Zaloguj się Zarejestruj się
17-05-26 11:56
17-05-26 11:56
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2013
Relacje w toku - 4
Relacje z galerią - 11
Galerie - 35
Posty - 4 551
W Rupieciarni - 2
to jest tekst z jakiejś gazety sprzed wojny, lata dwudzieste abo trzydzieste
brystol jest gupi! lalalalaala!

wieje nudą, kiczem i kaszaną
17-05-26 13:13
17-05-26 13:13
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2004
Posty - 1 997
Żeby takie rzeczy wiedzieć to trzeba trochę poczytać.... niektórym tego brakuje.
17-05-26 14:59
17-05-26 14:59
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2010
Relacje w toku - 27
Relacje z galerią - 1
Galerie - 34
Posty - 11 145
W Rupieciarni - 20
Projekt 50 Lat MM
Faktycznie przeoczyłem datę 1926 r. - dokładniej przeczytałem i trochę więcej wiem Ciągle się uczę tak jak pan Długopis :-)
18-05-26 14:58
18-05-26 14:58
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2006
Relacje z galerią - 2
Galerie - 22
Posty - 1 414
Projekt 50 Lat MM
,,Ciągle się uczę tak jak pan Długopis . '' Rysiu dopisz jeszcze że gupi umrzesz . :-))



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-05-26 14:59.
24-05-26 08:26
24-05-26 08:26
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2010
Relacje w toku - 27
Relacje z galerią - 1
Galerie - 34
Posty - 11 145
W Rupieciarni - 20
Projekt 50 Lat MM
Jańcio - nie jesteś pierwszym, który mi to mówi, że umrę jako prostak i nieuk !
Serdecznie pozdrawiam
28-05-26 17:40
28-05-26 17:40
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2005
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5
Posty - 7 099
Projekt 50 Lat MM
NO DOBRA, WY TUTAJ MNIE ROBITA BAŁAGAN W MOIM WĄTKU :-) WIĘC MUSZĘ TROCHĘ ODŻYĆ!
Dziś wyjątkowo dużo tekstu, ale bardzo ciekawego (jak sądzę)

CIEKAWOSTKA - MAKABRA

Czy to prawda, że po zgilotynowaniu ofiara nie odczuwała bólu?



Nie, według francuskich badań medycznych dotyczących ofiar gilotyny. Odkąd Charlotte Corday (zabójczyni Jeana-Paula Marata) została zgilotynowana w 1793 roku, we Francji toczy się na ten temat ożywiona debata.

Naoczni świadkowie relacjonowali, że na jej twarzy pojawił się gniewny wyraz, gdy kat uniósł jej odciętą głowę i uderzył ją w twarz. Nie było to niczym naukowym, ale wywołało debatę, która trwała aż do początku XX wieku.

Wtedy to francuski lekarz, Beaurieux, otrzymał pozwolenie na zbadanie odciętej głowy mężczyzny o nazwisku Languille, wkrótce po jego ścięciu. Według artykułu o gilotynie, jego raport brzmi następująco: „Oto, co mogłem zauważyć natychmiast po dekapitacji: powieki i usta ściętego mężczyzny poruszały się nieregularnymi, rytmicznymi skurczami przez około 4-6 sekund. Odczekałem jeszcze kilka sekund. Spazmatyczne ruchy ustały.

Twarz się rozluźniła, powieki zmrużyły się nad gałkami ocznymi, pozostawiając widoczne jedynie białko spojówki. Wtedy krzyknąłem głośnym, piskliwym głosem: „Languille!”. Wtedy zobaczyłem, jak powieki powoli się unoszą, bez żadnego spazmatycznego skurczu (z namysłem podkreślam tę osobliwość), ale z jednolitym, całkiem wyraźnym i normalnym ruchem, jak to się dzieje w życiu codziennym z ludźmi, którzy właśnie się obudzili lub są pogrążeni w myślach.

