FORUM MODELARZY KARTONOWYCH   
Regulamin i rejestracja regulamin forum  jak wstawiac grafike, linki itp do wiadomosci grafika i linki w postach

FORUM GŁÓWNE
Modele kartonowe, ich budowa, technika, problemy, recenzje, nowości oraz wszystkie tematy związane z Naszym Hobby :-)


Projekt Grupowy:  50 lat Małego Modelarza  
Na tapecie:  Akcja sprzątania forum. W czynie społecznym, bez nagród i medali :>  
Na tapecie:  Projekt 50 lat Małego Modelarza - apel o uzupełnienie brakujących zdjęć.  


 Działy  |  Tematy/Start  |  Nowy temat  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Widok bez stronicowania (rolka)  |  Zaloguj się   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
 Widok z podziałem na strony: strona 5 z 5Strony:  <=  <-  1  2  3  4  5 
02-01-23 20:00  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Borowy 



Na Forum:
Relacje z galerią - 13
Galerie - 3


 - 2

Witam. Nadbudówka pierwsza klasa.

--


Wykonane:
ORP Błyskawica , ORP Piorun , Torpedowce Kit i Bezszumnyj , Torpedowiec A-56 , Torpedowiec ORP Kujawiak , ORP Burza - stan na 1943 r , Pz.Kpfw. III Ausf J , T-34 , IS-2, Komuna Paryska , Sherman M4A3 , Star 25 - samochód pożarniczy , Zlin 50L/LS , Gaz AA , PzKpfw. VI Tiger I Ausf. H1, Krupp Protze OSP,

W budowie:


Pozdrowienia z krainy podziemnej pomarańczy !

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
13-01-23 14:56  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

Dzięki Borowy :)

Następnego dnia (11.01.1941) zdjęto działa Breda i załadowano zapasy. Sydney opuścił Aleksandrię po raz ostatni tego dnia niedługo po 16. Port Said osiągnął w nocy i ze stosunkowo dużą prędkością zaczął płynąć kanałem Sueskim. W tym samym czasie w niemieckim nalocie mocno uszkodzony został lotniskowiec Illustrious i krążownik Southampton. Ten drugi później zatonął. Fliegercorps X, jednostka Luftwaffe specjalnie przeszkolona do działań przeciw żegludze, przybyła na Morze Śródziemne.

Po wypłynięciu na Morze Czerwone Sydney dołączył do konwoju SW4B składającego się z 10 statków głównie do transportu wojska oraz eskorty w postaci starego krążownika i 2 slupów. Statki konwoju płynęły do różnych portów w związku z czym wielkość konwoju szybko się zmniejszała, aż w pewnym momencie Sydney samotnie eskortował 2 statki. Po drodze Sydney został przekierowany do włoskiej Somalii, gdzie miał zatopić statki przebywające w porcie Mogadiszu. Port okazał się pusty, więc do ostrzału nie doszło. Następnym przystankiem były Seszele, które Sydney osiągnął 24.01, gdzie zaczęto pobierać z tankowca paliwo. Sydney otrzymał transmisję, że statek handlowy Mandasor jest atakowany przez rajdera. Możliwie szybko opuścił port i razem z 3 innymi krążownikami rozpoczął poszukiwania, które jednak nie przyniosły rezultatu. 27.01 wrócił na Seszele, pobrał paliwo i rozpoczął rejs do Fremantle w Australii. Po drodze dostał się w silny sztorm, wiatr osiągnął 11 stopni w skali Beauforta a przez wywietrzniki woda zaczęła się wlewać do rufowej kotłowni. Sydney musiał zwolnić do 5 węzłów a chwilami nawet się zatrzymać. Na szczęście obyło się bez strat w załodze i poważniejszych uszkodzeń. Fremantle Sydney osiągnął rano 5.02 witany przez, jak napisał jeden z marynarzy, "czterech dziennikarzy i psa". Ze względu na tajemnicę wojskową nie rozgłaszano jeszcze jego powrotu.

