FORUM MODELARZY KARTONOWYCH   
Regulamin i rejestracja regulamin forum  jak wstawiac grafike, linki itp do wiadomosci grafika i linki w postach

FORUM GŁÓWNE
Modele kartonowe, ich budowa, technika, problemy, recenzje, nowości oraz wszystkie tematy związane z Naszym Hobby :-)


Projekt Grupowy:  50 lat Małego Modelarza  
Na tapecie:  Akcja sprzątania forum. W czynie społecznym, bez nagród i medali :>  
Na tapecie:  Projekt 50 lat Małego Modelarza - apel o uzupełnienie brakujących zdjęć.  


 Działy  |  Tematy/Start  |  Nowy temat  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Widok bez stronicowania (rolka)  |  Zaloguj się   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
 Widok z podziałem na strony: strona 3 z 4Strony:  <=  <-  1  2  3  4  -> 
22-01-22 12:13  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Cordel 

Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 3
Galerie - 2
 

Szkoda trochę tych wręg odciśniętych na kadłubie, ale może jak zacznie pojawiać się drobnica na pokładzie, to przestanie się to tak rzucać w oczy.
Podglądam dalej :)

Sven, a nie wolałbyś poczekać na HMAS Perth od Adriana? Zapewne będzie bezstresowy dla sklejającego i bardzo ładnie odwzorowany...
Moim zdaniem ma również ciekawszy kamuflaż :)
No chyba, że koniecznie chcesz mieć Sydney :P

Pozdrawiam

--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
22-01-22 12:57  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Sven 

Na Forum:
Relacje w toku - 9
Relacje z galerią - 1
Galerie - 6


 - 3

Zanim dojdę do niego to mam trochę do skończenia. Zobaczymy.

--
Sven

HMS Ark Royal

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
23-01-22 17:01  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

PaperLab:
Dzięki za zdjęcie, mam je w którejś książce, ale w niższej rozdzielczości. Przyda się

Sven:
Działałem z tym co miałem w instrukcji i w Profilach Morskich. Mimo to kształt jest trochę podobny. Mam jedno zdjęcie części podwodnej Sydneya z czasów budowy i na oko ster wygląda podobnie jak w wycinance.

Cordel:
Sam mam nadzieję na Pertha, ale Sydney ma jednak swoją historię. No i wydawnictwo Neptunia wydaje modele powoli. Ja wciąż czekam na Orkana od nich :)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
11-02-22 21:30  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

