KARTON CAFÉ   
Regulamin i rejestracja regulamin forum  jak wstawiac grafike, linki itp do wiadomosci grafika i linki w postach

Miejsce na rozmowy o rzeczach niekoniecznie związanych z modelarstwem kartonowym, tzw. "rozmowy kanapowe", ciekawostki, humor itd. Tu można się poznać lepiej i pogawędzić ze sobą.


 Działy  |  Tematy/Start  |  Nowy temat  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Widok bez stronicowania (rolka)  |  Zaloguj się   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
 Widok z podziałem na strony: strona 35 z 37Strony:  <=  <-  33  34  35  36  37  ->  => 
13-12-18 16:44  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Ryszard 



Na Forum:
Relacje w toku - 22
Galerie - 22


 - 9

Przeczytałem z dużym zainteresowaniem (jak zresztą wszystkie Twoje "opowieści") !
Żal mi szczerze tych świnek morskich...
"...„Nagato”, „Ise”, „Hyuga”, „Fuso” oraz „ Yamashiro”, plus oczywiście okręty osłony, oczywiście. " - usuń "oczywiście".
"Trzy godziny później, o 19:15, załoga rozpoczęła przygotowania do opuszczenia Musashi w jego przeznaczeniu."
a nie lepiej by brzmiało:
"Trzy godziny później, o 19:15, załoga rozpoczęła przygotowania do opuszczenia Musashi by uniknąć jego losu".

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
13-12-18 19:55  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Ryszard 



Na Forum:
Relacje w toku - 22
Galerie - 22


 - 9

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
13-12-18 22:38  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
LuZaK 

Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 23
Galerie - 13


W Rupieciarni:
Do poprawienia - 1


 - 0

Przeczytałem tą opowieść z zapartym tchem jak zresztą chyba wszystkie do tej pory opublikowane. Tę czytałem z o tyle większym zaciekawieniem, że akurat czytam czytam przetłumaczoną przez Ciebie książkę o losach Yamato

--
Pozdrawiam.Andrzej.

Moja strona. https://www.facebook.com/modelarstwoluzaka

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
14-12-18 08:09  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

Ryszardzie drogi, już zamówiłem tę książkę. Swoją drogą moja Opowieść zawiera z pewnością dużo mniej informacji niż książka, więc niby jakim cudem - znając treść książki! - czytałeś mój tekst z zainteresowaniem?

Ale z drugiej strony dobrze że dopiero teraz dostanę książkę, bo nie miałem pokusy, żeby coś z niej zerżnąć :-) A tak, to zrobiłem kompilację z kilkunastu tekstów różnych anglojęzycznych autorów. Zresztą, jak już kiedyś pisałem, unikam źródeł opublikowanych w języku polskim bo te są łatwo dostępne, i zrozumiałe dla moich Czytelników.

Druga uwaga: w tym kontekście słowo "fate" bardziej mi pasuje w tłumaczeniu jako "przeznaczenie" niż "los" (dla mnie to duża różnica emocjonalna!), ale póki czegoś nie wymyślę, zmieniłem zgodnie z Twoją propozycją.

P.S. Też mi było przykro dowiedzieć się o tych biednych świnkach...

--

LuZaK - wkrótce wznowię pracę nad tłumaczeniem książki o "Ark Royal". Trochę mi to zajmie, ale będę pamiętał o Tobie :-)

Post zmieniony (14-12-18 08:23)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
14-12-18 08:59  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Ryszard 



Na Forum:
Relacje w toku - 22
Galerie - 22


 - 9

Andrzeju - nie mam i nie czytałem książki "Pancernik Mushashi".
Pomyślałem, że warto ją w Twoim wątku zamieścić, tym bardziej, że autor Japończyk (zapewne miał dostęp do archiwów japońskich) i może być doskonałym "uzupełnieniem" Twojego tekstu,
Nie pasowało mi to określenie ":w jego", tak jakoś nie po "polskiemu".

