Ehhh z racji, iż dzisiejszego dnia bosmanowa zawładnęła jedynym ustrojstwem w kajucie posiadającym zdolności XXI w. (czyt. laptop) prace mimo że drobne to zamykające jakieś drzwi na stałe. Mianowicie po windzie kotwicznej przyszła kolej na holowniczą i choć pracy wydaje się mało to gięcie rur i dopasowywanie ich do schematu jest dla takiego laika jak ja tragedia i powoli zastanawiam się czy nie rzucić gięcie wirtualnym rur na rzeczywistość z drutu. W skrócie zajęło mi to całe 2 godziny które zdołałem wygospodarować. Oto efekt. Po weekendzie przysiądziemy do Vikersa 40, jak wszystko dobrze pójdzie to może zobaczymy światełko w tunelu na koniec tygodnia.



Pozdrawiam Monty.
Nigdy nie dokończyłem modelu. Jeżeli nie potrafię fizycznie to zrobię to wirtualnie