Następnie wzrok Languille’a utkwił w moich, a źrenice się zogniskowały. Nie miałem już do czynienia z niewyraźnym i matowym spojrzeniem, pozbawionym wyrazu, które można zaobserwować u zmarłych, gdy się do nich mówi. im: Miałem do czynienia z niezaprzeczalnymi oczami żywych istot, które na mnie patrzyły”. Do 1956 roku dalsze badania wykazały, według rządowych doradców dr Piedelievre i Fourniera, że „śmierć przez dekapitację nie jest natychmiastowa… każdy istotny element pozostaje żywy… to brutalna wiwisekcja, po której następuje przedwczesny pogrzeb”.



W 1977 roku morderca Hamida Djandoubi był ostatnią osobą straconą na gilotynie we Francji we wrześniu 1981 roku Francja ostatecznie zniosła karę śmierci. Ostatnie publiczne użycie gilotyny miało miejsce w 1939 roku - widzimy to na zdjęciu.

I dalej mówi francuski lekarz: Ponieważ ofiary nie mogą mówić, nie da się z całą pewnością określić, jak wielki ból odczuwały, ale wydaje się, że przynajmniej w niektórych przypadkach pozostawały świadome przez jakiś czas. Rozmowy z rannymi ofiarami wypadków wskazują, że najczęściej przez pierwsze kilka minut nie odczuwają żadnego bólu (nawet gdy później ból był nieznośny), więc możliwe, że to samo dotyczy dekapitacji gilotynowej.

Istnieje jednak jedna istotna różnica w porównaniu z wypadkiem: te wypadki nadchodzą niespodziewanie. Natomiast mężczyzna lub kobieta z głową na pieńku jest doskonale świadomy tego, co ich czeka. Na przykład, kiedy miałem leczenie kanałowe u dentysty, wiedziałem, co się stanie, a ból pojawił się natychmiast. Dlatego skłaniam się ku myśli, że przynajmniej niektórzy z nich odczuwali straszny ból przez dłuższy czas. Morderstwo przestępców nadal jest barbarzyńską karą, ale wydaje się, że gilotyna nie była tak humanitarna, jak zamierzał jej twórca.


NIEWIELE BRAKOWAŁO

Incydent nazwany Broken Arrow (Złamana Strzała) z 24 stycznia 1961 roku – był wydarzeniem ocierającym się o katastrofę w niewiarygodnie wielkiej skali.



Tuż po północy bombowiec B-52G Stratofortress operujący z bazy sił powietrznych Seymour Johnson doznał poważnego wycieku paliwa w prawym skrzydle podczas rutynowej misji alarmowej. Gdy piloci próbowali wrócić do bazy, samolot doznał katastrofalnej awarii konstrukcyjnej skrzydeł na wysokości około 2400 metrów, w wyniku czego wpadł w korkociąg i rozpadł się nad Faro w Karolinie Północnej, około 19 km na północ od Goldsboro. Pięciu z ośmiu członków załogi katapultowało się i przeżyło; trzech straciło życie w katastrofie.

Samolot przewoził dwie bomby termojądrowe Mark 39 Mod 2. Każda z nich miała moc 3,8 megatony, co odpowiada 3,8 milionowi ton trotylu – około 260 razy większej niż siła rażenia bomby zrzuconej na Hiroszimę!



BOMBA NUMER 1
W miarę rozpadu samolotu zostały szarpnięte link zwalniające, inicjując sekwencję uzbrajania obu bomb tak, jakby miały zostać zrzucone na wroga. Spadochron pomyślnie rozwinął się, spowalniając opadanie. Bomba wylądowała nienaruszona, stojąc pionowo na polu, z czaszą zaczepioną o gałęzie drzewa.

