarki wojenne polegały na połączeniu ćwiczeń na sucho, symulatorów mechanicznych i strzelania z dział mniejszego kalibru

W epoce żaglowców głównym celem artylerii morskiej było szybkie strzelanie. Royal Navy nieustannie szkoliła załogi w automatyzmie działania: przeczyszczenie lufy, ładowanie, zamykanie, strzelanie. Zdecydowana większość tych czynności odbywała się „na sucho”.

Ostry ogień był rzadkością, ponieważ proch i śrut były zbyt cenne dla znajdującego się w morzu okrętu. Kapitanowie od czasu do czasu wyrzucali za burtę pustą beczkę jako cel, ale szkolenie polegało głównie na tym, aby mechaniczne powtarzanie ruchów weszło wszystkim w krew.

Pod koniec XIX wieku, gdy walki morskie przeniosły się na duże odległości, trafienie w cel wymagało uwzględnienia ciągłego kołysania okrętu. Sir Percy Scott z Royal Navy zrewolucjonizował szkolenie, konstruując „Dottera” (dot - punkt). To mechaniczne urządzenie przymocowane do celownika działa poruszało małą tarczę celu w górę i w dół, symulując ruch okrętu na falach. Artylerzysta śledził cel i naciskał spust, powodując, że elektrycznie poruszany „ołówek” uderzał w tarczę, znacząc na niej kropkę. Pozwalało to załogom ćwiczyć śledzenie celu tysiące razy bez amunicji.

Aby utrzymać prędkość ładowania potężnych dział drednotów, marynarki wojenne budowały na pokładzie ciężkie, drewniane lub metalowe makiety ich zamków. Załogi spędzały godziny, wpychając do nich ciężkie atrapy pocisków, aż do uzyskania wystarczająco krótkiego czasu.

Kiedy do sprawdzenia celności załogi konieczne było przeprowadzenie rzeczywistych ćwiczeń strzeleckich, marynarki stosowały sprytne obejście tego problemu: montowały mniejszą, tańszą broń bezpośrednio na lufie większego działa.



Oto stanowisko treningowe do strzelania z dział niewielkiego kalibru, zamontowane na 127 mm dziale na USS Florida na początku XX wieku. Strzelając mniejszą, tańszą amunicją z zespolonej lżejszej broni, załoga mogła ćwiczyć namierzanie celu i strzelanie bez zużywania lufy głównego działa.

Kiedy strzelec naciskał spust głównego działa, odpalało ono pocisk z dołączonego działa mniejszego kalibru. Ponieważ trajektoria lotu i rozprysk mniejszej broni były wystarczająco podobne przy strzelaniu z bliskiej odległości, oficerowie mogli doskonale ocenić celność i wyczucie czasu strzelca. Koszt wynosił ułamek ceny pocisku wielkiego kalibru, a lufa głównego działa nie uległa zużyciu.


DLACZEGO NIEKTÓRZY OFICEROWIE SS MIELI CZARNĄ, PUSTĄ NASZYWKĘ PO PRAWEJ STRONIE KOŁNIERZYKA

W złożonej hierarchii mundurów nazistowskich, pustą naszywkę na prawym kołnierzyku (Kragenspiegel) nosiły określone formacje podlegające jurysdykcji SS Heinricha Himmlera, ale nie należące do standardowych organizacji bojowych ani ogólnych. Najbardziej znaną grupą noszącą tę naszywkę była Sicherheitsdienst (SD) – agencja wywiadowcza SS i partii nazistowskiej – oraz Sicherheitspolizei (Sipo), do której należało Gestapo.



Podczas gdy standardowe oddziały bojowe Waffen-SS nosiły słynne podwójne runy Sig (ᛋᛋ) na prawym kołnierzu, oficerowie SD i Sipo nosili całkowicie pustą patkę na prawym kołnierzu. Aby zidentyfikować swoją jednostkę, nosili czarną naszywkę w kształcie rombu z literami „SD” (SD-Raute) na dolnym lewym rękawie szarych mundurów polowych.



Na zdjęciu bluza mundurowa SS-Hauptsturmführera z Sicherheitsdienst (SD) z pustą patką na prawym kołnierzu.

Pusta patka na prawym kołnierzu pojawiła się również na mundurach wielu zagranicznych ochotników w Waffen-SS w późniejszym okresie wojny. Ponieważ nazistowska ideologia rasowa nakazywała, że tylko żołnierze „germańscy” są godni noszenia świętych run Sig, jednostkom niegermańskim (takim jak francuscy, włoscy, ukraińscy czy ochotnicy z Bałkanów) surowo zabraniano ich noszenia.

