Dobry dzień.
Jedziemy dalej. Wrzuciłem na warsztat detale które stanowią wyposażenie pokładu
Model malowany w całości generuje wiele dodatkowej pracy której nie ma w modelu standardowym.
Pewne elementy w standardzie się wykonuje, przykleja i już.
Malując trzeba robić je niejako osobno do montażu już po pomalowaniu. Nie da się wszystkiego pomalować na raz tym bardziej w różnych kolorach. No bo jak to wszystko pomaskować. No może się da ale jeżeli ma to wyglądać w miarę znośnie i żeby widzowi oczu nie wypaliło to lepiej robić detale do osobnego malowania. Trochę to wydłuża prace.
Na pierwszy ogień poszły tory minowe.
W oryginale jest to coś w rodzaju kątowników. Nawet próbowałem coś wymodzić ale najmniejszy jaki mi się udał to taki o ramieniu 0,7 mm.
Zrobić parę centymetrów to jeszcze ale piętnaście? Wygiąć w łuki i prosto przykleić żeby to jakoś wyglądało? Przerosło mnie to.
Zrobiłem imitację z pasków. Będą w kolorze pokładu więc nie będą się rzucać w oczy.
Końcówki torów niedokończone bo zachciało mi się zrobić je podnoszone tak jak widać na tym zdjęciu
Następne były polery cumownicze i półkluzy.
Przy malowanym modelu można sobie pozwolić na odpuszczenie części wycinankowych i wykonanie ich we własnym zakresie
ale też oczywiście z papierzanego materiału.
Co też w przypadku tych detali częściowo uczyniłem.
Jeszcze sporo klamotów na pokładzie zostało. Jedziemy dalej.
Do następnego :-)