@Ryszard - chłopięciem będąc studentem chemii byłem co najwyżej miernym, ale...
to co piszesz i pokazujesz to są różnej maści tlenki miedzi (powstaje to owóż na skutek działania powietrza i wody SŁODKIEJ i rzeczywiście ma kolor od czarnego do brązowego, w zależności ile tlenu zwiąże)
w wodzie morskiej, szczególnie tej mocno słonej (oceany czy inne morza południowe) masz oprócz H2O pół tablicy Mendelejewa, a w szczególności chlor potas siare wapń a w pobliżu brzegu - i węgla niemało (bo zdechłe żyjaki gniją). Jak to wszystko zbierzesz do kupy i dodasz temperaturę (bo tam woda całkiem ciepła) oraz kawitację (bo wszystko płynie) to się okaże, że kolorki zmienią się z brązów na różnej maści seledynki szarości czy inne takie ni to ni owo - i to całkiem nie-wolno.
blachą miedzianą obijały statki nie całkiem temu że miedź nie pozwala żyjakom na czepianie się kadłuba (znaczy to też), ale głownie temu, że te seledynki są dość mocno trujące, i to co się przyczepiło - zdychało po prostu.
@Żótodziób - jak się po dokach plątałeś - to może widziałeś śruby z brązu po paroletnim kręceniu się w wodzie, jeszcze przed polerowaniem - są takie mocno szare z lekkim odcieniem zieleni ( w brązach oprócz miedzi są oczywiście i inne ingediencje - temu ciemoszary przeważa)
Pozdrówka
Agand