FORUM MODELARZY KARTONOWYCH   
Regulamin i rejestracja regulamin forum  jak wstawiac grafike, linki itp do wiadomosci grafika i linki w postach

FORUM GŁÓWNE
Modele kartonowe, ich budowa, technika, problemy, recenzje, nowości oraz wszystkie tematy związane z Naszym Hobby :-)


Projekt Grupowy:  50 lat Małego Modelarza  
Na tapecie:  Akcja sprzątania forum. W czynie społecznym, bez nagród i medali :>  
Na tapecie:  Projekt 50 lat Małego Modelarza - apel o uzupełnienie brakujących zdjęć.  


 Działy  |  Tematy/Start  |  Nowy temat  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Widok ze stronicowaniem  |  Zaloguj się   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
08-04-20 16:27  [R/G] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Dzień dobry :)
Wszyscy kleją aż miło, to i ja zacznę coś nowego. Tym razem wracamy do żagli, a na matę trafia jacht Spray, na którym kapitan Joshua Slocum, jako pierwszy żeglarz w historii samotnie okrążył ziemię. Wyprawę swoją zaczął w roku 1895 w wieku 51 lat.

Model jachtu został wydany przez W.M.C. w skali 1:50 i choć wydaje się prosty, to na okładce mamy skalę trudności 4/5, więc pozory mogą mylić. Autorem modelu jest Anton Jakunin z Uzbekistanu. Do modelu dokupiłem laserowe wręgi produkcji Model Hobby oraz zestaw zawierający laserowo cięte detale, patyczki do wykonania omasztowania i czerwone żagle, które mi się nie podobają :).


Na początek tradycyjnie szkielet. Laserki pasują jak należy.



Jako ciekawostkę należy odnotować sklejanie podłużnicy z 4 warstw tektury 1 mm (podklejonej), co powoduje że jest bardzo sztywna i uniemożliwia skręcenie szkieletu.


Teraz kończę podposzycie, bo bez tego nie potrafię sklejać przyzwoitych kadłubów.

Przy okazji klejenia czytam sobie książkę Slocuma, którą napisał po powrocie z wyprawy i z której będę wstawiał cytaty, aby uatrakcyjnić spodziewany przeciętny poziom sklejania.


"Gdy wylądowałem w Fairhaven, stwierdziłem, że propozycja mojego przyjaciela była prędzej rodzajem żartu, niż prawdziwego biznesu. Ten jego "okręt" okazał się antycznym slupem, noszącym miano 'Spray', a został zbudowany, według zdania tubylców, w roku pierwszym ery chrześcijańskiej. Statek leżał na brzegu, wyciągnięty na przyzwoitą odległość od słonej wody, pieczołowicie przykryty płachtą brezentową. Znajdował się w takim stanie już od siedmiu lat i mieszkańcy Fairhaven, ludzie praktyczni i nie pozbawieni zmysłu obserwacyjnego, od siedmiu lat zadawali sobie pytanie, co też kapitan Pierce pocznie z tem starem pudłem? Gdy się pojawiłem, wnet szeroko rozniosła się wieść: nareszcie zjawił się ktoś, co ma zająć się starym Sprayem. "Będziecie go łamać, przypuszczam"? "Nie, zamierzamy go odbudować". Moja odpowiedź wywołała powszechne zdziwienie. "Czy to się opłaci"? - takie było pytanie, powtarzane niezliczoną ilość razy, na które stale odpowiadałem, że moją będzie rzeczą zrobić tak, aby robota się opłaciła."
- J. Slocum, Żeglując samotnie naokoło świata, s.5

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Post zmieniony (04-10-22 21:43)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
10-04-20 15:47  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Dzięki za wsparcie Panowie,
piotter, żagle mam ambicję wykonać własne i białe, ale wszystko zależy jak wyjdzie sama łajba. Jak nie wyjdzie, to dam te co są, choć mi się nie podobają ;)
Tomek, oczywiście, i to nie jednego ;)

Jak wspominałem, nie potrafię wykonywać kadłubów, klejąc poszycie na gołe wręgi. No za cienki na to jestem, więc ucieszyłem się że wycinanka przewiduje podposzycie. Jak je sobie obejrzałem to stwierdziłem że trzeba jednak klasycznie (dla mnie) czyli tektura, lub pianka, na to warstwa szpachli, żeby wyprowadzić kształt kadłuba i dopiero podposzycie z wycinanki. Nic nie poradzę...
Na razie nawklejałem tektury (w jednym miejscu piankę), ale nie pod same wręgi, a na tyle, żeby na to położyć cienką warstwę szpachli do drewna, którą zeszlifuję do granicy wręg.




Ogólnie żaglowce mają nieco bardziej obłe te kadłuby i mus jest dobrze oddać kształt. Czy się uda? Zobaczymy!

"Mały sklepik za rogiem ulicy, którego nie widziałem od 35 lat, nic się nie zmienił, wydawał się tylko trochę mniejszy. Kryły go te same dachówki, byłem tego pewny, bo czyż nie miałem dobrze znać dachu, gdzie noc po nocy polowaliśmy na skórę czarnego kota, aby sporządzić z niej plaster dla pewnego kulawego biedaka? Krawiec Lowry mieszkał tam kiedyś. Był on wielkim amatorem polowania i zawsze nosił proch w kieszeni. W zębach trzymał stale krótką fajeczkę. Lecz w pewną niedobrą godzinę włożył do kieszeni zapaloną fajkę. Był to wielce ekscentryczny człowiek, ten pan Lowry."
- J. Slocum, Żeglując samotnie naokoło świata, s.17

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
16-04-20 15:17  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Dzięki Panowie, jak to mówią: miłe złego początki... ;)

A tymczasem ubabrałem szkielet szpachlówką do drewna, po wyschnięciu stwierdziłem, że się skurczyła więc dałem drugą warstwę dla pewności. Potem standardowo szlifowanie, dla uzyskania kształtu kadłuba. Poszło szybko, przy okazji urwałem ze trzy słupki na pokładzie, ale już są z powrotem, mniej lub bardziej prosto wklejone. A oto efekt:
PRZED:


PO:


Normalnie na tym etapie kleiłbym planki poszycia na butapren, ale tutaj mamy wycinankowe podposzycie mistrzów, które wygląda tak:



Już na sam jego widok mam wątpliwości czy da się to prosto i dobrze przykleić w jednym kawałku, mając do ukształtowania krzywiznę wręg oraz idącą w zupełnie innym kierunku krzywiznę pokładu. Może jakiś mistrz dałby radę to ładnie przykleić, żeby się wszystko zeszło. Ja na pewno nie.
No i teraz zagwozdka, robić je, czy odpuścić?
Ostatecznie zdecydowałem się zrobić z uwagi na to że podposzycie jest jednocześnie wewnętrzną częścią nadburcia. Poza tym bez niego, kadłub będzie pomniejszony i boje się że mi się łuki poszycia nie zejdą dobrze na kadłubie. Oklejka podposzycia zostanie podzielona w miejscu, słupków nadburcia, tak że nie powinno być to widoczne. Ano zobaczymy co z tego wyniknie...

"Gdy tak drzemałem, zdawało mi się, że samo powietrze, którem oddycham, ostrzega mnie przed niebezpieczeństwem. Usłyszałem okrzyk ostrzegawczy "Spray, ahoy!" i wyskoczyłem na pokład, dziwiąc się że znalazł się ktoś, co potrafi rozpoznać Spraya pomimo mroku, bo była noc, najciemniejsza z ciemnych. Czarno było dokoła, tylko na południo-zachodzie przeświecał w postaci szybko zbliżającej się jaśniejszej chmury znany mi już postrach przylądka Horn, sztorm południowo-zachodni. Miałem krótką tylko chwilę aby opuścić żagle i dobrze wszystko umocować, kiedy uderzył z siłą wybuchu armatniego. Następne pół godziny było wprost straszne, zapamiętam je na całe życie. Przez trzydzieści godzin szalała burza bez przerwy, przyczem w chwilach największego jej napięcia musiałem zupełnie opuszczać do ostatka zarefowane żagle. Spray dzielnie się jednak trzymał i nie dał się wydmuchać z cieśniny."

- J. Slocum, Żeglując samotnie naokoło świata, s.77

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
22-04-20 16:35  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Dzięki za rady Panowie. Ostatecznie pociąłem to w pionie wzdłuż wzmocnień nadburcia.
Okazało się że moje obawy były uzasadnione, bo nijak nie chciało się to ładnie ułożyć na kadłubie. Podposzycie odstawało, jakby było za duże i albo zgadzało się z krzywizną pokładu, albo z krzywizną wręg. Zatem w ruch poszedł skalpel, odciąłem górną część (nadburcie) w dziobowej części, dzięki temu jakoś siadło wzdłuż słupków. W dolnych częściach powycinałem kliny, aby poszycie przylgnęło do wręg. Kliny zrobiłem oczywiście za duże więc znowu przyszło ratować się szpachlą. Tak to wyszło:



Przy stępce jest nierówno, ale to jeszcze będzie korygowane przy oklejaniu dolnej planki.

Żeby dodać trochę koloru do relacji, przykleiłem pokład, okleiłem słupki wzmacniające nadburcie oraz przykleiłem listwy na styku pokładu i nadburcia. Tutaj wszystko pasowało z lekkim naddatkiem, ale korekta była bardzo prosta, a jak wiadomo lepiej za dużo, jak za mało ;)


No, to oklejamy wreszcie kadłub właściwym poszyciem...

"Dziwną rzeczy koleją na wszystkich tych wyspach zdarzenia faktyczne mogły być uważane za nierealne, podczas gdy nieprawdopodobieństwa nabierały pozoru faktów. I tu się zdarzyło, że parę dni przed mojem przybyciem poczciwy proboszcz miejscowy mówił swym wiernym w kazaniu o przybyciu Antychrysta. Gdy ujrzeli mój śnieżno-biały statek , wlatujący z wichrem do portu, z jednym tylko człowiekiem na pokładzie, wybiegli wszyscy na brzeg, wołając: "Niech nam Pan Bóg dopomoże, to on! I przybył na łodzi!" Co przypuszczam byłoby dla Antychrysta najmniej prawdopodobnym sposobem podróży. Nowina w mig rozniosła się po mieście. Gubernator wyspy, Mr. Roberts, przybył natychmiast do portu, aby zobaczyć co się święci, gdyż całe osiedle było nadzwyczaj podniecone. Pewna starsza kobieta, dowiedziawszy się o mojem przybyciu, umknęła do domu i tam się zaryglowała. Gdy posłyszała, że idę w górę ulicy, zabarykadowała drzwi i nie wychodziła z domu, przez cały czas mego pobytu na wyspie, który potrwał osiem dni."
- J. Slocum, Żeglując samotnie naokoło świata, s.200

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
16-05-20 23:04  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Witam po krótkiej przerwie. Było trochę pracy, trochę walki i kombinowania i sporo czasu to zabrało. Ale do brzegu...
W myśl zasady "wszystko dobrze zapamiętał, niczego się nie nauczył" próbowałem oklejać poszycie na BCG, bo w końcu podposzycie, bo szkoda pobrudzić butaprenem białe burty, itd. Zacząłem na sterburcie i nawet w miarę wyglądało, ale jak klej wysechł pojawiły się krowie żebra na słupkach nadburcia i łączeniach podposzycia. Ech... będzie stał sterburtą do ściany. Na bakburcie poszedł butapren i wyszło lepiej.
Co do oklejek, wszystkie mają zapas długości, który dość ładnie można dociąć na ściętej rufie. Pierwsze trzy od góry siadły bardzo dobrze, niestety czwarta (15E) jest źle zaprojektowana. Albo pasuje na dziobie, albo na rufie, albo robi mega szparę na śródokręciu. Po obu burtach musiałem ją rozciąć, żeby z tego wybrnąć i jakoś ułożyć. Oczywiście zaraz zrobił się problem przy łączeniu z kolejną oklejką (15D) Zrobiłem jak umiałem, trochę wikolu i retusz na szpary. Oklejki bliżej stępki pasują dobrze. Najniższa (15A) ma, oprócz zapasu długości, także zapas wysokości i trzeba dociąć, co nie jest już tak proste, bo trzeba ciąć po łuku. Na rufie element 16 jest za szeroki w swej "białej" części i za wąski w "brązowej" przy stępce - trzeba lekko skorygować. Żeby dobrze spasował się z el. 16B (z nazwą łajby), trzeba pod ten ostatni wkleić trochę kartonu na środku, powodując lekkie wybrzuszenie. To chyba tyle. Tak ten ulep wygląda teraz:







