Cześć,
Po wielu dniach castingu wśród zgromadzonych ok 160 modeli kartonowych oraz po urlopie, czas na kolejną relację z budowy modelu kartonowego:-)
Tym razem wybór padł na dość nietypowy acz bardzo ciekawy pojazd, jakimi jest japońska ciężarówka-amfibia Toyota Su-Ki.
Autorem opracowania jest D. Popow, a wydana została nakładem wydawnictwa Kartonnaja Fabrika.
Na początek, jak nakazuje dobry zwyczaj - okładka:
Grafika średnio udana, ale na szczęście nie ona jest tutaj najważniejsza:-)
Nie był to pojazd produkowany masowo - wykonano jedynie 198 sztuk, a do naszych czasów nie ostał się zdaje się żaden, poza zardzewiałym wrakiem
Tak wygląda wrak, ale w sieci można oczywiście znaleźć kilka zdjęć z epoki, jak np. takie:
Zainteresowanych konstrukcją i jej historią odsyłam oczywiście do zasobów internetu, acz chyba nie znajdziecie tam wielu informacji.
Tym niemniej model wygląda bardzo fajnie, choć dominuje szarość, taka trochę różowawa.
Patrząc na zdjęcia oryginału, w modelu niczego w zasadzie nie brakuje. Są drobne, ale sensowne uproszczenia. Poza tym autor pokazał rendery i sklejoną surówkę (relacja z jej budowy też gdzieś była), więc wszystko powinno być OK.
Jak będzie, przekonamy się:-)
Model, wraz z zestawem laserowo wyciętych części, dostałem na tegoroczne urodziny od mojego przyjaciela Zigi, więc na pewno on będzie budową zainteresowany. Mam nadzieję, że kilka innych osób również:-)
A te lasery robią robotę. Głównie to elementy szkieletu, ale co je wyróżnia, to materiał z jakiego zostały wypalone. Nie jest to znana i gnąca się na wszystkie strony delikatna i rzadka tektura "piwna", a arkusze litej tektury 1mm (3 arkusze) oraz 1 arkusz 0,5mm (ten karton jest już standardowy).
Ponieważ model ma dość oryginalny szkielet, więc mocno to usprawniło jego budowę
Jest on przede wszystkim przemyślany, a elementy z tektury 0,5mm służą jako podposzycie - i to zarówno jako zamknięcie otwartych przestrzeni, jak i podpórki pod nie. Bardzo fajne, pomocne i składa się jak klocki LEGO.
Oczywiście niektóre elementy trzeba było nieco zmodyfikować, bo nie zawsze idealnie się wszystko schodziło od strzału. Ale to detale, szkielet to naprawdę bajka.
Mam teraz niepłonną nadzieję, że poszycie zejdzie się tak samo dobrze:-)
Najpierw jednak muszę wymieszać farby do retuszu, a jak widzieliście, może to nie być takie proste. Dodatkowo dół modelu posiada walorkę w postaci lekkiej fototapety, co jeszcze bardziej utrudni proces doboru koloru farb:-)
Trzeba będzie spróbować zminimalizować użycie farb i kleić ile się da bez retuszu, jak najlepsi tutaj.
Zobaczymy, czy się uda:-)
StuGu