Mówiąc kolokwialnie - dokładnie o to samo mi idzie ! ;-)
Wzywa komendant dwóch policjantów i mówi:
- Dowiedziałem się, panowie, bardzo niepokojącej rzeczy, a mianowicie, że używacie wyrazów, których znaczenia nie rozumiecie.
Na to jeden z policjantów:
- Do mnie to alibi?
A komendant:
- Nie ulega frekwencji.
ZbiGu - nie przesadzaj z "kolokwialnie" :-)
Chyba Romanowski (ten od o.p.) wspominał jak to w przedwojennej marynarce admirał (Unrug?) kazał przechodzić na polską terminologię i na początek zarządził że na okrętach podwodnych nie będzie "szas generalny" tylko "wycisk generalny" (wody z balastów).
Przy pierwszej okazji wizyty na o.p. przed wynurzeniem admirał usłyszał komendę "Ogólny wycisk!". Oburzył się, po czym usłyszał, że ponieważ słowo "generalny" też jest obcego pochodzenia, zastąpiono je czysto polskim "ogólny". Admirał się zaśmiał i ...przywrócił do użytku słowo "szasowanie".
Jeszcze często spotykamy (szczególnie w oficjalnych wiadomościach) nadmierną ilość eufemizmów.
Szeroko stosowane były w tzw. języku propagandy w nie tak odległych czasach.
Np. nie było "strajków" tylko "przerwy w pracy", miast "podwyżek cen" - "regulacje cenowe" itp.
A teraz ?
Np. "mocna forma przesłuchania" (tortury), "wojna w Iraku" (wojna z Irakiem).
Niektóre eufemizmy na stałe zagościły w języku polskim. Mówimy "niepełnosprawny" a wiemy, że chodzi o kalekę (inwalidę).
PS - przykład z ostatniej chwili - "wyciszanie" kopalń (!)
Post zmieniony (25-11-15 09:25)
WYGASZANIE kopalń. Też bzdurnie.
Tak, oczywiście chodzi nie o "wyciszanie" a "wygaszanie".
Bardzo ciekawą dyskusję tu Panowie prowadzicie.
Od dawien dawna prowadzę swoją małą wojnę z otoczeniem korporacyjnym w którym pracuję na co dzień. Pracując w korpo jestem wręcz zmuszany do używania słów zapożyczonych często z języka angielskiego. Kilka lat temu jako szeregowy pracownik byłem adresatem pism i informacji które naszpikowane były nowomodnymi zamiennikami co mnie irytowało. Obiecałem sobie że jak „stanie mi” kiedyś produkować takowe pisma nie będę stosował takich zabiegów językowych. I oto od dwóch lat jestem wytwórcą takich pism i informacji. Staram się jak tylko mogę stosować poprawnie naszego kochanego języka polskiego, jednak niestety jestem zmuszany do używania słów które nie są dla wszystkich zrozumiałe – ktoś z Was napisał że nie da się tego zatrzymać i chyba ma rację.
Nie dalej jak godzinę temu musiałem w projekcie opinii użyć słowa „anonimizacja” , oczywiście napisałem kilkoma słowami po polsku o co chodzi po czym od szefa otrzymałem poprawkę z tym właśnie słowem i muszę go użyć.
Co do wpisu Ryszarda o tym że profesorowie Miodek i Bralczyk ucieszyli by się z tej dyskusji to jakież było moje zdziwienie kiedy dowiedziałem się rok temu że pewna Pani Bralczyk pracująca w mojej korporacji jest synową profesora Bralczyka. Dlaczego byłem zdziwiony?
A dlatego, że ta Pani kompletnie nie stosuje zasad poprawnej pisowni polskiej, od czasu do czasu koresponduję z nią za pośrednictwem poczty e-mail i ręce opadają. Oczywiście synowa to nie profesor, ale moim zdaniem przynależność do rodziny profesora do czegoś zobowiązuje.
Sam często stosuje podczas rozmowy jak przerywnik synonim „ze tak powiem” co mi zawsze McGregor wypomina, wiem że nadużywam tego synonimu, ale jak coś się w głowie utrwali to ciężko to wyplenić.
Post zmieniony (25-11-15 12:57)
Łałłłłłłłłł
Uwielbiam to słówko;-)
Pozdrawiam, Rajkub
__________________
niedokończona opowieść
M3A1WHITE
Piszesz o słówku "anonimizacja" ?
Mój szef kategorycznie żądał tego słowa i co bardziej śmieszne za każdym razem jak je wypowiada to łamie język, to ja wtedy jednym tchem je wypowiadam i chyba weszło mi już do głowy, a co za tym idzie często będę je cytował w rozmowach jako zagwostka.
W biurach, urzędach, szkolnictwie/uczelniach jakże często używane są wyrazy mające swoje źródło w obcych językach.
Sądzę, że ci którzy je stosują zapewne myślą, że przez to wychodzą na bardziej mądrych i że brzmią one dostojniej niż ich odpowiedniki w jęz. polskim.
Używanie podobnych słów w tekście powoduje u zwykłego, w miarę wykształconego człowieka (nieskromnie podam, że za takiego się uważam) zdumienie i chyba jednak nie do końca przyswojenie sobie treści.
Wystarczy rzucić okiem na strony pism o tematyce sztuki nowoczesnej. Bez "Enigmy" tego się nie zrozumie. "Mądre", tajemnicze zwroty i określenia... coś pięknego ! ;-)