Łajba jest fajnie wybalastowana i swobodnie stoi na stępce, ale chyba trzeba jej zmontować jakąś podstawkę. ;)
Ze zdziwieniem stwierdzam, że z daleka może być. Aha, te szare pasy wyglądają kozacko, ale to są miejsca przyklejenia listw wzmacniających na burtach i będą niestety zaklejone na biało.

--------------------------------------------------
„Nie mam zamiaru opowiadać o wszystkich próbach wyjścia na morze i o każdej powrotnej ucieczce do schroniska. Dużo było trudności, które powstrzymywały Spraya, lecz nareszcie 13-go kwietnia podniosłem kotwicę po raz siódmy i ostatni. Jednakowoż przeszkody gromadziły się w tak dziwny sposób, że gdybym podlegał zabobonnym strachom, nie upierałbym się przy wyruszeniu w drogę w tym dniu, pomimo iż wiatr zmienił swój kierunek na pomyślny dla mnie. Wiele z tych wydarzeń można było uważać za raczej zabawne. I tak, na przykład, byłem zmuszony wyswobadzać maszt statku z pośród gałęzi drzew, po trzykrotnym obniesieniu Spraya przez prąd, wbrew mej woli, dokoła małej wysepki. Było to więcej niż moje nerwy mogły wytrzymać i czułem, że muszę wypowiedzieć swoje zdanie co do takiego traktowania sprawy, lub też umrzeć od skurczu szczęk. Zawołałem więc do Spraya jak niecierpliwy parobek do konia lub wołu: „Czyż nie wiedziałeś, że nie potrafisz łazić po drzewach?”. Lecz mój biedny stary statek wypróbował w cieśninie Magellana prawie wszystko, prócz wspinania się po drzewach i serce mi zmiękło na wspomnienie nawału trudności, przez które przeszedł. Poza tem – odkrył on wyspę, gdyż ta, dokoła której opłynął, zaznaczona była na mapie tylko jako punkt. Nazwałem ją wyspą Allana Eric, na cześć zacnego mego przyjaciela i wystawiłem na niej znak z napisem „Chodzenie po trawnikach surowo wzbronione” –co było mojem prawem, jako odkrywcy.”
- J. Slocum, Żeglując samotnie naokoło świata, s.120

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
30-05-20 14:29  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Petrov, darmuszka dziękuję za komentarze. Wygląda na to że model na zdjęciach wygląda lepiej niż w rzeczywistości. ;)

A tymczasem sporo się leniłem i od ostatniej aktualizacji powstała tylko podstawka:


oraz ster:


Ster przykleiłem na miejsce i dokleiłem element na dziobie oraz listwy na burtach:



Co do uwag, to przy sterze część 19c ma zapas długości i trzeba docinać. Również listwy na burtach cz. 17-18 są za długie. Lepiej je rozciąć na osobne części, bo zaznaczone miejsca zagięć nie wychodzą bynajmniej na zagięciach.
Kadłub psiknąłem lakierem i wkrótce przenosimy się na pokład :)

"Żeglowałem tak dzień po dniu, ściśle oznaczając na mapie położenie mego statku, zdaje mi się jednak, że robione to było więcej na mocy intuicji, niż żmudnych obliczeń. W ciągu całego miesiąca Spray trzymał się właściwego kursu - nie zapalałem nawet w tym czasie światła przy kompasie. Co noc widziałem Krzyż Południowy pod prostym kątem do mojej drogi, i co rano słońce wschodziło poza rufą, a co wieczór zachodziło przede mną. Nie potrzebowałem innych sprawdzianów, gdyż te były nieomylne. Nie można zaprzeczyć, że ujawniały się czasem i komiczne strony tego dziwnego życia. Budziłem się nieraz, gdy słońce już świeciło w mojej kajucie. Słyszałem tuż obok bulgotanie wody, przedzielony tylko cienką deską od otchłani i sam sobie zadawałem pytanie - jak to być może? Lecz wszystko było w porządku i statek mój mknął przez ocean, kierując się sam, czego żaden jeszcze okręt przed nim nie dokonał. Szum wody, rozbijającej się o jego boki mówił mi, że idzie całym pędem. Wiedziałem, że żadna dłoń ludzka nie kierowała sterem, że majtkowie byli zadowoleni i nie mogło być buntu wśród załogi"
- J. Slocum, Żeglując samotnie naokoło świata, s.133

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
12-07-20 14:21  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Cześć Mariaszek, z tym kupowaniem, to poczekaj na ciąg dalszy. Różne jeszcze rzeczy wyjść mogą ;)

Lato nie sprzyja sklejaniu. Zbyt wiele innych aktywności, które odciągają od maty. Miałem tylko kilka chwil od czasu do czasu, żeby przysiąść do klejenia, więc sobie dziergałem drobnicę, co by później mnie nie spowalniała. I tak powstały bloczki (jeszcze nie wszystkie) i jufersy.


Te najmniejsze (na groszówce) od razu się przydały, bo model przewiduję kolumnę steru wraz z całym mechanizmem. Samo koło sterowe w wersji z wycinanki jest bardzo trudne do wykonania, poza tym nigdzie nie znalazłem elementu 23e, użyłem więc koła dostarczonego wraz z laserowymi detalami. To czego brakowało zrobiłem z zapasu koloru i wyszło to tak:


Koło trzeba było wkleić już teraz, bowiem kolejnym elementem jest poręcz nadburcia, która w części rufowej utrudniła by dostęp do bloczków przy burcie. Tego typu element jest zawsze problematyczny, bowiem rzadko kiedy zaprojektowana krzywizna poręczy jest idealnie spasowana z krzywizną burty. Trzeba było trochę ponaciągać w części dziobowej, ale jakoś to siadło, i wygląda tak:


Nie jest idealnie, ale lepiej nie będzie. Teraz nadbudówka rufowa.

