potato- czy tak dokładne, tu bym polemizował, są na forum koledzy, którzy robią to bardziej precyzyjnie, ale dziękuje za uznanie.
Jest to po części kwestia wprawy, przyłożenia się do pracy oraz techniki.
Postaram się tu to opisać, zaś wersję obrazkową postaram się zamieścić w relacji o Schlezwigu Holsteinie, bo tam mi zostało jeszcze pare pól do zrobienia podposzycia.
Do podposzycia używam tektury 1 mm zwanej potocznie "piwną". Trzeba tylko zwrócić uwagę jak idą włókna, bo w jednym kierunku ładnie się uformuje, zaś w innym tektura będzie pękać.
Do gotowego szkieletu do boku wręgi przykładam kawałek tektury i odrysowuje na nim kształt wręgi, potem połączonymi ze sobą ostrzami nożyków, tak aby odległość między ostrzami wynosiła 1 mm odrysowuje pocienienie o 1 mm kształtu wręgi i wycinam ten kształt płytszy o 1 mm od obrysu wręgi.
Zazwyczaj uzyskany element odrysowuje jeszcze raz na tekturze, aby mieć 2 identyczne kształty do obklejenia danej wręgi po obu jej stronach.
Jak już mam te dystansowe obklejenia wręg na kilku polach zrobione to wtedy ze zwykłej kartki wycinam prostokąt trochę większy niż pole i go formuje przeciągając po krawędzi stołu do mniej więcej kształtu kadłuba w tym polu. Następnie zaznaczam sobie na tej uformowanej kartce linie wodną po podłużnicy albo linię stępki i odcinam zbędny fragment.
Następnie przykładam krawędzią do tej odtysowanej lini i zaznaczam przeciwległą stronę, ale kartka musi idealnie leżeć na wręgach, bez załamań i bez wypukleń. Jak już mam odcięte górę i dół i idealnie mi to leży pomiędzy podłużnicą a stępką to odrysowuje styk jednej wręgi, a po wycięciu i przypasowaniu odrysowuje styk drugiej wregi. Zaznaczam sobie też strzałką gdzie jest dziób i stępka lub pokład. Jak formatka podposzycia z kartki idealnie leży w polu, to ją wyprostowuje i potem zwracając uwagę na układ włókien na tekturze odrysuwuje na niej zaznaczając strzałkę kierunku.
Następnie zwilżając nieco tekturę od wewnętrznej strony formuje ją za pomocą np grubego flamastra - chodzi o to aby był walec, na miękiej podkładce do myszki komputerowej. Czynność tą powtarzam, aż element idealnie leży w polu. Jeśli kształtka podposzycia jest za duża, a zazwyczaj coś trzeba poprawić to zaznaczam sobie ile i gdzie i albo przycinam albo zeszlifowuje. Formatka podposzycia musi wejść pomiędzy wręgi i oprzeć się na tych wklejonych pocienionych o 1 mm elementach przyklejonych do wręg i podłuznic i poprzecznic.
Po przyklejeniu wszystkich podposzyć cały kadłub szlifuje papierem ściernym aby nie było uskoków i nierówności. Na dziobie i rufie, gdzie pola są ciężkie do uformowania wklejam kilka warstw balsy i zeszlifowuje.
Jest przy tym trochę pracy, ale jak dobrze zostanie zrobione podposzycie to kadłub jest mocny, sztywny i nie ma "krowich żeber".
Tu trzeba niestety potrenować i poćwiczyć, aż się dojdzie do wprawy.
Pewnie inni koledzy robią to trochę inaczej, ja opisałem jak ja to robię, a tak jak pisałem wyżej, wersję zdjęciową postaram się na dniach zamieścić w relacji o Schleswigu Holsteinie.
Obnośnie mojej relacji o Dardo, cieszę się, że komuś się przydaje. Tylko jedna uwaga - nie wzoruj się na miom olinowaniu, bo część zrobiłem z braku schematów i dobrych zdjęć po mojemu, teraz bym inaczej zrobił odciągi masztów.
"Si vis pacem para bellum"