Witam Wszystkich w kolejnym rozgrzebanym projekcie, ale za to najbardziej aktualnym :-D
Myślą przewodnią niniejszej relacji jest, sklejenie i ukończenie od A do Z, niemieckiej armaty przeciwlotniczej 8.8cm FLAK 36 z okresu II Wojny Światowej najprawdopodobniej w malowaniu z Włoch, a konkretniej z Sycylii.
Projekt , który w zasadzie miał być na razie w moim modelarskim zaciszu, stał się oficjalnym faktem, a to za namową naszego kolegi Darka - dopiął skubany swego ;-)
Sama chęć posiadania takiego modelu w swej kolekcji była od dawna, ale z początkiem lipca nabrała "rozpędu i mocy urzędowej" (w przerwie od sklejania StuG III Ausf. G).
I tak zacząłem przeglądać posiadany Military Model Flak 36/37 z 1996 roku, dostępne relacje, publikacje oraz nawet plastikowy model DRAGON'a, i...
...i jak miałem zapał i chęci, tak szybko opadły. Okazało się, że model od "Hala", to hybryda dział plot. wersji 18 i 36 z wózkami włącznie (jeden od 18-tki, a drugi od 36, ale i to też nie do końca...).
To był już zasadniczo koniec moich marzeń...zero bazy wyjściowej, punktu zaczepienia, totalnie nic. Wszystko było na nie i przeciwko mnie.
Przeprowadzona została ponowna analiza wszystkiego co jest dostępne na rynku modelarskim i w sieci. Po burzy mózgów wypracowano decyzję:
- projekt od podstaw Kreuzlafette, czyli podstawy krzyżowej dla dział Flak 36/37;
- zakupienie modelu Answer Flak 18, jako bazy wyjściowej (główne podzespoły i części wspólne dla Flak 18 i Flak 36);
- zmiana lufy z wczesnego na typ późny - dwuczęściowa 8,8 cm Flak 36 L/56;
- no i kolejne wyzwanie opracowanie od podstaw wózków transportowych Sd. Anh. 202., chyba, że ktoś zaprojektuje do tego czasu właściwy model Flak 36/37 i będę miał kolejnego dawcę :-) hehehe...
Ok. dość części słowno-muzycznej i zapraszam do oglądania i komentowania :-)
Na początek projekt szkieletu podstawy krzyżowej.
Po sklejeniu powyższego, nadszedł czas okleić szkielet oraz dwa ruchome ramiona.
Przybył i rzeczony zamówiony model wraz z nową chemią od AK.
Następnie był urlop, a po urlopie drobnica...
Nie pozostało nic innego, jak przykleić wszystko na swoje miejsce i dokleić inne dodatki.
No i teraz się zaczęło... leciały ku..y, ch..e i inne epitety z nieformalnego słownika łacińskiego. Chyba nie muszę rozwijać tematu...
Ubogie rysunki, skąpy opis budowy, szukanie części po całej wycinance, za duże / za małe części, jakby rozciągnięte albo coś... szukałem nawet szklanej kuli do pomocy... też nic...
już pomyślałem nawet... " ku...a Tommy, twój czas sklejania i przygody modelarskiej dobiegł końca..." Serio...!!!
Walnąłem wszystkim o stół i poszedłem spać. Następnego dnia już na tzw. "zimny łeb", wziąłem to jeszcze raz na matę i dosłownie ulepiłem takie coś...
Podstawa armaty, przymierzona na sucho do Kreuzlafette.
Kołyska, dwa dni walki z wiatrakami... boję się co będzie dalej...
To w zasadzie tyle na chwilę obecną i zapraszam ponownie za jakiś czas ;-)
Pozdrawiam serdecznie
Tommy