Kolejny krok to kolejny charakterystyczny element sylwetki Firefly czyli wloty powietrza z boków silnika przechodzące w oprofilowanie skrzydło-kadłub.
Wloty jak wloty, pewnie sklejalne ale nie zaszkodziło sprawdzić jak pasują np. ich wręgi.
Lecz nie ma się co tym przejmować po wklejeniu w poszycie i tak nie dolegają do kadłuba, a przynajmniej nie na całej krawędzi styku. Orientacja poszycia wlotów względem wręg pozostaje kwestią tajemną. Elementy wlotów tradycyjnie pasują do siebie dobrze i również tradycyjnie słabo do miejsca docelowego czyli poszycia kadłuba. Typowe pasowanie w stylu albo-albo. Jakby tego nie przymierzać to albo wychodzi szczelina z przodu albo z tyłu.

Ale zanim będą dopasowane wloty może warto wspomnieć o poszyciu spodu kadłuba wchodzącym w światło wnęki podwozia.
Wracając do wlotów. Trochę poprzycinałem ich krawędzie (odrobinę za mało) i pasuje znacznie lepiej (brak niestety zdjęcia obrazującego efekt tego pasowania z góry).
Kolejny schodek, na szczęście w dobrą stronę czyli za długie oprofilowanie.
Oprofilowanie przyklejone, zaskoczeniem jest to że poza długością pasowało zaskakująco dobrze, zupełnie jakby tego nie zaprojektował M.Pacyński w którego projektach (przynajmniej w tych które sklejałem) ten element bardzo rzadko pasuje bez jakichkolwiek trudności i komplikacji. To był drugi krytyczny punkt programu sklejania i punkt istotny dla podjęcia decyzji o założeniu relacji.
Jedyne widoczne niespasowanie oklejek oprofilowania to niezgranie końcówek z linią podziału kolorów.
Żeby zakończyć ten etap pozostało dokleić (po odpowiedniej korekcie) fragmenty dolnego poszycia okolic wylotu powietrza z chłodnicy. Korekta polegała na zmianie kształtu odciętego fragmentu. Na zdjęciu elementy przed i po korekcie kształtu.
Przyklejone prezentują się następująco, aczkolwiek cały do założeń projektanta prezentowanych w poprzednim wpisie trochę im brakuje.
CDN...
Relacja straciła swój impet za sprawą wzięcia na matę kolejnej dłubaniny, której tematem jest tym razem włoszczyzna, a powodem tej decyzji była chęć uczczenia okrągłej rocznicy wydarzenia, kiedy to Benito stał się dobrym faszystą. ;-)
Zajawka tego co się obecnie dzieje na moim warsztacie, niestety bez relacji, bo nie gwarantował bym jej ciągłości w akceptowalnym czasie.

Sterczące kolce Pondijusa, ostre grzebienie Daktyloskopei, Trygla i latający Wieprzoryb
są niczym wobec Bestii która nas gnębi...
Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę.
GUZZISTI , LANCISTI