Tego samego dnia Sydney wypłynął w rejs do portu Sydney z kilkoma dziennikarzami na pokładzie. Okolice portu osiągnął późnym wieczorem 9.02, gdzie przybiła do niego łódź z następną porcją dziennikarzy. Nad ranem pojawiły się następne łodzie pełne ciekawskich. Sydney zacumował w porcie o 10:30 10.02 witany owacyjnie przez mieszkańców a jego przybycie zostało oficjalnie potwierdzone przez Australijską admiralicję, która na parę dni postanowiła w jego przypadku znieść wojenną cenzurę. Chwilę później zaczęły się oficjalne uroczystości, wizytacje przez VIPów, przemowy itp. Załoga opuściła pokład i mogła się spotkać z rodzinami. Następnego dnia na okręcie odsłonięto pamiątkową tablicę upamiętniającą zatopienie Bartolomeo Colleoni a 400 członków załogi razem z orkiestrą okrętową przemaszerowało do ratusza miejskiego. Ten przemarsz oglądało około 250-300 tysięcy mieszkańców miasta. W ratuszu odbyły się dalsze uroczystości. O północy przywrócono cenzurę, choć jeszcze przez kilka dni w prasie podawano wiele informacji o Sydneyu. Około 450 marynarzy otrzymało dwutygodniowe urlopy. Załogę zmartwiła tylko śmierć kotki okrętowej, która uciekła jeszcze w Fremantle i została znaleziona umierająca kilka dni później, co niektórzy uważali za zły omen.

Pozostałe nadbudówki i pomosty skończone. Pomost pod działa 102mm nie sprawił problemów, poza jedną brakująca skrzynką. Zobaczę czy nic mi nie zostanie (może została źle oznaczona), jeśli nie to dorobię ją (podobnie z tyłu nadbudówki dziobowej brakuje jednej nieoznaczonej skrzynki). Z podstawami pod nim było trochę gorzej - jedna część była lustrzanym odbiciem tego co powinno i musiałem ją dorobić. To małe coś z wywietrznikami które jest na końcu pokładu dziobowego też poszło łatwo. Do wszystkich z nich dorobiłem trochę szkieletu, żeby trzymały kształt.

Wyrzutnie torped też były raczej łatwe, choć drobnicy było w nich dużo. Jedynym problemem było to, że rury był dzielone z boku zamiast od dołu co normalnie pozwala łatwo ukryć łączenia a tutaj niestety są widoczne. Dorobiłem też kilka drobnych elementów z drutu i kartonu na podstawie rysunków.



Teraz mogę wreszcie zacząć wszystko przyklejać na kadłub. Przyłożyłem już elementy na sucho i niestety widać, że w 3-4 miejscach będą potrzebne interwencje nawet pomimo tego, że na swoich pokładach zawsze pola pod części nieco zmniejszam żeby uniknąć takich sytuacji. Zwłaszcza nadbudówka tuż za pokładem dziobowym jest zdecydowanie za mała. Prawdopodobnie będę przy niej robił obrzeża w kolorze kamuflażu. Co ciekawe - w wycinance jest 8 pontonów, ale instrukcja pokazuje miejsca przyklejenia tylko 4. Przejrzę zdjęcia i rysunki, może uda mi się zlokalizować przynajmniej część pozostałych.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
17-01-23 10:39  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Winek 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 15


 - 10

A już myślałem, że masz bliżej końca.
Najważniejsze, że do przodu.

Te skrzydła w ramie wyglądają bardzo ciekawie.
A wyrzutnie torped świetne pomimo bocznego łączenia.

Jedynie mogę się czepić do paginacji skrzynek, trochę za okrągłe. Może tak to wygląda tylko na zdjęciu?

--
Pozdrowienia dla wszystkich

Winek (WiesławK)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
17-01-23 13:55  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
żółtodziób 



Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 1
 

no i sklejenie tych skrzynek pozostawia wiele do życzenia - szpary wielkości szczura

--
pozdro
Wojtek
Ja każdy model potrafię schrzanić, a jaka jest twoja super-moc ?
-------------------------------------------------------------------------------------
W lepieniu: Luxtorpeda , Cerkiew
Polepione : Kaplica M.B.Śnieżnej

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
22-01-23 18:29  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

Winek:
Dzięki. Skrzynki na żywo wyglądają lepiej, choć krawędzie są trochę zaokrąglone - po bigowaniu linii na ich wierzchu nie chciały się ładnie zaginać.

żółtodziób:
Przyjrzałem się i w sumie masz rację - trochę dużo tam szpar było. Poprawiłem gdzie się dało.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
22-01-23 18:40  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Mucha 



Na Forum:
Relacje w toku - 3
Relacje z galerią - 2


W Rupieciarni:
Do poprawienia - 2
 

Obłędna relacja. Uwielbiam takie. I pod kątem treści i klejenia. Nawet jak nie wszystko wychodzi idealnie. Jestem od początku i zostanę do końca, bo okręt czeka na pocięcie w ciągu najbliższych 5 lat.

--
Co zostało zobaczone, tego się nie odzobaczy

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
05-02-23 19:22  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

Mucha:
Dzięki, choć modelu niestety raczej nie polecam.

Pod koniec miesiąca Sydney zaczął wracać do życia. 26 i 27.02.1941 pobierał paliwo, amunicję i zapasy. Zanim wszyscy członkowie załogi zdążyli wrócić 28.02 otrzymał rozkaz wypłynięcia do Melbourne, gdzie dotarł następnego dnia. Po drodze przeprowadzano próby po remoncie. Tego samego dnia razem z krążownikiem Hobart wypłynął do Fremantle gdzie oba okręty dotarły 5.03, po drodze prowadząc ćwiczenia. Powodem tak nagłego wysłania krążowników do Zachodniej Australii było pojawienie się na Oceanie Indyjskim rajdera Admiral Sheer. 7.03 Hobart i Sydney wypłynęły w kierunku Wysp Kokosowych, gdzie miały się spotkać z konwojem CF1 eskortowanym przez HMAS Australia. Razem reprezentowały siłę nieco większą niż zespół aliancki w Bitwie u Ujścia La Platy, więc jak najbardziej miały szansę pokonać okręt typu Deutschland. Konwój dotarł do Fremantle 15.03, nie napotykając przeciwnika. W tym czasie Admiral Sheer przemierzał już Atlantyk. Kolejne dni Sydney spędził głównie na ćwiczeniach i kontroli pojedynczych statków.

24.03 Sydney i Hobart powróciły do miasta Sydney. W dniach 28.03 - 1.04 Sydney eskortował puste transportowce w kierunku Nowej Zelandii. Na początku kwietnia okręt zadokowano i przeprowadzono naprawy, w tym wymianę 2 śrub. 11.04 wypłynął z Sydney z australijską delegacją udająca się na konferencję obronną do Singapuru, gdyż przystąpienie Japonii do wojny wydawało się coraz bardziej prawdopodobne. Trasa wiodła przez Melbourne i Fremantle a Singapur okręt osiągnął 19.04. Napotkano po drodze wiele statków handlowych, ale żadnego przeciwnika. Sydney opuścił Singapur 22.04 i dotarł do Fremantle 27.04. Końcówkę miesiąca i początek maja spędził na ćwiczeniach i przeglądach.

2.05 niemiecki rajder Kormoran wpłynął na Ocean Indyjski.

14.05 po raz ostatni zmienił się dowódca okrętu. Kapitana Collinsa zastąpił kapitan Joseph Burnett. Było to jego pierwsze samodzielne dowództwo, ale do marynarki wstąpił w 1913 r. i służył jako oficer na kilku okrętach brytyjskich i australijskich. Jego przełożeni mieli o nim bardzo dobre zdanie. Załoga Sydneya też go respektowała. Sydney z nowym dowódcą wyruszył w pierwszy patrol 17.05, na płn-zach od Fremantle, połączony oczywiście z następnymi ćwiczeniami. Do Fremantle powrócił 21.05, po drodze eskortując przez pewien czas transportowiec wojska Queen Mary. 24.05 wypłynął żeby przejąć eskortę transportowca Zealandia (zmierzającego do Singapuru) od HMAS Hobart. 29.05 obydwa statki osiągnęły Fremantle, gdzie Sydney pobrał paliwo i zapasy. 31.05 wypłynęły w dalszą drogę. Sydney eskortował Zealandię do Cieśniny Sundajskiej, którą osiągnięto 6.06, gdzie eskortę przejął znany nam HMS Danae a Sydney zaczął wracać do Australii. 10.06 osiągnął wyspę Rottnest u wybrzeży Australii. 14.06 wypłynął ponownie do Cieśniny Sundajskiej aby eskortować Zealandię w drodze powrotnej. Spotkał się z nią i Danae 17.06, a do Fremantle powrócił 21.06. W czasie tych rejsów kontynuowano ćwiczenia.

24.06 Sydney wypłynął w eskorcie konwoju FS1 (California Star płynący do Melbourne i Zealandia do Sydney). Pierwszy odłączył się wcześniej, a Sydney razem z Zealandią osiągnęły port Jackson w Sydney 2.07. Parę dni później przeprowadzono kilkudniowy przegląd generatorów. 9.07 Sydney wypłynął w eskorcie 2 statków. Miał eskortować je na wschód od Nowej Zelandii. Zastosowano tzw. zmodyfikowany system konwojowy. Sydney płynął w środku a 2 statki po jego bokach, w odległości do 12 mil. Miały one służyć za przynętę w przypadku napotkania niemieckiego rajdera. Możliwa strata jednego z nich była uważana za akceptowalną cenę zatopienia przeciwnika. Misja ta upłynęła bez kontaktu z wrogiem i Sydney powrócił do Port Jackson rano 19.07 przeprowadzając kolejne ćwiczenia. Tego samego dnia wypłynął z ładunkiem 2 dział 152mm z obsługą i zapasami do Nowej Kaledonii, której stolicę (Numea) osiągnął 21.07. Do Port Jackson wrócił wieczorem 24.07. 29.07 wypłynął w eskorcie małego konwoju US11B. Zmierzał on do Singapuru, ale w okolicach Melbourne eskortę przejął HMAS Canberra i Sydney powrócił do Port Jackson 2.08. Ponownie wszystkie napotkane statki okazywały się przyjazne lub neutralne i w drodze powrotnej prowadzono ćwiczenia. Następnego dnia Sydney otrzymał podziękowania i statuetkę od greckiego konsula za udział w walkach o Grecję. Następnie okręt zadokowano i poddano drobnym naprawom co potrwało do 8.08. Tego samego dnia wypłynął w eskorcie statku Awatea do Auckland w Nowej Zelandii (osiągnięto je 11.08) a następnie do Suva - stolicy Fidżi (16.08). Sydney eskortował Awateę do 21.08, około 1500 mil na północny wschód od Suva. Awatea kontynuowała podróż przez Pacyfik, a Sydney powrócił do Suva 24.08 a Port Jackson 28.08. W następnych dniach Sydney wymienił część załogi i wyszedł kilkukrotnie na ćwiczenia.

3.09 Sydney wyszedł w eskorcie konwoju US12A składającego się z 2 statków: Queen Mary i Queen Elisabeth. Eskortował je do Wielkiej Zatoki Australijskiej, gdzie eskortę 6.09 przejął HMAS Canberra. 8.09 o 10:20 Sydney wszedł do Port Phillip w Melbourne, gdzie dokonano drobnych napraw i konserwacji. Kapitan wykorzystał też tą okazję do przestudiowania najnowszych raportów wywiadu dotyczących niemieckich rajderów. Nie były do końca aktualne, gdyż pochodziły z Wielkiej Brytanii i wędrowały drogą morską. Opisywały 7 okrętów. Admiralicja posiadała też informacje o statkach które zaginęły, nadając wcześniej sygnał o ataku lub nie. Pomimo korzystania z radionamierników i prawdopodobnych położeń statków transportowych nie udało się wyśledzić rajdera działającego w okolicach Australii.

Sydney wrócił do zadań eskortowych. 19.09 wypłynął jako eskorta konwoju US12B do Fremantle. Po drodze napotkano sztorm który zmusił konwój do zwolnienia i spowodował pewne uszkodzenia na Sydneyu, m.in. wieża A miała problemy z obracaniem się. Fremantle osiągnięto 25.09, uzupełniono paliwo i zapasy. 28.09 Sydney wypłynął z tym samym konwojem do Cieśniny Sundajskiej. Osiągnięto ją 3.10 rano, po czym Sydney rozpoczął podróż powrotną do Fremantle. Po drodze Sydney odnalazł dryfujący cel do strzelań. Zdania o jego pochodzeniu były różne. Niektórzy sądzili że pochodzi z pobliskich Wysp Kokosowych, inni że z niemieckiego rajdera. W drodze powrotnej otrzymał też wiadomość że podejrzany statek widziany był niedaleko Fremantle. Nie wszedł do portu i podawał się za statek Salland. Nie mógł nim być ponieważ Sydney spotkał się z Salland dzień wcześniej. Wysłano samoloty na jego poszukiwanie a podejście do portu przetrałowano, ale nic nie znaleziono. Po głębszym śledztwie okazało się, że najprawdopodobniej tajemniczy statek nie istniał a zamieszanie wyniknęło z nieprawidłowo przekazywanych sygnałów i ich nadinterpretacji. Niemniej jednak dane wywiadu wskazywały że przynajmniej 1 rajder przebywa w okolicach Australii lub Nowej Zelandii. Fremantle Sydney osiągnął 7.10. Po drodze w obie strony, kiedy sytuacja na to pozwalała, prowadzono ćwiczenia. Wymieniano też sygnały z napotkanymi statkami aby ustalić ich tożsamość.

Następne 3 tygodnie Sydney spędził głównie na ćwiczeniach. Przeprowadzono też patrol do niewielkiego miasteczka Geraldton (około 400km na północ od Fremantle) i z powrotem. W tym czasie wywiadowi marynarki udało się zidentyfikować rajder znajdujący się prawdopodobnie na Oceanie Indyjskim jako krążownik pomocniczy Steiermark. Po wcieleniu do Kriegsmarine i uzbrojeniu otrzymał nazwę Kormoran. Kolejne statki zaginęły, niektóre nadając wcześniej sygnał o ataku. 27.10 Sydney wypłynął w rejs z Fremantle do Bunbury, niewielkiego miasteczka około 150km na południe i dotarł tam tego samego dnia. 29.10 powrócił do Fremantle. O 9:00 31.10 wypłynął na kolejne ćwiczenia a następnie jako eskorta dwóch statków w okolice miasta Albany w zachodniej części południowego wybrzeża Australii. Osiągnął je 3.11. W okolicach miasta odnaleziono poprzedniego dnia wyrzuconą na brzeg minę morską. Sydney wypłynął z Albany następnego dnia i na wodach Wielkiej Zatoki Australijskiej przejął eskortę statku Zealandia od HMAS Adelaide. Do Fremantle razem ze swoim podopiecznym dotarł rano 9.11. Pojawiły się nowe informacje wywiadowcze. 1.11 w nocy niezidentyfikowany samolot przeleciał niedaleko Geraldton. 2 dni później taka sytuacja się powtórzyła, a sprawdzenie wcześniejszych danych wskazało że taka sytuacja mogła też mieć miejsce wcześniej, 11.09. Kolejne statki zaginęły, albo nadając wcześniej sygnał o ataku albo bez niego.

11.11 o 12:22 Sydney wypłynął jako eskorta transportowca wojska Zealandia do Cieśniny Sundajskiej. Rejs ten był opóźniony o 13 dni ze względu na problemy na transportowcu. 17.11 Sydney przekazał eskortę statku dla HMS Durban i rozpoczął rejs powrotny do Fremantle. 19.11 niedługo przed 17:00, około 150 mil morskich od Zatoki Rekina Sydney natknął się nieoczekiwanie na nieznany statek. Był nim Kormoran.


Wszystkie elementy które kleiłem przez ostatnie miesiące przykleiłem do pokładu. Problemów... było dużo.

Ta mała nadbudówka znajdująca się tuż za (i częściowo pod) nadbudówką dziobową ma zbyt małe wcięcie które wchodzi pod nadbudówkę dziobową. Musiałem je zwiększyć chyba o dobre 3mm. Nadbudówka z dźwigiem i pierwszym kominem jest nieco za mała (jakby ktoś ją przeskalował kilka procent w dół). Mimo tego że na moim pokładzie zmniejszyłem pola pod części musiałem kombinować i oklejać pokład pod nią z zapasu koloru - obrys na pokładzie wystawał o jakieś 1-2mm ze wszystkich stron. To najlepszy pomysł jaki miałem.

Największe problemy sprawił jednak kompleks nadbudówek na śródokręciu i rufie: drugi komin, katapulta, pomost pod działa 102mm z podstawami i nadbudówka rufowa. Ciężko stwierdzić co tam dokładnie poszło nie tak. Mam wrażenie, że nadbudówka z katapultą i kominem powinna zostać przesunięta w kierunku rufy razem z pomostem pod działa 102mm. Wtedy jego tylne podstawy będą pasować lepiej, ale przednie przez to będą pasowały gorzej. Niestety byłem ograniczany przede wszystkim przez obrysy pól na pokładzie. Musiałem też powiększyć otwór pod drugi komin bo nie pasował. Złożyłem to do kupy najlepiej jak umiałem. Nawet nie wygląda źle ale mimo to - nie polecam. Było też tam parę innych drobniejszych problemów.

Dokleiłem pozostałe pudełka, wywietrzniki i inne drobne elementy pokładu. Ich liczba się zgadzała, ale czasem były opisane numerami części które nie istniały lub dotyczył czegoś innego. Na podstawie rysunków jakoś je przykleiłem. Zrobiłem też podstawy pod łodzie. Te koło katapulty był raczej bezproblemowe (choć trochę nie pasują do oznaczeń na pokładzie). Za to te przy spadku pokładu trzeba było szlifować i pasować, podobnie jak burtowe wzmocnienia pod pomostem z działami 102mm. Zrobiłem schody (10 sztuk), pontony (5 sztuk) i jeszcze parę drobnych elementów tu i tam. Poprawiłem też reling w kilku miejscach bo się zwichrował. Pierwszy raz kiedy coś takiego mi się zdarzyło.

Zdjęcia z nadbudówkami przyłożonymi na sucho:



Przyklejona całość:



Teraz czas na uzbrojenie. Jakby nie patrzeć na Sydneyu sponsoruje je cyfra 4: 4 podwójne wieże 152mm, 4 pojedyncze stanowiska 102mm (czyli 4 cale), 3 poczwórne km-y i już sklejone 2 poczwórne wyrzutnie torped.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
05-02-23 19:54  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
jhradca 



Na Forum:
Relacje w toku - 5
 

Pięknie to wygląda. Jaka szkoda, że działa i działka Kormorana zrobią z niego dymiący durszlak.

--
Wicher 1:100 cz.3 , Wicher 1:100 cz.2 , Wicher 1:100 cz.1

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
05-02-23 22:02  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
żółtodziób 



Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 1
 

przepraszam, ale niestety jak patrzę na tego Walrusa to oczy mi krwawią. Cały model fajnie sklejony tylko ON wyeksponowany w połowie okrętu niszczy efekt. Rozważ poważnie zrobienie go od nowa albo wywalenie z modelu (że niby w hangarze jest)
Popatrz jak wygląda Walrus w rzucie z boku w porównaniu z twoim (o skosie dolnego płata już pisaliśmy)


--
pozdro
Wojtek
Ja każdy model potrafię schrzanić, a jaka jest twoja super-moc ?
-------------------------------------------------------------------------------------
W lepieniu: Luxtorpeda , Cerkiew
Polepione : Kaplica M.B.Śnieżnej

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
05-02-23 22:22  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

żółtodziób:
Ok, przekonałeś mnie. Z modelem chcę zdążyć na konkurs w Redzie. Jeśli pod koniec klejenia zostanie mi czas to postaram się poprawić Walrusa.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 Tematy/Start  |  Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
 Widok z podziałem na strony: strona 5 z 5Strony:  <=  <-  1  2  3  4  5