FORUM MODELARZY KARTONOWYCH   
Regulamin i rejestracja regulamin forum  jak wstawiac grafike, linki itp do wiadomosci grafika i linki w postach

FORUM GŁÓWNE
Modele kartonowe, ich budowa, technika, problemy, recenzje, nowości oraz wszystkie tematy związane z Naszym Hobby :-)


Projekt Grupowy:  50 lat Małego Modelarza  
Na tapecie:  Akcja sprzątania forum. W czynie społecznym, bez nagród i medali :>  
Na tapecie:  Projekt 50 lat Małego Modelarza - apel o uzupełnienie brakujących zdjęć.  


 Działy  |  Tematy/Start  |  Nowy temat  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Widok ze stronicowaniem  |  Zaloguj się   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
20-10-13 12:24  [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

Witam,

Jakoś nie za bardzo układało nam się z PzInż-em i po długiej niemocy, doszedłem do wniosku, że to jednak on jest winien. Spakowałem go znowu do pudełka - niech sobie przemyśli swoje zachowanie i skruszeje - być może dostanie jeszcze szansę:-)

Tymczasem wziąłem na warsztat model, który od dawna za mną "chodził" - T-50 z wydawnictwa Answer - seria "Modele Kartonowego Fana".

Model dość wiekowy - w tym roku stuknęła mu równa dycha:-) Autorem jest Grzegorz Molenda, którego znam w zasadzie ze zdjęć w dawnej "Kartonówce"... Ale nie o tym była mowa:-)

Na początek zwyczajowo - okładka:



Sama konstrukcja bardzo ciekawa, nowatorska i mało znana. T-50 miał być następcą T-26. Sylwetką przypominał T-34, chociaż to zupełnie inna klasa pojazdu. Zbyt skomplikowana budowa czołgu była jego przysłowiowym gwoździem do trumny - został zastąpiony przez modele prostsze, a zadania, do jakich był wyznaczony przejęły właśnie T-34.

O samej konstrukcji i zastosowaniu tego czołgu zainteresowanych odsyłam do monografii lub artykułów w sieci.

Oklejki kadłuba składały się z dwóch elementów - dolnej i górnej części kadłuba.

Postanowiłem rozciąć wszystkie płaszczyzny i przyklejać je osobno - daje to większe możliwości korekt w pasowaniu poszycia do szkieletu, który ochoczo podkleiłem i wyciąłem:-)

Następnie proza modelarska - wycinanie i pasowanie na sucho, podczas którego wyszło trochę małych, niegroźnych baboli.


Wręga K6 jest za mała, a mówiąc dokładniej - za "niska" - wycięcia nie dochodzą do miejsc swojego przeznaczenia w sąsiadujących wręgach. Zastąpiłem ją nieco poprawioną wręgą z egzemplarza zapasowego - po prostu ominąłem wycięcia.
Szkielet w tym miejscu ma jedną, podstawową wadę - tylna ściana (wręga K5), powinna być pochylona względem osi pionowej pod kątem -10 stopni. W modelu jest idealnie prostopadła względem podłoża, ale przeróbka wiązałaby się ze zbyt dużymi zmianami w konstrukcji i proporcjach całego modelu. Zostawiłem tak, jak jest.


Mała korekta z przodu. Ukośne krawędzie wręgi K8 należy bezwzględnie ściąć pod kątem, tak jak na zdjęciu. W przeciwnym wypadku oklejka poszycia nie będzie pasować.

Gdy uporałem się z powyższymi problemami, skleiłem szkielet zalewając newralgiczne miejsca klejem CA. Co się nawdychałem, to moje:-)

Dodałem po trzy podpórki z każdej strony, jako stabilizatory górnej części szkieletu - głównie z powodu otworów na wloty powietrza, które wyciąłem (w opracowaniu ich nie ma). Jak się okazało, miały w rzeczywistości nieco inny kształt w przedniej części, ale poprawię to przez waloryzację górnej płyty przedziału silnikowego.


Oklejanie kadłuba rozpocząłem od dołu. Odciąłem wewnętrzne części błotników - jeszcze się zastanowię, czy je wykorzystam.

Trzeba zwrócić uwagę na dokładne pasowanie elementów poszycia - autor przyjął założenie, że będą one powiększone w stosunku do wręgów o 0,2 mm na każdej krawędzi. Może i słusznie, ale problem w tym, że jeśli coś się dodaje, gdzieś trzeba odjąć. Dlatego każdą część trzeba skrupulatnie przycinać i stosować najważniejsze przykazanie o trzykrotnym przymierzaniu przed sklejeniem:-)

Przednią część błotników ukształtowałem finalnie poprzez przyklejenie bocznych podpórek. Nie obyło się również bez docinania ich wewnętrznej strony.
Na styku przednich płyt pancernych ściąłem ostre połączenie. Natomiast tylna płyta pancerna powinna być o wiele grubsza i nie tak ładnie spasowana ze stykającą się z nią pokrywą przedziału transmisyjnego. Zobaczę, czy uda mi się coś z tego wyrzeźbić.


Następne w kolejności - tylna i boczne płyty pancerne.

Boki zostały dość solidnie podklejone, by w ferworze walki z materią się nie zapadły. Krótsze elementy z przodu musiałem wywalić, bo ni w ząb nie chciały pasować do otworów, które powstały. Znowu pomocny okazał się zapasowy egzemplarz i długie pasowanie. Jakoś wyszło.

