Relacja
Żmudna robota to szlifowanie ale parę wniosków na przyszłość jak to poszycie wykonywać chyba mam do wykorzystania.
Szlifowałem nasączałem BCG i dalej szlifowałem, aż w końcu dałem łatki z brystoly i znowu szlifowałem, na koniec pociągnąłem żywicą i lekki szlif.
Zabrałem się za przymierzanie burty i coś mi nie pasowało więc podzieliłem ją na trzy części. Środkową "jednolitą" i nacinaną dziobową i rufową.
Postanowiłem tez by nie malować części burt od strony pokładu, że spróbuje od środka wykorzystać elementy podstawki.
Na odcinku w otworami przelewowymi burta była by biała więc wyciąłem w rogach otworów igła łuki
To mi pozwoliło ustalić położenie podklejki z koloru.
Wyciąłem otwory na bulaje.
I otwory przelewowe wraz z całym obrysem burty.
Dopasowałem ja na sucho do kadłuba a następnie przykleiłem starym klejem butapren tym samym co klieiłem szkielet.
Tak się prezentuje burta od środka.
Jeśli się dobrze przyjrzeć to można zauważyć że burtę nacinałem.
Otóż po przyłożeniu jej do kadłuba wygląda to tak.
Tak krzywo to ja nie poskładałem tego kadłuba, aż spojrzałem na zdjęcia autora modelu i u niego otwory przelewowe są powyżej pokładu, no coś tu mi nie grało.
Stąd u mnie decyzja o korekcie przebiegu tej burty.
No i tu dochodzimy do horroru. Postanowiłem ją przykleić i jak już usuwałem resztki butaprenu zauważyłem plamę kleju, nie mogłem je zrolować, spróbowałem zmyć Nitro ale bez skutecznie.
Jako, że mam drugi troszkę wybrakowany egzemplarz zerwałem cała burtę.
To jest już obraz nieszczęścia i rozpaczy po próbach usunięcia resztek kleju.
CDN