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
20-12-18 12:08  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

No to niespodzianka, już dziś kolejna Opowieść!
Przy okazji: zebrałem sporo materiałów o niemieckim rajdzie ciężkich okrętów w grudniu 1914 na przybrzeżne angielskie miasta Yarmouth, Scarborough i inne, i dopiero potem znalazłem, że polskojęzyczna Wikipedia ma bardzo obszerny tekst na ten temat (przetłumaczony z Wiki angielskiej). No i musiałem zrezygnować z ciekawego tematu...

Opowieść 515


PECHOWE KOTWICOWISKO


Okręty zwane obecnie przeddrednotami (pre-dreadnought) były ostatnimi pancernikami starej daty, stopniowo zastępowanymi przez nowoczesne w każdym calu jednostki, których pierwowzorem stał się wcielony do Royal Navy w grudniu 1906 roku HMS „Dreadnought”.

Zaledwie niecałe pięć lat wcześniej – w marcu 1902 - podniesiono brytyjską banderę na wciąż klasycznym przeddrednocie, brytyjskim pancerniku „Bulwark”, którego budowę rozpoczęto w marcu 1899 roku. Długi na 131,6 metra okręt uzbrojono w 2 dwulufowe wieże dział kalibru 305 mm (na każdą lufę zabierano po 80 pocisków), do czego dodano umieszczone w barbetach 12 dział 152 mm (po 6 z każdej burty) oraz trochę lżejszej artylerii, i na koniec dodano jeszcze 4 wyrzutnie torpedowe.

Okręt solidnie opancerzono stalą z hut Kruppa, co było zresztą jednym z czynników, ograniczających jego szybkość do 18 węzłów. „Bulwark” spalał 8,25 ton węgla na godzinę przy piętnastu węzłach i aż 11,75 przy osiemnastu. Dużo, ale też i jego zasobnie mogły pomieścić nawet do 2100 ton węgla, chociaż standardowo – biorąc pod uwagę stosunkowo krótkie patrole - brał jedynie 900 ton. Po wejściu jednostki do służby, jego załoga liczyła 750 osób. Okręt kosztował brytyjskich podatników dokładnie 1.065.816 funtów. Ilości szylingów i pensów nie podano.

HMS „Bulwark” należał do typu London – od nazwy pierwszego okrętu z tej serii – będącym rozwinięciem konstrukcji pancernika „Formidable”, który od swych następców różnił się jedynie słabszym opancerzeniem


Po wejściu do służby „Bulwark” został wysłany na Morze Śródziemne, gdzie 1 maja przejął od HMS „Renown” tytuł flagowego okrętu Floty Śródziemnomorskiej.

,

W latach 1905-1907 przeprowadzono na Malcie remont, połączony z wprowadzeniem szeregu najnowszych technicznych rozwiązań, po czym pancernik powrócił na ojczyste wody. W lutym 1907 wszedł w skład zespołu stacjonującego u ujścia Tamizy w Nore, zostając okrętem flagowym wiceadmirała Charlesa Delapoer Beresforda.

„Bulwark” i wiceadmirał Beresford


Następne lata mijały niekoniecznie spokojnie: w październiku 1907 „Bulwark” wszedł na mieliznę, a jego dowódca stanął przed sądem wojskowym, który udzielił mu ostrej reprymendy. Na kolejne podobne zdarzenie trzeba było czekać pięć lat. W maju 1912, w trakcie prób morskich po remoncie, okręt zaliczył aż dwa wejścia na mieliznę, co skończyło się uszkodzeniem kadłuba, i powrotem na dok.



Po wybuchu Wielkiej Wojny okręt trafił do stacjonującej w Portland Floty Kanału, a dokładniej do 5 Eskadry Bojowej (5th Battle Squadron) składającej się aż z ośmiu przeddrednotów: „Prince of Wales”, „Bulwark”, „Implacable”, „Irrestible”, „Formidable”, „London”, „Queen” i „Venerable”, wychodząc stamtąd od czasu do czasu na patrol. Pomiędzy 5 a 9 listopada 1914 roku na „Bulwarku” zainstalował się sąd wojenny, zajmujący się sprawą kontradmirała Sir Ernesta Charlesa Thomasa Troubridge’a. Zanim poznamy dalsze losy okrętu, spytajmy Wikipedię, o co chodziło z tym wysokiej rangi oficerem:

„Kontradmirał Troubridge był dowódcą 1. Eskadry Krążowników Floty Śródziemnomorskiej, składającej się z czterech krążowników pancernych: HMS „Defence” (okręt flagowy), HMS „Duke of Edinburgh”, HMS „Warrior” i HMS „Black Prince”.
Rozprawa miała związek z pościgiem jego eskadry za niemieckimi krążownikami „Goeben” i „Breslau”, dowodzonymi przez kontradmirała Wilhelma Souchona. 1. Eskadra Krążowników miała początkowo za zadanie patrolować rejon cieśniny Otranto, aby nie dopuścić do niezauważonego wyjścia jednostek przeciwnika na otwarte wody Morza Śródziemnego. Gdy okręty niemieckie wyszły z portu w Mesynie 6 sierpnia 1914 roku, by zgodnie z otrzymanymi z Berlina rozkazami udać się do Konstantynopola, obrały początkowo kurs na Adriatyk.
Ten manewr zmylił kontradmirała Troubridge'a, który dodatkowo zbyt ściśle trzymał się rozkazów Admiralicji o nie atakowaniu dużych okrętów (w zamyśle rozkazodawcy miały one dotyczyć floty Austro-Węgier, Troubridge rozciągnął je także na niemieckie krążowniki). Po zrozumieniu swego błędu kontradmirał Troubridge ruszył w pościg, ale zrezygnował z niego ostatecznie rankiem 7 sierpnia, mając na uwadze przewagę ogniową i szybkości niemieckiej eskadry. Admiralicja uznała, że Flota Śródziemnomorska ośmieszyła się nieudanym pościgiem. Dowódca floty, admirał Archibald Berkeley Milne oraz kontradmirał Troubridge zostali odwołani ze swych stanowisk. Ernest Troubridge stanął przed sądem wojennym, który, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności akcji, uwolnił go z zarzutów. Presja opinii publicznej i osobista niechęć Pierwszego Lorda Morskiego, Johna Fishera, sprawiły jednak, że kontradmirał Troubridge nie otrzymał już dowództwa na morzu”.

Zostawmy Troubridge’a samego z jego kłopotami, i wróćmy do bohatera niniejszej Opowieści.

14 listopada 5 Eskadra Bojowa przeszła do Sheerness, żeby stamtąd strzec kraju przed możliwą niemiecką inwazją.

Położenie Sheerness


Po odbytych na Morzu Północnym ćwiczeniach zespół wrócił na kotwicowisko, gdzie „Bulwark” stanął przy beczce numer 17. Opis tego, co działo się dalej, rozpocznijmy od oficjalnej wypowiedzi w parlamencie Pierwszego Lorda Admiralicji Winstona Churchilla. Był 26 listopada 1914 roku:

„Przykro mi mówić, ale mam złe wiadomości dla Izby. Pancernik Bulwark, stojący w Sheerness, eksplodował dziś rano o 7:53. Obecni tam wiceadmirał i kontradmirałowie [dowódca bazy oraz eskadry i ich zastępcy] są przekonani, że była to eksplozja wewnętrzna, która rozerwała okręt. Ewidentnie nie było słupa wody [w tym sensie, że źródło wybuchu nie znajdowało się poza okrętem]. Kiedy dym się rozpłynął, okręt całkowicie zniknął. Jutro rozpocznie się dochodzenie, które być może rzuci na wydarzenie więcej światła. Utrata okrętu nie ma istotnego wpływu na sytuację militarną, ale muszę z przykrością powiedzieć, że straty w ludziach są bardzo poważne. Uratowano tylko dwunastu, a wszyscy oficerowie i reszta załogi, sądzę że pomiędzy 700 a 800 osób, zginęli. Sądzę że Izba życzyłaby sobie, żebym w jej imieniu wyraził głębokie współczucie i żal z jakimi Izba wysłuchała tej wiadomości, oraz współczucie wobec tych, którzy utracili krewnych i przyjaciół”.