Dla HMAS Sydney II Wojna Światowa zaczęła się 3.09.1939 o 18:15 czasu lokalnego, kiedy wiadomość o wypowiedzeniu wojny przez Imperium Brytyjskie osiągnęła Fremantle.
Wieczorem 6.09 otrzymano informację, że w okolicach Australii może przebywać Scharnhorst. W związku z tym Sydney wysłał swojego Seagulla na patrol w jego poszukiwaniu. Nic nie znaleziono. Po kilku nerwowych dniach okazało się... że Scharnhorst to niemiecki statek handlowy o tej samej nazwie co krążownik liniowy.
16.11, po 2 latach na stanowisku kapitan Waller został odwołany a jego stanowisko przejął kapitan John Collins, który był wcześniej jednym z oficerów Sydney'a. 21.11 okręt wypłynął w poszukiwaniu statku, którego przybycie się opóźniało. Nie odnalazł go ale okazało się, że był on tylko opóźniony i dotarł samodzielnie do Australii.
W połowie listopada Graf Spee zatopił tankowiec brytyjski u wschodnich wybrzeży Afryki. Brytyjczycy założyli, że dokonał tego Admiral Scheer gdyż sądzili że Graf Spee nie opuścił Atlantyku. W związku z tym od końca listopada Sydney patrolował wody zachodniej Austalii w celu przechwycenia tego potencjalnego rajdera. Razem z nim akwen patrolowały Canberra i Australia co tworzyło zespół silniejszy niż ten, który pod La Platą stanął naprzeciwko Grafa Spee. Poszukiwano nie tylko samego Scheera ale też zaopatrujących go statków. Patrol zakończył się na początku grudnia.
13.12 Sydney wypłynął w drogę do portu Sydney, który osiągnął 18.12 w celu przeprowadzenia corocznego remontu. Mimo wstępnych planów nie zainstalowano na nim podwójnych dział 102mm zamiast pojedynczych. Okręt wrócił do służby 8.01.1940. 10.01 spotkał się z konwojem przewożącym pierwszych żołnierzy Australijskich na bliski wschód (w jego skład wchodził polski Sobieski), ale nie wszedł w jego skład. 1.02 Sydney wypłynął na swoją standardową służbę do Fremantle które osiągnął 8.02. Luty i marzec upłynęły na patrolach wód południowo-zachodniej Australii i ćwiczeniach. W kwietniu brał udział w eskorcie transportu wojska, zarówno pojedynczych statków jak i konwoju do Wysp Kokosowych.
Sydney udał się w drogę z powrotem do Fremantle ale 1.05 został przekierowany do Kolombo na Sri Lance które osiągnął 8.05. Następnie został wysłany do eskorty kolejnego konwoju z wojskiem, z którym miał się spotkać w okolicy Wysp Kokosowych. Po prawie 4 dniach żeglugi, kilka godzin przed spotkaniem z konwojem otrzymał rozkaz powrotu do Colombo, gdzie dotarł 18.05. Całe to zamieszanie było oczywiście związane z inwazją Niemiec na Francję i Benelux. Sydney został wysłany do Adenu z transportem zapasów dla krążownika Hobart. Po drodze skontrolował kilka statków pasażerskich, ale nie odnalazł wśród nich nic podejrzanego. Do Adenu dotarł 22.05 i przeszedł pod dowództwo kapitana HMS Gloucester. Razem z nim i lotniskowcem HMS Eagle udał się na Morze Śródziemne.
Aleksandrię osiągnął 26.05 i dołączył do Floty Śródziemnomorskiej pod dowództwem admirała Sir Andrew Cunninghama.

Wykonałem reling i pierwsze elementy na pokładzie.
Słupki relingu spróbowałem zrobić z innego drutu, który był cieńszy i mniej plastyczny. Wyszło tak sobie. Słupki są delikatniejsze (0,22mm zamiast 0,3mm) ale przez brak plastyczności nie mogłem łatwo ich korygować do pionu, a mniejsza średnica drutu utrudniała wklejanie ich w pokład - klej lubił nie łapać. Warto było spróbować, ale na następnych modelach wrócę do mojej standardowej metody.
Półkluzy - w zestawie laserowym z GPMu brakowało 2 sztuk. W instrukcji od modelu pokazane jest położenie tylko jednej pary (na samym dziobie), a wszystkich jest 12. Na szczęście plany w profilach morskich pokazują gdzie powinny być.
Polery - brak prawie połowy części. Każda podstawa ma części pozwalające na zrobienie tylko 1 grzybka zamiast 2. Musiałem sam dorobić resztę z zapasu koloru.
Kotwice - problemów brak, aż dziwne.
Kabestany i windy kotwiczne - kleiłem zgodnie z instrukcją i mam wrażenie, że wyszły trochę za wysokie. Może powinienem naklejać części na cieńszy karton niż w instrukcji.
Przykleiłem też swój pokład i uplastyczniłem otwory w pokładzie przez które przebiegają łańcuchy. W wycinance były płaskie. Samych łańcuchów jeszcze nie ma, ale niedługo powinny być.



Będę startował z nadbudówkami. Jeszcze nie wiem od której zacznę.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
11-09-22 20:39  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

Pierwsze dni służby we Flocie Śródziemnomorskiej Sydney spędził na dostosowywaniu procedur i ćwiczeniach. Orkiestra okrętowa musiała się też nauczyć grać hymny krajów których okręty Sydney mógł spotkać, w tym Mazurek Dąbrowskiego. Atmosfera była ciężka. Brytyjski korpus ekspedycyjny był w trakcie ewakuacji z Dunkierki. Wszyscy przypuszczali że przyłączenie się Włoch do wojny to kwestia dni, co stało się 10.06. Kilka dni później upadł Paryż. Zaczęły się bombardowania Londynu i innych brytyjskich miast. Na wodach Nowej Zelandii transatlantyk Niagara zatonął na minie postawionej przez niemiecki krążownik pomocniczy, co było pierwszym aktem wojny tak blisko Australii.