Otwory wlotów powietrza zostały obudowane ściankami i pomalowane jakimś szaroburym kolorem.

Tył bez historii. Zadbałem jedynie by nie był do końca spasowany z resztą - jakieś szparki musiały tam pozostać - ta płyta była akurat przyśrubowana i zdejmowana.

Teraz jeszcze góra i będzie można uznać etap oklejania szkieletu za zakończony:-)

--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
20-10-13 20:26  Odp: [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

Kroolo - W sieci widziałem dwa sklejone modele T-50, przy czym jeden w standardzie. Ale żaden z nich nie był wykonany choćby na przyzwoitym poziomie. Sam jestem ciekaw, co można z tego modelu wycisnąć.

Gąsienice w T-50 od zawsze mnie przerażały - wszak kształt i ilość żeberek wszelkiej maści na zewnętrznej części ogniw, przyprawia o ból głowy i innych narządów :-) Ale podobno do odważnych świat należy:-) Na razie skłaniam się ku swojej produkcji, bo kilka rzeczy w tych wycinankowych mi nie pasuje:-)

---------------------

ceva - oba C.V. były bardzo mocno brane pod uwagę jako kolejne tematy do sklejania, ale póki co muszę rozruszać zgrabiałe paluchy na czymś ciut większym:-) Jak przebrnę przez wspomniane gąsienice, to będę gotowy na włoskiego karalucha:-)

---------------------

Jasiek - święta prawda, szczególnie, że zapasu koloru jest w tym modelu jak na lekarstwo:-)

--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
26-10-13 13:46  Odp: [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

Oklejania kadłuba ciąg dalszy...:-)

Górna płyta, oprócz docinania każdej krawędzi, nie sprawiła większych problemów.

Płyta silnikowa to już inna para kaloszy. Musiałem wykonać ją od początku, ponownie posiłkując się zapasem koloru.
Rozciąłem ją na trzy części, przy czym nie przykleiłem jeszcze włazu umożliwiającego dostęp do silnika - będę wykonywał na nim przetłoczenie - inne niż w wycinance.

Otwory wylotów powietrza tak naprawdę nie są skośne w przedniej części. Dałem tutaj ciała, źle odczytując rysunki i niewyraźne zdjęcia. Poprawię to, przysłaniając je odpowiednio wyciętymi podstawami pod siatki zabezpieczające. W otwory wkleiłem również pseudo-imitacje żaluzji wewnętrznych.

Boczne zakończenia błotników przyklejałem praktycznie w powietrzu, co nieco utrudniało robotę. Mogłem to zrobić wcześniej, zanim je przykleiłem do kadłuba, ale obawiałem się, że sztywniejsza konstrukcja uniemożliwi mi korekty w razie niedokładności czy nierówności.

Spód wanny zacząłem lekko waloryzować.

Wykonałem różne włazy (ten z przodu to właz ewakuacyjny). Rysunek, który posiadam, pokazuje wiele śrub i wkrętów na spodzie, ale niestety nie znalazłem zdjęcia, które by to wszystko weryfikowało - nie wiem, ile z tego ma być wyciągnięte na zewnątrz. Na szczęście ta część czołgu jest najmniej widoczna:-)

Wewnętrznych elementów błotników nie przyklejałem - pomalowałem je ostrożnie, by sie nie zwichrowały. Kolor farby ze zdjęcia jest juz nieaktualny - dzisiaj ponownie wymieszałem kilka kolorów zielonego i w końcu doszedłem do jako takiego ładu z retuszem:-) Oczywiście pomalowałem ponownie wewnętrzne części błotników - wyglądają teraz o niebo lepiej - w odpowiednim świetle.

--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
26-10-13 14:14  Odp: [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

Endrju - na Ciebie zawsze można liczyć:-) Daj więcej zdjęć, albo linka jakiegoś.

Faktycznie żadnych śrub na zewnątrz nie ma, ale można przykleić dużą ilość małych kółek na spodzie wanny, skutecznie ją wzbogacając:-)

--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
14-11-13 14:32  Odp: [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

Prace trwają, choć czasem nie tak szybko, jakby chciała tego dyrekcja budowy:-)

Dzisiejszy odcinek rozpocznę od opisu masakry, którą sam sobie niedawno urządziłem. Model zawisnął wtedy na krawędzi kosza na śmieci... Ale przejdźmy do meritum.

Chłopaki zapodali mi wiele ciekawych materiałów "waloryzacyjnych". Otrzymałem wreszcie dokładne zdjęcia wlotów powietrza, umiejscowionych w tylnej części kadłuba, w linii błotników:


W opracowaniu wlotów tych nie przewidziano, więc musiałem sobie je wyciąć. Rzadko tnę części po sklejeniu, więc miałem lekkie obawy co do efektu końcowego.

Gorzej, że musiałem zamalować przestrzeń, którą odsłoniłem. Pędzel, nie dochodził do wszystkich zakamarków i ciągle widać było białe pola ścian szkieletu. Wpadłem na pomysł - zaleję te miejsca farbą przy pomocy kroplomierza.

Koncepcja dobra, wykonanie wołało o pomstę do nieba:-)
Starałem się delikatnie dozować farbę, ale nie widziałem, ile się tego leje do środka:> Trzymając model w jednej ręce, poczułem wilgoć na palcach... Zwyczajowo pojawiła się piana na ryju i seria przekleństw poszła w eter:-)

Okazało się, że przez szczelinę na styku górnej płyty silnikowej i tylnej pochyłej płyty, farba wylała się, robiąc wielką plamę. Szybkie starcie farby nic nie dało, elementy były zniszczone.