Dziś zamiast cytatu rysunek z książki Slocuma, jak to powinno wyglądać. Moje wypociny, to tylko marna imitacja. A cytat macie na obrazku :)


--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
12-07-20 22:51  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Dzięki za dobre słowo Panowie.
Tomek, te małe bloczki to owal 2x1 mm.

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
30-09-20 20:59  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Witam po przerwie.
Lato minęło, coraz mniej ogródka i roweru, za to coraz więcej czasu na klejenie.
Tym razem padło na kabiny Spraya. Co prawda staram się sklejać w standardize, ale otwory okienne mus było przeszklić. O ile okrągłe bulaję są małe i guzik przez nie widać, o tyle kwadratowe okienko na przeciw koła sterowego, dość dobrze ukazywało brak wnętrza. Z posiadanych przeze mnie schematów jachtu wynikało że była tam skrzynka z kompasem (podobno nawet oświetlana, ale nie wiem jak, na pewno nie elektrycznie):



Zrobiłem zatem małą skrzynkę, dorobiłem standardowy kompas i wkleiłem w nadbudówkę od środka. Przy okazji wzmocniłem boki od wewnątrz, bo karton był dość wiotki przy takim rozmiarze elementu:


No i tak się prezentuje nadbudówka rufowa:


A tak dziobowa, która mieściła kuchnię i ma komin. Komin u góry lekko przypruszyłem startą suchą pastelą, ale na zdjęciach nie bardzo to widać:


No i na pokładzie. Dziobowa postawiona na sucho, bo coś mi mówi, że może trochę przeszkadzać przy pracach na dziobie.


Jak widać, po montażu kabin łajba straciła nieco uroku, no ale na rejs dokoła świata trzeba zabrać sporo zapasów i stworzyć jako-takie warunki dla załogi. Teraz będą dalej coś przyklejał do pokładu. :)

"Rankiem 6 września znalazłem trzy ryby latające na pokładzie, czwartą zaś koło przedniej luki, w najbliższem sąsiedztwie patelni. Jak dotychczas był to mój najlepszy połów, dzięki któremu miałem wspaniałe śniadanie i suty obiad. Spray znalazł się teraz w strefie passatów i wziął się nareszcie do porządnej pracy. Po południu tego dnia zauważyłem drugi statek, przewalający się również ciężko, jak jego poprzednik. Tym razem nie sygnalizowałem, ale za to miałem przy wymijaniu przykrość znaleźć się po jego stronie zawietrznej. Nieba, co za odór! A ryk bydła był wprost rozdzierający.
W dawnych czasach, spotykające się w morzu statki opuszczały topsle na powitanie, a rozchodząc się – pozdrawiały się wzajemnie strzałami armatniemi. Lecz te dobre czasy dawno minęły. Obecnie ludzie nie mają czasu na rozmowę, nawet na szerokim oceanie, gdzie nowiny są rzeczywiście nowinami, co zaś do strzałów armatnich – nie mogą pozwolić sobie na szafowanie prochem. Cała poezja życia na morzu zginęła i pozostała prozaiczna tylko jego strona, kiedy nie mamy czasu nawet na wzajemne powitanie."
- J. Slocum, Żeglując samotnie naokoło świata, s.50

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
12-11-20 19:21  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Dziękuję szanownym kolegom za doping, to motywuje. Na zdjęciach nie widać baboli, ale teraz się to zmieni, bo zabrałem się za drobnicę i wchodzimy w zdjęcia makro :0
Dużo tego nie ma, ale zawsze kilka kroków do przodu:

- beczułki - okucia miały słaby szary kolor, więc pomalowałem metalizerem. Po sklejeniu wyszło, że warto by wcześniej rozwarstwić karton, bo chyba ciut za grube:


- pompa zęzowa - słabo zaprojektowany element. Główny element (walec 30a) nie ma koloru na rewersie. Trzeba pomalować żeby nie biło białym po oczach. Podobnie elementy 30d i 30e mają kolor tylko z jednej strony. Walec nie ma podstawy, więc drut S8 nie ma się na czym oprzeć - dorobiłem. Pierścień u podstawy (30c) jest zbyt krótki - dorobiłem nowy z zapasu koloru. Na koniec łączenie wychodzi z boku, zamiast np. od stronu nadbudówki, przez co jest bardziej widoczne. Tak to wyszło:


- kotwica - bez problemu, ale autor proponuję ją skleić z dwóch warstw kartonu. Wydała mi się za cienka, jak na skalę 1:50. Dodałem jeszcze jedną warstwę kartonu i trzeba było pomalować ciemno szarym, prawie czarnym:


- potrójne bloczki - podobno kiedyś tam się przydadzą ;)


Działam dalej :)

„Podczas pobytu na wyspie obejrzałem dobrze Spraya i stwierdziłem, że przebyta burza ani trochę go nie uszkodziła. Ponieważ pogoda się nie poprawiała i dął wiatr przeciwny, nie śpieszyłem się zbytnio z odpłynięciem. Spędziłem kilka miłych dni w Yarmouth, zrobiłem zapas masła na drogę, wziąłem też beczkę kartofli, sześć beczułek z wodą i umieściłem wszystko pod pokładem. Tam też nabyłem mój słynny zegarek cynowy, jedyny przyrząd do mierzenia czasu, który mi służył podczas całej podróży. Cena jego wynosiła półtora dolara, lecz ponieważ miał pękniętą tarczę, dostałem go za dolara.”
- J. Slocum, Żeglując samotnie naokoło świata, s.18

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
13-11-20 23:14  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Dzięki panowie.
Waldek, jazda już się zaczęła, bo zabrałem się za szalupę, a szalup sklejać nie lubię i nie umiem.
Petrov, bloczki były częścią detali laserowych. Ich zewnętrznych płaszczyzn nie malowałem, ale wyciąłem oryginalne elementy z wycinanki, i po rozwarstwieniu praktycznie do grubości druku, nakleiłem. Wyglądają jak z wycinanki, ale pod spodem laserek :)

