„CZORT MNIE PODKUSIŁ…”
Na pewno każdy z Was ma/miał taki model…
Model który jest w szufladzie kilka/kilkadziesiąt lat…
Przetrwał mimo wyjazdu na studia, kilku przeprowadzek, narodzin dzieci czy budowy domu.
Model do którego co jakiś czas zaglądamy – znamy każdą część – zbudowaliśmy go w myślach kilkaset razy…
Jak ktoś nas zapyta „na którym arkuszu jest część 62?” – z szyderczym uśmiechem mówimy, że na trzecim
A jednak coś wciąż wstrzymuje rozpoczęcie budowy…
U mnie to jest ten model:
„Haliński” – kupiony za ostatnie pieniądze nastolatka w 1995r. Nowoczesny okręt Polskiej Marynarki Wojennej – mój "święty gral ".
Niby prosty – tylko 6 arkuszy (już z wręgami), piękny kredowy karton, rozmiar modelu taki, że po sklejeniu widziałem go w centralnym miejscu na regale, ale…
Ale już wtedy wiedziałem, że mimo sklejonych kilkunastu „Małych Modelarzy” jestem „za cienki” na niego . Jakaś wewnętrzna modelarska pokora mówiła mi, że to będzie model mojego życia. Musi być idealny – przecież to Haliński . Ryzyko było za duże, nie byłem gotowy – zainwestowałem sporo kasy i mogła być wtopa… :)
Z tą myślą minęło 30lat Długa przerwa w sklejaniu … a ten „Haliński” ciągle zerkał na mnie z szuflady i puszczał oko mówiąc „MOŻE JUŻ? DZIAŁAMY?”. No wszystko fajnie tylko jak na to znaleźć czas? Poza tym oczy i palce już nie te. Praca, dom, dzieci, obowiązki… nie ma szans.
I wtedy przyszło twarde postanowienie. Zamiast skrolować telefon – CODZIENNIE przynajmniej 15-30min przed snem SKLEJAM!!! Nie widziałem złych stron tego rozwiązania. Zaznaczam, że przemyślałem to też na trzeźwo :)
I udało się Wróciłem dwa lata temu. Oczywiście czułem się nadal „za cienki” na Halińskiego – ale konsekwentne trzymanie się reguły systematycznego klejenia choćby 5 min dziennie co pozwoliło mi skleić A-10 94’ z MM, Kuter Pilot 78’ z MM i Mig29 z Angrafu.
Poczułem się pewniej.
Oczywiście sporą rolę odegrało to forum – relacje, pomysły, patenty – nieopisana pomoc.
Dużo miałem przemyśleń… czy jest sens wrzucać relację do sieci ale… wewnętrzna potrzeba zwyciężyła. Może ktoś coś zaczerpnie z mojej pracy kiedyś do swojego warsztatu? Byłbym zaszczycony.
Wybrałem to forum – w ramach „podziękowania” za to, że pomogło mi w miarę szybko wrócić do ukochanego hobby na „przyzwoitym” poziomie. (moja subiektywna ocena )
No i w końcu to mój "Święty Gral" – musi być uwieczniony – czarne forum to idealne i prestiżowe miejsce :)
Na pewno każdy z Was ma/miał taki model…
Model który jest w szufladzie kilka/kilkadziesiąt lat…
Przetrwał mimo wyjazdu na studia, kilku przeprowadzek, narodzin dzieci czy budowy domu.
Model do którego co jakiś czas zaglądamy – znamy każdą część – zbudowaliśmy go w myślach kilkaset razy…
Jak ktoś nas zapyta „na którym arkuszu jest część 62?” – z szyderczym uśmiechem mówimy, że na trzecim
A jednak coś wciąż wstrzymuje rozpoczęcie budowy…
U mnie to jest ten model:
„Haliński” – kupiony za ostatnie pieniądze nastolatka w 1995r. Nowoczesny okręt Polskiej Marynarki Wojennej – mój "święty gral ".
Niby prosty – tylko 6 arkuszy (już z wręgami), piękny kredowy karton, rozmiar modelu taki, że po sklejeniu widziałem go w centralnym miejscu na regale, ale…
Ale już wtedy wiedziałem, że mimo sklejonych kilkunastu „Małych Modelarzy” jestem „za cienki” na niego . Jakaś wewnętrzna modelarska pokora mówiła mi, że to będzie model mojego życia. Musi być idealny – przecież to Haliński . Ryzyko było za duże, nie byłem gotowy – zainwestowałem sporo kasy i mogła być wtopa… :)
Z tą myślą minęło 30lat Długa przerwa w sklejaniu … a ten „Haliński” ciągle zerkał na mnie z szuflady i puszczał oko mówiąc „MOŻE JUŻ? DZIAŁAMY?”. No wszystko fajnie tylko jak na to znaleźć czas? Poza tym oczy i palce już nie te. Praca, dom, dzieci, obowiązki… nie ma szans.
I wtedy przyszło twarde postanowienie. Zamiast skrolować telefon – CODZIENNIE przynajmniej 15-30min przed snem SKLEJAM!!! Nie widziałem złych stron tego rozwiązania. Zaznaczam, że przemyślałem to też na trzeźwo :)
I udało się Wróciłem dwa lata temu. Oczywiście czułem się nadal „za cienki” na Halińskiego – ale konsekwentne trzymanie się reguły systematycznego klejenia choćby 5 min dziennie co pozwoliło mi skleić A-10 94’ z MM, Kuter Pilot 78’ z MM i Mig29 z Angrafu.
Poczułem się pewniej.
Oczywiście sporą rolę odegrało to forum – relacje, pomysły, patenty – nieopisana pomoc.
Dużo miałem przemyśleń… czy jest sens wrzucać relację do sieci ale… wewnętrzna potrzeba zwyciężyła. Może ktoś coś zaczerpnie z mojej pracy kiedyś do swojego warsztatu? Byłbym zaszczycony.
Wybrałem to forum – w ramach „podziękowania” za to, że pomogło mi w miarę szybko wrócić do ukochanego hobby na „przyzwoitym” poziomie. (moja subiektywna ocena )
No i w końcu to mój "Święty Gral" – musi być uwieczniony – czarne forum to idealne i prestiżowe miejsce :)





