Urlopu ciąg dalszy, czyli Fokker E V (D VIII) w skali 1:50 z Kartonowej Encyklopedii Lotnictwa, w malowaniu jednego z egzemplarzy, na jakich latał Stefan Stec (z tego co do tej pory ustaliłem, używał trzech maszyn tego typu). Co do samego modelu, to nie należy do szczególnie łatwych, zawiera także niespodziankę w postaci dwóch lewych skrzydeł... Niespodziankę, którą na dodatek można wykryć dopiero po wycięciu. Skrzydło prawe powstało dzięki uprzedniemu zeskanowaniu i lustrzanemu obiciu skrzydła lewego w IrfanView, przez co nieco różni się kolorem. Skutkiem ubocznym takiego stanu rzeczy są także lustrzane szachownice na skrzydłach, ale chyba tak ma być (tak jest również w modelu Mistewicza z MM). Ponadto należy skrócić przednie zastrzały skrzydła i obniżyć profil opon - to ostatnie zauważyłem jednak zbyt późno. Kiedyś może koła wykonam jeszcze raz...
Szkoda, że nie pokusiłeś się o "wytłoczenie" osłony silnika - wyglądałaby nieco naturalniej. W tym modelu naciągi też zrobiłeś z żyłki? Wyglądają jeszcze subtelniej niż w Bergu.
Co do tłoczenia tego typu elementów to pracuję nad techniką (końcówka pióra i gumka do mazania :-) ) ale rezultaty póki co jeszcze nie były wystarcająco dobre... Może następny model wykonam jednak już tą metodą. Linki robione tak jak w Aviatiku, z żyłki 0,01 mm. Wyglądają subtelniej, bo nie malowałem ich srebrną Pactrą (zresztą w Aviatiku malowałem tylko naciągi na skrzydłach, na usterzeniu nie, dlatego wyszły tak subtelnie, ze ich prawie nie widać na zdjęciach... :-) )