A jak wydarzenia z 26 listopada wyglądały na miejscu?

Okręty wróciły z ćwiczeń kilka dni wcześnie, a poprzedniego dnia spora grupa marynarzy mogła zejść na ląd. Wszyscy karnie wrócili motorowymi łodziami o 7 rano, co oznaczało, że na „Bulwarku” znajdował się komplet załogi. Ludzie zasiedli do śniadania i tylko okrętowa orkiestra zabrała się za ćwiczenie swojego repertuaru.

Mówi marynarz ze stojącego w pobliżu okrętu:

„Byłem na śniadaniu, gdy usłyszałem eksplozje, ruszyłem na pokład. Pierwsze wrażenie było, że jeden z okrętów oddał salut, ale dźwięk był naprawdę wyjątkowy. Kiedy znalazłem się na pokładzie zobaczyłem, że stało się coś strasznego. Woda i niebo pokrywał gęsty dym. Od razu rozkazano nam udać się na miejsce tragedii, żeby udzielić pomocy. Z początku nic nie widzieliśmy, ale gdy dym nieco się rozrzedził, stwierdziliśmy z przerażeniem, że pancernik Bulwark zniknął. Wyglądało że zniknął całkowicie, ale chwilę później dostrzegliśmy fragment wielkiego okrętu około półtora metra pod wodą. Uważnie rozglądaliśmy się za nieszczęśliwą załoga, ale zobaczyliśmy tylko dwóch ludzi”.

Zdjęcie wykonane kilka minut po eksplozji


Inni świadkowie, nieco bardziej oddaleni, widzieli wielki wykwit ognia, gęsty dym, potem dobiegł ich głos eksplozji i wreszcie okręt nagle zniknął. Marynarze na górnym pokładzie stojącego najbliżej „Implacable” mówili o „ogromnym słupie wypluwanej w górę czarnej chmury i o płomieniach, które wydawały się płynąć w dół, ku lustrze wody. Po chwili rozległo się kilka mniejszych wybuchów i w końcu podmuch mocno szarpnął kadłubem HMS Implacable”.
Szczególnie cenne okazały się zeznania kapitana B. G. Carrolla, oficera zaopatrującego okręty w węgiel, który owego ranka płynął w dół rzeki na parowcu „Eagle”. Statek minął „Bulwarka” około 7:50. Carroll zauważył że przy jego burcie nie było żadnej barki z paliwem. Pancernik miał podniesione flagi kodu, informujące o ilości węgla na burcie. Nagle nad rufową barbetą wykwitł wielki płomień, który zaraz potem gwałtownie się rozszerzył. W mgnieniu oka eksplozje i płomienie objęły cały okręt. Carroll pospiesznie zawrócił statek i popłynął na miejsce tragedii, wyławiając tam jednakże jedynie sześć ciał. Na pytania koronera co jego zdaniem się stało, Carroll odpowiedział, że wyleciał w powietrze któryś z jedenastu magazynów amunicyjnych.

W jednej chwili na stojących w najbliższym sąsiedztwie okrętach od wstrząsu rozleciały się w drobne kawałki wszystkie porcelanowe i szklane naczynia. Oficer z HMS „London” zapisał w swoim dzienniku „Kiedy dym się rozwiał, zobaczyliśmy krąg złożony ze szczątków”. Wszędzie pospiesznie opuszczano łodzie które wyciągnęły jednakże zaledwie czternastu żywych (pięciu z nich zmarło w szpitalu). Znaleziono również wiele martwych ciał, na ogół potwornie okaleczonych.

Jednym z cudownie ocalonych był starszy marynarz Frederick Marshall. Owego ranka jadł śniadanie w mesie numer 1, gdy nagle poczuł coś w rodzaju niezwykle silnego przeciągu, który uniósł go [ewidentnie poprzez wyrwany moment wcześniej fragment pokładu] wysoko w górę. Zdążył jeszcze dostrzec przechylający się maszt a potem stracił przytomność i ocknął się dopiero w wodzie. Chwycił się jakieś kawałka drewna i tak doczekał ratunku. Kiedy łódź podpłynęła pod jeden z pancerników, Marshall wszedł o własnych siłach po trapie, po czym zażądał... papierosa. Jego ciało było w kilku miejscach paskudnie pocięte przez fragmenty talerza, z którego jadł owsiankę.

