Nie gustuję w całości pomalowanych modelach kartonowych czy hybrydowych, ale na powyższym przykładzie widać, że to nie taka łatwa sprawa. Niektórym się wydaje, że wystarczy pomalować model kartonowy farbą i znikną wszystkie niedoskonałości opracowania albo model będzie lepiej wyglądać. Niestety, jak widać, nie jest to takie proste.
Na kadłubie widać fakturę kartonu, jakieś artefakty w postaci grudek, zgrubień, glutów farby itp. Linia wodna malowana od ręki? Za kilka złotych kupić taśmę Tamiya i byłoby jak od linijki. Zresztą widać jeszcze inne niedomagania warsztatu.
Są magicy, którzy wspaniale umieją pomalować model kartonowy i QN jest tu świetnym przykładem, chociaż to jest akurat scratcher pełna gębą:-)
Tym niemniej przed malowaniem mnóstwo czasu spędza na doprowadzeniu powierzchni kartonu do idealnej gładkości, a jeśli podczas malowania widać nadal niedoskonałości, to kolejny szlif, aż do skutku. Także tego:-)
Ale najważniejsze, żeby wyciągnąć z tego jakieś wnioski i naukę na przyszłość. Jeśli dla Ciebie model jest git, to fajnie:-)
StuGu