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
27-11-20 13:19  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Dziś szalupa :)

Szalup sklejać nie umiem, więc zabrałem się do niej jak pies do jeża, czyli ostrożnie. I na początek skleiłem wiosła:



Łatwizna, ale potem trzeba było skleić "w powietrzu taki element:



Zawsze jak kleję takie elementy, to mam obawę czy to będzie potem pasowało do detali wnętrza, albo do elementu zamykającego naburcie szalupy od góry. Po sklejeniu wyszło tak:



Zacząłem dodawać poszczególne elementy wyposażenia i o dziwo jakoś się to poskładało do tzw. kupy. Jedynie na dziobie nie wyszło idealnie.
Elementy są dobrze zaprojektowane. Przy klejeniu trzeba pamiętać aby el. 50d wkleić dopiero po 50e i 50f, ale to widać gołym okiem. Po dodaniu szablonów z drutu i wioseł wyszło tak:



Szalupa jak szalupa, szału nie ma, ale przynajmniej łatwa w przechowywaniu :D



Teraz przechodzimy na dziób...

"Jako łódź pomocniczą umyśliłem wziąć przednią część znalezionej na brzegu rozbitej szalupy, którą rozpiłowałem na połowę. Taką pół szalupę mogłem łatwo podnosić i opuszczać na wodę za pomocą fału, przymocowanego do kółka na dziobie łódki. Prawdziwa szalupa byłaby za ciężka i niewygodna do manewrowania dla jednego człowieka. Poza tem na pokładzie nie było miejsca więcej, niż na pół szalupy, uważałem zaś ostatecznie, że lepiej jest mieć pół łodzi, niż nie mieć jej wcale. W dodatku mogła mi służyć jako balia, lub wanna do kąpieli. I rzeczywiście, co do pierwszego zastosowania zawojowała sobie taką reputację, że praczka moja w Samoa nie chciała używać niczego innego do prania. Od razu spostrzegła, że był to nowy wynalazek, który pobił na głowę wszystkie wymysły jankesów dostarczone na wyspę za pośrednictwem misjonarzy i tem tylko chciała się posługiwać."
- J. Slocum, Żeglując samotnie naokoło świata, s.13

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
23-12-20 23:09  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Witam przedświątecznie :)

A na dziobie trzeba było wkleić bukszpryt. Element trudny w uformowaniu, bo długi, wąski, zwężający się i na dodatek z jednej strony zakończony profilem okrągłym, a z drugiej prostokątnym. Żeby ułatwić sobie sprawę wytoczyłem i wkleiłem drewniane wypełnienie w część, która miała być okrągła i dodatkowe wzmocnienia ścianek w część prostokątną:



Jakoś się to poskładało, choć szew nieco skręcił przy końcówce. Bez wzmocnień nie dał bym rady - wielki szacun dla pancerniaków, którzy sklejają lufy bez wypełnień. Sam element ok, ścianka zamykająca w kształcie prostokąta zbyt mała, ale to łatwo dorobić z zapasu koloru:



Teraz trzeba to było zamontować i tutaj wielka UWAGA do osób chcących sklejać ten model. Bukszpryt należy wsunąć w otwór w dziobowym nadburciu od strony pokładu. Aby się to udało NIE WOLNO wcześniej przykleić nadbudówki dziobowej i windy kotwicznej, gdyż uniemożliwią ten manewr. Osoby sklejające wg numeracji mogą popełnić błąd, bo nadbudówka ma nr części 31, winda 33, a bukszpryt dopiero 41. Wsunięcie bukszprytu na miejsce od zewnątrz jest niemożliwe, gdyż jego tylna część jest tak szeroka, że zdemoluje nadburcie dziobowe. Otwór na bukszpryt i tak był za mały i powiększałem go iglakiem. PO zamontowaniu bukszprytu przykleiłem windę kotwiczną (braszpil):



Mamy windę, mamy kotwicę, to czas wybrać łańcuch. Mam dwa typy i jestem w rozterce:



Mam dwa pytania do doświadczonych kolegów:
- który waszym zdaniem lepiej pasuje?
- jak (czym?) pomalować, poczernić łańcuch, żeby nie prześwitywał metal, ale żeby się nie posklejał od farby?

A tymczasem życzę Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku.
W nowym roku wrócimy z "hand granatami"! ;)


PS wybaczcie zdjęcia, ale robione wieczorem przy sztucznym świetle.

"Przed wyjściem w morze Spray odbył wycieczkę w obrębie portu Rio, mając na pokładzie kilku starych kapitanów, jako gości. Ponieważ postanowiłem zmienić ożaglowanie mego statku w oczekiwaniu burzliwej pogody przy brzegach Patagonii, przerobiłem go teraz na jol. Goście moi zrobili inspekcję całego sprzętu i każdy ofiarował coś od siebie, aby go uzupełnić. Kapitan Jones, który służył mi w Rio za tłumacza, przysłał kotwicę, drugi zaś – kapitan parostatku – ofiarował odpowiedniej długości łańcuch kotwiczny. Kotwica ta służyła mi podczas całej podróży, łańcuch zaś wytrzymał niejedną burzę przy brzegu zawietrznym, a wypuszczony za burtę w okolicach przylądka Horn zapobiegał zalaniu statku przez grzywacze, nabiegające na rufę."
- J. Slocum, Żeglując samotnie naokoło świata, s.58

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
22-01-21 16:30  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Dziękuję kolegom za cenne opinie. Po zasięgnięciu opinii na forach i FB zdecydowałem się na łańcuch nr 1, a że jest on akurat mosiężny, to zdecydowałem się oksydować. Do poczernienia wybrałem oksydę, którą polecił mi Piotrek Walo z Model Hobby (uwaga lokowanie produktu ;) )


Stosowanie proste, wylałem troszkę na plastikową nakrętkę, dodałem tyle samo wody, wrzuciłem łańcuch i poszedłem na obiad. Jak wróciłem był już czarny. :) Oksyda nie jest idealnie trwała i można ją zdrapać ostrą pęsetą. Pod lupą widać że czerń nie jest całkiem jednolita (może powinienem dłużej poczekać), ale w niczym mi to nie przeszkadza.
Łańcuch już na modelu. Pomiędzy podstawami windy kotwicznej zrobiłem otwór w pokładzie, żeby to miało sens. Z przekroju Spraya wynika że pod pokładem była komora łańcucha (chain locker).


