Art - bardzo dziękuję za odpowiedzi i wyjaśnienia.
Co do tzw. podposzycia (brystolowej podklejki) również stosuję podobną metodę, zarówno w samolotach jak i okrętach.
Również wychodzę założenia, że podklejone poszycie jest wystarczające samonośne. To szkoła naszego ZbiG'a.
Np. w skrzydłach samolotów prawie nie używam żeberek. Poszycie wzmocnione podklejką opiera się na usztywnionych dźwigarach. Żeberka tylko w niezbędnych miejscach.
Burty okrętów również podklejam kartonem na całej długości co nadaje wystarczającej sztywności i zabezpiecza przed zapadaniem.
Oczywiście wręgi wymagają delikatnego szlifu co dodatkowo pomaga przy dopasowywaniu poszycia.
Nacinanie poszycia dna w kierunku stępki jest świetnym rozwiązaniem, szkoda, że jeszcze mało stosowanym.
Po latach doczekałem się poparcia w kwestii białych wnętrz okrętów. Kiedyś zastosowałem takie co spotkało się ze złym przyjęciem.
Co do tzw. podposzycia (brystolowej podklejki) również stosuję podobną metodę, zarówno w samolotach jak i okrętach.
Również wychodzę założenia, że podklejone poszycie jest wystarczające samonośne. To szkoła naszego ZbiG'a.
Np. w skrzydłach samolotów prawie nie używam żeberek. Poszycie wzmocnione podklejką opiera się na usztywnionych dźwigarach. Żeberka tylko w niezbędnych miejscach.
Burty okrętów również podklejam kartonem na całej długości co nadaje wystarczającej sztywności i zabezpiecza przed zapadaniem.
Oczywiście wręgi wymagają delikatnego szlifu co dodatkowo pomaga przy dopasowywaniu poszycia.
Nacinanie poszycia dna w kierunku stępki jest świetnym rozwiązaniem, szkoda, że jeszcze mało stosowanym.
Po latach doczekałem się poparcia w kwestii białych wnętrz okrętów. Kiedyś zastosowałem takie co spotkało się ze złym przyjęciem.
Pozdrowienia dla wszystkich
Winek (WiesławK)
Winek (WiesławK)

































