Czołgiem!
Przedstawiam T-34/76 wydawnictwa Answer. Chyba jeszcze nigdy nie skleiłem modelu tak szybko, zeszło mi zaledwie 1,5 miesiąca, miła odmiana po 4 miesiącach spędzonych nad Willysem.
Model na płasko wyglądał jak całkiem fajna, prostsza alternatywa dla skomplikowanego i rozbudowanego teciaka od hala. Nie ma się co dziwić, bo za stronę graficzną odpowiada ten sam człowiek. Niestety gorzej jest z projektem. W modelu jest trochę mniejszych bądź większych błędów. Uważać trzeba już na etapie szkieletu, bo elementy ewidentnie zaprojektowane z myślą o podklejeniu tekturą 0,5mm oznaczone są jako podklejane tekturą 1mm. Sprężyny zawieszenia są za długie o jakieś 5mm (bez skrócenia model stałby nienaturalnie wysoko), oklejka wieży jest za krótka o jakieś 5mm, elementy szkieletu jarzma działa są za małe. "Nawis" pod jarzmem jest za duży, bez zmniejszenia wieża się nie obróci. Creme de la creme - model jest za szeroki. Podejrzenia pojawiły się po przyklejeniu błotników, coś było nie tak z sylwetką. Zacząłem przymierzać na sucho koła i gąsienice, okazało się, że pod błotnikami jest nienaturalnie dużo luzu (krawędź zewnętrzna gąsienicy powinna być niemal na równo z krawędzią błotnika, tutaj albo błotniki wystawały jak skrzydła, albo gąsienica była nienaturalnie odsunięta od kadłuba). Zacząłem mierzyć i wyszło, że model ma 13 cm szerokości, podczas gdy z wyliczeń wychodziło że powinno być 12 cm. Zwęziłem błotniki (na szczęście to głównie w nich jest problem), udało mi się zejść z szerokością do akceptowalnych 12,4 cm.
Dość irytująca jest też niekonsekwencja w projekcie. Jedne śruby są zaznaczone graficznie, wycięcie i naklejenie ich imitacji jest opcją, inne trzeba nakleić, bo są zaznaczone jako białe pola. Niektóre elementy są niezrozumiale rozbudowane, np płyta pod osłoną silnika (ta, którą widać przez siatkę z tyłu). Z przodu linie łączenia blach i spawy są zaznaczone graficznie, z tyłu zostały kompletnie pominięte. Ogólnie model, jak inne projekty tego autora, sprawia wrażenie projektowanego na szybko, im bliżej końca, tym bardziej widać pośpiech w projektowaniu.
Z kolei mój największy babol to gąsienice. Przymierzyłem na sucho, wszystko pasowało. Pomalowałem i okazały się za długie o jedno ogniwo (podejrzewam, że jak dostały farby, to mogły się nieco rozciągnąć). Sporo się nakombinowałem, żeby to jakoś skrócić i zamaskować - gąsienica składa się z 2 rodzajów ogniw, konieczność skrócenia o jedno ogniwo powoduje spore problemy. Najgorzej wygląda to z prawej strony, dlatego na półce będzie stał lewym bokiem do widowni ;-) Zaprasza do oglądania.

pozdrawiam
Piotr
