Trochę żartu było w tym tytule, choć nie do końca. Fotki które oglądacie przedstawiają drugie wcielenie pancernika Vittorio Veneto (pierwszy uległ spaleniu). Widać, że okręt miał dość wyczerpującą (5 letnią) służbę. W latach swojej świetności, wraz z King George V był dumą mojej floty i zajmował zaszczytne miejsce na szafie ubraniowej :-). Po wycofaniu i skreśleniu z listy flot przeleżał w samotności i zapomnieniu kolejne 14 lat. W tym czasie, wielokrotnie atakowany przez przeciwności losu uległ wielu usterkom.
Pamiętam, że dno modelu poszpachlowałem eliksirem zrobionym ze szkolnej kredy utartej na tarce i pomieszanej z czerwoną farbą nitro. Zastanawiam się jak takie cudo nie rozpuściło butaprenu, którym klejony był Vittorio Veneto.
Dla ludzi, którzy rozpoczynają przygodę z modelarstwem, proponuję zwrócić uwagę na fakt istnienia relingów w modelu (kleiłem go w podstawówce). Nigdy nie szedłem na łatwiznę i proponuję Wam również tego nie czynić.
Zostawiam Was teraz w ciszy sama na sam z piękną sylwetka Włocha.
[%sig%]
Pamiętam, że dno modelu poszpachlowałem eliksirem zrobionym ze szkolnej kredy utartej na tarce i pomieszanej z czerwoną farbą nitro. Zastanawiam się jak takie cudo nie rozpuściło butaprenu, którym klejony był Vittorio Veneto.
Dla ludzi, którzy rozpoczynają przygodę z modelarstwem, proponuję zwrócić uwagę na fakt istnienia relingów w modelu (kleiłem go w podstawówce). Nigdy nie szedłem na łatwiznę i proponuję Wam również tego nie czynić.
Zostawiam Was teraz w ciszy sama na sam z piękną sylwetka Włocha.
[%sig%]
pzdr
Kemot
Kemot