Niektórzy może zdążyli zauważyć mój "dramatyczny" wpis, który pojawił się zaraz po tym, w późnych godzinach nocnych:> Został on skasowany, gdyż postanowiłem ratować sytuację.

Usunąłem tylną pochyłą płytę oraz lewą płytę na wlocie powietrza. Nie oderwało się to wszystko tak jak chciałem, szczególnie z tyłu. Jak debil zalałem nierówną powierzchnię SG, co przysporzyło mi dodatkowych kłopotów ze szlifowaniem.

Mówią, że człowiek uczy się na błędach - po raz kolejny okazało się, że nie należę do tego gatunku:-) Ponieważ zostało mi jeszcze kilka miejsc nie pomalowanych w tych wlotach, więc ponownie użyłem kroplomierza, zaklejając wcześniej wszelkie szczeliny góry kadłuba...

...wylało się dołem:-)

Wiadomo co się działo:-) Jedynym plusem było zamalowanie wszystkich białych pól wewnątrz wlotów, o co w sumie chodziło:-)

Nazajutrz okazało się, że fleki po farbie nie są zbyt widoczne, a mając na uwadze finalne brudzenie kadłuba, można było to przełknąć:>

Tyrada słowna już była, czas na zdjęcia:-)


Wymienione elementy poszycia kadłuba, o których wspominałem. W sumie teraz minimalnie bardziej przypomina to spasowanie tylnej płyty w rzeczywistym obiekcie:-)

A teraz wloty powietrza:-)

Dodałem wsporniki, obramowałem wloty czymś na kształt kątowników, dodałem trochę imitacji śrub wszelakich. Nie bawiłem się w wycinanie sześciokątów, gdyż nie miało to większego sensu:-)
W prawym wlocie powinna znajdować się jeszcze rura wydechowa. Na razie dysponuję jednym rysunkiem, który potwierdza jej położenie. Jak nic innego nie znajdę, będę musiał się na nim oprzeć:-)



Na spodzie błotników dodałem również wystające elementy przedziału załogi, dołożyłem śrubek/nitów, chociaż w tym przypadku nieco na wyrost:-) Spód wanny wzbogaciłem kółeczkami, zgodnie z posiadaną dokumentacją:-)



Górne wzmocnienia błotników, poza tylnymi i przednimi, musiałem wykonać praktycznie od zera - nie za bardzo chciały się zgrać z pochyłościami kadłuba.
Dodałem również łby śrub - tym razem wyciąłem - chociaż nie wiem za bardzo jak mi się to udało - "sześciokąty":-)


Wielkim wyzwaniem było wykonanie skrzynki narzędziowej, umiejscowionej na tylnej części prawego błotnika. Wykonywałem ją trzykrotnie, a i tak jestem umiarkowanie zadowolony z efektu.

Głównym problemem były przetłoczenia w kształcie litery "X" na pokrywie górnej i bokach. W opracowaniu są również na przedniej płycie, ale nie dopatrzyłem się takowych na zdjęciach z epoki.
Wyciskanie od strony wewnętrznej powodowało występowanie nierówności, więc w końcu wpadłem na pomysł, aby przykleić najpierw na papier kawałki cienkiej cyny, a na to nakleić element docelowy, który odpowiednio zmiękczony klejem BCG, został finalnie uformowany.

Boki skrzyni, podobnie jak w przypadku wzmocnień, nie zgrywały się z pochyloną płytą i tutaj było trochę problemów. W sumie jednak i tak nieźle wyszło, chociaż w powiększeniu wygląda to mało ciekawie:-)

Na koniec rzuty ogólne:

Niby niewiele się różnią od zdjęć z poprzedniego wejścia antenowego, chociaż przygód było co niemiara:-)

--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
10-10-14 18:47  Odp: [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

Witajcie po kolejnej zbyt długiej przerwie.

Od ostatniej aktualizacji minęło tyle czasu, że niektórzy mogliby już pokończyć ze 2-3 modele. A ja nadal dziergam ten sam temat... tradycyjnie:-) Spieszyć się nie ma do czego, ale relację trzeba w końcu ruszyć do przodu:-)

Cały czas pracuję nad kadłubem, chociaż krok po kroku zbliżam się do układu jezdnego.

Zaczynamy od tyłu:-)


Najważniejszą zmianą, jakiej tutaj dokonałem, było wytłoczenie garba na pokrywie silnikowej. W modelu jego kształt jest nieprawidłowy - jeśli chodzi o przednią część. Początkowo myślałem nad wyobleniem jej końcówką pędzla czy innego narzędzia, wykorzystując odpowiednio wycięty otwór. Nie gwarantowało to jednak równej powierzchni, więc wykonałem wypukłe kopyto z kawałków tektury. Kładąc na nim zapas koloru, wyobliłem odpowiedni kształt, długo i w miarę delikatnie.

Korzystając z zapasu koloru wykonałem również klapę tylną. Ta z opracowania miała nieprawidłowe proporcje - była zbyt wąska. Również zawiasy na obu pokrywach wykonałem od podstaw, a uchwyty zrobiłem trochę szersze. Na skrzyni narzędziowej dodałem natomiast trzy małe zawiasy.



Jedyne zdjęcie z "taśmy produkcyjnej" - są to elementy składowe osłon reflektorów, które zaprojektował dla mnie Michał Rafalski (dzięki!). Oczywiście, nawet najlepszy projekcik, sam się nie sklei, a że listków do złożenia trochę było, osłony te wykonywałem 3 wieczory:-)



Bardzo duże zmiany zaszły również w wyglądzie włazu mechanika-kierowcy.
Zacznę może od tego, że buduję dopancerzoną wersję czołgu T-50. Dodatkowe płyty pancerne były zamontowane na przodzie kadłuba i po bokach wieży.
Wracając do włazu - powyższa wersja wymusiła również wykonanie opancerzenia wspomnianego włazu. Ale to była akurat prosta sprawa. Duży zawias i oba wizjery to znowu detale wykonane od podstaw. Najwięcej pracy wymagał ten półkolisty, w którym dodatkowo trzeba było wykonać odpowiedni otwór. Próbowałem najpierw cudować z masą papierową, ale ostatecznie skończyło się na kartonowych kółeczkach, kleju wikol, szlifowaniu i malowaniu. Wyszło całkiem fajnie:-)

Dodałem uchwyt na prawo od włazu - istniał tylko w wersji dodatkowo opancerzonej, więc w modelu nie ma jego szablonu.


Dalszy ciąg detali przedniej płyty.

Dodałem stopień ułatwiający wejście na pancerz. Trochę przesadziłem z głębokością ryfli, ale akurat tylko taką siatkę miałem:-) Pomalowałem ją na odpowiedni kolor i zalałem klejem. Myślę, ze po przybrudzeniu, da się te zbyt duże wgłębienia nieco zniwelować.

Dobrze widoczne są małe elementy pod osłonami reflektorów (okrągłe z czterema otworami). Zrobione od nowa, bo w opracowaniu były narysowane i za małe. Za pierwszym razem ich nie powiększyłem, więc wykonałem je ponownie. Efekt końcowy uwidoczniony na zdjęciach:-)

Na końcówkach błotników nakleiłem imitacje przetłoczeń. Nie miałem pomysłu, jak je inaczej wykonać, gdy błotniki były już przyklejone. Tłoczenie mogło by je uszkodzić, a efekt nie byłyby współmierny do włożonej pracy. Być może jedna z końcówek zostanie w ogóle odcięta, ale to później.

Na zdjęciach widać śruby, które mają stożkowe zakończenia. Dotyczy to w głównej mierze przedniego pancerza, ale i na tylnej płycie są podobne (tyle, że nieco niższe). Udało mi się je wykonać w sposób zadowalający. Oczywiście pod lupą wygląda to gorzej, ale gołym okiem praktycznie nie widać niedokładności. Pod śrubami podkładki (tylko z przodu).



Zaczepy holownicze - wykonane również własnym sumptem - sklejone z kilku warstw tektury i odpowiednio ukształtowane. W modelu autor proponuje je wykonać jako okręgi z drutu. Te na zdjęciach są bliższe rzeczywistości.



Ostatnie - w tym wejściu antenowym - detale, chociaż zrobione najwcześniej:-) Przerobione ograniczniki skoku wahaczy. Elementy "gumowe" zrobione z tektury 2,5-3 mm, przycięte na oko do odpowiedniego kształtu. Z góry cztery śruby mocujące wcześniej wspomniane elementy. W opracowaniu, zarówno z góry, jak i z dołu, autor proponuje przykleić krążki tektury. Ale model powstał 11 lat temu - tych zdjęć, które teraz posiadam, wtedy jeszcze nie było:-)
Wrzuciłem jeszcze jedno zdjęcie boku kadłuba, gdzie dokleiłem malutkie śrubki na błotnikach, tuż przy pancerzu.

Jańcio kiedyś wspomniał, że w modelu tym poszaleć z drobnicą się nie da:-) Jak widać rzeczywistość okazała się zupełnie inna:P Ale to chyba dobrze?



Rzuty ogólne modelu - na koniec:-)

--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
11-10-14 00:28  Odp: [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

Powiem Wam, że jeszcze raz przyjrzałem się "na żywo" tym pseudo-ryflom i... nie wyglądają tak źle, jak na tych zbliżeniach. Faktycznie można by ze zdjęć wnioskować, że to jakieś wielkie wgłębienia. Tak czy siak nie jest to jeszcze wersja finalna tego stopnia.

Szczelina obserwacyjna właśnie taka ma być;-) Za długo doktoryzowałem się nad zdjęciami obiektu muzealnego w Paroli, by strzelać jakieś większe gafy;-)

Mimo wszystko uważam, że rewelacji nie ma, a Wy po prostu przesadzacie. Paluchy mi zgrabiały od tych przerw i to widać:-)

--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
13-10-14 17:06  Odp: [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

Zaraz po moim wpisie, w którym próbowałem bronić plecionki z prętów stalowych, jeszcze raz zerknąłem na zdjęcia:-) O ile gołym okiem faktycznie stopień wyglądał przyzwoicie, to jednak na zbliżeniach już tak dobrze nie było:-)

Wyskoczyłem więc z łoża i zacząłem zalewać siatkę farbą, wikolem, a nawet bardzo drobną, wodnistą szpachlą:-) I, jak to zwykle bywa, cały stopień został zniszczony:-) W ferworze walki udało mi się jeszcze stosunkowo bezboleśnie oderwać go od kadłuba. Było dobrze po 3 rano, gdy wnerwiony położyłem się w końcu spać:>

Nazajutrz myślałem intensywnie, z czego zrobić rzeczony stopień. Że nowy ma być, to było już dawno ustalone, ale z czego zrobić te dziadowskie ryfle, żeby jakoś to wyglądało, no i żeby Jarek i Mariusz mnie już nie batożyli? :>

Poszukiwania spełzły na niczym, chociaż obszedłem okoliczne sklepy:-)

Ponieważ dysk twardy w komputerze stacjonarnym mi klęknął, musiałem na szybko zainstalować na laptopie Corela i wyrysować siatkę, jaka mnie interesowała. Linie odpowiednio pogrubiłem i zastanawiałem się, jak to teraz uwypuklić.

Metalowej siatki, prócz tej, którą oglądaliście, nie miałem. Naklejanie cienkiej cyny na glucie, jak również wyciskanie linii tępą igłą też nie dawało rezultatów.

W końcu stwierdziłem, że skoro wszystko zawodzi, odniosę się do korzeni - zrobię siatkę z papieru:-)


Wycinanie maleńkich otworków - mimo prób - zakończyło się fiaskiem, więc pociąłem papier na cienkie paseczki - tak na oko 0,3-0,4 mm. Po kolei naklejałem je na przygotowany rysunek. Oczywiście plecionki nie stworzyłem, bo najpierw poszło wszystko w jedną, potem w drugą stronę:-)


Otrzymałem taki oto wafel:-) Dla porównania z lewej to, co zostało z poprzedniego stopnia:-) Wyobraźcie sobie, jak musiała mi lecieć piana z ryja nad ranem, gdy zobaczyłem, jak go spartoliłem:-)


Potem już proza modelarska - podklejenie jeszcze jedna warstwą papieru, uformowanie, malowanie i przyklejenie do przedniej płyty pancernej.

Tak prezentuje się stopień w nowym wcieleniu:-) Myślę, że mimo, iż wygląda z bliska jak kawałek wikliny, to warto było go zrobić na nowo:-)
Dzięki za wejście na ambicję Panowie:-)

--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
13-10-14 19:21  Odp: [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

O właśnie, sernik krakowski:-) Wiedziałem, że coś mi to przypomina:-)
Nie będę jednak już nic zmieniał, z dwóch powodów :

1. Nie chce mi się wałkować jednego elementu, bo i za 15 lat modelu bym nie skończył:-)

2. Chyba nie do końca wiecie, jakich gabarytów jest ten element:-) Firanki takiej nie mam, a "oczka" mojej siatki mają mniej niż 1 mm wysokości (i to dużo mniej). Marcin pokazał fragment błotnika modelu Pz.Kpfw. II Ausf. D (o ile dobrze widzę), a tam te "oczka" są ogromne, w porównaniu do moich.

Nie mówię, że jest idealnie:-) Może zdecyduję się jeszcze wyrównać to wszystko wikolem, ale ile radochy dało wykonanie tego z samego papieru?;-) To jest uczucie bezcenne:-)

Stary - o widzisz, Twoja propozycja jest fajna, aczkolwiek nie za bardzo wiem, o czym mówisz, bo chyba w życiu takiego czegoś nie widziałem, albo po prostu nie zwróciłem uwagi:-) Byle by tylko oczka siatki były odpowiedniej wielkości - tak pi razy drzwi:-)

Dzięki za Waszą czujność, następne stopnie będą na pewno mniej badziewne:-)

Pozdrawiam

--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
28-05-16 14:50  Odp: [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

Po zakończeniu budowy modelu PzInż. 130 wracam do kolejnego niedokończonego tematu:-) Trochę trwało zanim zdecydowałem, czy brać go znowu na warsztat, czy zacząć coś zupełnie nowego.

Wymieniłem po raz kolejny stopień na przedniej płycie pancernej zgodnie z sugestią Starego.

Efekt zdecydowanie najlepszy z dotychczasowych, chociaż gięcie tego materiału nie należy do prostych czynności - tworzywo jest kruche. Pomogłem sobie rozgrzanym drutem, który ułatwił sprawę, chociaż i tak nie uniknąłem delikatnych załamań. Widać je na szczęście tylko w powiększeniu:-)

Wspominałem, przy okazji budowy szkieletu, że model ma nieprawidłowy kształt tyłu kadłuba. Płyta, która w wycinance jest prostopadła do podłoża, w rzeczywistości była odchylona o -10 stopni. Stwierdziłem, że taka mała poprawka jest idealna na rozruszanie palców:-)

I tak spędziłem trzy kolejne dni:-)
Główny problem polegał na tym, że trzeba było usunąć tylne wzmocnienia błotników, zrobić je na nowo i przesunąć o ok 1-1,5 mm zgodnie z grubością nowej tylnej płyty. Nie obyło się to niestety bezboleśnie, bo części te zostały wcześniej polakierowane i przy odcinaniu wzmocnień, zeszło nieco więcej kolorowego papieru z błotników, niż tego bym sobie życzył:> Chciałem na to nakleić najpierw kolejny kawałek zapasu koloru, odpowiednio cienki, ale z uwagi na dosyć dobre wymieszanie nowych farbek do retuszu, zamalowałem tylko białe pola. Po jakimś tam brudzeniu nie będzie tego widać:>
Uchwyty holownicze też musiałem odkleić, ale to akurat była błahostka.

Zdjęcia wyszły mi jakieś drętwe, ale i za oknem dzisiaj niezbyt ciekawie się zrobiło:>

--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
24-07-16 10:46  Odp: [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

Jakiś czas temu zabrałem się za koła jezdne, ale po narysowaniu ich na nowo w prawidłowych proporcjach, podklejeniu i wycięciu, wrzuciłem do pudełka, gdzie dość długo leżakowały. Teraz postanowiłem do nich powrócić - wszak czas już najwyższy:-)

Koła w rzeczywistości wyglądają tak :

Tarcze kół postanowiłem zamocować pośrodku obręczy, a nie na ich wewnętrznych stronach, jak zaproponował autor.

Jak wspominałem na wstępie, na podstawie rysunków przekrojowych z monografii, koła rozrysowałem na nowo.

Taka jest mniej więcej różnica między tarczami kół z wycinanki a moimi. Oprócz większej średnicy, powiększone zostały również otwory ulżeniowe.



Wycięte tarcze zostały oklejone paskami kartonu. Jedna warstwa wyglądała zbyt wiotko, dlatego od strony wewnętrznej postanowiłem dodać dwa cienkie paski...



...które następnie wkleiłem po obu stronach. Miejsce styku z tarczami wzmocniłem rozcieńczonym wikolem, jednocześnie zalewając niewielkie szpary. Krawędzie boczne zostały również w ten sposób zabezpieczone i lekko przeszlifowane.


Kolejny etap to naklejenie wewnętrznych , okrągłych elementów i pomalowanie wszystkiego, co białe:-)
Ponieważ koła były metalowe, pomalowałem je od strony zewnętrznej Gun Metalem z Humbrola. Niestety, farba okazała się być już na tyle stara, że nawet po 3-4 dniach ciągle nie mogła wyschnąć. Przy pomocy patyczków do uszu i rozcieńczalnika usunąłem ją.


Połączyłem koła w pary i pomalowałem zewnętrzne powierzchnie również pod kolor bazowy. Zostaną przetarte metalizerem, tylko muszę "zanabyć" kolor Steel Model Mastera, bo humbrolowski Gun Metal wydaje mi się jednak zbyt ciemny. Poza tym technika suchego pędzla sprawdzi się tutaj o niebo lepiej (testowałem) niż wcześniejsze malowanie.



Na koniec wykonałem osłony piast (chyba:-)) i dokleiłem śrubki mocujące. Namordowałem się trochę, szczególnie, że zachciało mi się robić te maleńkie *******ki, widoczne również na fotce rzeczywistego obiektu.

--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
30-10-16 20:35  Odp: [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

Po ostatnim wejściu antenowym, CIDER zrugał mnie za postrzępione krawędzie otworów ulżeniowych w kołach jezdnych :-). Mimo, że zdjęcie makro wyolbrzymiło problem, którego gołym okiem praktycznie nie widać, postanowiłem ulec jego kulturalnym namowom:-)


Na pojedynczym przykładzie widać, że opłacało się jeszcze raz zakasać rękawy:-)

Ponieważ koła jezdne w T-50 były całkowicie metalowe, nie mogło zabraknąć posmyrania ich powierzchni tocznych metalizerem.

Użyłem nowej dla mnie farby metalizującej Model Mastera - Steel. Okazało się, że zakupiłem omyłkowo wersję tylko do aerografu, przez co dość mocno namachałem się pędzlem (rzadkie to jak...), ale nawet znośnie wyszło.

Mając przed sobą wykonanie od podstaw wahaczy kół jezdnych, zdecydowałem się na zrobienia kół podtrzymujących... też od podstaw:-)

Te z kolei miały bandaże gumowe, które wykonałem z klejonego w okręgi grubego kartonu grubości ok. 1 mm. Nowe, ciężkie doświadczenie i raczej go nie będę powtarzał:-) Wymyśliłem również, że od wewnątrz wkleję cienkie paski imitujące obręcze kół. Ciężko było to wszystko dobrze poskładać:-)

No i finalna wersja kół podtrzymujących:

Makro niestety znowu bezlitosne:-) Patrząc na te maleństwa mające 1 cm średnicy zastanawiam się, czy zdjęcia pokazują te same elementy:-) Wygląda to nieco koszmarnie, o paprochach już nie wspominając:-)

--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
01-11-16 23:05  Odp: [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

Były to jedyne koła, które posiadały bandaż gumowy :

Piotrek już przedstawił dowody, ale wrzucę chyba najlepszą fotkę potwierdzającą ten fakt :



--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
02-11-18 14:46  Odp: [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

Po zakończeniu budowy T-37A po raz drugi wróciłem do rozgrzebanego T-50. Mimo wielu nęcących modeli w szufladzie, postanowiłem kontynuować budowę. Szkoda byłoby gotowych już elementów, a dodatkową motywacją jest zawsze znane powiedzenie o kończeniu przez faceta:P

Zabrałem się za koła napędowe.


Tak wygląda oryginał i będę dążył do w miarę wiernego odwzorowania ich w kartonie:-)


Przygotowałem wszystkie dostępne w wycinance elementy składowe. Od razu zmieniłem kolejność naklejania na siebie dwóch elementów tarczy kół - w opracowaniu pierścień wewnętrzny nieprawidłowo miał być naklejony na ten z zębami. Zachodziła obawa, czy gąsienice, które praktycznie już miałem opracowane, będą do nich pasować, ale okazało się, że koła zostały dobrze zwymiarowane przez projektanta.



Zacząłem od sklejenia elementów, do których będą przymocowane koła. Jak się później okazało, najprawdopodobniej polecą do kosza, bo po zmianach, które wprowadziłem na dalszym etapie prac, ich wymiary uległy zmianie.



Wspomniane wcześniej tarcze z zębami nakleiłem na kilka warstw kartonu i wyciąłem. Zęby zostały pomalowane najpierw na kolor bazowy, a potem przetarte metalizerem.



I tutaj właściwie skończyło się wykonywanie kół według instrukcji. Po formowaniu, klejeniu, przymiarkach i sprawdzeniu dokumentacji i zdjęć, zaprojektowałem na nowo tarcze z otworami ulżeniowymi i resztę elementów. Praktycznie od tego momentu wszystko robiłem od podstaw.



Obręcze wykonywałem trzykrotnie. Te z wycinanki miały za małe otwory, ale główną ich wadą był papier, na którym model został wydrukowany. Przy formowaniu fatalnie się rozwarstwiał, i to zarówno w wersji podklejonej czy nie. Po raz kolejny z bólem serca musiałem zdecydować się na pomalowanie dorabianych elementów:-) Na szczęście kolor retuszu trzyma jako taki poziom, o czym przekonacie się na końcu tego wywodu:-)




Dobrze widocznie wzmocnienia otworów wyciąłem ze zwykłej kartki papieru. Trochę zabawy było z wycinaniem obręczy o szerokości 0,5 mm. Pooglądałem sobie na youtubie porady Technicka odnośnie wycinania (świetny materiał), ale wiedzieć jak to się robi, a zrobić to dokładnie tak jak na filmie to dwa różne systemy walutowe:-)
W procesie naklejania obręczy na otwory przydało się wiertło o odpowiedniej średnicy.



Wzmocnienia wzdłużne, dobrze widoczne na zdjęciu oryginału, również zostały wycięte z kawałka papieru i przyklejone do tarcz. Wcześniej wkleiłem podziurkowane okręgi - otwory wykonane ołówkiem automatycznym 0,3mm.



Mam nadzieję, że na kołach skończy się malowanie większych elementów. Tutaj jeszcze musiałem wykonać ten zabieg z uwagi na wcześniej wspomniane rozwarstwianie się kartonu z wycinanki. Na zdjęciu mimo wszystko kolor farby wygląda gorzej niż w rzeczywistości - na razie może to potwierdzić tylko Ziga:-) Widoczne uskoki papieru i delikatne szpary zaleję jeszcze wikolem:-)



Wspomniałem wcześniej o gąsienicach. W rzeczywistości wyglądają tak, jak powyżej:-) Dawno, dawno temu Kroolo zapytał, czy mam na nie pomysł. Mam - zrobić je:-) Ze zdjęcia wynika, że nie będzie to proste. Dość duża ilość żeberek na pewno będzie mi się śnić po nocach, ale... ja lubię takie rzeczy:-)



Projekt powstał już dawno temu, ale wtedy nagle naszła mnie ochota na nowy model:-) O dziwo, test wykonany na pierwszych kilkunastu ogniwach wykazał, że nie trzeba ich poprawiać - zęby kół wchodzą idealnie w otwory. Ten prezentowany kawałek został wycięty na kartonie 140g, ale resztę wycinam na 160g. Trochę to sztywniejsze, a nie ma wpływu na wymiar i pasowanie.

--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
06-11-18 16:48  Odp: [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

Cieszę się chłopaki, że udzielił się Wam mój entuzjazm mimo, że to przecież odgrzewany kotlet:-)
Najważniejsze jednak, że powoduje u mnie chęć sklejania, a to wartość bezcenna:-) Trzymajcie więc mocno kciuki za moją wenę, wszak wiecie jakie to ustrojstwo płochliwe:-)

No nic, koła pokazane poprzednio były tylko półproduktami, więc zabrałem się za ich ostateczny montaż i wykańczanie.

Najpierw połączenie w pary. W środek wklejone kilkumilimetrowe kółko z kartonu grubości 1mm, aby rozstaw zębów był kompatybilny z otworami w gąsienicach. Gabaryty niewielkie dlatego, by małe otwory obok wewnętrznych śrub przechodziły na wylot. Wszystko zamknąłem cienkimi paskami papieru i pomalowałem.


Dorobiłem śruby, nakrętki i podkładki (ta białe) przy osi kół a także łby śrub na obręczach zewnętrznych.


Tak wyglądały koła po zakończeniu tego etapu. Dziergania trochę było, acz taka drobnica zaczęła kołom nadawać charakter.


Zgodnie z przewidywaniami, mocowania kół musiałem przerobić, a właściwie wyrysować od nowa. Za tło robią stare elementy.


Kolejne śrubki, tym razem po wewnętrznej stronie tarcz zębatych. Te nacięte kółka (pod którymi znajdują się jeszcze podkładki) nie było łatwo wyciąć i w powiększeniu wyglądają nieciekawie. Na usprawiedliwienie mam pierwsze zdjęcie ze skalpelem (już połamanym jak widać:-D), jak również zaświadczenie od neurologa:P W rzeczywistości ich wielkość, a raczej małość niweluje wszelkie niedociągnięcia. Po prostu ich nie widać gołym okiem:-)


Ostatnimi elementami były zakończenia osi kół o tępo zaostrzonym stożkowatym kształcie. Wykonałem je z kawałków dwumilimetrowej tektury, co przy wymiarach 3x1,5mm nie było dla mnie takie proste. Jakoś się udało:-)
Budowa kół napędowych dobiegła końca. Trzeba powiedzieć, że nie są one wcale złe pod względem merytorycznym. Nadałem im jedynie pewien szlif, który zaprocentował zwiększeniem liczby części składowych jednego koła z 11 do 143:-)


Żeby nie było tak pięknie, pokażę jeszcze babola własnej produkcji, którego odkryłem gdy było za późno na manewry:-)
Podczas przyklejania śrub na wewnętrznej stronie tarcz zębatych trzeba było je umieścić w miejscu odpowiadającym przymocowaniu śruby z zewnętrznych części kół. Niestety, podczas parowania połówek nie zwróciłem na to uwagi i musiałem dokonać wyboru, jak przykleić śruby na tarczy znajdującej się bliżej kadłuba. Ostatecznie uznałem, że od tamtej strony nie będzie praktycznie nic widać (zostanie ok. 1mm dystansu), więc ich położenie jest bez znaczenia. Ważne, że to co widoczne, będzie w jednej linii.

Gąsienice "się" powoli wycinają. a tymczasem...

...dzisiaj powstały części kół napinających, do których się przymierzam. Tym razem nie przewiduję malowania, poza śrubami i retuszem krawędzi. Kosmetyczne poprawki będą w pakiecie:-)

--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
07-11-18 10:40  Odp: [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

GTiStyle - tak, nakrętki/śrubki są wycinane skalpelem, bez specjalnych zabiegów. Rysuję w Corelu, w razie konieczności podklejam kartonem lub papierem. Nie wszystkie wychodzą idealnie, ale im mniejszy gabaryt, tym bardziej można przymrużyć oko na niedoskonałości:-) Jedyną radą jest chyba doskonalenie swojego warsztatu poprzez nieustanne ćwiczenia:-)

Kiedyś Syzyf wstawił niezły poradnik, odnośnie hurtowego wycinania nakrętek - może skorzystasz.

--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
25-11-18 00:49  Odp: [Relacja] Radziecki czołg lekki T-50 - MKF 10-11/2003
StuG 
moderator




Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 7
 

Grupa: GEKO

Miały być koła napinające, ale korzystając z dopisującej weny modelarskiej, postanowiłem pogrzebać przy gąsienicach:-)

W sumie nie ma zbyt wiele do pokazywania, ale żeby Mariusz nie umarł z tęsknoty, pokażę, co dotychczas zrobiłem:-)


Zakończyłem pierwszy, chyba najbardziej żmudny etap - wycinanie i formowanie ogniw. Na zdjęciach i rysunkach naliczyłem ich ok. 200, więc aby mieć pewien margines, dodałem jeszcze zapasowych 15 sztuk. Policzyłem kiedyś, że wykonanie 12 ogniw zajmuje mi około 1,5 godziny, więc łatwo policzyć, ile siedziałem nad całością:-)

Druga faza to wycięcie otworów na zęby kół napędowych. Tutaj zaczęły się schody, gdyż jakiekolwiek próby dziurkowania ogniw kończyły się na odrywaniu zewnętrznych tulejek na sworznie. Zarówno one jak i otwory mają zbliżoną szerokość. Próbowałem je od razu przyklejać cyjanoakrylem czy skrapiać nim przed wycięciem miejsca łączeń, kombinowałem też z wikolem... Nic nie pomagało. Poważnie wydłużało to pracę i powodowało niezły stres, objawiający się wykrzykiwaniem niecenzuralnych słów:-)

W końcu po kilku godzinach prób doszedłem do najbardziej efektywnej metody:-)


Newralgiczne punkty, o których pisałem, zaznaczyłem strzałkami.


Ogniwo nawlekam z powrotem na kawałki drutu miedzianego 0,5mm, którego używałem do "zawijania" tulei sworzni.


Następnie odcinam dwie zewnętrzne tulejki. Ich wymiary to około 1mm średnicy i 1,5mm szerokości.


W ten sposób proces wycinania otworów staje się zdecydowanie łatwiejszy.


Po ich wycięciu łączę obcięte tulejki z ogniwem na styk przy pomocy kleju BCG - mam czas na korekty, a sam klej nie pozostawia zgrubień jak SG, za to daje dość mocną spoinę z powodu wchłaniania jego części przez papier. Żeberka ogniw i zalanie ich rozcieńczonym wikolem na późniejszym etapie budowy spowoduje ostateczne scementowanie połączeń.
Ostatnie zdjęcie obrazuje jak rant maty pomaga mi wyrównać linię tulejek.


Ogniwo gotowe, można się zabierać za następne:-)

Czas operacyjny na jedno ogniwo to ok. 4-6 minut, więc w porównaniu do wcześniejszych prób ,które trwały trzykrotnie dłużej, dostarczały nowych siwych włosów i nie zapewniały tak gładkiego i łatwego cięcia krawędzi otworów, wydaje się całkiem dobry.

--
StuG

Odpowiedz na tę wiadomość 
 Tematy/Start  |  Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 

 Działy  |  Chcesz sie zalogowac? Zarejestruj się 
 Logowanie
Wpisz Login:
Wpisz Hasło:
Pamiętaj:
   
 Zapomniałeś swoje hasło?
Wpisz swój adres e-mail lub login, a nowe hasło zostanie wysłane na adres e-mail zapisany w Twoim profilu.


© konradus 2001-2018