Doszły jeszcze jufersy na burcie:


A także reling w formie fikuśnej balustrady. Nie wszystko chciało się ładnie spasować na rufie, ale jakoś wybrnąłem. Aha, autor zaprojektował oklejkę balustrady od góry i dołu jako jeden element. Ja podzieliłem to na odcinki. Za cienki jestem na takie wyzwania ;)


"Hand granaty" okazały się naglami.


Żeby zainstalować nagelbank potrzebny jest maszt. Wytoczyłem więc pierwsze drzewce, korzystając z dostępnego zestawu, który wraz z żaglami zakupiłem do modelu (patrz pierwszy post relacji). Są to pręty drewniane, które trzeba odpowiednio stoczyć i przyciąć, do żądanego kształtu. Mam mieszane uczucia co do ich jakości. Cienkie drzewce są krzywe i bardzo miękkie - łatwo ukręcić przy toczeniu na wiertarce. Dlatego np. bukszpryt toczyłem z innego materiału. Na razie mam tyle:


I tutaj mam kolejne pytanie do bardziej doświadczonych kolegów.
Jak/czym mam zrobić to wcięcie w gaflu (na obrazku u góry po lewej), żeby wyszło jak na szablonie?
Średnica drzewca to jedynie 2 mm, a trzeba zrobić szczelinę 0,4 mm wzdłuż drzewca na długość 12 mm. Wszystkie moje brzeszczoty wydają się za toporne do tego zadania.

"Zbliżało się lato i port w Sydney był zapełniony jachtami, znalazłem się od razu wśród przyjaciół. Dużo osób mnie odwiedzało, między innemi oficerowi okrętu j. Kr. M. Orlando i ich goście. Pewnego dnia przybył z wizytą podczas ulewnego deszczu kapitan okrętu P. Fisher, w towarzystwie młodych pań z miasta i swoich oficerów. Nigdy przedtem nie widziałem podobnej ulewy w Australii, lecz całe towarzystwo było w tak wesołym nastroju, że wszystko ich bawiło. Na nieszczęście, pewien młody człowiek, należący do innej grupy gości, również bawiących na pokładzie Spraya, pięknie ubrany w galowy mundur jednego z większych jacht-klubów, z wielką ilością pozłacanych guzików, szybko stąpając, aby ukryć się od deszczu wpadł do stojącej na pokładzie beczki z wodą i, będąc niskiego wzrostu, zanurzył się w niej z głową i omal nie udusił, nim zdołano go wyciągnąć. O ile pamiętam było to jedyne, podobne do nieszczęśliwego wypadku, zdarzenie na Sprayu podczas całej jego podróży.
W Sydney najwięcej są używane jachty typu sloop, bardzo szerokie i z żaglami o olbrzymiej powierzchni, to też wywrócenie się nie należy tam wcale do rzadkości, gdyż kierowane są z odwagą wikingów."

- J. Slocum, Żeglując samotnie naokoło świata, s.155

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
25-01-21 16:50  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Dzięki za podpowiedzi Panowie. :)

Waldek K, wow, to dopiero patent! Tym razem nie skorzystam ale kupię old schoolowe żyletki i popróbuję przy następnej okazji.
Pomysł kudłatego jest chyba w tej chwili najbliższy realizacji. W wycięcie w gaflu ma trafić taki element, składający się z dwóch warstw kartonu (na zdjęciu jeszcze nie sklejone ze sobą):



Zamontowany ma być jak na rysunkach:


Popróbuję jeszcze z nacięciem gafla. Jak nie wyjdzie, to wytnę prostokątny otwór w elemencie 52 i okleję nim gafel. Przy odpowiednio mocnym kleju powinien dać radę. Przy okazji zastanawiam się jak jest mocowany blok 49 do gafla, bo w sumie z rysunku to nie wynika.

A w międzyczasie znalazł się batyst na żagle. Narysowałem ich kontury, a moja małżonka szybko machnęła bryty na maszynie do szycia. Nie są może idealnie proste, ale pewnie lepszych bym nie zrobił, więc mi się podobają.


Zaangażowanie małżonki do prac przy modelu znacznie ułatwia negocjacje w temacie znalezienia odpowiednio godnego miejsca w salonie na wyeksponowanie, wspólnej przecież, pracy ;)

"Po zwiedzeniu Kimberley i Pretorii wyjechałem do Worcester i Wellington, miast słynnych ze swych szkół i seminariów. Panie ze wszystkich tych zakładów naukowych chciały wiedzieć w jaki sposób podróżowałem samotnie dookoła świata, co – pomyślałem – wróżyło na przyszłość pojawienie się kobiet-szyprów żeglarskich, do czego przyjdzie na pewno, jeżeli my – mężczyźni będziemy ciągle powtarzać, że "nie możemy"."

- J. Slocum, Żeglując samotnie naokoło świata, s.221

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
25-03-21 16:31  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Witam ponownie.