Razem z głównymi siłami Floty Śródziemnomorskiej Sydney wypłynął z Aleksandrii tuż po oficjalnym rozpoczęciu działań wojennych. Celem było przechwycenie żeglugi pomiędzy Włochami i Libią. Wielokrotnie ogłaszano w trakcie tego rejsu alarmy, ale wszystkie okazywały się fałszywe. Regia Aeronautica też nie niepokoiła zespołu i zauważono tylko pojedynczy samolot zwiadowczy. Zespół powrócił do Aleksandrii 16 czerwca. Kolejną akcją w której wziął udział Sydney było bombardowanie portu Bardia przy granicy Libijsko-Egipskiej razem z pancernikiem Lorraine i 2 krążownikami. Był on bazą zaopatrzeniową dla armii włoskiej. Zespół osiągnął Bardię nad ranem 21.06. Zadaniem Sydneya było zbombardowanie koszar. Początkowo ogień był koordynowany przez okrętowego Seagulla a po zbliżeniu się do celu Sydney mógł strzelać bezpośrednio. W wyniku pomyłki Seagull został ciężko uszkodzony ogniem brytyjskich myśliwców, lądował awaryjnie w Egipcie i został zastąpiony Walrusem. Bombardowanie okazało się być w miarę skuteczne a baterie brzegowe były uciszane albo nie otwierały ognia. Do Aleksandrii zespół wrócił wieczorem tego samego dnia. Włoską odpowiedzią było kilka nalotów na Aleksandrię następnego dnia, ale nie spowodowały one dużych zniszczeń.

27.06 zaczęła się operacja która miała na celu eskortę konwojów zmierzających z Dardaneli, Grecji i Malty do Aleksandrii. 28.06 około 18 wieczorem zespół pięciu alianckich krążowników, w tym Sydney, przechwycił 3 włoskie niszczyciele płynące do Tobruku z transportem żołnierzy, dział i amunicji. Włosi zaczęli się wycofywać robiąc uniki i stawiając zasłonę dymną. Próbowali też nieskutecznie wykonać atak torpedowy. Niszczyciel Espero został trafiony 2 razy. Pierwszy pocisk przebił na wylot rufę i wybuchł w wodzie nie robiąc dużych szkód. Za to drugi trafił w maszynownię, co rozpętało pożar i znacznie zmniejszyło prędkość okrętu. Brytyjskie krążowniki skupiły na nim ogień. Na Sydneyu zacięły się windy amunicyjne w wieżach A i B co zmniejszyło tempo strzałów. Po wyłączeniu Espero z walki krążowniki przez pewien czas kontynuowały pościg. Został on przerwany niedługo później ze względu na zużycie amunicji. Sydney otrzymał rozkaz uratowania rozbitków i dobicia samego Espero. Mimo uszkodzeń i zwiększającego się zanurzenia Espero próbował kontynuować walkę. Wystrzelił kilka pocisków i prawdopodobnie 1 torpedę. Sydney otworzył ogień i ze względu na niedużą odległość (~5,5km) po 4 salwach okręt stał się wrakiem i zatonął o 20.40. Mimo zagrożenia ze strony okrętów podwodnych Sydney spuścił na wodę kutry i szalupy a z burt opuszczono liny i drabinki. Godzinę później Sydney otrzymał rozkaz powrotu do reszty zespołu. Dla rozbitków których nie zdołano uratować pozostawiono łódź okrętową z wiosłami i zapasami. Sydney podjął 47 rozbitków z których 3 zmarło w ciągu następnych dni. Kolejne 2 dni upłynęły spokojnie, ale 1.07 rano Sydney był kilkukrotnie niecelnie bombardowany przez włoskie lotnictwo. Tego samego dnia wieczorem wrócił do Aleksandrii.