Innym szczęściarzem był starszy marynarz William Johnson. Rozmawiał z kolegą w mesie przy stole, i wtedy ujrzeli jaskrawe światło. Johnson stracił przytomność, i ocknął się dopiero po wpadnięciu do wody. Miał połamane żebra i głębokie cięcia na twarzy i głowie. Kolega zniknął bez śladu.

Eksplozję usłyszano nawet z Whistable, odległym o 20 mil. Okoliczni mieszkańcy mówili o „gęstej kolumnie zieleniejącego dymu, który rozpierzchł się po dziesięciu minutach”. Obszar w pobliżu Sheerness zasypały liczne szczątki okrętu niekiedy czyniąc materialne szkody, ale szczęśliwie bez ofiar w ludziach.

30 listopada rozpoczęto pogrzeby niewielu znalezionych szczątków. Najpierw pochowano 7 zidentyfikowanych ciał oraz 14, których tożsamości nie udało się ustalić. Później dodano do nich kolejną nierozpoznaną siedemnastkę, chociaż niekiedy były to jedynie poszarpane fragmenty ciał. Ciężka, przerażająca praca, pozwoliła potem zidentyfikować jeszcze 59 ofiar.

Do wiosny następnego roku ze szczątków wraka wydobyto jeszcze ponad dwieście ciał, których niewielką część udało się zidentyfikować, w czym pomogły tatuaże, sygnety, niewielkie przedmioty osobistego użytku itp. Część ciał wyrzuciły w styczniu na plażę zimowe sztormy.

Straszliwy wybuch przeżyło zatem raptem 9 ludzi, a ilu zginęło? Wikipedia podaje 750 osób, ale trudno uwierzyć w tak okrągłą liczbę. Jestem skłonny dać wiarę informacji mówiącej o 51 oficerach (nie uratował się ani jeden) i 745 marynarzach.

Co było przyczyną tragedii?

Komisja śledcza szybko odrzuciła dziennikarskie spekulacje o tym, jakoby w pobliżu widziano peryskop i równie zdecydowanie postąpiono z plotkami o minie. W obu przypadkach widać byłoby najpierw słup wody, a żaden ze świadków o czymś takim nie mówił. Szybko odrzucono także teorię mówiącą o sabotażu, spowodowanym przez cwanego niemieckiego szpiega.

Cóż zatem pozostało? Zakłopotany sąd nie był w stanie odpowiedzieć, bo i nie bardzo było kogo o to pytać. Sensowna wydaje się być teoria, że część pocisków leżała nie w magazynie 11, ale w przyległym korytarzu, sąsiadującym z kotłownią. Przegrzanie choćby tylko jednego pocisku mogło spowodować wybuch materiału wybuchowego (kordytu) co zapoczątkowało reakcję łańcuchową. Kordyt był zresztą również przyczyną utraty w lipcu 1917 roku brytyjskiego pancernika „Vanguard” (vide Opowieść 341 „Kordyt”).

Prasa donosi o tragedii
, ,

Cmentarz Royal Navy w Gillingham, Kent. Miejsce pochowania części ofiar z „Bulwarka” – razem z nimi leżą marynarze także z innych okrętów


Napis na marmurowej płycie podaje z imienia nazwiska tylko jedną z ofiar – prawdopodobnie pozostałych nie zidentyfikowano:
ZASZCZYTNEJ PAMIĘCI SIEDEMDZIESIĘCIU MARYNARZY Z HMS BULWARK, DZIESIĘCIU Z HMS PRINCESS IRENE ORAZ BERTIEGO CLARY, WYKWALIFIKOWANEGO ROBOTNIKA ZE STOCZNI JEGO WYSOKOŚCI I WSZYSTKICH, KTÓRZY STRACILI ŻYCIE Z POWODU WEWNĘTRZNYCH EKSPLOZJI DWÓCH OKRĘTÓW W POBLIŻU SHEERNESS, I LEŻĄ TUTAJ POCHOWANI



Hmmm, a jakaż to eksplozja zniszczyła przywołany na płycie statek „Princess Irene”? Ponieważ nie powstanie na ten temat osobna Opowieść, przywołajmy niezawodną (czasami) Wikipedię:

W maju 1915 „Princess Irene” została zacumowana w Saltpan Reach, przy ujściu rzeki Medway w hrabstwie Kent, pomiędzy Port Victoria i Sheerness, załadowana minami, w ramach przygotowań do akcji ich stawiania. O 11:14 GMT 27 maja „Princess Irene” eksplodowała i rozpadła się. Do wysokiej na 100 metrów kolumny płomieni dołączyła po kilku sekundach druga o podobnej wysokości. Kłęby dymu wzbiły się na 400 metrów. Dwie stojące przy burtach barki także zostały zniszczone.
Eksplozja była większa od tej, która zniszczyła HMS Bulwark sześć miesięcy wcześniej, jakkolwiek straty w ludziach były mniejsze. Zginęło 352 ludzi w tym 273 oficerów i marynarzy [z załogi statku] oraz 76 dokerów, którzy znajdowali się na „Princess Irene”.



--

Post zmieniony (20-12-18 13:54)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
20-12-18 12:58  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

Zebrałem mnóstwo informacji do kolejnej Opowieści. Opowieści o tragedii na morzu, która dorównuje w swej skali "Wilhelmowi Gustloffowi" i "Goi", a jest praktycznie nieznana (!). Historia z II wojny.
Niestety owe liczne materiały są nader często bardzo chaotycznie skonstruowane, a interesujące informacje porozrzucane w kilkunastu dokumentach, i na dobitkę na ogół wymieszane z losami innych statków, o części których też trzeba będzie koniecznie wspomnieć...
Krótko mówiąc, czeka mnie ogromny wysiłek, żeby z tego totalnego chaosu informacyjnego ułożyć zajmującą Opowieść.
Ale, jak to mówią Rosjanie: I WILL DO MY VERY BEST!

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
20-12-18 13:33  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Dixie 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
 

Przepraszam, że "wtrancam", ale nie wiem czy dobrze rozumiem zdanie:
"Eksplozja była większa od tej, która zniszczyła HMS Bulwark sześć miesięcy wcześniej, jakkolwiek straty w ludziach były większe. Zginęło 352 ludzi ...”.
Czy straty w ludziach nie powinny być mniejsze (jak wynika z liczb)?

--
...to ja idę sklejać pierogi :)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
20-12-18 13:56  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

Oczywiście masz rację... poprawiłem.

A teraz leć do tych pierogów, bo ciasto ci wyschnie!

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
21-12-18 13:52  Odp: TOM 3 Opowieści bardzo ciekawych, ciekawych i takich sobie :-)
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

Żeby narobić Wam apetytu: zacząłem już pisanie zapowiedzianej Opowieści i "oczy mi wychodzą z orbisów" gdy zapoznaję się z kolejnymi coraz ciekawszymi, a ciężkimi gatunkowo faktami z historii 2 wojny na morzu. Faktami, O KTÓRYCH - PRZYZNAJĘ ZE WSTYDEM - NIE MIAŁEM DO TEJ PORY POJĘCIA, I PEWNIE OGROMNA WIĘKSZOŚĆ Z WAS RÓWNIEŻ!

--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 Tematy/Start  |  Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
 Widok z podziałem na strony: strona 35 z 37Strony:  <=  <-  33  34  35  36  37  ->  => 

 Działy  |  Chcesz sie zalogowac? Zarejestruj się 
 Logowanie
Wpisz Login:
Wpisz Hasło:
Pamiętaj:
   
 Zapomniałeś swoje hasło?
Wpisz swój adres e-mail lub login, a nowe hasło zostanie wysłane na adres e-mail zapisany w Twoim profilu.


© konradus 2001-2018