KARTON CAFÉ   
Regulamin i rejestracja regulamin forum  jak wstawiac grafike, linki itp do wiadomosci grafika i linki w postach

Miejsce na rozmowy o rzeczach niekoniecznie związanych z modelarstwem kartonowym, tzw. "rozmowy kanapowe", ciekawostki, humor itd. Tu można się poznać lepiej i pogawędzić ze sobą.


 Działy  |  Tematy/Start  |  Nowy temat  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Widok bez stronicowania (rolka)  |  Zaloguj się   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
 Widok z podziałem na strony: strona 36 z 43Strony:  <=  <-  34  35  36  37  38  ->  => 
21-12-18 20:55  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Borowy 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 11
Galerie - 2


 - 2

Witam. To z niecierpliwością czekam na opowieść. No i zdrowych i spokojnych świąt życzę :)

--


Wykonane:
ORP Błyskawica , ORP Piorun , Torpedowce Kit i Bezszumnyj , Torpedowiec A-56 , Torpedowiec ORP Kujawiak , ORP Burza - stan na 1943 r , Pz.Kpfw. III Ausf J , T-34 , IS-2, Komuna Paryska , Sherman M4A3 , Star 25 - samochód pożarniczy , Zlin 50L/LS

W budowie:PzKpfw. VI Tiger I Ausf. H1,

Pozdrowienia z krainy podziemnej pomarańczy !

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
21-12-18 23:03  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Mucha 



Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 1


W Rupieciarni:
Do poprawienia - 2
 

Czyżby szykowała się opowieść o Cap Arcona?

--
Co zostało zobaczone, tego się nie odzobaczy

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
23-12-18 12:53  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

Mucha: "Cap Arkona"? Bez żartów. Jak pisałem, będzie to Opowieść o wstrząsających, acz praktycznie NIEZNANYCH faktach (na przykład ja o tym wcześniej nie miałem pojęcia, a interesuję się 2 wojną - zwłaszcza na morzu - od pacholęctwa !) - a trudno przyjąć, że "Cap Arcona" to nieznany przypadek. Cierpliwości...
P.S. Z dużymi kłopotami, ale wydobrzałem. Zadzwonię za rok, czyli w 2019, i wreszcie umówimy się na spotkanie :-)

Borowy: Bóg zapłać za dobre słowo, takoż i ja najlepsze życzenia Tobie ślę.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
23-12-18 22:24  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Mucha 



Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 1


W Rupieciarni:
Do poprawienia - 2
 

Trzymaj się, zdrowiej. A w tym miejscu życzę Ci wszystkiego najlepszego z okazji nadchodzących świąt!

--
Co zostało zobaczone, tego się nie odzobaczy

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
27-12-18 13:43  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

Ciekaw jestem, kto z Was wiedział o tym wstrząsającym przypadku?

Opowieść 516

HEKATOMBA

Pierwszym z serii zbudowanych w ZSRR pasażerskich statków był „Adżaristan”, w 1940 przemianowany na „Adżaria” (nazwa autonomicznej republiki w ZSRR, obecnie należącej do Gruzji). Jego siostry także nosiły nazwy republik: „Armenia”, „Abchazja” i „Ukraina”.

Rozwijającą 14 węzłów „Armenię” zwodowano w 1928 roku, ale do służby weszła dopiero 1 stycznia 1931. Przyczyną tak poważnego opóźnienia był prawdopodobnie brak doświadczenia leningradzkiej stoczni przy budowie statków pasażerskich. Ostatecznie jednakże ukończono zarówno „Armenię” jak i pozostałe jednostki. Cały kwartet wysłano na Morze Czarne, gdzie bardziej w charakterze promów niż stricte statków pasażerskich woziły ludzi, pocztę i ładunki (do 1000 ton, w tym 100 ton owoców w ładowni chłodzonej) pomiędzy portami takimi jak Odessa, Mariupol, Sewastopol, Jałta czy Batumi.

,

W kraju, gdzie głoszono „równość społeczną”, dziwne nieco się wydaje, że mogące zabrać 518 pasażerów statki wyposażono w kabiny pierwszej klasy (60 miejsc), drugiej (192) i trzeciej (266)! Pierwsza klasa tylko dla wybrańców pachniała jakąś wstrętną prowokacją, ale nikt się jednak do tego nie przyczepił. Ostatecznie wysocy rangą towarzysze też woleli być wożeni we względnych luksusach, a nie wśród „zwykłych” obywateli. Na krótkich trasach można było przewieźć na gołych pokładach 442 dodatkowych pasażerów, co daje nam łącznie maksimum 960 osób, do czego dochodziło 96 członków załogi – razem 1056.