Kiedy technicy uzbrojenia rozmontowali bombę, odkryli, że siedem z ośmiu jej etapów uzbrajania, zapalania i odpalania zostało aktywowanych. Ostatnią barierą uniemożliwiającą pełną detonację termojądrową był pojedynczy, niskonapięciowy, mechaniczny przełącznik wyboru uzbrojenia (przełącznik uzbrajania/zabezpieczania MC-772), pozostający w pozycji „Bezpieczny”.

BOMBA NUMER 2
Bomba opadała swobodnie bez otwarcia spadochronu, i uderzyła w nasiąknięte wodą pole z prędkością około 1100 km/h, rozpadając się w momencie uderzenia, które wbiło ją głęboko w bagniste błoto. Choć konwencjonalne ładunki wybuchowe wewnątrz uległy rozbiciu, bomba nie eksplodowała.

Zespoły poszukiwawcze wkopały się na 15 metrów, aby odzyskać komponenty bomby. Odzyskano mechanizm odpalający i butle z trytem, ale wysoko wzbogacony rdzeń uranowy stopnia wtórnego zapadł się zbyt głęboko w poziom wód gruntowych, aby można go było bezpiecznie wydobyć.

Ostatecznie zrezygnowano z dalszego kopania, wykupując od właściciela terenu dużą powierzchnię w kształcie koła, aby zapobiec dzikim wykopom i wierceniom.

Przez dziesięciolecia Departament Obrony utrzymywał, że nigdy nie istniało realne zagrożenie detonacją. Jednak odtajnione dokumenty opublikowane w 2013 roku ujawniły znacznie bardziej niepewną rzeczywistość. W ocenie Sandia National Laboratories z 1969 roku, sporządzonej przez inspektora bezpieczeństwa jądrowego Parkera F. Jonesa, stwierdzono, że bomba Mark 39 nie posiadała odpowiednich zabezpieczeń fizycznych na wypadek przypadkowego zrzucenia, zauważając, że „jeden prosty przełącznik niskiego napięcia, oparty na technologii dynama, stanął między Stanami Zjednoczonymi a poważną katastrofą”.

Wypadek doprowadził do natychmiastowego przeprojektowania systemów bezpieczeństwa bomby, co doprowadziło do wdrożenia nowoczesnych, wysoce bezpiecznych czujników środowiskowych oraz unikalnych przełączników kodowanych sygnałem (Permissive Action Links), aby zagwarantować, że przypadkowa awaria konstrukcyjna nigdy nie doprowadzi do przypadkowego uzbrojenia ładunku jądrowego.



WYRZUCONE PIENIĄDZE

,

Coca-Cola i Pepsi zmarnowały mnóstwo pieniędzy na projekt kosmiczny. Rywalizowały one zażarcie w latach 80. o stworzenie puszki, z której astronauci mogliby pić colę w stanie nieważkości. Zabawa kosztowała 14 milionów dolarów, ale kosmonautom to się wcale nie spodobało. Powód był oczywisty, ale nikt na to wcześniej nie wpadł.



Gazowanie. Kiedy otwierasz puszkę coli na Ziemi, bąbelki unoszą się i znikają. Ale jak można sobie łatwo wyobrazić, nie dzieje się tak, gdy nie ma grawitacji. Więc wted żołądek jest pełen dwutlenku węgla i tam pozostaje.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 30-05-26 13:53.
01-06-26 17:46
01-06-26 17:46
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2003
Relacje z galerią - 1
Galerie - 48
Posty - 3 107
W Rupieciarni - 1
Akra Napisał(a):
-------------------------------------------------------

> WYRZUCONE PIENIĄDZE
>
> Coca-Cola i Pepsi zmarnowały mnóstwo pieniędzy na
> projekt kosmiczny. Rywalizowały one zażarcie w
> latach 80. o stworzenie puszki, z której
> astronauci mogliby pić colę w stanie nieważkości.
> Zabawa kosztowała 14 milionów dolarów, ale
> kosmonautom to się wcale nie spodobało. Powód był
> oczywisty, ale nikt na to wcześniej nie wpadł.
>
>
> Gazowanie. Kiedy otwierasz puszkę coli na Ziemi,
> bąbelki unoszą się i znikają. Ale jak można sobie
> łatwo wyobrazić, nie dzieje się tak, gdy nie ma
> grawitacji. Więc wted żołądek jest pełen dwutlenku
> węgla i tam pozostaje.