Teoretycznie te zagraniczne dywizje miały na prawym kołnierzu naszywki z własnymi emblematami narodowymi – takimi jak francuska lilia lub łotewski promień słońca – jednak niedobory zaopatrzenia w czasie wojny, opóźnienia w produkcji i biurokratyczny chaos sprawiły, że wiele z tych specjalnych odznak nigdy nie zostało wyprodukowanych ani rozprowadzonych.

W rezultacie tysiące zagranicznych rekrutów Waffen-SS walczyło i ginęło, nosząc domyślnie całkowicie pustą, czarną naszywkę na prawym kołnierzu. Tak więc, niezależnie od tego, czy reprezentowała oficera SD tajnej policji, czy zagranicznego poborowego w dywizji z końca wojny, pusta naszywka była powszechnym, celowym elementem krajobrazu SS w czasie wojny.


ŻYCZLIWA PORADA AMERYKANINA



UWAGA
Włamywacze proszeni są o zabranie ze sobą dowodu tożsamości, abyśmy mogli powiadomić najbliższą rodzinę

Ale można i tak:



Z powodu rosnących kosztów amunicji, nie będziemy w stanie oddawać strzałów ostrzegawczych. Dziękujemy za zrozumienie.
07-08-26 19:02
Na forum od 2003
Relacje z galerią - 1
Galerie - 48
Posty - 3 134
W Rupieciarni - 1
07-08-26 19:02
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2003
Relacje z galerią - 1
Galerie - 48
Posty - 3 134
W Rupieciarni - 1
Akra Napisał(a):
-------------------------------------------------------

>
>
> Strzałki zrzucane z samolotu. Jeden z francuskich
> pilotów opisał jak jego strzałek spadła na
> siedzącego na koniu kawalerzystę, patrzącego się
> na samolot: przebiła ciało człowieka, a potem i
> konia, zabijając ich.

Te strzałki to broń przeciwko balonom obserwacyjnym, oraz sterowcom. Były dodatkowo powleczone jakąś substancją/stopem, która w kontakcie z powłoką sterowca wywoływała zapłon wydobywającego się wodoru z przebitych "zbiorników".
Pozdrawiam!
Chopin

Moje galerie. Nie chce mi się już walczyć z hostingami. Nie pasuje taki układ? Nie zaglądaj.
Lakiernia czołgów Różowy Słonik. Lakierujemy czołgi na każdy dostępny kolor, o ile jest to różowy...
07-08-26 20:50
Na forum od 2005
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5
Posty - 7 132
Projekt 50 Lat MM
07-08-26 20:50
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2005
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5
Posty - 7 132
Projekt 50 Lat MM
Pewnie też. Będąc jeszcze nastolatkiem czytałem kapitalną książkę, o Asach Przestworzy z licznymi cytatami z ich wypowiedzi. Z nazwisk pamiętam rozdział o Chucku Yeagerze, który tak wspominał któryś z wieczornych powrotów do domu. Nie wiem dlaczego, ale utkwił mi w pamięci ten cytat: "Żona spytała jak dziś było,a ja odpowiedziałem: Przekroczyłem dziś prędkość dźwięku".
Z tej samej książki wziąłem fragment wspomnień któregoś z francuskich asów (Fonck???) o strzałkach, który właśnie mówił o tym nieszczęsnym, żołnierzu na równie nieszczęsnym koniu. Książka, jak na głęboki PRL, była zaskakująca, bo o ile dobrze pamiętam, o sowieckich pilotach były chyba tylko dwa-trzy rozdziały: pamiętam, że było tam o Pokryszkinie.
09-08-26 01:38
Na forum od 2007
Relacje w toku - 6
Relacje z galerią - 3
Galerie - 10
Posty - 1 819
W Rupieciarni - 1
09-08-26 01:38
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2007
Relacje w toku - 6
Relacje z galerią - 3
Galerie - 10
Posty - 1 819
W Rupieciarni - 1
Jakie ciągnik miałby wymiary w 1:25?
Mówimy tu o całkiem ładnym parowozie gdyż wymiary samego pojazdu dowodzenia można by zamknąć w okolicach 560x201x204mm czyli kawał kloca jak by nie patrzeć...
GG 6801515
09-08-26 12:05
Na forum od 2005
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5
Posty - 7 132
Projekt 50 Lat MM
09-08-26 12:05
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2005
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5
Posty - 7 132
Projekt 50 Lat MM
Jaroslav – oj, czuję że się skończy tylko na „może kiedyś” :-)

*

DLACZEGO FREDDIE MERCURY NIGDY NIE NAPRAWIŁ ZĘBÓW?



