KARTON CAFÉ   
Regulamin i rejestracja regulamin forum  jak wstawiac grafike, linki itp do wiadomosci grafika i linki w postach

Miejsce na rozmowy o rzeczach niekoniecznie związanych z modelarstwem kartonowym, tzw. "rozmowy kanapowe", ciekawostki, humor itd. Tu można się poznać lepiej i pogawędzić ze sobą.


 Działy  |  Tematy/Start  |  Nowy temat  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Widok bez stronicowania (rolka)  |  Zaloguj się   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
 Widok z podziałem na strony: strona 66 z 68Strony:  <=  <-  64  65  66  67  68  ->  => 
15-09-21 12:07  Odp: Co tam słychać w Szczecinie ?
Lukee 

 

A dzisiaj wyczytałem (nie wiem na ile to "nowinka") na jedynie niesłusznej ;-) TVN, że promy mają być gotowe za 3-4 lata... Że już już będzie dobrze! Że już już jesteśmy coraz bliżej... :-D
Nie sprawdzałem info na "jedynie słusznej" TVP ale jakoś mnie obrzydzenie bierze ;-)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
15-09-21 12:35  Odp: Co tam słychać w Szczecinie ?
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

Tak, to prawda :-) Obszerny tekst na ten temat zamieściłem dzisiaj w wątku NOWE PROMY ZE SZCZECINA.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
16-09-21 10:14  Odp: Co tam słychać w Szczecinie ?
yanis 

Na Forum:
Galerie - 1


 - 3

"Co do doku, który ma tam być budowany (chyba przez prywatne firmy, bo tak zwana stocznia nie ma żadnych własnych fachowców, a już zwłaszcza w zarządzie): prezes Gryfii, politolog i były sprzedawca w salonie samochodowym Zaremba powiedział w usłużnym Radio Szczecin, że - uwaga uwaga! - są już przywiezione blachy na dok, zacznie się ich cięcie.
Po chwili dodał, że dokumentacja czeka na zatwierdzenie. Zaremba nawet nie wie, że nie wolno zaczynać budowy jak projekt nie jest zatwierdzony, ale przecież to zwyczajny dyletant, który nie ma pojęcia o tym co gada."

I tu leży sedno problemu. Jak pisałem już kiedyś, "marsjanie" robią wszystko na odwrót i wygląda na to, że nie potrafią uczyć się na błędach. Albo po prostu nie przejmują się takimi drobiazgami bo nie oni za to wszystko płacą. W tym wypadku faktycznie zamówiono materiały zanim projekt techniczny został zatwierdzony przez PRS. Ba... Równolegle z "petekiem" była robiona dokumentacja robocza. Przysłowiowe schody się zaczęły, gdy okazało się, że PRS zażądał zmiany typoszeregu profilów łebkowych na poszyciu kadłuba (zmiana na większe). A tu już zamówiono takie, jakie były przyjęte w PT... Na szczęście dla stoczni biuro projektowe zmodyfikowało nieco projekt, by spełnić wymagania PRS-u, ale żeby nie trzeba było kupować drugiej partii łebkowników. Na chwilę obecną wygląda na to, że oczekiwania wszystkich stron sa spełnione. Dokumentacja robocza na pierwszy z szeciu bloków jest domykana. Ja dziś wysyłam swoje dwie sekcje jako "gotowe", czyli pełny model 3D, dokumentacja rysunkowa, zestawienie materiałowe i wygenerowane kształty elementów gotowe do rozkładania ich na blachy i palenie.
Miałem sobie odbębnić tę robotę hobbystycznie (pracuję dla nich zdalnie z domu w ramach odpoczynku od mojej właściwej pracy), a została z tego tylko nerwówka i nieprzespane noce. Utwierdzili mnie w przekonaniu, że w tej branży nigdy nie bedzie normalnie i nie ma do czego wracać.