Następną operacja miała na celu osłonę konwojów z Malty do Aleksandrii. Wzięła w niej udział prawie cała Flota Śródziemnomorska i przerodziła się ona w Bitwę koło przylądka Stilo (w literaturze ang. nazywana Bitwą pod Kalabrią). Sydney opuścił Aleksandrię 7.07 około 22 w trakcie włoskiego nalotu. Następnego dnia rano okręty brytyjskie zostały wykryte i lotnictwo włoskie rozpoczęło naloty, które nie przyniosło żadnych trafień. W tym samym czasie flota włoska, po odstawieniu konwoju do Benghazi, zaczęła płynąć w kierunku sił brytyjskich. Została ona wykryta przez brytyjską łódź podwodną. Obie strony chciały walczyć i do spotkania doszło 9.07 około 15. Sydney razem z pozostałymi krążownikami znajdował się na przedzie formacji. W początkowej fazie bitwy walczył lekkimi, a w późniejszej z ciężkimi krążownikami. Nie został trafiony ani nie uzyskał trafień. Bitwa pozostała nierozstrzygnięta. Brytyjczycy dotarli do Malty nad ranem następnego dnia. W trakcie drogi powrotnej Sydney był wielokrotnie celem włoskiego lotnictwa. Nalotów było tak dużo, że na okręcie skończyła się ostra amunicja do dział 102mm i musiano korzystać z ćwiczebnej. Kilku ludzi zostało lekko rannych. Sydney powrócił do Aleksandrii 13.07. Przeprowadzono na nim czyszczenie kotłów i kadłuba, a na polecenie kapitana załoga wygospodarowała miejsce na dodatkowe 200 sztuk amunicji 102mm, pozbywając się m.in ćwiczebnych głowic torped.


Po wakacjach wróciłem do klejenia. Na początek czekała mnie niemiła niespodzianka. Kadłub Sydneya leżał sobie na biurku, a wycinanka, razem z wydrukowanymi przeze mnie pokładami była schowana. Moje wydrukowane pokłady wypłowiały. Mocno. Może jednak nie powinienem zawsze kupować najtańszych tuszy-zamienników :D  Początkowo nie wiedziałem co z tym zrobić, ale szybko wpadłem na rozwiązanie - kadłub odłożyłem na regał z dala od słońca, a na słońcu położyłem wydrukowane pokłady. Po 2 miesiącach były gotowe. W sumie taki wypłowiały pokład nawet lepiej pasuje :D  W tym czasie nie próżnowałem, ale kleiłem rożne drobne elementy - pudełka, wywietrzniki, reflektory itp. Większych problemów z nimi nie było, jedynie stanowisko kontroli ognia miało 2 części zaprojektowane trochę odwrotnie, ale dało się to łatwo naprawić.



Dalej zająłem się nadbudówką rufową. Była dobrze spasowana, jedyne na co mogę narzekać to rozrzucenie części po arkuszach przez co czasem ciężko je znaleźć, i to że kamuflaż się trochę chyba nie zgrywa.



Teraz skleję jedną z nadbudówek śródokręcia z katapultą i Walrusem.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
12-09-22 10:12  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Winek 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 15


 - 10

Hej Mati
Nie wiedziałem, że proces płowienia wydruków można zastosować w modelarstwie.
A jednak.
Każda metoda na osiągnięcie oczekiwanego efektu jest właściwa, byle prowadziła do celu.
Nadbudówka super, piękne relingi.
Dalszego powodzenia!

--
Pozdrowienia dla wszystkich

Winek (WiesławK)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
12-09-22 21:04  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
jhradca 



Na Forum:
Relacje w toku - 5
 

Bardzo ładnie Ci wychodzi, no i ciekawa relacja.

--
Wicher 1:100 cz.3 , Wicher 1:100 cz.2 , Wicher 1:100 cz.1

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
16-10-22 20:21  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

18.07 Sydney wypłynął na patrol u wybrzeży Grecji razem z 5 niszczycielami, gdzie zespół miał przechwytywać włoską żeglugę i zwalczać okręty podwodne. W tym samym czasie 2 włoskie lekkie krążowniki płynęły na wody Grecji w celu przechwycenia alianckiej żeglugi.