,

Czy wystarczyłoby dla nich środków ratunkowych? No cóż, statek miał aż szesnaście 48-osobowych szalup, co w teorii oznacza miejsce dla 768 osób. Zważywszy jednak, że rzadko kiedy szalupy wypełniano do maksymalnej pojemności (jak np. na „Titanicu”), przyjmijmy, że praktyczna ich pojemność wynosiła 16 x 35 = 560 osób. Z pewnością były jeszcze jakieś tratwy, ale i tak porównanie liczby ludzi z pojemnością środków ratunkowych wypadało nieciekawie.

Statki spisywały się doskonale, toteż zdecydowano o budowie dwóch kolejnych z serii. Ponieważ jednakże własnym stoczniom brakowało mocy przerobowych, po zmodernizowaniu projektu zlecono budowę stoczniom niemieckim. Tam w latach trzydziestych powstały „Gruzja” i „Krym”. Niemcy uzyskali zgodę na inne wyprofilowanie rufowej podwodnej części kadłuba, dzięki czemu statki nadal osiągając 14,5 węzła, potrzebowały trochę słabszych maszyn.

Dodajmy, że wszystkie te statki – produkcji własnej oraz niemieckiej - okazały się tak udane, że w 1933 zaplanowano budowę ulepszonych jednostek trzeciej serii, które już w stoczni miały być przystosowane do szybkiej przemiany w potężnie uzbrojone krążowniki pomocnicze. Na wzmocnionych pokładach planowano zainstalowanie aż 5 dział 152 mm i kilkunastu o kalibrze 45-76 mm. W specjalnie zaprojektowanej ładowni miało być miejsce dla 150-200 min, a jako wisienkę na torcie przewidziano dwa zwiadowcze samoloty! Do tego lekko opancerzone nadbudówki i maszyny dające szybkość 18 węzłów.

Zamiary były ambitne ale szybko poszły w odstawkę, ponieważ nagle priorytetem stał się pięcioletni plan budowy „prawdziwych” okrętów. Zachowane stoczniowe rysunki stały się jednak podstawą do wybudowania na początku lat sześćdziesiątych kilku jednostek typu Kirgistan.

Wybiegliśmy sporo w przyszłość, czas zatem wrócić do „Armenii”.

Statkiem dowodził 39-letni kapitan 3 rangi Władimir Jakowlewicz Płauszewski. Krótko po 22 czerwca 1941 jednostka została zmobilizowana w charakterze transportowca, ale już 10 sierpnia mianowano ją statkiem szpitalnym. Znikło piękne wyposażenie salonów i restauracji: teraz znajdowały się tam sala operacyjna i cztery sale opatrunkowe z 11 stołami. Wstawiono łóżka dla czterystu rannych. Pacjentami miało się zajmować 9 chirurgów, 29 pielęgniarek i 75 pomocników. Lekarzem naczelnym został doktor drugiej rangi (według wojskowej nomenklatury) Dmitrijewskij, jeszcze niedawno w cywilu szef odeskiego szpitala kolejowego.

Wprawdzie na pokładzie i na burtach wymalowano wielkie czerwone krzyże, ale na kadłubie i nadbudówkach pozostawiono ciemnoszarą, maskującą farbę. Na pokładzie zainstalowano cztery przeciwlotnicze działka 45 mm oraz kilka ciężkich karabinów maszynowych. Dlaczego znalazły się one na szpitalnym statku?

Na samym początku wojny żadna z kilku takich jednostek nie miała uzbrojenia, ale ponieważ zdarzało się, że pomimo dużych i wyraźnych znaków czerwonego krzyża atakowały je bombowce, zapadła decyzja o zainstalowaniu broni przeciwlotniczej.

Oficjalnie Rosjanie nazywali „Armenię” nie госпиталь корабль (statek szpitalny) ale санитарный транспорт (transportowiec sanitarny), co potwierdza napis na pamiątkowej odznace.