--
-------------------------------------------------
Modelarstwo teoretyczne opanowałem do perfekcji.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
23-10-21 17:31  Odp: Co tam słychać w Szczecinie ?
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

PREZES STOCZNI "GRYFIA" W SZCZECINIE PRZEGRAŁ PRAWOMOCNIE PROCES O ZNAJOMOŚĆ ANGIELSKIEGO. MIAŻDŻĄCE UZASADNIENIE SĄDU

Ponad 7,5 tys. zł będzie musiał zapłacić Krzysztof Zaremba, prezes Morskiej Stoczni Remontowej "Gryfia" i działacz PiS, po tym jak prawomocnie przegrał proces dotyczący jego językowych kompetencji niezbędnych do kierowania firmą. Bo po prostu ich nie ma - orzekł sąd.

Krzysztof Zaremba prawomocnie przegrał proces, w którym pozwał Rafała Zahorskiego – pełnomocnika marszałka województwa ds. gospodarki morskiej. Wyrok Sądu Apelacyjnego zapadł 20 października.

Zahorski został pozwany za dwa wpisy na Facebooku w czerwcu 2020 roku. W pierwszym z nich Zahorski napisał m.in.: „Etat (absolutnie nie należy tego mylić z pracą) na stanowisku Prezesa Gryfii jest pierwszą pracą tego Pana na jakimkolwiek stanowisku kierowniczym a jego brak znajomości języka angielskiego także jest dodatkową okolicznością budującą jego szacunek wśród załogi i kontrahentów. Niestety, ale gros klientów stoczni to jednak armatorzy zagranicznych bander, a wiadomo że świat shippingu i gospodarki morskiej to sfera, gdzie język angielski jest podstawowym językiem porozumiewania się i korespondencji".

W drugim wpisie, dotyczącym krytyki działań dyrektora stoczni Artura Trzeciakowskiego, Zahorski zarzut powtórzył: „A gdzie był wtedy jego przełożony czyli Pan Prezes Krzysztof Zaremba? Pewnie w domu jak zwykle – zresztą on też nie zna języka angielskiego, a więc i sam Pan Prezes by nie pomógł".

Zaremba skierował pozew przeciwko Zahorskiemu twierdząc, że język angielski zna.

„Powód Krzysztof Zaremba uczył się języka angielskiego w czasie uczęszczania do szkoły podstawowej (od V klasy), w czasie nauki w liceum oraz na studiach. W języku tym prowadził rozmowy w domu rodzinnym (z dziadkiem i ojcem), z anglojęzycznymi przyjaciółmi w Irlandii, Wielkiej Brytanii oraz w Skandynawii, ze znajomymi i przyjaciółmi podczas rajdów zabytkowych samochodów" – czytamy w uzasadnieniu wyroku sądu pierwszej instancji, który zapadł wiosną tego roku (pozew Zaremby został oddalony).

Sąd ustalił jednak, że: „Powód [Zaremba – red.] nie legitymuje się żadnym certyfikatem, zaświadczeniem lub dyplomem potwierdzającym stopień znajomości języka angielskiego, w tym dokumentem potwierdzającym, że zna i biegle posługuje się branżowym językiem angielskim, w tym technicznym językiem angielskim właściwym dla sektora przemysłu stoczniowego oraz sektora gospodarki morskiej, czy prawniczym językiem angielskim właściwym dla umów i dokumentów sektora przemysłu stoczniowego oraz sektora gospodarki morskiej. Powód, posługuje się językiem angielskim potocznym oraz, jak twierdzi językiem angielskim technicznym właściwym dla branży motoryzacyjnej i modelarskiej, w szczególności motoryzacji zabytkowej, która jest prywatnie jego pasją".

Sąd zwrócił uwagę, że Zaremba – chcąc udowodnić przed sądem, że płynnie i swobodnie włada branżowym językiem angielskim – mógł dokonać np. tłumaczenia stoczniowej dokumentacji czy np. podjąć się rozmowy z Zahorskim na tematy ściśle związane z branżą morską i sektorem stoczniowym.

