Witam.
Pamiętam, jak w latach 80-tych na łamach "modelarza" zaczęły pojawiać się zdjęcia "Halnego" z konkursów i już wtedy powodowały opad szczęki ze względu na jakość opracowania modelu i możliwości wykonania. Ciężko było wtedy go dostać w kioskach i później w antykwariatach. Sklejenie go wtedy na takim poziomie pozostawało dla mnie w sferze marzeń.

Minęło 40 lat, wydawałoby się, że stare "MM-y" odeszły do lamusa ustępując nowoczesnym opracowaniom ("Halnego" oczywiście zakupiłem z GPM-u mając nadzieję, że kiedyś, pod wpływem nostalgii skleję go na odpowiednim poziomie). Jednak Ty pokazałeś, że tak leciwe opracowania nadal potrafią się obronić. Oczywiście, bez Twoich umiejętności i cierpliwości nie powstałby ten wspaniały model, który prezentujesz. Tym bardziej atrakcyjny, że swoim pożółkłym kartonem sprawia większe wrażenie autentyczności, niż nowoczesne, sterylne wykonania z dodatkowym "brudzingiem". Wycisnąłeś chyba maksimum z tego opracowania. Wiele dodałeś od siebie. Pokazałeś wszystkim, że walka z pancernym kartonem nie jest skazana na porażkę. Jesteś "namacalnym" przykładem powiedzenia "chcieć, znaczy móc".
Mógłbym tak jeszcze pisać i pisać...
Gratuluję wykonania modelu, umiejętności, cierpliwości... Twój "Halny" znowu spowodował u mnie opad szczęki (model oraz cała relacja, wraz z opisem radzenia sobie z problemami), nawet większy niż te 40 lat temu.
Pozdrawiam
Dziwny