Nadszedł czas, że coś, cokolwiek dodać do relacji bo spadła gdzieś w odchłanie forum. Coś tam pomału się dłubie, nie dużo ale zawsze coś. Jak skończę moje youtubowe wojaże z TFC model wjedzie.. może bardziej wepchniemy go na matę w pierwszej kolejności :)
Nie powiem - sam do relacji musiałem wrócić w celu zasięgnięcia informacji, na który etapie stanęliśmy z budową. Alternator na miejscu, paski osprzętu założone tak wiec... kładziemy głowice :D
Także tak. Głowica składa się tak naprawdę z 3 zrobionych elementów. Pierwsza z nich to sama podstawa czyli głowica, która styka się w blokiem silnika. W rzeczywistością z uszczelką pod głowicą ale przyjmijmy wersję, że z blokiem ;-) Przy tym elemencie nie ma co kombinować - dwa elementy + okejka i powstało pudełeczko:
Czyli podstawa je. Pniemy się w górę.. schodami :) Kolejne części to 2 elementy - skośne pudełka. Dokładniej pokrywa klawiatury ;-)
Mamy to część górną. Do niej doklejana jest taka sama tylko większa :) Zaczynamy od góry - jakoś tak lepiej mi kontrolować krawędzie przy klejeniu:
Przy takim klejeniu pojawiają się wyżej wymienione schody. Fazując krawędzie tak naprawdę skracamy nieco obwód elementu. Jeżeli model jest dobrze zaprojektowany, a ten jest, pojawiają się problemy z oklejką takich elementów. Zaczyna się kombinowanie itd. Nie wiem czy widać na zdjęciach ale w tym celu element został rozcięty tak naprawdę na 4 elementy (oklejka) i sklejany. Czy to dobra droga? sam nie wiem. Napisałbym, że muszę się z tym przespać ale od powstania części minęło już wiele nocy i dalej nic nie wymyśliłem :)
Tutaj również wystąpił drugi problem - głowica została sklejona zgodnie z instrukcją i projektem, pokrywę pokombinowałem przez co oczywiście dół był większy a góra mniejsza. Zdawałem sobie z tego sprawę przed sklejaniem całości. Tutaj poratujemy się
"waloryzacją", czyli w miejscu schodka nakleimy drucik. Co oczywiście przekłada się na oryginalny silnik JAMZ - a tak się złożyło przypadkowo :)
Tak więc głowicę prezentują się tak:
Z efektu nie jestem szczególnie zadowolony. Nie potrafię odpowiedzieć czemu. Jakoś po prostu... No nic. Idąc dalej za ciosem lecimy z kolektorem dolotowym. Tak prezentują się przygotowane części:
I po sklejeniu w przysłowiową
"kupę". Tutaj też chyba musiałem podnieść sobie morale i wprowadzić coś, czego wcześniej nie robiłem. Usunąłem czarne linie. Czy to droga, którą teraz będę podążał? Nie wiem. Za dużo pytań, za mało odpowiedzi :)
Dobra,
przykręcamywszystko:
Jeszcze nie kończę :D Na pokrywie zaworów zostały dołożone nakrętki:
Wycięcie. Jako, że tych półokręgów było sporo i nie chciało mi się dziubać tego Olfą, do tych celów została przerobiona igła lekarska - nie pamiętam niestety jaki rozmiar. Dremel, tarcza do metalu służaca również do kartonu :), chwila i mamy narzędzie:
Następnie idąc za teorią, że nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy zrobiona została obudowa filtra powietrza - tutaj też za ciosem, usunąłem czarne linie :)
Jako, że filtra jestem zadowolony to kończę :)