KARTON CAFÉ   
Regulamin i rejestracja regulamin forum  jak wstawiac grafike, linki itp do wiadomosci grafika i linki w postach

Miejsce na rozmowy o rzeczach niekoniecznie związanych z modelarstwem kartonowym, tzw. "rozmowy kanapowe", ciekawostki, humor itd. Tu można się poznać lepiej i pogawędzić ze sobą.


 Działy  |  Tematy/Start  |  Nowy temat  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Widok bez stronicowania (rolka)  |  Zaloguj się   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
 Widok z podziałem na strony: strona 69 z 70Strony:  <=  <-  66  67  68  69  70  -> 
15-04-21 16:05  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Ryszard 



Na Forum:
Relacje w toku - 30
Galerie - 29


 - 9

Co tam słychać w kulturalnym świecie wydawniczym ? :-)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
19-04-21 15:03  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

Wyjątkowo ciężko mi się pisze, ale mam już "większą połowę" kolejnej Opowieści. Spróbuję dokończyć jutro-pojutrze. A co do książki, to czekam na teksty wybranych przez wydawnictwo historii do ostatecznej korekty. Będą tam mieszane Opowieści cywilno-wojskowe.

Poza tym mam bardzo dużo pracy zawodowej (wciąż zdalnej), czyli mnóstwo dokumentów do tłumaczenia na angielski, co powoduje że po kilku godzinach siedzenia przed ekranem patrzę na klawiaturę z niejakim obrzydzeniem. Skończę jednakże ostatecznie pracę dla Euroafryki 30 czerwca, dokładnie dzień przed 70 urodzinami! Kurczę, pracuję długo niczym papież , co niniejszym ogłaszam urbi et orbi :-)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
22-04-21 11:12  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Ryszard 



Na Forum:
Relacje w toku - 30
Galerie - 29


 - 9

Ha, ha, ha ! Jak już będziesz na emeryturze to dopiero wtedy Andrzeju na nic nie będziesz miał czasu !

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
25-04-21 14:36  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

563. JENIECKA EPOPEJA

Ponieważ Amerykanie ostro nacierali na Pacyfiku, Japończycy zdecydowali o przewiezieniu do kraju licznie przetrzymywanych na Filipinach alianckich jeńców. 9 maja 1944 roku zebrali oni w Tanjong Prioku (port dla Batawii, czyli obecnej Dżakarty) 41 oficerów i 737 żołnierzy. Była to zbieranina składająca się ze 197 Brytyjczyków, 42 Amerykanów, 258 Australijczyków i 281 Holendrów. Wśród nich znajdowało się aż 30 lekarzy i 60 sanitariuszy, a także dwóch pastorów. Do przewozu Japończycy wyznaczyli frachtowiec „Kiska Maru”.

Na krótko przed wejściem na statek, do jeńców dotarła spora przesyłka Czerwonego Krzyża z butami i lekarstwami, co dla wycieńczonych mężczyzn było istną gwiazdką z nieba. Tuż przed odcumowaniem sprowadzono na ląd mającego dyzenterię Holendra.

W pierwszej fazie ewakuacji statek przywiózł jeńców 22 maja do Singapuru, skąd przewieziono ich ciężarówkami do tymczasowego obozu. Ciekawostką jest, że „Kiska Maru” stanął w pobliżu jakiegoś U-boota, mającego w części rufowej dwie dziury po pociskach.

Na początku czerwca sprawdzono stan zdrowia jeńców aby stwierdzić, czy nadają się do dalszej podróży statkiem, po czym, do późniejszego transportu odstawiono Australijczyka i czterech Holendrów. 2 czerwca 772 mężczyzn pomaszerowało do portu, skąd barki zawiozły ich na redę, gdzie czekał już na nich „Miyo Maru”, mający zaledwie 1455 ton. Na jednostkę załadowano już wprawdzie sporą ilość boksytu, ale znaleziono dla jeńców miejsce na międzypokładach drugiej i trzeciej ładowni. Ponieważ rzecz jasna nie zmieścili się tam wszyscy, około 300 ludzi rozlokowano na pokładzie.

„Miyo Maru”


Następnego dnia statek podniósł kotwicę, zajmując miejsce w konwoju strzeżonym przez cztery eskortowce typu C, oraz stawiacz min „Aotaka”.

Eskortowiec typu C


Oprócz „Miyo Maru”, jeńców wiozły także „Hioki Maru” (450) i „Kokusei Maru” (456). Cztery pozostałe, w tym największy z nich, pasażersko-towarowy „Tamahoko Maru” (6.870 GRT) miały ładunek boksytu.

Na „Miyo Maru” znajdowało się wystarczająco dużo korkowych kapoków aby rozdać je wśród jeńców, ale nie wiedzieć dlaczego sprzeciwił się temu dowodzący strażnikami sierżant. Dopiero gdy w nocy z 6 na 7 czerwca prowadzący konwój eskortowiec CD-15 zatonął po trafieniu torpedą z USS „Raton”, podoficer dał się przekonać majorowi Morrisowi, powszechnie uznawanemu za dowodzącego alianckimi żołnierzami. Kapoki rozdano 8 czerwca, na trzy dni przed rzuceniem kotwicy w Zatoce Manilskiej.

Konwój dotarł na tam 11 czerwca, i stał do 14, po czym wznowił rejs, kierując się na Formozę (Tajwan). Dziesięć statków szło w eskorcie dwóch eskortowców, znanego nam już stawiacza min „Aotaka”, oraz uzbrojonego statku wielorybniczego. Po drodze konwój dopadł ciężki sztorm, który poważnie uszkodził „Miyo Maru”.

18 czerwca statek zacumował w porcie Takao, a ponieważ wymagał remontu stoczniowego, Japończycy przerzucili wszystkich 722 jeńców na „Tamahoko Maru”, gdzie już nieco wcześniej zaokrętowało około 500 japońskich żołnierzy. Jeńców umieszczono na międzypokładach ładowni 1 i 2, ale i tak, jak poprzednio, około 300 musiało znaleźć sobie miejsce na dziobowym pokładzie. Na międzypokładach ulokowano również koreańskich strażników, z których część mówiła po angielsku. Z międzypokładów prowadziły na górę, specjalnie dostawione w tym celu, drewniane drabiny. W dolnych częściach ładowni znajdował się duży ładunek cukru i ryżu.

Przygotowano liczne kapoki, ale pomimo protestów ponownie nie wydano ich jeńcom, układając je w stosie na dziobie. Znalazło się także nieco tratew z balsy, przymocowanych do relingów.

„Tamahoko Maru”, zdjęcie z lat wojny


„Tamahoko Maru” został zmobilizowany już na dwa miesiące przez atakiem na Pearl Harbor, służąc jako transportowiec wojska. W październiku 1942 po raz pierwszy przewieziono na nim jeńców, po czym ponownie ich miejsce zajmowali żołnierze. Rekordowy rejs odbył się w marcu 1944, kiedy to transportowiec przewiózł na Sajpan aż sześć tysięcy wojskowych.

Statek opuścił Takao 20 czerwca wraz z innymi jednostkami, tworzącymi idący do Japonii konwój HO-02. W jego skład wchodziło 12 statków eskortowanych przez „Aotaka”, eskortowce CD-1 i CD-20, oraz niezidentyfikowany uzbrojony statek wielorybniczy.

Na nieszczęście zarówno Japończyków jak i jeńców, począwszy już od Singapuru, trasa konwoju była znana amerykańskiemu wywiadowi. 19 czerwca otrzymał on z Takao zaszyfrowaną depeszę, mówiącą iż „Konwój HO-02 wkrótce zmieni kurs na Moji [port na północnym krańcu Kiusiu]. Składa się 11 statków, z których wiele wiezie POW [POW - Prisoners of War – jeńcy wojenni]”.

Nieznane są powody dlaczego pomimo treści depeszy, zdecydowano o wysłaniu przeciwko konwojowi okrętów podwodnych. Było przecież pewne, że zatopienie któregokolwiek ze statków nie tylko może, ale wręcz musi przynieść jeńcom śmierć!

Owymi okrętami były „Tang”, najefektywniejszy amerykański okręt podwodny, ostatecznie zatopiony przez… własną torpedę), „Tinosa” i „Shark II”.

„Tang”, zdjęcie z 2 grudnia 1943 roku…


…i jego dowódca Richard O’Kane, wtedy komandor podporucznik, jeden z dziewięciu członków załogi którzy przeżyli samozatopienie okrętu, i – co więcej – przeżyli także okrutną japońską niewolę. Zdjęcie zrobione krótko po wojnie. Oficer jest tu w stopniu komandora porucznika


24 czerwca okręty te spotkały się o 120 mil na południowy zachód od Nagasaki (usytuowanego w centrum zachodniego wybrzeża Kiusiu), gdzie ustalono „kto, co i gdzie”. „Tang” ustawił się najbliżej brzegu, a dwa pozostałe okręty na zachód od niego, w 30-milowych odstępach. Takie rozstawienie dawało pewność, że Japończycy nie przemkną się niezauważeni.

„Tang” dostrzegł konwój już tej nocy. O'Kane przemknął przez podwójny pierścień eskorty, decydując się na atak z prawej, od strony lądu, co było znakomitym posunięciem. Właśnie z powodu bliskości ojczystego lądu, uspokojony tym komodor konwoju zrezygnował z zygzakowania (!), a ponadto zmniejszył szybkość z 12 do węzłów.

O’Kane zdecydował się na zaatakowanie w pierwszej kolejności idących w szyku torowym dwóch sporych jednostek. Pierwszym pechowcem był zbiornikowiec „Nasusan Maru” który szybko zatonął, zabierając ze sobą 11 marynarzy.

„Nasusan Maru”, zdjęcie przedwojenne. Statek ma charakterystyczne dla zbiornikowców dwie nadbudówki („nawigacyjną i maszynową”). Bomy na dźwigach oznaczają, że statek woził także ładunki płynne w baryłkach


Kolejnym trafionym celem był „Tamahokao Maru”. Zanim jednak zajmiemy się nim i jego nieszczęsnymi przymusowymi pasażerami dodajmy, że O’Kane nie poprzestał tylko na wspomnianych dwóch jednostkach. To była naprawdę jego noc! Nie bacząc na liczną eskortę dzielny oficer skorzystał z powstałego chaosu, i zatopił jeszcze dwa inne statki. Były to „Kennichi Maru” – zginęło na nim 36 marynarzy, oraz transportowiec, ex-pasażerski „Tainan Maru”. Na jego burcie znajdowało się 454 wojskowych z których część bez wątpienia musiała zginąć, ale oficjalnie wiadomo jedynie o 39 zaginionych marynarzach.

„Tainan Maru”, zdjęcie przedwojenne


Czwartą ofiarą „Tanga” – aczkolwiek drugą w kolejności zaraz po trafieniu „Nasusan Maru”, był zatem „Tamahoko Maru”. Mówi jeden z byłych jeńców:

„24 czerwca o 23:50, mnie więcej na 40 mil na południowy zachód od Nagasaki obudziła nas eksplozja na innym statku w konwoju, a po niewielu sekundach druga torpeda trafiła nasz statek w prawą burtę tuż przed przednią nadbudówką, wyrywając pokrywy ładowni. Eksplozja musiała zabić wielu ludzi śpiących w tej ładowni, a także tych na pokładzie, na których spadły liczne szczątki. Jeńcy chcieli wydostać się z ładowni, ale drewniane drabiny zostały zmiecione. Używano [stałych i nielicznych] drabinek metalowych, ale większość jeńców została po prostu zmyta do morza. Ocenia się, że statek zatonął w niecałe dwie minuty.

Trójka jeńców odcięła od relingów tratwy z balsy zrzucając je do wody, gdzie znajdowało się już wielu rozbitków. Zarówno jeńcy jak i Japończycy pomagali sobie w tych trudnych chwilach, chwytając się to tratew, to wielu – na szczęście - drewnianych szczątków. Szczęśliwie eskorta nie rzucała w pobliżu bomb głębinowych.

O świcie eskortowiec opuścił szalupy, które jednakże podniosły jedynie Japończyków, pozostawiając jeńców samym sobie. Około 7:00 nadszedł niewielki statek wielorybniczy z wywieszonymi drabinkami linowymi. Pozwolono jeńcom wejść na pokład, po czym ulokowano ich na pokładzie dziobowym, pod niewielką platformą działową. Ta jednostka specjalizowała się w ratowaniu rozbitków, a jej załoga działała bardzo efektywnie. Część jeńców, których podniosły z wody szalupy eskortowców, także została przewieziona na statek wielorybniczy. Zdarzyło się, niestety, że jeden z okrętów nie potrafił się ustawić bezpiecznie burta w burtę, w wyniku czego siedmiu znajdującym się na nim jeńcom kazano skoczyć do wody, i samodzielnie dopłynąć do ratowniczej jednostki. Niestety, jak się szybko okazało, dwóch spośród nich nie umiało pływać”.

Akcję ratunkową przeprowadzono sprawnie i na dużą skalę, w rezultacie czego Japończycy wyłowili wszystkich żywych rozbitków. Ocalało także czterech spośród koreańskich strażników co było doskonałą wiadomością, ponieważ służyli oni bardzo efektywnie jako tłumacze nie tylko w tych wyjątkowo dramatycznych chwilach.

Statek z jeńcami zacumował w Nagasaki o 12:30, a na pokład wszedł japoński lekarz z dwoma pielęgniarkami. Badanie chorych były bardzo powierzchowne, a jednym lekiem którym owa trójka dysponowała, był odkażający specyfik o nazwie merkuchrom. Wikipedia mówi o nim tak: „Ma działanie przeciwbakteryjne. Związek znalazł zastosowanie w lecznictwie jako środek odkażający skórę nieuszkodzoną, błony śluzowe i rany. Obecnie stosowany rzadko”. No cóż, w połowie 1944 roku lekarstw brakowało nawet dla japońskich żołnierzy.

O godzinie 18:00 głodni, zmęczeni i przemarznięci jeńcy zeszli na ląd. Było ich zaledwie 211 co oznaczało, iż w wyniku akcji O’Kane’a, śmierć poniosły aż 562 osoby. Wszystkich, niezależnie od stanu zdrowia, przewieziono do obozu Nr. 14 w Fukuoce, ulokowanym na terenie, produkujących samoloty zakładów Mistubishi, gdzie dołączyli do przebywających już tam jeńców holenderskich. Było wprawdzie bardzo ciasno, ale wyczerpani ludzie otrzymali wreszcie gorący posiłek, ubrania, oraz maty do spania.

Po kilkunastu dniach w obozie zjawił się kapitan Takata z Japońskiego Biura Informacyjnego dot. Jeńców Wojennych, który zebrał pisemne oświadczenia od oficerów. Wykorzystali oni tę okazję aby wyrazić słowa krytyki a nawet oburzenia wobec warunków życia, wymieniając przy okazji nazwisko sierżanta, który na statku nie pozwolił na wydanie jeńcom kamizelek ratunkowych. O dziwo, w rezultacie wizytacji Takaty warunki bytowe i zdrowotne wyraźnie się polepszyły. Po sześciu tygodniach więźniów przeniesiono do większego obozu, po czym zmuszono do pracy w fabryce. Na nowym miejscu z miłym zdziwieniem odnotowano przyzwoite zachowywanie się strażników, a chociaż warunki życia wciąż były bardzo trudne, to i tak wyróżniały się na plus od tych panujących w ogromnej większości jenieckich obozów. Nic więc dziwnego, że ogromna większość jeńców miała 9 sierpnia następnego roku okazję zobaczyć z dala potężny grzyb dymu nad Nagasaki. Nadchodziła wolność.

--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
26-04-21 09:48  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Ryszard 



Na Forum:
Relacje w toku - 30
Galerie - 29


 - 9

Cieszę się Andrzeju, że wznowiłeś pisanie ! Tak trzymać !

"Japończycy zdecydowali o przewiezieniu do kraju licznie przetrzymywanych na Filipinach alianckich jeńców. 9 maja 1944 roku zebrali oni w Tanjong Prioku (port dla Batawii, czyli obecnej Dżakarty)"
Jak dla mnie trochę dziwne i niezrozumiałe - czyli wpierw przewieźli jeńców z Filipin do okupowanych przez nich Indii Holenderskich a potem był transport do Japonii. A nie mogli od razu z Filipin ?

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
26-04-21 18:40  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
GrzechuO   

...coś w tym jest :)
Bo w marszrucie były potem jeszcze Singapur i... Zatoka Manilska.
Stawiam na jakiś skrót myślowy na samym początku tekstu.

Sama opowieść może i znana, ale fajna - miło się czytało i mam nadzieję na więcej. I więcej. I więcej!
Bo może jako emeryt Andrzej będzie się jednak nudził ;)

--
Pozdrówka

GrzechuO

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
27-04-21 14:21  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

Ryszardzie - ja nie winowat! Ja tylko podałem historyczne fakty! Być może chodziło o podczepianie się pod kolejne konwoje, zamiast wysyłania statków samodzielnie, "na wariata"?

Przy okazji: mam dużo materiałów na kolejną Opowieść, mówiącą o tym, jak to sprawnie nawigowały dwa amerykańskie okręty :-)
Obiecuję, ze tym razem nie będziecie długo czekać - zacznę już dzisiaj.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
04-05-21 22:33  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Ryszard 



Na Forum:
Relacje w toku - 30
Galerie - 29


 - 9

"Jej tytuł to najprawdopodobniej "chwytliwe" KATASTROFY, BITWY, CIEKAWOSTKI. TAJEMNICE STATKÓW I OKRĘTÓW"
Na Boga Andrzeju - kto to wymyślił bo chyba nie Ty !

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
05-05-21 13:09  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

Najpierw myślałem o MORSKICH OPOWIEŚCIACH, ale klient księgarni spojrzałby na okładkę i pomyślałby "Ktoś tam pisze o pracy na morzu, a co mi tam do niego" - i - buch! - odkłada książkę na półkę.

Kiedyś dziennikarze mówili "Nic tak nie ożywia gazety, jak trup na pierwszej stronie", i to jest niestety prawda. Wobec mnogości wydawanych książek trzeba się jakoś wyróżnić - jak nie gołą babą na okładce, to chociaż chwytliwym tytułem, bo inaczej klient nie zwróci na to uwagi.

Tytuł zasugerował mój syn, który ma za sobą już siedem książek ciekawie mówiących o historii Szczecina, a które błyskawicznie się wysprzedały, w tym m.in. trzy książki z serii "Podziemny Szczecin", będące bardzo bogato ilustrowanym przewodnikiem po dziesiątkach szczecińskich podziemi (czwarta część w przygotowaniu).

Business is business, jak mawiają Rosjanie... Ja też wolałbym, żeby klient spojrzał w księgarni na książkę i pomyślał "O rany, napisał ją Andrzej Kraśnicki, więc już ją kupuję bo musi być super ciekawa!"...

P.S. Kolejna Opowieść już jutro!

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
06-05-21 08:10  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
yak   

Już jest jutro!!!

Odpowiedz na tę wiadomość 
 Tematy/Start  |  Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
 Widok z podziałem na strony: strona 69 z 70Strony:  <=  <-  66  67  68  69  70  ->