Spotkanie zespołu włoskiego z brytyjskimi niszczycielami nastąpiło 19.07 około 7.20. W tym czasie Sydney przebywał około 35 mil na północny wschód. Brytyjskie niszczyciele zaczęły się wycofywać w jego kierunku a sam Sydney zwiększył prędkość i płynął im na spotkanie. Włosi ostrzeliwali niszczyciele kiedy tylko były widoczne, ale nie uzyskali trafień. Sydney dostrzegł Włochów około 8:20 i otworzył ogień 10 minut później osiągając całkowite zaskoczenie. Włosi po kilku minutach odpowiedzieli, ale ich ogień był niecelny. O 8:34 Bande Nere został trafiony w komin i hangar i zaczął się wycofywać. Alianckie okręty podjęły pościg.

Przez następne 40 minut Sydney ostrzeliwał włoskie krążowniki na zmianę, zależnie od tego który był widoczny przez zasłonę dymną. Około 9:20 Sydny otrzymał trafienie w komin, ale obyło się bez poważniejszych uszkodzeń, jeden marynarz został ranny. Odłamki uszkodziły reflektor, katapultę i część łodzi okrętowych. Mniej więcej w tym samym czasie dwa pociski z Sydneya trafiły w Bartolomeo Colleoni. Jeden zaciął ster a drugi trafił w rufową kotłownię, uszkadzając też przednią maszynownię i odcinając dopływ prądu do wież. Przypieczętowało to los okrętu. Drugi krążownik po chwili niezdecydowania kontynuował wycofywanie się. Sydney kontynuował ostrzał Coleoni, niszczyciele również zaczęły do niego strzelać. O 9:30 kapitan Novaro wydał rozkaz opuszczenia okrętu. Bande Nere kontynuował ostrzał Sydneya, ale był nieskuteczny. Coleoni został dobity torpedami niszczycieli i zatonął około 10:00. Część z niszczycieli pozostała aby podjąć rozbitków, pozostałe z Sydneyem kontynuowały pościg.

Sydney trafił Bande Nere w okolice rufy powodując pewne uszkodzenia a niedługo później zawiódł zawór zabezpieczający jednego z kotłów, co spowodowało że Włoch zmniejszył prędkość. Z drugiej strony Sydneyowi kończyła się amunicja w dziobowych wieżach. Mimo uszkodzeń załodze Bande Nere udało się zwiększyć prędkość i około 10:20 Sydney zaprzestał pościgu. W sumie w dziobowych wieżach Sydneya pozostało 10 pocisków CPBC. O 10:30 pojawił się też włoski samolot zwiadowczy który podjął nieudaną próbę bombardowania. Niedługo później kapitan Collins rozkazał powrót do Aleksandrii. O 15 Sydney zmienił kurs aby pomóc niszczycielowi Havock, który ratując rozbitków pozostał z tyłu i był kilkukrotnie atakowany przez włoskie lotnictwo, a pobliskie wybuchy bomb spowodowały zalanie jednej z kotłowni i zmniejszenie prędkości. Sydney razem z dwoma niszczycielami eskortował go do nocy. Sydney powrócił do Aleksandrii o 10:30 20.07, witany owacyjnie przez resztę floty śródziemnomorskiej. Sukces Sydneya znacznie podreperował morale floty i był szeroko wykorzystywany w celach propagandowych.

Nadbudówka z katapultą i Walrusem skończona. Sama nadbudówka poszła bez problemów. Niestety drabinki są na niej nadrukowane, ale nakleję na nie lasery lub fototrawki - będą trochę lepiej wyglądać. Katapultę sporo uplastyczniłem na podstawie schematów w Profilach Morskich. Dzięki temu nie jest kompletnie pusta.

Potem zabrałem się za Walrusa. Tutaj było dużo gorzej. Największym problemem była główna bryła kadłuba. Jej połówki nie miały zaznaczonych linii zgięcia i nie ważne jak je wyginałem zawsze zostawała jakaś szpara. Udało mi się ją częściowo zamaskować retuszem, ale jak ktoś wie gdzie patrzeć jest widoczna. Myślałem czy nie zrobić prostego wnętrza kabiny, ale paradoksalnie część reprezentująca oszklenie była jedną z 2 części dzięki którym mogłem w jakikolwiek sposób ustalić geometrię tego czegoś. Pływaki też były straszliwie dziwnie rozwinięte. Każdy składa się z 2 części które u mnie do siebie nie pasowały. Szlifowałem je tak długo, aż zaczęły. Reszta samolotu poszła całkiem nieźle, choć nie jestem pewien geometrii skrzydeł. Zdjęcia i rysunki Walrusa tylko bardziej zagmatwały sprawę w moich oczach, ale nie jestem samolociarzem :) Od siebie dodałem trochę drutów a skrzydłom próbowałem nadać profil wklejając w nie paski tektury, ale chyba to nie wyszło.