Przez pierwsze trzy miesiące w nowej roli statek odbył 15 rejsów ewakuując 15.000 rannych, oraz co bardziej „zasłużonych towarzyszy” – wraz z rodzinami - z Odessy i Sewastopola do portów kaukaskich. Chroniąc się pod znakami czerwonego krzyża, w drodze powrotnej statek przewoził z kolei duże ilości żołnierzy i sprzętu wojskowego.

4 listopada 1941 o 5:40 statek wyszedł z Tuapse, wioząc do Jałty wojskowe zaopatrzenie oraz około 4500 żołnierzy piechoty. Eskortę stanowiły niszczyciel „Sposobnyj” i trałowiec „Gruz”. Z powodu kłopotów z maszyną, zaledwie po pięciu godzinach „Armenia” zawróciła do portu.

Następnego dnia ponownie rzucono cumy i statek wyszedł w morze, tym razem eskortowany przez niszczyciel „Soobrazitielnyj”. Dowódca tego okrętu dostał ponoć informację że Jałta już padła (co zresztą nie było prawdą) i dlatego mocno naciskał na Płauszewskiego, aby ten popłynął wprost do Sewastopolu. Należy sądzić że kapitan spytał dowództwo o sytuację w Jałcie, i pewnie wyglądała ona tam na tyle nieciekawie, że potwierdzono zmianę portu.

Po wyładunku na redzie Sewastopolu żołnierzy i zaopatrzenia, na statek zaczęli przybywać motorowymi łodziami ranni żołnierze. Operacja zbliżała się do końca, gdy Płauszewski dowiedział się o decyzji ewakuowania wszystkich (!) sewastopolskich szpitali i jednostek medycznych: zgodnie z rozkazem miał ich wywieźć do bezpiecznego Tuapse.

W tym czasie front przebiegał zaledwie 15 kilometrów od Sewastopola, a w mieście znajdowała się masa rannych, podlegających ewakuacji zgodnie z decyzją dowództwa Marynarki o niebronieniu miasta. Nawiasem mówiąc wkroczył wtedy rozwścieczony Stalin, nakazaując obronę do ostatniego żołnierza, za co uczynił odpowiedzialnym generała Iwana Pietrowa. W rezultacie Sewastopol padł dopiero 4 lipca 1942 roku.

Wracamy do pierwszej dekady listopada 1941.

„Armenia” podniosła kotwicę i zacumowała przy kei. Na statek zaczęły wchodzić masy rannych żołnierzy. Było ich tak wielu, że nie wystarczyły trapy, i dlatego dodatkowo od strony wody zaczęły podchodzić wypełnione ludźmi barki. Wraz z rannymi zaokrętowała duża liczba lekarzy i pielęgniarek. W sumie ewakuowano aż 23 szpitale i jednostki medyczne! Przywileju ewakuacji doznał także personel -wraz z rodzinami - pionierskiego obozu w Arteku, a także część krymskich przywódców partyjnych. Także z rodzinami, oczywiście.

5 listopada około 17:00 statek rzucił cumy. W chaosie pospiesznego okrętowania nikt nie zadał sobie trudu, aby liczyć wchodzących na pokład. Interesujące jest, że na jeden statek zapakowano tysiące ludzi, nie rozdzielając ich na stojące w porcie pasażerskie „Gruzja” i „Biełostok”, oraz szereg mniejszych jednostek.

Obładowana prawie do granic możliwości „Armenia” wyszła w morze, eskortowana przez patrolowiec „SKA-041”. Po drodze do Tuapse statek miał zawinąć jeszcze do Jałty, ale rozkaz nakazał wpierw podejść pod Bałakławę, skąd motorówki NKWD przywiozły wielu swoich ludzi, a do tego cywilów (głównie „towarzyszy”), personelu medycznego i wreszcie rannych.

7 listopada o 2:00 statek zacumował w Jałcie. Ku przerażeniu Płauszewskiego, nas kei czekał ogromny tłum ludzi! Ranni, personel medyczny z jedenastu szpitali, ponownie funkcjonariusze z NKWD, oraz jałtańska partyjna wierchuszka. Ostatnia osoba weszła na statek o ósmej rano, co nie oznaczało, iż zabrano wszystkich chętnych. Po prostu zabrakło miejsca pod i na pokładzie.

Po latach tak to wspominała 9-letnia wówczas Wiera Czistowa:
„Tatuś kupił bilety dla mnie i babci, żebyśmy opuściły na Armenii Jałtę. W nocy 6 listopada na kei było mnóstwo ludzi. Najpierw poszli ranni, po nich cywile. Nikt nie sprawdzał biletów. Ludzie tłoczyli się na trapie. Najodważniejsi wspinali się na statek po cumach. Okrętowanie skończyło się o świcie, ale nie udało się nam wejść. Setki ludzi zostały na nabrzeżu”.

Kapitan zdecydował o rzuceniu cum, co wprawdzie oznaczało wystawianie się na dzienne ataki lotnicze na otwartym morzu, ale – u licha! – równie dobrze mógł się także ich spodziewać w Jałcie, stojąc przy kei. Na niebie nisko wisiały chmury, a morze pokryte było sztormowymi falami.

Tym razem „Armenia” dostała eskortę dwóch patrolowców, oraz – ku miłemu zdziwieniu Płauszewskiego - także pary myśliwców I-153.



Według oficjalnej wersji wydarzeń, o 11:25 z chmur wyskoczył nagle uzbrojony w dwie torpedy Heinkel He-111. Zaskoczenie było absolutne. Wprawdzie jeden z patrolowców natychmiast otworzył ogień, ale trafienie w samolot z bardzo mocno kołyszącej się na falach jednostki można by było uznać za cud. Cudu nie było, a co gorsza, bombowiec nie został dostrzeżony przez myśliwce!

He 111 z dwoma torpedami


Według zeznań dowódcy patrolowca pokazał się także drugi bombowiec, ale ten poleciał wprost na Jałtę. Niestety pierwszy z Heinkli wystarczył. Samolot podleciał na 600 metrów, po czym zrzucił dwie torpedy.

Pierwsza z nich chybiła, ale za to druga trafiła w dziobową część okrętu – przynajmniej według oficjalnej rosyjskiej deklaracji. Jeśli jednak to jest prawda, to jakim cudem takie trafienie mogło posłać spory przecież statek na dno w ciągu ZALEDWIE CZTERECH MINUT? Jak się jeszcze przekonamy, znalazł się świadek twierdzący, iż statek zaatakowały bombowce nurkujące (musiały to być Ju-87 Stuka), których bomby spowodowały przełamanie się statku, i natychmiastowe zatonięcie.

A co działo się w ciągu owych czterech fatalnych minut? Oczywiście zabrakło czasu nie tylko na zwodowanie szalup, ale nawet na wychylenie ich za burtę. Co gorsze, nie zdążono także z tratwami. W rezultacie ze statku uratowało się tylko ośmiu ludzi. OŚ-MIU! A ilu w ogóle było na burcie?

Nikt tego dokładnie nie wie, bo i nikt nie liczył wchodzących na statek. Według wczesnych rosyjskich kalkulacji znajdowało się na nim 5500 ludzi, ale najnowsze badania – a także dostęp do tajnych dokumentów KGB – pozwalają przyjąć, że było ich około 7500!

No to teraz porównajmy trzy słynne morskie katastrofy (liczby zaokrąglone):

TITANIC
Na statku: 2200
Uratowanych: 730
Zginęło: 1470, czyli 67% obecnych na burcie

WILHELM GUSTLOFF
Na statku: 7800
Uratowanych: 1215
Zginęło: 6600 czyli 85%

ARMENIA
Na statku: 7500
Uratowanych: 8
Zginęło: 7492 czyli 99,9%...

Znane są trzy nazwiska spośród uratowanych: starszy sierżant z załogi „Armenii” Boczarow, żołnierz Burmistrow i mieszkanka Jałty, Anastazja Popowa, która – uwaga uwaga! – będąc w ciąży, pomimo wysokiej fali i zimnej wody przepłynęła co najmniej trzynaście kilometrów, zanim dotarła do lądu. Niewiarygodne. Oto jej słowa:
„Ewakuacja z Jałty była dla mnie bardzo trudna. Armenia była zapchana rannymi pacjentami i uchodźcami. Atak niemieckiego samolotu [pojedynczy Heinkel?] na statek, który zaczął tonąć, była przerażającym doświadczeniem. Ludzie biegali po pokładzie, starając się ratować życie. Skoczyłam za burtę i popłynęłam w kierunku lądu. Byłam bardzo słaba. Nawet nie pamiętam, jak znalazłam się na brzegu.”

Wyczyn Popowej powtórzyło jeszcze czterech mężczyzn, podczas gdy pozostałą trójkę wyłowiły patrolowce.

Kolejny świadek widział wszystko z brzegu:
„Ledwo statek wyszedł w morze, kiedy zaatakowała go grupa niemieckich samolotów [a więc nie samotny Heinkel]. Jest pewne, że Niemcy widzieli wielkie czerwone krzyże na statku, ale tym niemniej zaczęli bombardowanie [czyli jednak stukasy z bombami!]. Słyszeliśmy eksplozje bomb i krzyczących ludzi”.

*

Rosjanie dopiero kilka lat po wojnie przyznali się do utraty „Armenii” i ogromnych strat w ludziach, zrzucając jednakże całą odpowiedzialność na niesubordynowanego dowódcę statku. W opublikowanych pamiętnikach, admirał Filip Oktiabrski, w listopadzie 1941 dowodzący Flotą Czarnomorską napisał, iż Płauszewskij nie posłuchał jego rozkazu, nakazującego zaczekanie w porcie do godziny 19:00 tak, aby rejs rozpoczął się już w ciemnościach. Wynika z tego jasno, że admirał był niewinny owej straszliwej rzezi na morzu.
Tyle że trudno uwierzyć w jego słowa, iż jakiś tam kapitan nie wykonał – i to w czasie wojny! - rozkazu, i to rozkazu wydanego przez najwyższego ranga oficera! Zresztą dziwnym trafem wiele dokumentów dotyczących „Armenii” znikło w 1949 roku...

Trasa ostatniego rejsu i przybliżone miejsce zatonięcia „Armenii”


*

Czy topiąc prawidłowo oznakowany statek szpitalny, Niemcy popełnili zbrodnię wojenną? Odpowiedzią niech będzie fakt, że podczas procesu w Norymberdze, rosyjski oskarżyciel nie powiedział o „Armenii” ani słowa!

Wszystko zaczęło się od samych Rosjan. Krótko po 22 czerwca Niemcy powiadomili oficjalnie rząd w Moskwie, że na wodach Bałtyku będą operowały ich cztery statki szpitalne: „Stuttgart”, „Berlin”, „Ruegen” i „Strassburg”. Odpowiedź Rosjan była zaskakująca:

„Mając dowody na to, że niemiecki rząd systematycznie i w zdradziecki sposób łamie międzynarodowe traktaty i konwencje, nie można polegać na przestrzeganiu przez Niemcy Konwencji Haskiej. Biorąc pod uwagę, że radziecki rząd już składał protesty wobec bombardowania przez niemiecką armię radzieckich szpitali wbrew podstawowym normom międzynarodowego prawa, radziecki rząd ma wszelkie powody żeby wierzyć, iż niemiecki rząd nie będzie przestrzegał Konwencji Haskiej i że jego statki szpitalne będą używane do celów wojskowych. Tym samym radziecki rząd nie może gwarantować zgłoszonym statkom immunitetu zgodnie z Konwencją Haską”.

No cóż, de facto treść noty stanowiła carte blanche dla obu stron, do atakowania statków szpitalnych.

Gdyby jednakże Rosjanie zdecydowali się oskarżyć Niemców o zbrodnicze zatopienie statku z czerwonymi krzyżami, ci z pewnością broniliby się mówiąc, iż:
- Już na początku wojny sam Związek Radziecki ogłosił, że nie będzie respektował statusu statków szpitalnych
- Będąc konsekwentnym, Rosjanie nie zgłosili Niemcom ani jednego swojego statku, mającego status szpitalnego
- W czasie wojny Rosjanie ani razu nie zezwolili Międzynarodowemu Czerwonemu Krzyżowi na sprawdzenie, czy stan faktyczny na jednostkach z czerwonym krzyżem odpowiada wymogom MCK
- „Armenia” była uzbrojona
- Oprócz chorych i rannych, przewoziła także tysiące zdrowych żołnierzy oraz funkcjonariuszy NKWD
- Przewoziła materiały wojenne
- W dniu ataku płynęła w eskorcie dwóch okrętów i pary myśliwców

I właśnie dlatego Rosjanie woleli nie wywoływać dżina z butelki.

*

Pomimo kilkukrotnych poszukiwań, do tej pory nie udało się zlokalizować wraku. Na jego przybliżonej pozycji, każdego 7 listopada, marynarze oddają hołd poległym


--

Post zmieniony (27-12-18 13:49)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
27-12-18 19:04  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
GrzechuO   

Ciekawym wydaje się fakt, że ani Rosja Sowiecka, ani Związek Sowiecki nie ratyfikował konwencji haskich, a mimo że carska Rosja była jednym z inicjatorów i pierwszych ratyfikantów tych regulacji, to RS/ZSRS nie poczuwał się do sukcesji tych postanowień. (...a przynajmniej tak to zrozumiałem z anglojęzycznych opracowań... muszę sobie o tym kiedyś poczytać coś solidnego - może ktoś polecić jakiś tytuł?)

Swoją drogą w ciekawym świetle stawia to rozkaz marszałka Śmigłego z 17.09. i jego następstwa oraz traktowanie jeńców sowieckich (wyniszczająca praca i głód zamiast oflagów i stalagów) przez Niemców i jeńców hitlerowskich (wyniszczająca praca i głód w łagrach) przez Sowietów.

--
Pozdrówka

GrzechuO

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
28-12-18 07:55  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

Ponieważ ZSRR nie podpisał Konwencji Haskiej, z tego właśnie powodu zarówno oni, jak i Niemcy traktowali wzajemnie swoich jeńców wyjątkowo okrutnie. Zauważ, że np. polscy jeńcy - będący również pogardzanymi Słowianami, tak jak Rosjanie! - albo spędzili wojnę w stalagach (miodu nie było, ale nie mordowano ich ani nie głodzono na śmierć), albo też - jak szeregowcy czy podoficerowie - zostali w końcu zwolnieni do domu. No, ale POLSKA PODPISAŁA KONWENCJĘ HASKĄ, co - jak się okazało - wydało podczas wojny dobre owoce.

A dlaczego Sowieci nie podpisali Konwencji? Ja sądzę (nie mając oczywiście na to żadnych dowodów), że jako obywatele Pierwszego na Świecie Państwa Komunistycznego nie chcieli mieć nic do czynienia z jakimiś tam burżuazyjnymi, ogólnoświatowymi (o zgrozo!) paktami czy organizacjami.

Post zmieniony (28-12-18 09:31)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
28-12-18 14:00  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

Ech, gdzie te czasy, gdy Opowieści takie jak ta wywoływały zażarte dyskusje konradusowych basiorów :-)
Tym razem ledwo jeden się odezwał, a ponieważ młode wilczki wstydzą się przedstawiać tu swój komentarz/punkt widzenia, to i lecą Opowieści za Opowieściami praktycznie bez żadnego echa ze strony Czytelników...

A póki co, to melduję posłusznie, że następnym razem "cofniemy się do tyłu" i to mocno, bo aż do wieku OSIEMNASTEGO. Też się wtedy ciekawe rzeczy działy!

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
29-12-18 19:36  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
IJN Łukasz 



Na Forum:
Relacje w toku - 2
Galerie - 12


W Rupieciarni:
Do poprawienia - 1
 

Co tu pisać. Usłyszałem niegdyś, że Rosja to nie kraj. Rosja to stań umysłu i sądzę, że wiele w tym prawdy.

--
Optymista myśli, że świat stoi do niego otworem,
Pesymista wie co to za otwór ...

P.s Zmienność decyzji świadczy o ciągłości dowodzenia.

W stoczni: IJN Ise , IJN Hiei

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
29-12-18 22:39  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
yak   

Oj tam oj tam. Lepiej nie słuchać tylko pojechać, popatrzeć, pogadać. No i wypić oczywista.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 Tematy/Start  |  Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
 Widok z podziałem na strony: strona 36 z 43Strony:  <=  <-  34  35  36  37  38  ->  => 

 Działy  |  Chcesz sie zalogowac? Zarejestruj się 
 Logowanie
Wpisz Login:
Wpisz Hasło:
Pamiętaj:
   
 Zapomniałeś swoje hasło?
Wpisz swój adres e-mail lub login, a nowe hasło zostanie wysłane na adres e-mail zapisany w Twoim profilu.


© konradus 2001-2018