„Powód tego nie uczynił. Miast tego posiłkował w procesie zeznaniami swoich asystentów Kamila O. i Adriana C. [w wyroku są pełne dane – red.], którzy, jak się okazuje, językiem angielskim władają w stopniu dużo niższym niż sam powód. Ich zeznania nie mogły zatem stanowić miarodajnego dowodu na okoliczność stopnia znajomości języka obcego".

Przypomnijmy. Kiedy mecenas Patryk Zbroja, reprezentujący Rafała Zahorskiego, poprosił Adriana C. o przetłumaczenie na angielski sformułowanie „gospodarka morska", świadek odparł: „Gospodarka morska. Teraz chyba nie przetłumaczę".

Sam Rafał Zahorski mówił przed sądem, że w krytyce Zaremby nie chodziło mu o angielski „żeby kupić kawę", ale o „język branżowy". Wytknął też Zarembie, że nie potrafił poprawnie wymówić słowa „maritime" (morski/morska).

Sąd w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że zamieszczone przez Zahorskiego wpisy odnoszą się, „co należy dobitnie podkreślić, nie do Krzysztofa Zaremby jako osoby prywatnej, lecz do Krzysztofa Zaremby jako polityka i reprezentanta spółki Skarbu Państwa – Morskiej Stoczni Remontowej Gryfia S.A".

Zwrócił też uwagę, że „w odbiorze społecznym panować może bowiem pogląd, że sam fakt powołania powoda na stanowisko prezesa spółki stoczniowej powoduje, że powód swoim autorytetem oceniany powinien być jako ekspert w obszarze gospodarki morskiej, a w szczególności w branży stoczniowej. A w realiach niniejszej sprawy tak przecież nie jest".

Według sądu „w takim przypadku cechą wielce pożądaną w przypadku strony powodowej byłaby wszak przynajmniej znajomość języka branżowego. I to nie tylko angielskiego, ale również branżowego języka polskiego. A przypomnieć w tym miejscu należy, iż Krzysztof Zaremba nie legitymuje się stosownym wykształceniem, mogącym potwierdzić, iż jest faktycznie fachowcem w tej dziedzinie, ale co więcej, brak jest po jego stronie również jakiegokolwiek doświadczenia zawodowego w branży stoczniowej".

I dalej: „Przeprowadzone dowody osobowe dały jednak sądowi podstawy do twierdzenia, że powód – zgodnie z tezą pozwanego – nie posługuje się językiem angielskim o wysokim stopniu wyspecjalizowania w obszarze branży morskiej".

Pod koniec marca 2021 roku Sąd Okręgowy w Szczecinie oddalił pozew Krzysztofa Zaremby, posługując się wspomnianym uzasadnieniem. Sąd orzekł też wówczas, że Zaremba musi zwrócić Zahorskiemu koszty procesu (czyli wynagrodzenie dla adwokata i inne opłaty) w wysokości 4337 zł. Zaremba odwołał się od wyroku, ale teraz Sąd Apelacyjny orzeczenie utrzymał. Zaremba musi zapłacić Zahorskiemu kolejne 3240 zł. To koszty postępowania przed sądem odwoławczym. Łącznie to 7577 zł.

Zahorski zapowiada, że chociażby musiał wyegzekwować gotówkę przez komornika, to Zarembie nie odpuści. Zapowiada także, że „Możliwe, że w tym jeszcze roku odbędzie się posiedzenie sądu w sprawie, którą to my wytoczyliśmy Zarembie. Ale o tym i o detalach powiem, kiedy Sąd wyznaczy termin".

W tej sprawie będzie chodzić o obraźliwe komentarze Zaremby wobec Rafała Zahorskiego, którego nazywał m.in. szambonurkiem. Nie chodzi o jakiś jednostkowy przypadek. Zaremba – poprzez wysyłane ze swojego telefonu SMS-y – próbował też zastraszyć i obrażać dziennikarza „Wyborczej" publikującego artykuły dotyczące kariery Zaremby, po tym jak nie dostał się do Sejmu z list PiS, ale znalazły się dla niego inne posady.