Dalej idą kominy i dźwig.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
22-11-22 19:43  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

Na kolejną akcję Sydney wypłynął 27.07 razem z dużą częścią Floty Śródziemnomorskiej. Jej celem była ochrona konwoju AS2 zmierzającego z portów Morza Egejskiego do Egiptu, a właściwie ściągnięcie na siebie uwagi Włochów żeby konwój mógł przejść nie niepokojony. Tego samego dnia włoski samolot zwiadowczy wykrył flotę i o 17 rozpoczął się nalot bombowy. Sydney nie otrzymał bezpośrednich trafień, ale kilka bomb spadło do wody bardzo blisko niego i odłamki raniły 4 marynarzy. Nad ranem następnego dnia flota napotkała konwój, a Sydney razem z krążownikiem Neptune dostały polecenie przechwycenia i zatopienia greckiego tankowca transportującego paliwo lotnicze dla włoskich sił stacjonujących na Dodekanezie. Krążowniki były atakowane przez włoskie lotnictwo ale ponownie dopisało im szczęście i nie otrzymały trafień. Wieczorem tego samego dnia zlokalizowały i zatopiły wspomniany statek. Krążowniki osiągnęły Aleksandrię o 11:30 29.07.

Kolejną operacją była MA9, w której to Flota Śródziemnomorska miała odciągnąć uwagę Włochów od dostarczenia samolotów na Maltę przez Force H z Gibraltaru. Sydney był częścią zespołu 3 krążowników i 3 niszczycieli które miały przeprowadzić patrol u wybrzeży Grecji. Wypłynął z Aleksandrii 31.07 o 5:30 i już wieczorem tego samego dnia dostał się pod silne bombardowanie włoskiego lotnictwa. Ponownie obyło się bez trafień, choć paru członków załogi doświadczyło załamania nerwowego. Operacja początkowo miała trwać do 3.08 ale została skrócona o 1 dzień ze względu na awarię skraplaczy na HMS Malaya. Mimo to zakończyła się sukcesem, samoloty dotarły na Maltę a zespół wrócił do Aleksandrii wieczorem 2.08.

12.08, razem z krążownikiem Neptune i 4 niszczycielami, Sydney wypłynął na patrol wód wzdłuż wybrzeża Libii a następnie Krety. Nie napotkano żadnego przeciwnika poza jednym (nieskutecznym) atakiem torpedowym włoskiej łodzi podwodnej na HMS Neptune. W nocy z 13 na 14.08 okręty wróciły do Aleksandrii. 23 i 24.08 osłaniał kanonierkę i niszczyciele biorące udział w ostrzale libijskich portów, ale sam nie napotkał przeciwnika i nie brał udziału w ostrzale. Częste były naloty na Aleksandrię, zrzucające zarówno bomby jak i miny magnetyczne, dla Sydneya wciąż dopisywało wojenne szczęście.

W kolejną większą akcję wypłynął 30.08 rano. Operacja "Hats" miała na celu eskortę sił mających wzmocnić Flotę Śródziemnomorską (m.in. Valiant i Illustrious). Do Malty siły te miały być eskortowane przez Force H. Niejako przy okazji na Maltę z Aleksandrii wysłano też konwój MF2. Podróż do Malty minęła bez napotkania przeciwnika (flota włoska wyszła w morze ale do spotkania nie doszło) i 2.09 flota dotarła na Maltę i spotkała się z posiłkami. Tego dnia była też bombardowana przez włoskie lotnictwo, ponownie nieskutecznie. W nocy rozpoczął się powrót do Aleksandrii. Po drodze adm. Cunningham postanowił użyć swoich już 2 lotniskowców (Eagle i Illustrious) do zbombardowania lotnisk na Rodos. W tym czasie Sydney działając w zespole krążowników i niszczycieli miał ostrzelać bazę samolotów zwiadowczych znajdującą się na pobliskiej wysepce. Korzystając z drewna i płótna załoga nieco upodobniła Sydneya do krążownika typu Condotierii. Podstęp zadziałał i Sydney razem z niszczycielem Ilex zbliżył się do wyspy. 2 patrolujące ścigacze torpedowe nie przejrzały podstępu mimo odległości mniejszej niż 2 kilometry. W momencie otwarcia ognia przez Sydneya, po 6 rano 4.09, zostały zniszczone ogniem niszczyciela i dział 102mm Sydneya. Bombardowanie trwało do 6:45 i było kierowane przez okrętowy samolot. Sydney powrócił do reszty floty około 9, choć początkowo jego przebranie zmyliło też Brytyjczyków. Flota osiągnęła Aleksandię nad ranem 5.09, nieskutecznie bombardowana przez Włochów. Bombardowanie włoskich baz lotniczych okazało się potem tylko częściowo skuteczne.