To wtedy wystarczy pościć bąka i po sprawie ;-P

O pierdzeniu

Autor: Aleksander Fredro

Od prawieków w całym świecie,
Kogo kolka w boku gniecie,
Każdy sobie pierdzi chętnie,
Cicho, smutno lub namiętnie.

Stary, młody, mały, duży,
Wszystkim dym się z dooopy kurzy,
Każdy chętnie portki pruje,
Bliźnim pod nos popierduje.

Pierdzą panny, dobrodzieje,
Księża, szlachta i złodzieje,
Nawet papież chociaż miernie,
Też kadzidłem sobie pierdnie.

Pierdzą ludzie na siedząco,
Na stojąco i chodząco,
Pierdzą nawet przy kochaniu,
By dać taktu jak przy graniu.

Krasawice w wieku kwiecie,
Pierdzą cicho jak na flecie,
A poważne w wieku damy
Wypierdują całe gamy.

I w teatrze i w kościele,
W dnie powszednie i niedziele,
I filozof i matołek,
Każdy pierdzi ciągle w stołek.

Jeden przebrał w jadle miarkę
I ma w dooopie oliwiarkę.
Gdy chciał pierdnąć na odmianę,
Obsrał okna, drzwi i ścianę.

Ten zaś smrodzi jak niecnota,
Jakby zjadł zdechłego kota.
A kiedy się czosnku naje,
To aż wiatrak w oknie staje.

A ten trzeci jest w humorze,
Kiedy pierdnąć sobie może,
Więc natęża siłę całą
By popierdzieć chwilę małą.

Tam jąkała w kącie stoi,
Dooopę ściska bo się boi,
Chciałby sobie puścić bąka,
Lecz w pierdzeniu też się jąka.

Jednym słowem w całym świecie,
Kogo bzdzina w dooopie gniecie,
Wszyscy niech se pierdzą chętnie,
Cicho, smutno lub namiętnie.

PS: z przyczyn oczywistych musiałem wprowadzić małe zmiany w tekście.
Pozdrawiam!
Chopin

Moje galerie. Nie chce mi się już walczyć z hostingami. Nie pasuje taki układ? Nie zaglądaj.
Lakiernia czołgów Różowy Słonik. Lakierujemy czołgi na każdy dostępny kolor, o ile jest to różowy...
02-06-26 13:33
02-06-26 13:33
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2005
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5
Posty - 7 099
Projekt 50 Lat MM
CO ZA KRETYŃSKI POMYSŁ!



To jest 16-piętrowy Gate Tower Building w Osace w Japonii. Przez te budynki na piętrach 5, 6 i 7 biegnie ruchliwa droga, i dlatego winda jedzie bezpośrednio z 4 na 8. piętro.



Na piętrach przez które przebiega droga, jedyną możliwością jest skorzystanie ze schodów.



Droga nie ma kontaktu z budynkiem: przebiega przez niego jak most, podtrzymywana przez szereg podpór stojących na ziemi wieży, i jest otoczona konstrukcją, która chroni budynek przed hałasem i wibracjami. W teorii…

DLACZEGO NS (NUCLEAR SHIP) „SAVANNAH” ZOSTAŁ WYCOFANY ZE SŁUŻBY, POMIMO POTENCJALNYCH KORZYŚCI PŁYNĄCYCH Z ENERGII JĄDROWEJ DLA STATKÓW?



Pierwszy na świecie atomowy statek handlowy mógł okrążyć kulę ziemską 14 razy bez tankowania. Jednak ten cud techniki ostatecznie został pokonany przez prostą stalową skrzynię.

