Witaj vansen! Co u Ciebie dobrego, albo i nie dobrego słychać? Nic się nie odzywałeś już długo... Znaczy, że lepiej u Ciebie?
Pozdrawiam Tomek C.
Cześć. Nie odzywam się, gdyż ponieważ nie chcę się Wam z moimi problemami narzucać. Czy jest lepiej? Jak mawia jeden z moich ulubionych Jutuberów- jest fajnie i nie jest fajnie. Żyję, to znaczy, wreszcie nareszcie zaczynam żyć. Dziękuję dwóm panom, którzy stale, cyklicznie mnie wspierają- nieraz ratowaliście mi doope, serio, dzięki ogromne. Możliwe, że za kilka miesięcy nie będzie trzeba mnie wspierać. Zaczynam wychodzić z dołka finansowego, może to jeszcze potrwa, ale nadzieje są. Znalazłem pracę w sam raz dla mnie. Firma zajmuje się elektroniką telemetryczną, obsługa stacji paliw, gazomierzy, wodomierzy, firma obsługująca kilka krajów w Europie, Chiny, Bliski Wschód, kraje arabskie itp. Dział serwis. Zajmuję się testowaniem, składaniem, czyszczeniem, montażem urządzeń. Praca ze świetnymi ludźmi. Mogę słuchać radia, mp3, kawa kiedy chcę itp. Rewelacja. Do tego mam szczątkową rentę- mam już częściową niezdolność do pracy, więc grosze, ale coś dostaję. Najważniejsze, że zaczynam wychodzić do ludzi. Rano miewam, miewałem ogromny ból, który muszę rozejść. Wieczorem, po południu ruszam się swobodniej, prawie normalnie. Ostatnie kilka dni mój kręgosłup zachowuje się lepiej, może to skutek spania na wznak? Nie wiem. Jestem dobrej myśli. Ktoś mi kiedyś mówił, że jestem niepełnosprawny. Doopa jaś, sam jest. Jestem chory, ale mam zamiar wyjść z tego. I tyle. Niedługo może wrócę do relancji z Titka, budowa ciągnie się, ale postaram się go robić, mimo okropnego błędu, jaki zrobiłem. Na pewno będę chciał relację z mojego okrętowego Świętego Graala... Ale to wkrótce. Pozdro milion, dzięki, że czasem w Waszych mózgach kilka synapsów i neuronów zajmuje się moją osobą. Joł!!
P.S. O małżeństwie nie napiszę nic. Szkoda sensu. Droga krzyżowa przez pole minowe. Jakim cudem jeszcze się trzymam??
Post zmieniony (21-11-19 21:50)
Bardzo dobre wieści! To co napisałeś napawa optymizmem, tak trzymać!
Skończone:
Sao Gabriel,
Duyfken,
HMS Alert,
Carro Veloce C.V. 35,
Ursus wz.29,
PaK 43/41,
Cristobal Colon,
Voisin LA III,
P-39 Q Airacobra,
TKS,
Kanone 18,
Revenge
"Głupota ma pewien urok, ignorancja nie. " -Frank Zappa
Powodzenia!
Miej nadzieję że i z żoną się ułoży :)
W takim razie dużo zdrowia i powodzenia w nowej pracy! Najważniejsze wyjść do ludzi i żeby jakieś dochody mieć, to wtedy może i wszystko inne też się jakoś ułoży... Trzymaj się i pozdrów rodzinę!
Pozdrawiam Tomek C.
Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia. Z żoną jednak nigdy się już nie ułoży. Cudem będzie, jeśli się nie rozstaniemy. Nie czuję już, że to żona, raczej współlokatorka. Mieszkamy tu razem, to wszystko, co robimy razem. Zaskakująco łatwo jej przyszło wywalenie mnie z domu, po przysiędze, że nie opuści mnie aż do śmierci... Coś we mnie pękło, emocjonalnie jestem wypalony. Dostaję w nagrodę przytulas dziecka i słowa, "dziś był fajny dzień bo wracaliśmy razem, tato", wyprawa z maluchem po przedszkolu po pączka- najpiękniejsze chwile życia...
Dziękuje jeszcze raz. Wy też sie trzymajcie. Pozdro milion.
Fajnie że u Ciebie się układa. Jak ja rano odwiozę Liliankę do zerówki (pon i czw bo wtedy później wyjeżdżam do pracy) i ją odbiorę tego samego dnia też zze szkoły (czasem mało pracy to i wyjazdy krótkie) to ona mówi : Tatowowy dzień ! I się cieszy (tzn. tatowy dzień).
Pozdrawiam Bogusiu !!
Pomimo wielu sklejonych modeli wciąż jestem początkujący ...
Dzieci są radością, ale to jedyna radość. Czasem też wkurzą. Ale ogólnie są radością. Z żoną się mijamy. Mieszkamy w osobnych pokojach. To już współlokatorka. Z nią nie będzie już nic dobrego. Już tylko mam nadzieję, że sie nie pogorszy. Nic nas nie łączy. Psycha mi siada. Same żądania, rób to, jedź tu, odbieraj dzieci, napraw, kup. A jak ja coś chcę to nie. Bo nie, bo ona ma swoją godność itp. Serio, psycha mi siada. Dobranoc, o 5:10 znowu wyjście do pracy.
Vansen co u Ciebie? to już będzie rok od ostatniego wpisu
Euro_tuned- dzięki za zainteresowanie. Żyję. Ale jestem rozbity, jakby rozsmarowany na zbyt dużej kromce chleba. Chodziłem w zeszłym roku na psychoterapię- mam dystymię, poza dolegliwościami kręgowo słupowymi. Ale we wrześniu 2019 dostałem, świetną pracę. Finansowo doopy nie urywa, najniższa krajowa, ale sobie siedzę, zajmuję się urządzeniami telemetrycznymi branży paliwowej- od czyszczenia po diagnostyki na kompie. Robota rewelacyjna, moge na słuchawkach słuchać czegokolwiek, kawa- kiedy chcę, świetni ludzie. Tylko życie nabrało takiego biegu, że masakra. Na rano- wychodzę 5:15. Jak mam na popo, wracam 23:30. Ciągle brak czasu. A to dzieciaki na karku, a to wieczorem brak sił, potem wstaję o 12:00 Utknąłem modelarsko. Zapaść totalna "Hiei" zbiera kurz, maluję go znowu, robi się tłusty, może trzeba go od nowa. Titek- nie ma sił i czasu, jak mam 3 godziny to nie opłaca się kramu rozkładać. I tak modelarsko usycham. Czasem coś zaczynam- "Piorun" MM robiony jako "Nerissa", MiG-21 STM, ciągle mam nadzieję, że to model odpoczynkowy od poprzedniego, że "teramisieuda". Ale tylko kurz ścieram kciukiem, czasem coś przykleję, 4 części na tydzień. Zastanawiam się, czy nie rzucić tego wszystkiego. Podglądam tylko Wasze relację z wielkim zazdro. Co do zdrowia- chodze o kulach. Czuję się upokorzony tym bólem i chorobą. Ale nauczyłem się żyć bez dragów. Daję radę. Jak zaboli mocniej to puszczam kilka pań lekkich obyczajów i idę dalej, "doszodu". Finansowo daję sobię radę, w miarę sobie daję radę- tak "na styk". Dwóch z Was mnie cyklicznie wspiera- nawet nie wiecie, ile razy uratowaliście mnie, akurat w samą porę. Dzięki wielkie panowie!! I to chyba tyle- życie z tą pracą tak pędzi, że tygodnie mi przeciekają przez palce. Dopiero co zacząłem pracę, a tu już prawie półtora roku, leci szybko, nie zauważe, jak przyjdzie się zawijać. Mam nadzieję dokończyć jakiś model. Nie medalowy- zwyczajne frajdolarstwo. Czasem tylko tyle potrzeba. Dzięki za troskę i pozdro milion.