Mick Rock, fotograf, który intensywnie współpracował z zespołem Queen w latach 70. i wykonał kultowe zdjęcie królowej Elżbiety II, powiedział: „Współpraca z zespołem Queen sprawiła mi ogromną przyjemność. Jedynym ostrzeżeniem, jakie otrzymałem, było to, że Freddie chciał, abym robił zdjęcia z zamkniętymi ustami. Miał krzywe, wystające zęby. Wyjaśnił, że nie chce usuwać zębów mądrości, ponieważ mogłoby to wpłynąć na jego skalę głosu, jego naturalną zdolność do śpiewania”.



„Wszyscy wiemy, że Freddie miał bardzo nietypowe zęby” – powiedział Rudi Dolezal, który nakręcił film dokumentalny o gwieździe. „Można by się zastanowić, dlaczego tak bogaty człowiek nie naprawił zębów?” „Bardzo się bał, że zmiana kształtu zębów wpłynie na jego wyjątkowy dźwięk głosu i sprawi, że zniknie. Bardziej przejmował się swoim głosem niż wyglądem fizycznym, a to wiele o nim mówi”.



Nawiasem mówiąc, gdy Freddie (tak zaczął siebie nazywać w szkole, bo naprawdę miał na imię Farrock) był dzieckiem, jego matka bardzo martwiła się jego wystającymi zębami i podjęła kroki, aby skorygować ich położenie. W wywiadzie powiedziała: „Próbowałam je prostować aparatem ortodontycznym, ale on nigdy nie zawracał sobie nim głowy. A kiedy podrósł, odmawiał robienia czegokolwiek, co mogłoby wpłynąć na jego głos”.

Możliwe jednak, że Freddie odmawiał noszenia aparatu ortodontycznego z powodu bólu, jaki mu sprawiał. Keith Wilson, jego kolega ze szkoły, powiedział: „Pamiętam, jak musiał nosić aparat ortodontyczny, który sprawiał mu ogromny ból i nienawidził go”.

Nienawidził też swoich zębów, ponieważ inne dzieci się z niego śmiały. Farang Irani, inny indyjski przyjaciel Freddy'ego, wspomina: „Wiesz, jak okrutne potrafią być dzieci. Bardzo się wstydził swoich wystających zębów. Irani dodał: „Zaczęliśmy nazywać go „króliczymi zębami”, i to przezwisko przyjęło się w szkole. Freddie był bardzo zawstydzony wyglądem swoich zębów, co sprawiało, że czuł się niepewnie. Zakrywał je górną wargą, a kiedy się śmiał, zakrywał usta dłonią. Później zapuścił wąsy, prawdopodobnie po to, żeby ukryć zęby.



Martwił się również, że nie jest wystarczająco przystojny, by zostać gwiazdą. Jeden z jego najstarszych przyjaciół w Anglii pamięta, jak Freddie patrzył w lustro i pytał się na głos: „Dlaczego jestem taki brzydki?”. Wyobraźcie sobie, Freddie uważał się za brzydkiego! To przypomina mi baśń Hansa Christiana Andersena o brzydkim kaczątku. Nie minęło dużo czasu, zanim Freddie stał się „pięknym łabędziem”, gwiazdą o światowej renomie. Jego dziecięce marzenia się spełniły. Ostatecznie zęby stały się jego znakiem rozpoznawczym, ale nawyk zakrywania ich górną wargą pozostał z nim do końca życia.


JAK WYGLĄDA KWATERA DOWÓDCY NA LOTNISKOWCU ATOMOWYM?

Dowódca lotniskowca ma w rzeczywistości dwie kwatery: wyściełany dywanami apartament z prywatnymi stewardami oraz maleńką metalową „skrzynkę”, z której może przejść na mostek w mniej niż 30 sekund.

Ta podwójna konfiguracja – przestronna „Kabina portowa” i spartańska „Kabina morska” - odzwierciedla ekstremalne wymagania dowodzenia 100-tysięcznotonowym okrętem o napędzie atomowym.

„KABINA PORTOWA” znajduje się tuż pod pokładem lotniczym (nie w nadbudówce!), i jest głównym pomieszczeniem administracyjno-mieszkalnym dowódcy. Pomimo nazwy, wykorzystuje on tę kabinę także na morzu do rutynowych prac papierkowych, snu i oficjalnych spotkań.

Została zaprojektowana tak, aby przypominała bardziej luksusowe biuro korporacyjne lub apartament hotelowy niż okręt, z wykładziną dywanową, panelami o fakturze drewna i oprawionymi historycznymi dziełami sztuki morskiej.



Apartament podzielony jest na trzy główne obszary:
- Kajuta prywatna: Sypialnia z podwójnym „prawdziwym” łóżkiem, szafą i prywatną łazienką z kabiną prysznicową.