Wodowany w 1959 roku w ramach inicjatywy prezydenta Eisenhowera „Atomy dla Pokoju”, NS Savannah został zaprojektowany, aby zademonstrować komercyjny potencjał energii jądrowej. Z pięknymi „jachtowymi” liniami i brakiem komina, wyglądał jak przyszłość handlu morskiego. Został jednak zbudowany z myślą o erze żeglugi, która szybko zanikała.

Zaprojektowany jako hybrydowy statek towarowo-pasażerski, Savannah stawiał estetykę i prestiż ponad użyteczność. Jego smukły kadłub w kształcie łzy zmniejszał opór, ale tworzył dziwnie ukształtowane, ciasne ładownie. Załadunek i rozładunek towarów był powolnym, pracochłonnym procesem, wymagającym specjalistycznych dźwigów i ostrożnego manewrowania, aby umieścić ładunki w zakrzywionych przestrzeniach.



Zbiegło się to z najważniejszą rewolucją morską XX wieku: konteneryzacją. W latach 60. XX wieku przemysł przestawił się na standardowe, prostokątne, stalowe kontenery. Aby sprawnie je układać, statki potrzebowały masywnych, pudełkowatych, otwartych pokładów. Elegancki profil Savannah był niekompatybilny z kontenerami transportowymi, co czyniło go przestarzałym w nowoczesnym transporcie ładunków.

Nawet bez problemu konteneryzacji, ekonomika floty handlowej napędzanej energią jądrową była nieopłacalna. Savannah wymagał wyspecjalizowanego personelu przeszkolonego na inżynierów jądrowych. Te wyjątkowe kwalifikacje prowadziły do ciągłych sporów pracowniczych o parytet płac między tradycyjnymi oficerami pokładowymi a personelem reaktora. Porty również nie były chętne do współpracy. Wiele miast panicznie obawiało się pływającego reaktora jądrowego i odmawiało statkowi wstępu.



Te, które zaakceptowały Savannah, domagały się rygorystycznych środków bezpieczeństwa, w tym specjalistycznych holowników rezerwowych, stałej ochrony i złożonych odszkodowań z tytułu odpowiedzialności cywilnej, co niweczyło wszelkie oszczędności wynikające z oszczędności paliwa.

Utrzymywanie lądowej infrastruktury jądrowej dla pojedynczego statku komercyjnego okazało się katastrofą finansową. Pod koniec okresu eksploatacji „Savannah” kosztował o 2 miliony dolarów (ówczesnych!) więcej rocznie, niż konwencjonalny statek tej wielkości. Branża morska ostatecznie uznała, że przyszłość należy do tanich, prostych i masywnych statków kontenerowych napędzanych olejem napędowym, co sprawiło, że pierwszy na świecie atomowy statek handlowy był pięknym, ale ekonomicznie rujnującym eksperymentem.

Obecnie statek stoi w porcie w Baltimore, zarządzany przez amerykańską agencję morską (MARAD), a od 1991 roku posiada status pomnika historii. Trwają procedury likwidacji niefunkcjonującego reaktora jądrowego, a w przyszłości planowane jest przekształcenie statku w muzeum.

NICZEGO SPECJALNEGO NA TYM ZDJĘCIU NIE MA



Po prostu kolejny pociąg wiezie surowiec dla zaopatrzenia samochodów w czystą energię elektryczną


NARESZCIE POZYTYWNA INFORMACJA Z USA!



LICZBA DNI W ARIZONIE BEZ ATAKU REKINA: 6.130.010
STAN AKTUALNY: WCIĄŻ ZBYT SUCHO
05-06-26 13:54
05-06-26 13:54
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2004
Posty - 1 997
Tak sobie szperałem w Empiku i znalazłem ciekawostkę: [www.empik.com] Autor: Opracowanie zbiorowe
No i Akra nie musi kawy pić :-(
06-06-26 17:10
06-06-26 17:10
Re: CIEKAWOSTKI
Na forum
Od 2005
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5
Posty - 7 099
Projekt 50 Lat MM
Och, są także na Allegro.

