
Powody do popełnienia jakiegoś modelu bywają przeróżne i przedziwne wymieniać można długo. W moim przypadku będzie krótka piłka. Powodem sklejenia PZL P.24 w greckim malowaniu był koncert blackmetalowej grupy Rotting Christ, pochodzą z Grecji to jeden powód, drugi w ciągu roku (2024) miałem okazję widzieć i słyszeć ich na żywo na żywo dwa razy, więc pomysł na dwa modele. Koncerty pełna profeska i czad. Wystarczająco mocno zapadły w pamięć, na tyle mocno żeby w ten właśnie sposób pochylić głowę przed ich twórczością.
Wybór padł (bo za dużego wyboru, to w tym temacie nie ma) na dwa wydane przez Proarte P.24 F i G, autorstwa projektanta znanego z wręg pasujących inaczej. Graficznie obrobił je wydawca, o ile pomysł na taką oprawę graficzną można uznać za potrzebny, to efekt jaki został osiągnięty jest zdecydowanie zbyt przerysowany zwłaszcza w przypadku P.24 G...
Sam projekt, no cóż, wspominałem o wręgach? No to w tym przypadku papier ścierny nie stygnie. Żeby uniknąć zniekształcenia wręg na skutek ich poważnego szlifowania podszedłem do sprawy w bardziej cywilizowany sposób. Wręgi zeskanowałem, przerysowałem i mogłem dowolnie korygować ich obwód w programie graficznym. A było co korygować. Korekta obejmowała przeróbki z powodu zmiany projektu z dwóch wręg na pasek łączący, czyli teoretycznie odsunięcie obrysu o -0,2mm. Ale nie. odsuwając o tą wartość otrzymujemy zaledwie korektę umożliwiająca sklejenie kadłuba na dwie wręgi. Następnie robimy miejsce pod pasek łączący , a w przypadku okolic kabiny nawet jeszcze więcej. Tak wiec wybrane wręgi odchudzamy od linii obrysowej nawet o 0,6mm... Przy okazji zmieniłem sposób montażu goleni podwozia projektując gniazda do osadzenia pojedynczo lewej i prawej. Sprawa druga dotycząca wręg a w zasadzie kształtu jaki posiadają. Nie wiem co kierowało autorem, a starałem się rozgryźć tą kwestię na trzeźwo, po spożyciu napoju z zawartości alkoholu, a nawet spalić co nieco, i nie udało mi się. Jaka była motywacja do tego żeby stworzyć kadłub który zamiast spłaszczenia wertykalnego ma spłaszczenie horyzontalne...
To był temat nie do poprawy i trzeba było się z tym oswoić. Mogłem za to poprawić rzeczy które dały się poprawić, mianowicie skorygowałem profile usterzenia nadając im przekroje bliskie oryginału czyli praktycznie płaskie dechy. Kolejna poprawka dotyczyła chłodnic oleju na kadłubie. Raz że części do ich wykonania było za mało w wycinance, a dwa przykleić je z ręki w równych odstępach byłoby niesamowicie trudne. Zaprojektowałem więc własną ich interpretację, a po wykonaniu pomalowałem aerografem. Kolejne rzeczy wymagające malowania i przeróbek to śmigło zaprojektowane jako prawo skrętne zamiast lewoskrętnego. Kolejne malowanki to żywiczne koła, które nabyłem od wydawcy Kartonowej Kolekcji, a które przyprawiły mnie o pewną dawkę stresu. W instrukcji dołączonej do kół jest uwaga żeby malować je farbami akrylowym, albo olejnymi. Ja pomalowałem celulozowymi i nawet łoszyka położyłem, ale na szczęście z tego powodu kury nie przestały się nieść, krowy dawać mleko, a rolnicy popierać pis i konfederussję...
Najbardziej obawiałem się prac nad płatem, a ten sklejał się wyjątkowo przyjemnie, czego nie mogę powiedzieć o kroplowych osłonach wyrzutników łusek. Poprawnie sklejające się pozyskałem od Messera i wydrukowałem na zapasie koloru.
Na modelu miejscami widać ślady walki z kartonową materią i pewnie bym to ukrył pod warstwą matowego lakieru bezbarwnego, ale mi się nie chciało...
To chyba tyle słowa pisanego, zapraszam do galerii.
ps. Modele były klejone równocześnie, co było bardzo dobrym pomysłem.
