Hubert ma rację.
To najtrudniejszy etap. Na szzcęście nie ma faflunów, bo papier po wydruku był pociągnięty lakierem w sprayu, wszelkie inne elementy, gdzie mogłoby się coś wydarzyć, były zaglutowane.
Ale na pewno nie lubię maskowania - a będzie to konieczne, kolejność montażu musi być BAAArdzo przemyślana. Nie mówiąc już o relingach i olinowaniu - prawie jak w żaglowcu.
Np. reling na dziobie. W 1/3 bedzie się opierał na słupkach, które są połączone z dolną nadbudówką dziobową. Jaka kolejność składania? Dolny poziom nadbudówki, słupki i reszta relingu? Ciężko to potem pomalować. Słupki, reling i malowanie? Ale potem może być nie halo z pasowaniem i przyklejeniem nadbudówki.
Generalnie składanie będzie od środka na zewnątrz z jednoczesnym wykonywaniem poszczególnych etapów olinowania.
Do tego dochodzi konieczność przyklejnania mnóstwa drobnych elementów już pomalowanych. BCG nie da rady, butapren się nadaje tylko do dużych powierzchni. Zostaje tylko superglue. A tu zawsze można coś zalać. Katastrofa będzie, jak coś odpadnie, bo o ile z pierwszym razem SG łapie jako-tako (na farbę na pewno jako-tako), to już poprawki są problematyczne. Stąd u mnie prawie każdy element jest na drucie i będzie wpuszczany w otwory. To pozwoli na pozycjonowanie i łapanie na SG. Przy takiej konstrukcji praktycznie nic nie odpada.
Ten etap jest o wiele bardziej skomplikowany, niż przy standardzie. Tam nie trzeba maskować, malować etapami, można doklejać elementy systematycznie, na BCG i działa.
I jeszcze jedno wyjaśnienie, dlaczego maluję wszystko na końcu, a nie etapami.
Po 4 latach możecie mi wierzyć, że kolory naprawdę by się rożniły. Sprawdzone - już tak mi się przytrafiło.
Pozdrawiam
QŃ
------------------------------------------------------------------------