WYJĄTKOWO BEZCZELNA MACHLOJKA

Urodzony w 1909 Abraham Tokazier był fińskim sprinterem pochodzenia żydowskiego. Jego największym osiągnięciem było drugie miejsce w biegu na 100 metrów na Mistrzostwach Finlandii w 1938 roku.



21 czerwca 1938 roku Tokazier wziął udział w biegu na 100 metrów podczas zawodów przeprowadzonych z okazji otwarcia Stadionu Olimpijskiego w Helsinkach. Przekroczył on linię mety jako pierwszy, i radiowy komentator ogłosił go zwycięzcą. Po chwili jednakże podano na stadionie oficjalne wyniki, według których Tokazier – w ciemnej koszulce pierwszy od dołu – zajął dopiero czwarte miejsce. Przyczyną tego bezczelnego oszustwa był najprawdopodobniej antysemityzm, a nie błąd jury. Wśród gości znajdowała się oficjalna delegacja z hitlerowskich Niemiec, i to właśnie dlatego organizatorzy usunęli go z podium.

Następnego dnia powyższe zdjęcie opublikowano w gazecie „Helsingin Sanomat”, ale niczego to nie zmieniło. Dopiero 18 września 2013 (!!!) roku Fińskie Stowarzyszenie Lekkoatletyki Amatorskiej przeprosiło rodzinę Tokazier i przyznało, że to on był prawdziwym zwycięzcą biegu w 1938 roku.


DLACZEGO NIE JEMY INDYCZYCH JAJ?



Ci którzy je próbowali mówią, że są one bardzo smaczne, stosunkowo duże i o bardzo wysokim stosunku żółtka do białka. Ten wspaniały smak doceniłby każdy piekarz lub szef kuchni. Pomimo tego, jaj indyczych nie można znaleźć ani w sklepach, ani w restauracjach. Dlaczego?

Kura jest niezwykłym producentem jaj, znosząc jedno dziennie co dwadzieścia cztery do dwudziestu sześciu godzin, przez większość roku. Jedna kura znosi od dwustu pięćdziesięciu do trzystu jaj rocznie.



Indyczka znosi jedno jajo mniej więcej co dwa do trzech dni i robi to tylko przez kilka miesięcy wiosny i wczesnego lata, czyli raptem około stu jaj rocznie. Dochodzi do tego również przestrzeń potrzebna do utrzymania ptaka i spożywanego przez niego pokarmu, co wykładniczo zwiększa koszt każdego jajka.

Indyczka potrzebuje znacznie więcej miejsca i pokarmu niż kura aby znieść jedno jajko, co oznacza, że rzeczywisty koszt jednego jaja indyczego jest wielokrotnie wyższy od kurzego. Dochodzi również kwestia podaży i popytu. Hodowla indyków koncentruje się na mięsie, co prowadzi do powstania odmiany indyka, która nie znosi wielu jaj.


CIEKAWE, JAKI PROCENT KIEROWCÓW ZASYPIA TAM Z KÓŁKIEM W RĘKACH?



NAJDŁUŻSZA PROSTA DROGA W AUSTRALII
146,6 KILOMETRA


KTO TO O TYM WIEDZIAŁ?



Szwajcaria jest jedynym krajem ze schronami dla całej ludności. W roku 2022 było około 9,3 miliona miejsc w prawie 370.000 bunkrach! A w tymże roku było 8 milionów 800 tysięcy Szwajcarów…
Typowy schron ma pancerne drzwi, wentylację z wydajnymi filtrami, toaletę i przypominające koję miejsca do spania.


JAK ZROBIĆ IDEALNE ZDJĘCIE PSA?




KTO WIE, O CO TU CHODZI?



KUPIĘ KAŻDE AUTO
STAN OBOJĘTNY



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 06-06-26 22:15.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować