Ponieważ jakiś czas temu zarzucono mi (zresztą nie tylko mi)
zamiłowanie do swastyki postanowiłem udowodnić, że nie jestem wielbłądem. Kapibarą też nie.
Zdarzyło mi się otóż spotkać parę modeli, które powinny mieć swastyki, a nie miały.
I cóż ja uczyniłem? Wziąłem przykład z Majewskiego - nie memłałem tylko skleiłem bez. I wieszam na choince.
Chyba nie trzeba ich przedstawiać. Braku niewątpliwie konieczych swastyk też nie da się zakryć ;-)
A na koniec pozdrowienia od Stukaska:
Więcej uśmiechu panowie :-)))
--
Post zmieniony (08-08-20 13:32)