8.09 Sydney trafił do suchego doku. Już jakiś czas wcześniej wiedziano o kiepskim stanie jego steru i łożysk śrub. Remont zakończono 19.09, przez co Sydney przegapił początek włoskiej inwazji na Egipt. 24.09 wypłynął jako daleka osłona okrętu przechwytującego francuski motorowiec, nie napotkał przeciwnika i następnego dnia wrócił do Aleksandrii. W kolejną akcję wypłynął tuż po północy 29.09 razem z większością floty jako osłona konwoju do Malty. Tego dnia konwój był kilkukrotnie nieskutecznie atakowany przez włoskie lotnictwo. Następnego dnia rano samoloty zwiadowcze wykryły włoski zespół nawodny 80 mil od konwoju, ale do spotkania nie doszło. Wieczorem konwój dotarł na Maltę. W nocy po wyładowaniu zapasów i żołnierzy wyruszono w drogę powrotną. Wieczorem 1.10, jeszcze w drodze, Sydney razem z Orionem dostały rozkaz przeprowadzenia kolejnego patrolu Morza Egejskiego i bombardowania wyspy Stampalia, gdzie znajdowała się ufortyfikowana włoska baza lotnictwa i sił nawodnych. Po skontrolowaniu kilku statków handlowych bombardowanie przeprowadzono tuż przed północą 2.10. Do Aleksandrii okręty wróciły wieczorem następnego dnia, nie napotykając przeciwnika. Samo bombardowanie również nie było szczególnie skuteczne. Dwa dni później zamontowano za okręcie kabel demagnetyzacyjny.


Kominy i małe nadbudówki pod nimi skleiłem w zasadzie bez problemów. Wszystko pasowało choć miejscami instrukcja była trochę niejasna. Kominy nie mają odciągów. Początkowo myślałem że to niedopatrzenie modelu i Profili Morskich, ale jak przejrzałem zdjęcia to na żadnym ich nie zauważyłem więc chyba tak rzeczywiście było.

Za to dźwig sprawiał problemy. W wycinance, a przez to też na laserach i blaszce, górna (wierzchnia) część kratownicy była zdecydowanie zbyt długa. Musiałem ją rozciąć w połowie i skrócić. Przez to musiałem też nieco przerobić parę innych elementów. Na podstawie planów dołożyłem kilka części i przeprowadziłem liny w sposób który wydaje się być przynajmniej do pewnego stopnia sensowny. Skleiłem też podstawę pod reflektory znajdującą się przy kominie. Części z blachy nie miały zaznaczonej linii gięcia i musiałem użyć imadła i młotka żeby je uformować. Wyszło nieźle choć widać niedostatki. Mam wrażenie że ta kratownica pod spodem jest trochę za duża. Pomazałem też 1 część z kartonu farbą, ale na żywo tego nie widać, więc nie robiłem już drugiej.



Kolejnym elementem będzie nadbudówka dziobowa.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
23-11-22 10:38  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Karas 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Galerie - 1
 

Wszystko super, tylko te białe elementy wewnątrz komina jakoś burzą mój światopogląd: ]

Odpowiedz na tę wiadomość 
 Tematy/Start  |  Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
 Widok z podziałem na strony: strona 3 z 4Strony:  <=  <-  1  2  3  4  ->