--

Od Akry: o co chodzi z tym SMS wysłanym do dziennikarza Wyborczej, czyli akurat do mojego syna? Gazeta pisała o tym w GW 19 grudnia 2019. Oto fragment tamtego artykułu:

Krzysztofa Zarembę bardzo zirytował nasz niedzielny tekst [na[pisany przez mojego syna], w którym ujawniliśmy, że został sekretarzem w spółce Żegluga Polska należącej do państwowej Polskiej Żeglugi Morskiej [doskonale płatne stanowisko utworzono specjalnie dla niego!]. Zaremba był do ostatnich wyborów posłem PiS. Od lat „żył” z polityki, zaczynając jeszcze jako parlamentarzysta PO. W październikowych wyborach startował na kolejną kadencję ze szczecińskiej listy PiS, ale do Sejmu się nie dostał. W artykule przedstawiliśmy krótko jego sylwetkę i doświadczenie zawodowe. Napisaliśmy też o zależnościach między PŻM a obozem dobrej zmiany.

Tego samego dnia po południu na służbowy telefon autora tekstu (jest znany wielu politykom w regionie) dotarł z numeru telefonu Krzysztofa Zaremby SMS o takiej treści (pisownia oryginalna):

„Guzik Cię to obchodzi gdzie pracuję mój kuzynie gowniarzu. Ja natomiast poinformuje kogo trzeba o twoich lewych geszeftach o których myślisz ze tylko Ty wiesz. A ja bede pracować i robić to ci chcę. Spadaj”.

Zaremba nazywa autora tekstu, Andrzeja Kraśnickiego, „kuzynem” z uwagi na odległe koligacje w trzecim pokoleniu. Od lat rzeczywistych relacji rodzinnych nie ma.

Także służbowych, bo polityk odmawia rozmów z „Wyborczą”. Pozwala sobie jednak na mało wybredne SMS-y, w których komentuje nasze artykuły (jego zaczepki dotychczas pozostawialiśmy bez odpowiedzi). W jednym z ostatnich nazywa dziennikarza „niedoukiem poniemieckim”.

W podobny sposób Zaremba zwracał się publicznie do swoich politycznych przeciwników. – Dzień dobry, witam pana, a dla członków Platformy: Guten Morgen – stwierdził w Radiu Szczecin.

Co polityk PiS ma na myśli pisząc w SMS-sie o "lewych geszeftach"?

– Krzysztof Zaremba nie wie nic o moim życiu prywatnym i w ogóle o tym, czym zajmuję się poza „Gazetą Wyborczą”. Nie mamy nawet wspólnych znajomych. Strzela na oślep – komentuje zaatakowany dziennikarz Andrzej Kraśnicki. – Być może sądził, że po takiej groźbie wystraszę się i przestanę interesować się działaniami polityków PiS i tym co dzieje się w PŻM. Oświadczam, że się nie wystraszę.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
24-10-21 09:49  Odp: Co tam słychać w Szczecinie ?
Lukee 

 

A już myślałem, że coś ciekawego znowu będzie...

Powiem krótko: dziecinada.

Uważam, że czepianie się kogokolwiek o nieznajomość języka jest czepianiem się samym w sobie. Prezes jakiejkolwiek firmy nie musi według mnie znać doskonale języka obcego. W zasadzie nie musi być nawet specjalistą w swojej branży. Według mnie musi mieć bardzo dobry zmysł ekonomiczny, wiedzę ogólną, oraz umieć wyciągać wnioski i przewidywać. A to czy będzie dobrze zarządzał stocznią, papiernią, sklepem z odzieżą, czy ministerstwem sportu to już nie ma znaczenia. Musi tylko mieć odpowiednich doradców a ci właśnie tę najlepszą wiedzę branżową oraz znajomość języka pozwalającego na kontakty zagraniczne.

Uważam, że p. Zarembę i całe jego środowisko polityczne należy gonić za inne braki niż brak znajomości angielskiego :-)

Miłego dnia :-)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
24-10-21 10:29  Odp: Co tam słychać w Szczecinie ?
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

Masz rację tylko w teorii, co potwierdza moje 44-letnie doświadczenie żeglugowca. NIGDY – w Polsce i za granicą - nie spotkałem się z sytuacją, gdy najważniejszy człowiek w jakiejkolwiek firmie z branży morskiej – a brałem udział także w rozmowach z prezesami! - nie znał bardzo dobrze angielskiego, w tym oczywiście angielskiego „branżowego”. A nie, był jeden wyjątek, za PRL, gdy Naprawdę Bardzo Wysoko Postawiona Osoba ze szczecińskiego portu przyszła na rozmowy z Holendrami (byłem przy tym) z tłumaczem. Trzeba było widzieć miny Holendrów!

Prezes powinien znać od podszewki interesy swojej firmy, a w przypadku stoczni szalenie utrudnia to nieznajomość branżowego angielskiego. Prezes stoczni nie może polegać tylko na „odpowiednich doradcach”, bo łatwo może przy tym polec, gdy na przykład zjawi się akurat doradca „nieodpowiedni”. Ja wiem, że według Lenina nawet kucharka może rządzić państwem (racja, u nas np. kucharka rządzi Trybunałem Konstytucyjnym), ale nie przesadzajmy

--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
24-10-21 11:30  Odp: Co tam słychać w Szczecinie ?
Lukee 

 

Akra - nie napisałem, że nie musi znać w ogóle, Nie musi znać idealnie. Ja też jestem w tej branży już od ponad dwudziestu lat i używam tego języka ale zabij mnie - nie znam wszystkich określeń a część po prostu zapominam. Prezes powinien umieć pogadać na każdy temat z kontrahentem (zwłaszcza przy pierwszym uścisku dłoni oraz na finalnej kolacji z okazji zakończenia kontraktu) ale szczegóły kontraktów i rozmowy specjalistyczne powinien prowadzić specjalista w danej dziedzinie. Oczywiście, że jest idealnie jak to prezes jest tym specjalistą ale nie popadajmy w przesadę. Gdyby tak było to prezes (czy ogólnie szef) nie potrzebował by osób do pomocy chociażby księgowej czy radcy prawnego. O wykwalifikowanym spawaczu nie wspomnę ;-)

A poznanie od podszewki swojej firmy i ich interesów to oczywiście obowiązek każdego prezesa. Ino przy dużej firmie nie jest to możliwe a przynajmniej zabiera trochę czasu. Myślisz, że prezes Saab Kockums wie jak się montuje silnik na fundamencie? I jeszcze potrafi to opisać po angielsku? Nie sądzę. On musi wiedzieć ile wziąć za ten montaż i ile czasu to powinno zająć (i dlaczego tak długo! K...a! ? ;-D Od podszewki to swoją firmę zna gość, co ją założył trzydzieści lat temu i sam się wszystkim zajmował. A potem znalazł sobie kogoś do współpracy itd itp... I ma firmę zatrudniającą sto osób a nie dwa tysiące...

A dobór ludzi do współpracy to właśnie główne zadanie szefa - jak sobie dobierze nieodpowiednich to już jego problem i problem całej firmy. Jak dobierze mądrze bo ma doświadczenie to firma ma zysk. Jak nie ma o tym bladego pojęcia to jest tak jak u nas... A że u nas prezes nie ma bladego pojęcia o tym co robi i zatrudnia jeszcze takich ludzi na decyzyjnych stanowiskach to efekt widzimy. Zresztą wszyscy wiemy, że nie chodzi tutaj o dobro firmy a jedynie o dobro partii posiadającej tę firmę. I paru osobom musi się po prostu na koniec miesiąca zgadzać liczba zer na koncie.

Pozdrawiam

Post zmieniony (24-10-21 11:32)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
24-10-21 13:55  Odp: Co tam słychać w Szczecinie ?
Akra 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 5


 - 2

Dzięki za bardzo konkretną wypowiedź, do której mam tylko dwie uwagi:
1.Gryfia - co by nie mówić, jest firmą MAŁĄ - i dlatego jej prezes winien doskonale się w jej sprawach orientować.
2. To Zaremba ogłosił w sądzie, że zna fachowy angielski, zarzucając Zahorskiemu zniewagę majestatu. No i okazało że się to, co się okazało.

Nadal uważam że hańbą jest zrobienie prezesem stoczni faceta potrafiącego rozmawiać po angielsku tylko o d... Maryni :-)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
24-10-21 18:37  Odp: Co tam słychać w Szczecinie ?
yanis 

Na Forum:
Galerie - 1


 - 3

cyt."Prezes jakiejkolwiek firmy nie musi według mnie znać doskonale języka obcego. W zasadzie nie musi być nawet specjalistą w swojej branży. Według mnie musi mieć bardzo dobry zmysł ekonomiczny, wiedzę ogólną, oraz umieć wyciągać wnioski i przewidywać. A to czy będzie dobrze zarządzał stocznią, papiernią, sklepem z odzieżą, czy ministerstwem sportu to już nie ma znaczenia."

Byłem kiedyś na tyle zdesperowany, żeby złożyć swoje CV i odbyć rozmowę kwalifikacyjną w stoczni "Gryfia". Wiesz, jakie oni mieli wymagania w stosunku do inżyniera pracującego na "szeregowym stanowisku"? I oferowali w zamian 3,5 tys. miesięcznie (wymagania spełniłem, ale pracy nie podjąłem, głównie ze względu na pieniądze). A, według Ciebie, prezes zarabiający w tej firmie kilkadziesiąt tys. miesięcznie, w zasadzie nie musi znać się na czymkolwiek? Wystarczy, że ma, kolokwialnie mówiąc, nosa? Że nie musi posiadać odpowiedniego wykształcenia itd. bo wystarczy, że dobierze sobie odpowiednich doradców? W tej branży liczą się powiązania i znajomości. Tak jest, czy to się komuś podoba czy nie. A te budowane są m.in. podczas wspólnych spotkań (oficjalnych lub nie). A tu człowiek od razu wyczuje, czy ma do czynienia z fachowcem czy ze zwykłym karierowiczem. Wywaliłbyś setki milionów na zlecenie dla firmy, której prezes nie potrafi z tobą swobodnie porozmawiać o szczegółach kontraktu bo tak naprawdę nie ma pojęcia, co jego firma buduje? Po co wiec w takiej firmie prezes? Może zostawmy tam tylko tych doradców. Będzie taniej.

--

Post zmieniony (24-10-21 18:39)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
24-10-21 22:30  Odp: Co tam słychać w Szczecinie ?
Lukee 

 

Yanis... Teoretycznie się z Tobą zgadzam. Nie powiedziałem, że nie musi się znać - przeczytaj jeszcze raz. Napisałem, że "nie musi być specjalistą w swojej branży" oprócz kolokwialnego "nosa" musi wiedzieć o tym co firma robi ale szczegóły co i jak działa już mogą być mu obojętne. Czy blachy pospawamy TIGiem MAGiem czy inną plasteliną lub podniesiemy je najnowszym kranem czy ręcznie to nie jego sprawa. Jego sprawą jest załatwić by było co spawać lub podnosić.
A odnośnie wykształcenia... Czytałem kiedyś biografię S. Jobsa... :-) On nie miał bladego pojęcia jak ten jego telefon działa ale wiedział JAK MA działać i co zrobić by go sprzedać. Takich przykładów jest wiele.
Oczywiście, że w TYM przypadku pensja kilkudziesięciu tys. jest kuriozalna. Ale... Jeżeli facet bez znajomości stoczniowego angielskiego lub wiedzy jak się remontuje fizycznie statek załatwi, że okręty będą się ustawiać w kolejce do doku na kilka lat przed remontem to dałbym mu nawet i sto tysięcy. I jeszcze zmienił poglądy polityczne... Hehehe... No może przesadziłem ;-)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 Tematy/Start  |  Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
 Widok z podziałem na strony: strona 66 z 68Strony:  <=  <-  64  65  66  67  68  ->  =>