Wybaczcie moi mili zaniedbanie relacyjki, ale moje papro-skejactwo dostąpiło zaszczytu możliwości testowania nowej wycinanki autorstwa Projektanta-Czarodzieja. Cudo mówię Wam, cudo. Nic nie wymagało poprawek. Ale o tym na razie sza... :-)
Przejdźmy teraz do moich wypocin.
Powstało trochę szpejów na pokładzie dziobowym:
Następne w kolejności były kuminy - oczywiście musiałem cosik spaprać - inaczej nie byłbym sobą. No cóż mniejszy komin poklajstrowałem i wielce z siebie zadowolony postawiłem na miejscu i ...
... i kruca bomba okazało się, że zamiast szerokim do przodu to zrobiłem o 90st obrócony - stąd jest obecnie taki wymiędlony
Aaaa zapomniałem jeszcze o niewklajstrowanych kotwicach - jakiś cud się wydarzył (a może udzieliło się cosik z testowego sklejactwa) ale po "wsadzeniu" w kluzy wszyściótko spasowało :-)
Po wklejeniu nadbudówek na pokładzie rufowym powstało coś co w zamierzeniach miało być relingiem. I znów nie byłbym sobą gdybym nie zrzucił kadłubka na podłogę, nie zahaczył łapą o cosik wystającego i to urwał itp. Do pomocy w kolejnych plagach spadających na Dragona włączył się nawet mój kocur. Ale w końcu dobrnąłem do etapu widocznego na poniższych fotach:
Nadal nie potrafię robić porządnej dutologii.
Coraz bardziej pożądliwym okiem spoglądam na załączone przez Wydawcę relingi laserowe.
Trzymam się jednak nadal mego założenia samodzielnego stworzenia tych przeklętych barierek :-)
Łooooo... dopiero teraz zobaczyłem, że jeden stopień drabinki cosik się omsknął - będzie trzeba to poprawić (o ile uda się go odklajstrować)