Do następnej galerii. :-)
Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 05-01-26 16:25.
Wybór padł (bo za dużego wyboru, to w tym temacie nie ma) na dwa wydane przez Proarte P.24 F i G, autorstwa projektanta znanego z wręg pasujących inaczej. Graficznie obrobił je wydawca, o ile pomysł na taką oprawę graficzną można uznać za potrzebny, to efekt jaki został osiągnięty jest zdecydowanie zbyt przerysowany zwłaszcza w przypadku P.24 G...
Sam projekt, no cóż, wspominałem o wręgach? No to w tym przypadku papier ścierny nie stygnie. Żeby uniknąć zniekształcenia wręg na skutek ich poważnego szlifowania podszedłem do sprawy w bardziej cywilizowany sposób. Wręgi zeskanowałem, przerysowałem i mogłem dowolnie korygować ich obwód w programie graficznym. A było co korygować. Korekta obejmowała przeróbki z powodu zmiany projektu z dwóch wręg na pasek łączący, czyli teoretycznie odsunięcie obrysu o -0,2mm. Ale nie. odsuwając o tą wartość otrzymujemy zaledwie korektę umożliwiająca sklejenie kadłuba na dwie wręgi. Następnie robimy miejsce pod pasek łączący , a w przypadku okolic kabiny nawet jeszcze więcej. Tak wiec wybrane wręgi odchudzamy od linii obrysowej nawet o 0,6mm... Przy okazji zmieniłem sposób montażu goleni podwozia projektując gniazda do osadzenia pojedynczo lewej i prawej. Sprawa druga dotycząca wręg a w zasadzie kształtu jaki posiadają. Nie wiem co kierowało autorem, a starałem się rozgryźć tą kwestię na trzeźwo, po spożyciu napoju z zawartości alkoholu, a nawet spalić co nieco, i nie udało mi się. Jaka była motywacja do tego żeby stworzyć kadłub który zamiast spłaszczenia wertykalnego ma spłaszczenie horyzontalne...
To był temat nie do poprawy i trzeba było się z tym oswoić. Mogłem za to poprawić rzeczy które dały się poprawić, mianowicie skorygowałem profile usterzenia nadając im przekroje bliskie oryginału czyli praktycznie płaskie dechy. Kolejna poprawka dotyczyła chłodnic oleju na kadłubie. Raz że części do ich wykonania było za mało w wycinance, a dwa przykleić je z ręki w równych odstępach byłoby niesamowicie trudne. Zaprojektowałem więc własną ich interpretację, a po wykonaniu pomalowałem aerografem. Kolejne rzeczy wymagające malowania i przeróbek to śmigło zaprojektowane jako prawo skrętne zamiast lewoskrętnego. Kolejne malowanki to żywiczne koła, które nabyłem od wydawcy Kartonowej Kolekcji, a które przyprawiły mnie o pewną dawkę stresu. W instrukcji dołączonej do kół jest uwaga żeby malować je farbami akrylowym, albo olejnymi. Ja pomalowałem celulozowymi i nawet łoszyka położyłem, ale na szczęście z tego powodu kury nie przestały się nieść, krowy dawać mleko, a rolnicy popierać pis i konfederussję...
Najbardziej obawiałem się prac nad płatem, a ten sklejał się wyjątkowo przyjemnie, czego nie mogę powiedzieć o kroplowych osłonach wyrzutników łusek. Poprawnie sklejające się pozyskałem od Messera i wydrukowałem na zapasie koloru.
Na modelu miejscami widać ślady walki z kartonową materią i pewnie bym to ukrył pod warstwą matowego lakieru bezbarwnego, ale mi się nie chciało...
To chyba tyle słowa pisanego, zapraszam do galerii.
ps. Modele były klejone równocześnie, co było bardzo dobrym pomysłem.
Do następnej galerii. :-)
Sterczące kolce Pondijusa, ostre grzebienie Daktyloskopei, Trygla i latający Wieprzoryb
są niczym wobec Bestii która nas gnębi...
Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę.
GUZZISTI , LANCISTI
są niczym wobec Bestii która nas gnębi...
Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę.
GUZZISTI , LANCISTI
Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 05-01-26 16:25.











.jpg)