- Biuro i salon: Wygodne miejsce pracy wyposażone w bezpieczne sieci komunikacyjne, biurko i fotele do spotkań z szefami działów.



- Jadalnia i sala konferencyjna: Formalna przestrzeń z dużym drewnianym stołem, gdzie kapitan przyjmuje także wizytujących dygnitarzy, sojuszników zagranicznych lub kadrę kierowniczą wyższego szczebla.



Posiłki do tej kabiny są przygotowywane w osobnej kuchni kapitańskiej przez wyspecjalizowanych kucharzy US Navy, pełniących także funkcję prywatnych stewardów.

„KABINA MORSKA”. Kiedy lotniskowiec prowadzi operacje lotnicze, nawiguje wąskimi kanałami lub operuje w środowisku wysokiego ryzyka, kapitan nie może pozwolić sobie na przebywanie długiej drogi z dolnego pokładu.

W takich sytuacjach dowódca przenosi się do kabiny morskiej. Zlokalizowana w wyspie, tuż przy mostku nawigacyjnym, to niewielkie, czysto funkcjonalne pomieszczenie.

Zawiera tylko jeden dwuosobowy materac, wbudowane metalowe biurko, telefon i prymitywną łazienkę. Ściany są z gołego metalu, a hałas silników odrzutowych na pobliskim pokładzie lotniczym jest ogłuszający. Jedyną jej zaletą jest bliskość pomostu bojowego, pozwalająca kapitanowi przejść od głębokiego snu do stanowiska dowodzenia w mniej niż 30 sekund.

PODWÓJNA PRZESTRZEŃ. Ponieważ lotniskowiec pełni funkcję okrętu flagowego Grupy Uderzeniowej, oficer który dowodzi zespołem, ale nie kieruje samym lotniskowcem, ma swój własny zestaw kabin portowej i morskiej.

I na koniec pierwsza i jak na razie jedyna kobieta, dowodząca lotniskowcem atomowym.



Captain (u nas: komandor) Amy Bauernschmidt objęła dowództwo USS Abraham Lincoln latem roku 2021, mając 51 lat.

Bauernschmidt objęła dowództwo po ukończeniu szkolenia z zakresu energii atomowej, lotnictwa i przywództwa wymaganego od dowódców lotniskowców. Bauernschmidt była również pierwszą kobietą pełniącą funkcję pierwszego oficera na pokładzie lotniskowca: stanowisko to zajmowała od września 2016 do stycznia 2019 roku, również na „Lincolnie”.

Bauernschmidt ukończyła Akademię Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych w maju 1994 roku. Był to pierwszy rok, w którym kobiety mogły służyć na okrętach i samolotach bojowych. W 1996 roku uzyskała kwalifikacje pilota marynarki wojennej, i przez całą swoją lotniczą karierę służyła w kilku eskadrach śmigłowców.



W lutym 2023 awansowano ja do stopnia Rear Admiral Lower half, czyli Kontradmirała Dolna połowa). Ten dziwaczny stopień oznacza rangę wyższą od komandora, ale niższą od „normalnego” kontradmirała. Ranga ta jest odpowiednikiem stopnia generała brygady w Armii Stanów Zjednoczonych, Siłach Powietrznych, Korpusie Piechoty Morskiej i Siłach Kosmicznych oraz odpowiednikiem stopnia komandora w większości innych marynarek wojennych.

W grudniu tego samego roku została przydzielona na stanowisko zastępcy dowódcy Siódmej Floty Stanów Zjednoczonych w Japonii. W kwietniu 2025 roku objęła dowództwo nad Pierwszą Grupą Uderzeniową Lotniskowców. Obecnie pełni funkcję Dyrektora ds. Operacji Morskich przy dowództwie Floty Pacyfiku Stanów Zjednoczonych. Tyz piknie.
10-08-26 12:39
Na forum od 2015
Posty - 912
10-08-26 12:39
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2015
Posty - 912
Klub
SPM - Szczeciński Paprykarz Modelarski
"tysięcznotonowym" chyba raczej rozdzielnie "stu tysięczno tonowym" ale głowy nie dam ;-)
10-08-26 21:29
Na forum od 2005
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5
Posty - 7 132
Projekt 50 Lat MM
10-08-26 21:29
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2005
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5
Posty - 7 132
Projekt 50 Lat MM
Spytałem AI i...
Twoje zdanie jest zrozumiałe, ale zawiera błąd gramatyczny (szyk wyrazów) oraz stylistyczny. Lepiej powiedzieć: „Wymagania dotyczące dowodzenia okrętem o napędzie atomowym i wyporności 100 tysięcy ton są ekstremalne".
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować