A PROPOS FILMU „NORYMBERGA”
Tak została urządzona hala sportowa, w której dokonywano egzekucji:
Tłumaczenie tekstów od godziny 1.
- OTHER WITNESSES – INNI ŚWIADKOWIE
- ELECTRIC LIGHTS… – REFLEKTORY Z EMALIOWANYMI ODBŁYŚNIKAMI
- HANGMAN’S HANDLE… - Dźwignia kata. Cienka drewniana dźwignia o długości 3 stóp, pociągana przez pomocnika kata.
- 3 HIGH, LONG WINDOWS… - 3 wysokie, podłużne okna przysłonięte zasłonami zaciemniającymi
- NEW BRICK WALL – Nowa ceglana ściana
- BLACK CURTAIN – Czarna zasłona
- BODIES PLACES HERE…- Po egzekucji tu składano ciała
- 4 CORRESPONDENTS… - 4 dziennikarzy rosyjskich i francuskich [więc pewnie po 2 z każdego kraju]
- DOUBLE OAK DOORS… – Dwuskrzydłowe dębowe drzwi, przez które wprowadzano nazistów
- 4 CORRESPONDENTS… - 4 dziennikarzy brytyjskich i amerykańskich
- 4 GENERALS OF… 4 generałów komisji sojuszniczej przy wygietym stole
- 2 GERMAN WITNESSES – 2 niemieckich świadków
- STOVE – Piec
- BASIN – Umywalka
- BASKETBALL… Tablica i kosz do koszykówki
A tak rysownik przedstawił wieszanie pierwszego skazańca, Ribbentroppa:
Z tyłu za „sceną” wisiała kotara (jej fragment widać w dolnym lewym rogu), za którą dopiero po bodajże 10 minutach zaglądało dwóch lekarzy, aby stwierdzić zgon. Nikt wcześniej tam niż zaglądał, więc gdyby nawet skazaniec nie umarł od razu, nikt nie mógł tego zobaczyć.
KTOŚ Z WAS BY SIĘ ODWAŻYŁ?
Spiralne schody na górę Taihang w Chinach.
Początkowo planowano budowę kolejki linowej, ale ostatecznie zdecydowano się na takie rozwiązanie. Nie chodziło o oszczędzanie na ostatecznym budżecie projektu, ale o świetny pomysł na promocję turystyki przygodowej w regionie pełnym punktów widokowych nad zboczem góry; dość stromych odcinków i wąskich korytarzy. Te gigantyczne schody mają 88 metrów wysokości i 321 stopni. Mogą się na nie wspiąć tylko osoby poniżej 60. roku życia, które uprzednio podpiszą pisemną zgodę potwierdzającą dobry stan zdrowia.
Nie dziwię się takiemu wymogowi, bo wyobraźcie sobie znoszenie z samej góry martwego ciała…
OSTROŻNOŚCI NIGDY NIE ZA WIELE
Obawy związane z przywiezieniem z Księżyca obcych mikrobów były znikome. Księżyc to niezwykle surowe środowisko, które szybko zabiłoby wszelkie mikroby, jakie tylko potrafimy sobie wyobrazić
Oczywiście zawsze istnieje możliwość, że istnieje jakiś naprawdę, naprawdę egzotyczny rodzaj życia mikrobiologicznego, który faktycznie potrafi przetrwać w tak nieprzyjaznym środowisku. Rzecz w tym, że jeśli to życie wyewoluowało, aby przetrwać w suchym, skalistym, napromieniowanym środowisku Księżyca, to mało prawdopodobne, że uzna nas, miękkie, wilgotne, natlenione worki mięsa, za przyjazne miejsce do inwazji. Ale ponieważ zawsze istniała szansa, że po prostu nie jesteśmy wystarczająco pomysłowi, NASA podjęła środki ostrożności. Astronauci z misji Apollo 11, 12 i 14 oraz wszystkie osoby, z którymi mieli kontakt, zostały poddane kwarantannie przez 21 dni (trzy tygodnie bezbrzeżnej nudy!!!!!), najpierw w Mobilnym Ośrodku Kwarantanny…
… a następnie w Księżycowym Laboratorium Odbiorczym:
Kiedy, zgodnie z oczekiwaniami, nie znaleziono niczego nawet odrobinę niepokojącego, przy trzech ostatnich lotach na Księżyc kwarantanny już nie było.
TU-114 JAPOŃSKIEGO PRZEWOŹNIKA?
TU-114 obsługiwał regularne połączenia w latach 1961-1976. Zbudowano tylko 32 egzemplarze.
Powodem jego dość krótkiego okresu eksploatacji nie były wady konstrukcyjne ani awarie, ale fakt, że nie nadążał za duchem czasu. W momencie wprowadzenia do służby pasażerskiej był już trzy lata za Boeingiem 707 i dwa lata za Douglasem DC-8. Sowieci posiadali już wcześniej w użyciu odrzutowe samoloty transportowe: TU-104 (drugi odrzutowiec wchodzący do służby po De Havilland Comet) i TU-124, jednak były to odpowiednio samoloty średniego i krótkiego zasięgu, które borykały się z problemami z mocą i niestabilnością. Nie było samolotu, który mógłby dorównać amerykańskim odrzutowcom i brytyjskiemu Bristol Britannia w zakresie tras dalekodystansowych i międzykontynentalnych.
TU-114 powstał na bazie bombowca TU-95. Zastosowano w nim mniej więcej tę samą konfigurację, z wyjątkiem dłuższego, szerszego kadłuba i nisko, a nie centralnie umieszczonego skrzydła. Zastosowano w nim te same turbowałki (?) Kuzniecowa NK-12MV, które napędzały TU-95, i podobnie jak w bombowcu, dwa przeciwbieżne śmigła o dużej średnicy na każdym silniku. Był to imponujący wyczyn inżynieryjny – największy samolot pasażerski na świecie (pod względem wielkości) do czasu wprowadzenia Boeinga 747. Dzięki skośnym skrzydłom i usterzeniom oraz mocnym silnikom mógł osiągać prędkości zbliżone do prędkości zachodnich odrzutowców (choć jego typowa prędkość przelotowa była zazwyczaj skromniejsza, sporo niższa niż ówczesnych odrzutowców).
Jedną z jego innych zalet był zasięg, pozwalający na lot bez międzylądowania/tankowania z Moskwy do Tokio, Hawany, Montrealu i Waszyngtonu. Choć hałaśliwy, nawet w kabinie (dzięki silnikom i faktowi, że końcówki śmigieł poruszały się niemal z prędkością dźwięku), TU-114 miał imponujący wskaźnik bezpieczeństwa w porównaniu z innymi samolotami swoich czasów. Tylko jeden samolot został utracony w trakcie służby (1966), a przyczyną była pogoda i błąd ludzki. Załoga nie zdawała sobie sprawy, że pas startowy nie został odpowiednio oczyszczony, a podczas startu w śnieżycy końcówka skrzydła uderzyła w zaspę śniegu, co spowodowało zboczenie z pasa i katastrofę. Tylko jedna zachodnia linia lotnicza, Japan Air Lines, obsługiwała tego giganta na trasie Tokio-Moskwa, a to na mocy umowy z rządem radzieckim.