Chcesz powiedzieć, że strzelenie dwóch bramek w debiucie nie jest spektakularnym wyczynem?
OK, no to pasuje Jerzy Sadek.
O który z pięciu meczów ze strzelonymi sześcioma bramkami chodzi - nie wiem.
Być może o spotkanie ze Szkocją na wyjeździe 13 października 1965, gdy strzelił zwycięską bramkę w 87 minucie (w debiucie ;) ).
Za spektakularne można by też uznać bramki strzelone Anglii, Brazylii i dublet w meczu o punkty z Finlandią.
Czy miał "kopyto"? Kroniki nie wspominają...
Pozdrówka
GrzechuO