Kolejny etap zacząłem od części podwodnej. Śruby uformowałem na podstawie rysunku w instrukcji (wyglądają trochę inaczej niż robię zazwyczaj). Zaimpregnowałem je cyjanoakrylem i prysnąłem sprayem.
Ster skleiłem bez problemów, ale nieco pogrubiłem rdzeń względem instrukcji. Podobnie w stępki przechyłowe wkleiłem wąskie paski tektury 1mm żeby zachowywały kształt. Wewnętrzne wały śrub kleiły się bez problemów, w zewnętrznych musiałem nieco skrócić podpory.
W końcu mogłem przymocować model na stałe do podstawki. Wyraźnie coś gdzieś poszło mi nie tak w klejeniu poszycia i w paru miejscach powstały szpary. Nie mam pojęcia jak. Wydaje mi się, że jak przyklejałem kolejne elementy poszycia to ich nie było a stosowałem ten sam klej i sposób co na HMS Rodney. Zwłaszcza na jednym łączeniu burt które jestem pewien było dobre jak je kleiłem. Całe szczęście je akurat zasłoni podstawa nadbudowy torpedowej. Dziwne. Parę najgorszych trochę wyretuszowałem domieszaną farbką. No nic, przy następnym modelu muszę pomyśleć, poeksperymentować i spróbować ustalić co poszło nie tak. Może po prostu byłem zmęczony i nieuważny? Ale lecimy dalej.
Przykleiłem kartonowe elementy burt. Na początek zsypy na nieczystości (tak podejrzewam).
Potem pas demagnetyzacyjny. Dużo było z nim roboty. Najpierw trzeba było wyciąć całe długie elementy zawierające pas razem z poprzeczkami a następnie na poprzeczki nakleić elementy z cienkiego papieru tak, żeby powstał ładny trójwymiarowy efekt.
Ostatnim elementem było... coś na lewej burcie. Wygląda jak jakaś narośl, wygląda niepokojąco. Ja bym z tym poszedł do lekarza. Wyszła też trochę za mała względem pola pod nią. Wystający fragment ciemniejszego pola spróbuję zamaskować zapasem koloru.
Dzisiaj to tyle. Na burtach jest do przyklejenia jeszcze sporo drutów, ale nimi się zajmę później. Przy klejeniu często opieram palce o burtę i zbyt łatwo byłoby dla mnie je urwać. Teraz pójdzie reling oraz sprzęt kotwiczny i cumowniczy.