Nie ukrywam, że ostatnio modelarstwo zeszło u mnie na dalszy plan i inne hobbies pochłaniają czas, ale coś tam jednak pokleiłem.
Elementy gafla jakoś połączyłem (to samo trzeba będzie zrobić jeszcze raz, tylko mniejsze - za rufą):


Dalej nie wiem jak ma być mocowany blok na gaflu. Seahorse wspominał coś o haczyku. Na zdjęciu oryginału pan Slocum akurat zasłonił podobny bloczek zlokalizowany nieco dalej od masztu, ale widać, że jakiś haczyk tam jest:


A na modelu pojawiła ława z naglami oraz pierwsze drzewce, czyli stenga bukszprytu (zwana zdaje się bomstengą) oraz maszt:




Pomału zaczyna to przypominać żaglówkę. Ale mi się nie chce tych żagli robić... :/

"Spray miał następujące wymiary: długość pokładu 36 stóp 9 cali, szerokość – 14 stóp, 2 cale, największe zagłębienie – 4 stopy 2 cale i wyporność 9 tonn net, lub 12,71 tonn gross. Wreszcie ustawiono maszt, zrobiony z najlepszej jodły górskiej, i sporządzono wszelkie inne przybory, niezbędne do krótkiej podróży. Zaciągnąłem dobrze wytrymowane żagle i puściliśmy się z kapitanem Pierce poprzez zatokę Buzzard na próbną wycieczkę. Wszystko było w doskonałym porządku. Jedynem teraz zagadnieniem, które zaprzątało umysły moich przyjaciół, było pytania, czy to się opłaci. Koszt nowego statku wyniósł dolarów 553,62 za materiał i 13 miesięcy mojej własnej pracy."

- J. Slocum, Żeglując samotnie naokoło świata, s.9

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
08-06-22 12:39  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Witam kolegów.

Żagli nie chciało mi się robić przez ponad rok, ale w końcu je wykonałem. Dostały wzmocnienia, liki, reflinki.
I wyszły tak:


Teraz trzeba je jakoś powiesić i tutaj moje pytanie do bardziej doświadczonych kolegów. Zgodnie z instrukcją (i zdjęciami Spraya) grot do masztu montuje się przy pomocy takich obręczy (zwą się zdaje się seagarsy). W wycinance nie ma do nich szablonu, a mnie nurtuje z jakiego były materiału? Drewno, stal, mosiądz? Trzeba będzie dobrać im kolor.
Ponadto instrukcja pokazuje że obręcz przebijała żagiel, a mi się wydaje że żagiel do obręczy był mocowany z użyciem liny i jakiegoś węzła.
Tak to jest w instrukcji:


Hmmm...

"Ptaki również stale mi towarzyszyły. Czasami siadał sobie taki gość przelotny na wierzchołku masztu, aby dobrze Spraya obejrzeć i dziwował się prawdopodobnie, obserwując jego dziwaczne skrzydła. Miałem bowiem obecnie grot, zrobiony w Fuego, tubylczym zwyczajem zszywany z kawałków i pstry, jak szaty Józefa. Poza temi stworzeniami nic żyjącego podczas tego przejścia przez Pacyfik nie widziałem, również nie spotkałem ani jednego statku. Widocznie morza południowe są mniej licznie odwiedzane w ostatnich czasach. Pożywienie moje przez cały ten czas składało się z kartofli, solonego sztokfisza, i sucharów, które piekłem sobie 2 lub 3 razy na tydzień. Poza tem miałem dostateczny zapas kawy, herbaty, cukru, mąki i kartofli, tych ostatnich jednak, uważanych za wielki zbytek i bardzo cenionych przez żeglarzy, zabrakło mi w drodze przez przypadek, przed przybyciem do wysp Samoańskich."
- J. Slocum, Żeglując samotnie naokoło świata, s.139


PS.
Na usprawiedliwienie długiej przerwy w relacji dodam, że jestem w trakcie budowy jeszcze innego pływadła w projekcie Cuszima na sąsiednim forum, ale kiepskie to usprawiedliwienie ;)

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
17-09-22 13:23  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Dzięki Panowie za wsparcie i materiały. Z wami nie zginę! :)

Udało się wreszcie powiesić grota i foka. Doszły też wanty i sztag, i w efekcie mamy slupa s/y SPRAY, czyli konfigurację w jakiej kapitan Slocum zbudował pierwotnie swój jacht. Na jacht typu jol przerobił Spraya w późniejszym czasie.





Nie wiem czy poprawnie to namotałem, bo pierwszy raz robiłem takielunek gaflowy, ale inaczej nie umiem. Nie jestem zadowolony z tego jak ułożył się żagiel. Myślę że w przyszłości batyst nasączę rozwodnionym wikolem, jeszcze przed wycięciem żagla, co powinno dać sztywniejszą i łatwiejszą w kształtowaniu materię. Tutaj mamy materiał za mało napięty, tym bardziej że chciałem zrobić grota wychylonego bardziej na sterburtę. Po napięciu linek ułożyło się to tak, że gafel jest lekko wychylony, ale bom wrócił prawie do poziomu neutralnego, co pewnie ma wpływ na to jak wygląda żagiel. No nic, kolejne doświadczenie zebrane.

Teraz musimy przebudować jacht na jol, czyli łajbę która ma dwa maszty, z których ten na rufie jest niższy i znajduje się za stanowiskiem sternika. A że stanowisko to jest na rufie, to maszt będziemy kombinować aż za rufą. Jak wyjdzie? Zobaczymy ;)


"19-go czerwca pogoda się poprawiła, lecz 20-go znowu rozszalała się burza, przy czym krzyżujące się fale, rzucając statkiem na wszystkie strony, wcale nie przyczyniały się do powiększenia komfortu. W chwili, gdy przyszedłem w myśli do przekonania, iż należy opuścić żagiel, pękł raptem kliwer-sztag, tuż przy maszcie i zleciał razem z żaglem do wody. Zrobiło to na mnie dziwne wrażenie, gdy ujrzałem wzdęte przed chwilą płótno, bezwładnie opadające, tam zaś gdzie powinien był być żagiel – puste miejsce. Nie tracąc jednak przytomności umysłu rzuciłem się na przód statku, aby schwytać żagiel na pierwszej podnoszącej się fali, przedtem nimby został poszarpany, lub podciągnięty pod kadłub. Z ilości wykonanej w ciągu tych trzech minut pracy stwierdziłem, że wcale nie straciłem na elastyczności. W każdym razie nie miałem szkorbutu i znajdując się w odległości kilku tylko stopni szerokości geograficznej od domu – przypuszczałem że uda mi się zakończyć podróż bez pomocy doktora. Zdrowie moje było w dobrym stanie i mogłem żywo poruszać się na pokładzie – ale… jak z tem drapaniem się na maszt? – Wielki król Neptun dał mi nie lada zadanie tym razem, gdyż pozbawiony przedniego sztagu, maszt chwiał się na wszystkie strony, co jeszcze bardziej utrudniało robotę. W końcu jednak dałem sobie radę; za pomocą zapasowych lin i bloków naprawiłem uszkodzenie i po chwili dobrze zarefowany kliwer znowu ciągnął poczciwie."
s. 247

