Witam
Za model Pioruna z MM-a zabrałem się zauroczony smukłymi niszczycielami.
Pretekstem do jego budowy była chęć "przetrenowania" na kartonie BCG - te wszystkie kanciaste nadbudówki i jakieś maleńkie "cosie" na pokładzie powinny się świetnie do tego nadawać.
W związku z tym sam kadłub skleiłem posługując się Hermolem ;). W końcu ten klej lubię najbardziej i najlepiej się z nim czuję.
Kadłub zrobiony, eksperymentowałem sobie powoli na nadbudówkach, knując jak i z czego zrobię relingi i maszty i nagle...
TRRACH !
Katastrofa! Piękny "szczupak" z komody prosto na dziób ...





Powiem tak :
Ten model to może żadna rewelacja, ale szkoda mi pracy i serca jakie w niego włożyłem.
Mimo krowich żeber i zbyt wyraźnych spoin chcę go wyremontować. Zniszczenia nie są ( chyba..) aż takie duże.
Może macie jakieś sprawdzone pomysły na takie wypadki ?
Chętnie posłucham sensownej rady.
I jeszcze efekty moich zmagań z BCG.
Nadbudówki nie są skończone i nie wszędzie jest retusz.



Po pierwszych trudnościach jestem zaskoczony tym jak łatwe i czyste jest posługiwanie się tym klejem. Dla mnie efekty są więcej niż zachęcające.
Miała to być relacja nieco krótsza niż normalnie, bo chciałem pokazać coś więcej niż okładkę i wycięte wręgi. Relacja więc będzie bo ten model skończę - choć nie wiem kiedy.
Dzisiejszy wypadek trochę mnie zdołował, ale w końcu niszczyciele są piękne...
Tyle pięknych samolotów do sklejenia...