Hotel Eisenhut, w miejscowości Rothenburg/Bawaria.
Skusiłem sie na niego, bo kolorki takie papugowato-odpustowe, to raz, a dwa, to autor, u którego elementy pasują, nie ma potrzeby pomagać sobie werbalnie jombami.
Model rysowany ręcznie, notabene lepie po kryjomu mały samolocik, autora innego, tego, co to panie dzisiaj compem i nogami rysują, i jomby do pomocy co chwila wzywam.
Hotel zlepiłem galopem, bez cacania na gładziusio cacusio, , bez retusiu, karton nie impregnowany niczym, jeden element zgubiłem, wąską, drewnianą furtke miedzy domkami, nie dorobiłem, jest bez.

brystol jest gupi! lalalalaala!
wieje nudą, kiczem i kaszaną