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
29-09-22 22:14  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Winek twoje życzenie zapewne się spełni. ;)

A tymczasem mamy Jolkę, czyli dokleiłem za rufą drugi maszt z całym ustrojstwem. Tutaj dwie uwagi. Pierwsza natury ogólnej - średnica masztu jest tak niewielka, że przy drewnianym patyczku wszytko jest bardzo giętkie i trzeba bardzo udawać przy napinaniu każdej nitki, żeby nie odgiąć masztu w którąś stronę. Druga uwaga dotyczy projektu - mamy to część 53B, w dwóch egzemplarzach, która trzyma maszt. Problem w tym że oba egzemplarze są identyczne, a mocowane są do rufy, która ma skośny przebieg, więc dolny element nie pasuje i trzeba go dorobić większego. Na szczęście jest biały, więc żaden problem.
Tak to wyszło:


A zrobiłem sobie jeszcze cumki, które gdzieś tam wrzucimy.


Ponieważ Winek kazał zabrać model do Szczecina, to wrzuciłem go na podstawkę. Okazało się, że podstawka jest chyba od innego modelu bo nie pasuje do linii kadłuba. No ale jakoś do niej przykleiłem model, bo już nie mam czasu na poprawki.
Dobra, to jeszcze flaga na maszt i po powrocie z Paprykarza zrobimy galerię końcową :)

----
Nie dotknąłem steru, gdyż i prąd i fale niosły Spraya we właściwym kierunku i przy końcu podróży statek znalazł się sam przez się na środku farwateru, prowadzącego do atolu. Nikt z całej marynarki nie mógłby osiągnąć lepszego wyniku! W dniu 17-go lipca 1897 r. o godzinie 3.30 p.p. zarzuciłem kotwicę w porcie po 23 dniach żeglugi od Thursday Island. Przebyta przestrzeń wynosiła 2700 mil, jak sierpem rzucił. Była to rozkoszna żegluga! W ciągu tych 23 dni nie spędziłem i trzech godzin przy sterze, licząc w tem i czas zużyty na wejście do przystani. Umocowałem tylko koło sterowe i pozostawiłem statek samemu sobie, a on szedł swoim kursem, nie bacząc czy miał wiatr boczny, czy też od tyłu.
- J. Slocum, Żeglując samotnie naokoło świata, s.190

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
04-10-22 21:40  Odp: [R] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

No dobra, to dopłynęliśmy do brzegu z relacją :)

Spray gotowy, więc zapraszam na galerię końcową i krótkie podsumowanie budowy.
Na początek kilka zdjęć z linii wody:



Trochę zdjęć z góry:




Na koniec kilka z bliska:



Końcowa ocena projektu jest bardzo pozytywna. Anton Jakunin zaprojektował bardzo fajny model. Zdarzyło się bardzo niewiele niedokładności, z których łatwo można było wybrnąć, co opisałem w relacji. Jak widać udało się wszystko skleić w standardzie (pomalowałem tylko kotwicę, żeby pasowała do oksydowanego łańcucha). Rysunki montażowe są czytelne. Przebieg olinowania również w większości nie sprawił problemów. Mogę polecić model wszystkim, którzy chcą mieć model jachtu na półce.
Polecam również zestaw laserów do modelu, produkcji Model Hobby - wszystko pasowało. Dostępny do modelu zestaw kijków do wykonania drzewc nie bardzo się przydał - tylko te najgrubsze. Te cieńsze były krzywe i wykonane ze zbyt miękkiego drewna. Czerwone żagle z tego zestawu też nie przypadły mi do gustu. Jeśli jest na nie chętny, to proszę o priv - wyślę w cenie przesyłki.

Dziękuję wszystkim oglądającym, wspierającym i motywującym. Do zobaczenia przy kolejnym projekcie. :)

-------
Gdy się zbliżyłem do statku strażniczego, starego "Dexter", dobrze mi znanego, usłyszałem jak ktoś podał alarm: "Tam idzie statek!". Rzuciłem natychmiast światło na żagle i usłyszałem okrzyk: "Spray ahoy!" - Był to głos przyjaciela i byłem pewny, że nie będą strzelać do Spraya. Wypuściłem trochę szot grota i Spray skierował się na oświetlone boje, oznaczające wejście do portu wewnętrznego. Tam zarzuciłem nareszcie kotwicę o godzinie pierwszej rano w dniu 27-go czerwca 1898 roku, po ukończonej podróży dokoła świata na przestrzeni z górą 46 000 mil, trwającej trzy lata, dwa miesiące i dwa dni (...). Spodziewam się, że nie zmęczyłem moich przyjaciół sprawozdaniami naukowemi, wnioskami lub teorjami, starałem się bowiem opowiedzieć po prostu historię mojej podróży. Uważając zadanie to za ukończone, przygotowuję Spraya na zimowe leże i pozostawiam go - tymczasem - w bezpiecznym porcie.
- J. Slocum, Żeglując samotnie naokoło świata, s.251 - 252

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
09-10-22 23:32  Odp: [R/G] s/y SPRAY - jacht kapitana Slocuma - W.M.C. 04/2014, 1:50
Hastur 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 6


 - 3

Bardzo się cieszę że model się podoba. Dziękuję za miłe wpisy.
Model w dużej części biały, więc faktycznie dbałem o czystość. Kadłub większość czasu był owinięty folią, żebym nie ubabrał niechcący.
Teraz wracam do projektu "Cuszima" na sąsiednim forum.

--
Pozdrawiam,
Hastur

"Mądry się czasem wygłupia, za to głupi się wiecznie wymądrza."

Na macie: Dardo, s/y Spray

Odpowiedz na tę wiadomość 
 Tematy/Start  |  Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek