Warning: Division by zero in /home/konradus/domains/konradus.com/public_html/forum/read.php on line 218

Warning: Division by zero in /home/konradus/domains/konradus.com/public_html/forum/read.php on line 223

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/konradus/domains/konradus.com/public_html/forum/read.php:218) in /home/konradus/domains/konradus.com/public_html/forum/read.php on line 354

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/konradus/domains/konradus.com/public_html/forum/read.php:218) in /home/konradus/domains/konradus.com/public_html/forum/read.php on line 362
WWW.KONRADUS.COM - FORUM MODELARZY KARTONOWYCH - [Relacja/Galeria] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
           

FORUM MODELARZY KARTONOWYCH   
Regulamin i rejestracja regulamin forum  jak wstawiac grafike, linki itp do wiadomosci grafika i linki w postach

FORUM GŁÓWNE
Modele kartonowe, ich budowa, technika, problemy, recenzje, nowości oraz wszystkie tematy związane z Naszym Hobby :-)


Projekt Grupowy:  50 lat Małego Modelarza  
Na tapecie:  Akcja sprzątania forum. W czynie społecznym, bez nagród i medali :>  
Na tapecie:  Projekt 50 lat Małego Modelarza - apel o uzupełnienie brakujących zdjęć.  


 Działy  |  Tematy/Start  |  Nowy temat  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Widok ze stronicowaniem  |  Zaloguj się   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
22-07-09 00:30  [Relacja/Galeria] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam

Jako, że jest to mój pierwszy post w temacie Relacja wypadałoby powiedzieć kilka słów o sobie. Nie jestem "zawodowym" modelarzem. Jako nastolatek zajmowałem się tym hobby, jednak później nastała długoletnia przerwa.
Postanowiłem zająć się budową Hiei niejako rekreacyjnie. Czemu jeden z japońskich pancerników? Tego chyba nie trzeba tłumaczyć: BO SĄ PIĘKNE :)
Moje założenia są następujące:
- model będzie malowany
- z uwagi na cięcie kosztów postaram się uniknąć jakichkolwiek dodatków fototrawionych, toczonych luf, wycinanych laserowo wręg i innych kosztownych wsysaczy gotówki.
- z uwagi na ograniczoną ilość czasu budowa nie będzie należała do błyskawicznych.



Jak już wspomniałem jest to mój pierwszy model po długiej przerwie, a w "zawodzie" kształciłem się za czasów, gdy wiele obecnych technik było mi nie znanych, proszę o wyrozumiałość.



No to zaczynamy:
Bazą jest model HIEI z MM w skali 1:300 (teoretycznie nie jest to najszczęśliwsza skala do ukazania detali, ale minęły mi już czasy gigantomanii i marzeń o YAMATO w skali, 1:100).
Jako dodatkowe źródło danych używam planów HIEI z Profili Morskich

SZKIELET
Klasycznie naklejany na tekturę 1mm. Z uwagi na to, że wręgi wycinam nożyczkami przed przyklejeniem ich na karton najpierw wycinam je dokładnie. Taki sposób to mój nawyk z przeszłości, ma on pewne zalety jak i wady. Wycięcie ich wcześniej, pomimo podwójnej pracy pozwala na łatwiejsze prowadzenie nożyczek przy "zabawie" z cięciem tektury (mamy w zasadzie prowadnicę dla nożyczek a dodatkowo krawędzie nie są zawijane oraz zawsze to 0.5mm grubości mniej do krojenia) :)


Na tym etapie używałem dwóch rodzajów kleju:
- HEMOL Wamod - jako zamiennik mojego niegdyś ulubionego Hermolu (naklejanie wręg na tekturę)
- tzw. KLEJ UNIWERSALNY - Wamod, coś w tylu WIKOLU (naklejanie mniejszych elementów na tekturę i montaż gotowego szkieletu)
Później poszerzyłem je o CYJANOPAN i Polimer z Dragona (jak na polimer mój jest bardzo gęsty, za szybko wysycha i nitkuje niemiłosiernie)
Za dawnych czasów moim faworytem był najpierw Uniwersal, później Hermol. Niestety dziś chyba już nie produkowane. Nieocenioną pomocą posłużył mi pan z jednego z łódzkich sklepów modelarskich, a zaproponowany przez niego Klej Uniwersalny był podstawą przy montażu szkieletu.

Z uwagi na fakt, ze nie podobał mi się pomysł z MM na wykonanie "łącznika" pomiędzy górną a dolną częścią burty w miejscu gdzie jest ona rozdzielona, dokonałem pewnej modyfikacji:
Tu widok wręgi przed i po operacji


A tu widok szkieletu z dodatkowym elementem, który wykonałem.. Dodam, że jest on przydatny przy usztywnieniu górnej cz. szkieletu, który z uwagi na znaczną długość i niewielką wysokość do sztywnych nie należy.


Pracę przy składaniu szkieletu podzieliłem na 2 etapy:
1. najpierw góra, wzmocniona "kątownikami" z tektury na miejscach łączenia wręg i odleżakowana przez klika dni pod stosem księg (ciężki tom "Burzy nad Pacyfikiem" Flisowskiego z "Hiei" na okładce jest nieoceniony ;) )
2. doklejenie dolnej części szkieletu.


Po sklejeniu szkieletu nadszedł czas na część podwodną. Wybrałem szpachlowanie. Z uwagi na opory w używaniu pianki uszczelniającej (szkielet nie jest pancerny, puchnięcie pianki, możliwość zwichrowania kadłuba, mała sztywność tak uzyskanej pianki, duże dziury do uzupełniania po piankowaniu) postanowiłem wykonać piankowanie kadłuba wklejając gotowe elementy ze styroduru.

Jako, że nie pogrubiałem wręg i usztywniłem kadłub wstawiając "kątownik" okazało się, że dodałem sobie dodatkowej pracy jaką było takie pasowanie kostek ze styroduru, aby mieściły się idealnie pozostawiając jak najmniejsze szczeliny


Małe struganie


I szpachlowanie. Z obawami, ale zrezygnowałem pierwszej warstwy wykonanej szpachlą samochodową, gdyż uznałem że pianka styrodurowa ma wystarczającą twardość i nie powinna się zapadać podczas szlifowania. Użyłem zwykłej szpachlówki AKRYL-PUTZ firmy Śnieżka Pierwsza warstwa szpachli:


Po wstępnym szpachlowaniu, dodałem bąble przeciwtorpedowe


Wykonałem stępki przeciwprzechyłowe? Zastanawiałem się jak nadać im odpowiednia sztywność i uniknąć zwichrowania. Podkleiłem je warstwą preszpanu, który zestrugałem z jednej strony tak by tworzył klin, całość pomalowałem w celu impregnacji lakierem (szkoda zdrowia na tonę supergluta), przeszlifowałem papierem ściernym, poprawiłem po raz kolejny z lakieru i znów przeszlifowałem (ostatecznie papier 1200). Po przyklejeniu miejsce łączenia z kadłubem poprawione szpachlą i wyszlifowane - z efektu jestem zadowolony.


Następnie szlifowanie, szpachlowanie, szlifowanie itd. Pod koniec szlifowania pomagałem sobie lakierem podkładowym w kolorze czerwieni/brązu, wstępnie po to by zobaczyć niedostatki szlifowania, ale kolor mi się spodobał i postanowiłem go wykorzystać do malowania ostatecznego (na koniec zabezpieczę go warstwą matowego lakieru bezbarwnego).

By urozmaicić sobie pracę jednocześnie rozpocząłem deskowanie pokładu. Nie podobał mi się oryginalny, rozważałem wykorzystanie poprawionego pokładu z "konradusa" ostatecznie zdecydowałem się na wykonanie go we własnym zakresie Okleina meblowa (dostępna w dziesiątkach kolorów w każdym markecie). Aby nadać pokładowi klimatu wybrałem 2 rodzaje okleiny (różniące się od siebie nieco odcieniem). Za pomocą noża olfy i linijki ponacinałem ją w pasy o dł 20mm, później nadszedł czas na naklejanie na odrysowany na preszpanie pokład. Tu przydał mi się brązowy preszpan. Paski losowo wybierane raz z jednego odcienia, raz z drugiego. Całość po naklejeniu "zafugowana" czarną farbka wodną (nie chciałem aby fuga była bardzo widoczna więc nie pastowałem dokładnie pokładu, a jedynie delikatnie przetarłem farbą którą jeszcze szybciej usunąłem za pomocą wilgotnej szmatki, czasem przydaje się delikatny detergent np. mydło uważając by nie zmoczyć całości - preszpan jak papier wciąga wodę). Po wszystkim dla utrwalenia i w celu ochrony przed rozmazywaniem "fugi" pokryłem pokład warstwą matowego lakieru w sprayu.

Obrys pokładu nadbudówki wydawał mi się niewłaściwy (za głęboki łuk pod barbetę działa B) poprawiłem go wg własnego uznania, by w przyszłości uniknąć ew. dziury

Wykonałem także:
Stery - w środku rusztowanie z preszpanu, całość, impregnowana lakierem i przecierana papierem ściernym. Dodałem uplastycznienie naklejając przetłoczenie.


Śruby - łopaty z wycinanki nie podobały mi się więc wykonałem nowe (z preszpanu impregnowanego na krawędziach cyjanopanem ), struganiem i szlifowaniem pocieniłem krawędzie, tak by łopata w przekroju zwężała się od dołu ku górze. Części podtrzymujące wały także wykonałem we własnym zakresie. Wdaje mi się, że miejsca rozmieszczenia śrub, wyjść i długość wałów są w MM jakoś dziwnie rozmieszczone.


Jakiś czas temu pojawił się problem, który zmusił mnie do podjęcia radykalnych działań. Jak już pisałem kadłub szpachlowany był szpachlówką akrylową, na stydodurze. Nie wiem czemu, ale po kilkumiesięcznym leżakowaniu (miałem długą przerwę w klejeniu) nagle pojawiły się mikropęknięcia - w 2-3 miejscach, a w kilku minimalne krowie żebra. Zdziwiło mnie to, gdyż "krowie żebra" pojawiły się nawet tam gdzie warstwa szpachli była grubsza niż przysłowiowa kartka papieru. Stało się to podczas ostatniej "pory deszczowej". Może się mylę, ale podejrzewam, że tektura wciągnęła wilgoć z powietrza i nieco spuchła. Problem w zasadzie zlikwidowałem przy kolejnym szpachlowaniu i malowaniu, ale nie dawał mi spokoju. Przesadził o wykonaniu tego, o czym już myślałem, ale z lenistwa chciałem zarzucić na cz. podwodnej - wykonania pasów poszycia.
Zrobiłem je z papieru drukarkowego, naklejałem za pomocą rozcieńczonego Wamoda Uniwersalnego (długo zastanawiałem się nad wyborem kleju), całość po raz kolejny pomalowałem lakierem podkładowym.

Musze przyznać, że wypadek (z wilgocią?) wyszedł mi jednak na dobre, bo z efektu jestem zadowolony a i kadłub wygląda ciekawiej. O nitach nawet nie myślałem - nie ta skala, nie takie doświadczenie i umiejętności jak u kolegów budujących Yamato i Takao (moje wyrazy uznania).

Jednocześnie wykonałem "to coś" na dziobowej cz. kadłuba wg planu z Profili Morskich.


Teraz czas na przeschniecie, szlif drobnym papierem w celu złagodzenia ew krawędzi i wygładzenia powierzchni oraz finalne malowanie.

Na zakończenie chciałbym podziękować koledze Witkowi, który swego czasu rozwiał moje wątpliwości dotyczące sposobu na deskowanie.

--

Post zmieniony (17-03-12 19:59)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
22-07-09 12:05  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Kemot:
Pas stalowy będzie - pierwsze 3 zdjęcia pokładu to pokład przed "fugowaniem" i obróbką, 4-te to nadbudówka po "fugowaniu" i przycięciu krawędzi desek, potraktowana warstwą lakieru bezbarwnego. Na pokłady zostanie naklejony pas. Masz racje jeśli chodzi o śruby. Podczas budowy przeleciał mi taki pomysł przez głowę, ale za szybko je zmontowałem i zapomniałem o nim.
Nie mam doświadczenia w szpachlowaniu i też nie wiem czy na 100% użyłbym po raz drugi szpachli akrylowej. Jej plusem jest łatwość nakładania, dłuższy czas schnięcia, łatwość obróbki. Nie nadaje się do kładzenia na niezaimpregnowane poszycie (w moim przypadku takiego zagrożenia nie było). Jeśli użyłbym jej po raz drugi - tym razem ostro zaimpregnowałbym wręgi.

Mario:
Zgadza się okleina jest drewnopodobna. Kupisz ją "na centymetry" (na pokład nie trzeba dużo dobrać należy jedynie 2 odcienie) w dużym wyborze w każdym markecie budowlanym, najczęściej w okolicach działu z tapetami.

Pawelciol:
Mała porada usprawniająca pracę. Początkowo miałem zamiar ciąć okleinę na oddzielne deski, zmieniłem jednak zdanie. Nacinałem okleinę tak by nóż przeciął jedynie zewnętrzną warstwę (widać to na pierwszym zdjęciu). Dzięki temu deski szybciej i łatwiej się odkleja, są proste i masz je pod ręka w jednym miejscu.

--



Post zmieniony (22-07-09 13:10)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
22-07-09 15:50  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witaj Szyszkowniku.
Dziękuje za uwgi i sugestie. Już śpieszę z odpowiedziami:

1. Nie impregnowałem pianki przed szpachlowaniem. Nie jestem w 100% pewnien, ale odradzam takie działanie, gdyż styrodur (tak jak i styropian) niezbyt dobrze znosi rozpuszczalniki zawarte w lakierach. Nie chciałem ryzykować topienia się pianki.

2. Nie zalewałem obrysów wręg cyjanopanem, ani lakierem. Jednak jak napisałem w poprzednim poście, gdybym robił to po raz drugi - zaimpregnowałbym wręgi.

3. Bąble - zrobiłem eksperymentalną techniką. Uznałem, że wręgi w przekroju z grubsza mają już zarys bąbli (szczególnie w części bliższej lustra wody - tam gdzie widoczny jest charakterystyczny uskok, tak ciężki do wykonania za pomocą kartonu, podobnie jest z powierzchnią boczną) i w sumie najbardziej należy przyłożyć się do wykonania krawędzi połączenia bąbla z poszyciem (dolna, dziobowa i rufowa krawędź). Obrys Bąbla to w moim przypadku taśma elastyczna (to zielone). Teraz kolej na nakładanie szpachli. Najlepiej robić to etapami, tak by nie zdążyła zaschnąć. Obrys zdejmujemy jak najszybciej, tak by szpachlówka nie zdążyła stwardnieć i nie powstały wyrwania i zadziory przy zdejmowaniu. Później czas na szlifowanie, poprawki itp. Jak już wspominałem - nie jestem specjalistą od szpachli i nie mam w pełnego przekonania do wybranej przeze mnie szpachlówki akrylowej, ale tu ma ona niezaprzeczalny "+" nie schnie tak szybko i daje czas na usunięcie obrysu. Nie znam się, może istnieją inne rodzaje (nie akrylowe), które dają ten sam efekt.
Mała dygresja - dla lepszej obróbki, szpachla dostała delikatna warstwę gruntu. Jednak tu należy uważać, bo jest w nim dużo wody i może rozmoczyć nam to kadłub. Czynność ta ułatwiła mi pracę - kadłub jest bardziej zwarty (mniej pyli)

4. Może zrobiłem błąd. Także chętnie posłucham osób bardziej obytych w temacie. Oparłem się na przekroju jaki znalazłem w internecie (na aukcji internetowej Gakkena - chyba nr.65 jest skan strony. Szkoda, że nie stać mnie ta tę pozycję)

5. Będę bardzo wdzięczny za zdjęcia, rysunki... cokolwiek co dotyczy Hiei - niestety nie udało mi się znaleźć ich zbyt wiele. Może źle szukałem. Szerokość wyliczyłem z w/w skanu (wiem, ze nie jest to najlepsza metoda, ale nie miałem innej), troszkę podpierałem się 3D "Kongo" z Militariów i zdjęciami.

6. Deski powinny być chyba 0,8mm, ja zrobiłem 1mm. Może to i za dużo, ale uznałem, że wielkiej różnicy nie będzie widać, a łatwiej ciąć równe 1 niż równe 0.8 :) Deski rzeczywiście czasem delikatnie odstają od siebie, zdjęcie jest w makro więc jeszcze bardziej to wyolbrzymia, ale nie jest to tak widoczne gołym okiem. Może to wynikać z kurczenia się okleiny, a może to moje niedbalstwo. Fuga jest delikatna, nie chciałem, by zalewała wszystko. Uważam, że w 1/300 nie powinna być zbyt widoczna. Do wykonania pokładu użyłem brązowego preszpanu - dzięki temu ew. szpary są jeszcze mniej widoczne.

Jako blachy testowałem także kalkę techniczną, ale nie nie sprawdziła się z użytym klejem. Możesz napisać coś więcej o wspomnianym "papierze satynowanym"? Może przyda się na burty. Z fakturą papieru na cz. podwodnej jeszcze nie skończyłem. papierem 1200 zostanie on delikatnie wygładzony w celu usunięcia zadr, niedokładności, złagodzenia krawędzi. Powinno to zmniejszyć różnicę. Później finalna warstwa farby i lakier mat.

W jednym z moich postów pytałem już o właściwości lakieru podkładowego. Chciałbym taki kolor zostawić. Czy warstwa matu bezbarwnego wystarczająco go zabezpieczy? Czy ktoś z Was stosował już podkład jako lakier finalny? Z jakim skutkiem?

Pozdrawiam

--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
24-07-09 17:36  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Pianka ze styroduru, jest dość twarda (oczywiście bez przesady). Jest zdecydowanie lepsza, niż zapadające się pod lekkim naciskiem pianki używane np. do robienia kompozycji kwiatowych w kwiaciarniach. Oczywiście nie jest "pancerna". Może to głupie, co napisze, ale kadłub zachowywał się jak"żywy organizm" tak jakby pracował, i reagował na dużą wilgoć w powietrzu leżąc sobie spokojnie nie dotykany wysoko na półce w szafie.

W czasach, gdy zajmowałem się modelarstwem, nie używaliśmy niemal wcale cyjanopanu, super gluta itp. (taki to był ciemnogród :) ). Przyznaje, że jest on bardzo pomocny, czasem jednak można go zastąpić czymś innym. Wały, stery, stępki, duże powierzchnie łopat śrub, impregnowałem zwykłym lakierem modelarskim - w moim przypadku: "Semi-Gloss Clear Lacquer Finish" Model Mastera (myślę, że wiele innych może go zastąpić). Cenowo - taniej, zdrowotnie i zapachowo - nieco lepiej niż Cyjanopan, a że schnie wolniej - cóż modelarstwo jest dla cierpliwych. Oczywiście zgadzam się że w pewnych sytuacjach żaden lakier nie zastąpi poczciwego supergluta.

Będąc przy temacie okołoglutowym mam pytanie do "Drutologów":
Planuje wykonać relingi itp. Skala 1/300 jest niezbyt wdzięczną. Mam dość sztywny drut - słupki 0,3mm, poprzeczki 0,2mm. Czy nie wygląda za topornie? Dokonałem małej próby i wykonałem poręcze przy barbecie, poręcz: 0,3mm, słupki: 0,2mm. Poniżej zdjęcia z eksperymentu, pomalowanego na szybko. To moja pierwsza drutologia w życiu więc proszę o łagodny wymiar kary jeśli chodzi o technikę.


Pozdrawiam

--



Post zmieniony (24-07-09 17:36)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
09-08-09 14:13  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam.

Prace powoli posuwają się do przodu. Niedługo postaram zamieścić dalszą część relacji.

Stanąłem przed dylematem, może ktoś pomoże mi go rozwiązać? Zastanawia mnie kwestia poręczy przy kazamatach dział burtowych w okrętach typu Kongo. Poniżej zamieszczam dwa zdjęcia:
Pierwsze z wczesnego okresu (Kongo):


Drugie z późniejszego (Kongo w chyba 1929r):


Widoczne na nich są interesujące mnie poręcze.
Problem w tym, że na zdjęciach z późniejszego okresu służby - lata 40, ich nie widać (dodam, że nie mam zdjęć przedstawiających je z bliska i opieram się na fotografiach robionych z dalszej odległości co może mieć wpływ na widoczność szczegółów).
Czy ktoś ma materiały dotyczące "poręczy" w Kongo a w szczególności Hiei i mógłby odpowiedzieć na pytanie: były w 1942r czy nie i ew. jak wyglądały?

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
02-09-09 18:03  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam.

Niewiele przybyło, cóż okres wakacyjny...

------------------------------------------------------------

Poszycie potraktowałem papierem 1200 w celu usunięcia zadziorów, wygładzenia krawędzi i zlikwidowania nierówności papieru na pasach imitujących blachy. A następnie pomalowałem go warstwą lakieru matowego. Zniknęła wspominana przez Szyszkownika różnica w fakturze papieru.

Podczas prac okręt miał mały wypadek - lot z wysokości pół metra i wymagał (na szczęście maleńkiego) remontu. Cóż pewne rzeczy, pewnym osobom, wybacza się ;) Niewielkim nakładem prac został szybko przywrócony do stanu poprzedniego.

Z uwagi, że mam zamiar wykonać zejściówki, pomalowałem na czarno wnętrza wybranych segmentów szkieletu.


Przyklejanie pierwszego pokładu, czyli Hiei jako galera ;)


Dokończyłem osłony wałów i pomalowałem je. Wały wykonałem z rurki mosiężnej o średnicy 2mm (różne średnice do zdobycia w większości marketów budowlanych - w moim przypadku OBI) Zastanawiałem się, czy zostawić je w naturalnym kolorze, jednak uznałem, że powinny mieć kolor srebra, stali lub chromu. Elementy zostały wstępnie zmontowane.



Przed przyklejeniem pokładu górnego postanowiłem wzmocnić rusztowanie pod nim. Dodałem elementy z tektury piwnej (tu można powiedzieć, że jest piwna, w 100% bo pochodzi z podstawek pod piwo), przerobiłem niektóre elementy - przechodziły pod zejściówkami, otworami na maszty, - w tych miejscach zostały usunięte, podobnie postąpiłem z wnękami na "wentylatory?" w tylnej części pod pokładem samolotowym. Tak jak we właściwym kadłubie, zamalowałem na czarno segmenty pod zejściówkami oraz tam, gdzie będą bulaje.



Pokład został wzbogacony w "metalowe pasy" na krawędziach. Zanim je przykleiłem dokonałem podmalowania farbą krawędzi znajdujących się najbliżej desek, tak by w przyszłości nie mieć problemów z malowaniem i nie brudzić pokładu. Części nakleiłem polimerem Dragona. Nie przepadam za nim, ale tu dobrze się sprawdził, pokład polakierowałem wcześniej warstwą matowego lakieru, okazało się, że dodatkowo świetnie zabezpiecza on deski przed ubrudzeniem klejem, gdyż można go (nim zaschnie) idealnie doczyścić. Nawierciłem otwory dla słupków relingu (wiertło 0,3mm). Przy okazji zrobiłem sobie podwójną robotę, gdyż czynność ta znów będzie musiała być powtórzona po szlifowaniu krawędzi połączeń i malowaniu.
Przed przyklejeniem burt postanowiłem nieco zmodyfikować szkielet. Stwierdziłem, że w niektórych miejscach będą klejone na "styk" (miejsca połączeń z linią wodną, z uskokiem w środkowej części burty...) – nakleiłem tam dodatkowe elementy, tak by burta miała lepsze oparcie. Niejako z rozpędu dokonałem tego też w kilku miejscach gdzie będzie ona łączyła się z pokładem górnym (jest on naklejony na preszpanie, który daje odpowiednią sztywność, ale z racji swej niewielkiej grubości nie daje z kolei idealnego podparcia).



Burty oklejało się w sumie bezproblemowo, nie obyło się bez małego pasowania. Dla ułatwienia sobie pracy odciąłem z cz. rufowej i dziobowej dolny fragment (ten, która opiera się na bąblu) i wklejałem je oddzielnie. Dokonałem też małej modyfikacji: uznałem, że naklejenie burt, a na nich elementu (szarego - wystającego ponad lustro wody) z oklejek formujących bąbel spowoduje zbyt duży (gruby) uskok na linii poszycie-część podwodna. Niewielki uskok jest u mnie pożądany gdyż będzie symulował pas blachy. Postanowiłem wiec wyrzucić oklejki z bąbli i zostawić jedynie te z cz L,L2 L3 (i analogicznie z prawej strony - "P"). Przed przyklejeniem porozcinałem na pasy (takie jak widać na bąblu – dł. ok. 7cm) na następnie skleiłem znów razem - tak by tworzyły jedna część z 6 elementów i imitowały pasy blachy.Tak jak w przypadku pasów blachy na pokładzie pomalowałem krawędź stykającą się z poszyciem dennym.

Burty z kazamatami dział – te sklejałem „na raty” tnąc je na mniejsze części by ułatwić sobie montaż i pasowanie. W cz. dziobowej wykonałem „poręcz”, oraz podkleiłem od spodu fragment pokładu nad pierwszym (zdemontowanym) działem.


Nakleiłem pasy brązowego linoleum pokładu wodnosamolotów, rozdzielane pozłoconym drutem 0.3mm, dodałem obrys pokładu - taki jak na pokładach deskowanych (w MM go nie ma, ale jest na wszystkich zdjęciach przedstawiających okręty typu Kongo).


Linoleum początkowo było częściowo błyszczące (taką farbę posiadałem), ale na ostatnim zdjęciu jest już zmatowione lakierem w sprayu.

W tylnej części (pod pokładem samolotowym) wykonałem "kratownice" w oknach. Uplastyczniłem je dodając obwódkę z drutu i kratę - krata ma nieco większe oczka, w pierwszym odruchu chciałem wykonać mniejsze lub z podwójnej warstwy w celu zwiększenia gęstości, ale po namyśle zostawiłem je tak jak jest - może oczka są duże, ale dzięki temu je widać i efekt bardziej mi odpowiadał.


Pojawiły się także pierwsze (prototypowe) drzwi. Podczas próbnego malowania straciły uchwyt i jeden zawias, będę musiał je później dorobić.


Zdjęcia z wzornikiem wielkości (przepraszam, nie miałem 1gr):





Otrzymałem prezent od znajomego (dzięki Nowy!) - lufy artylerii głównej. Nie zamierzałem kupować firmowych toczonych (cięcie kosztów), te są wykonane niejako specjalnie na zamówienie i po dodaniu kilku detali będą ok.


Obecnie zajmuję się naklejaniem imitacji blach na nawodnej części kadłuba

oraz przygotowywaniem Hiei do malowania.

--------------------------------------------------------------------

Na zakończenie chciałem podziękować Szyszkownikowi za zdjęcia i materiały. Miło mieć świadomość, że na forum są pasjonaci niosący bezinteresowną pomoc nieznajomym osobom tylko dlatego „że to japońskie”. Jeszcze raz: wielkie dzięki Szyszkowniku.



PS. Pytanie: Jaki kolor powinny mieć łańcuchy kotwic: czarne, stalowe, oksydowane, a może pomalowane na kolor okrętu?

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
29-09-09 14:08  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam po raz kolejny

Oglądając zdjęcie Kongo (min. zmieszczone wyżej przez Szyskownika) zauważyłem duży płat blachy w rejonie kluzy kotwicznej. Niestety na innych zdjęciach na pasie tym pojawiają się poziome linie podziału. Nie mając pewności, że jest on tam na 100%, postanowiłem z niego zrezygnować i wykonać jedynie poziome pasy. Wg. moich wyliczeń trzeba nakleić dodatkowe trzy w równych odstępach na wyższej cz. burty (dziób) i dwa na niższej (rufa). Z uwagi na to, że burty w HIEI nie są szpachlowane a naklejane nie chciałem dodatkowo pogrubiać ich dolnej krawędzi (linia wodna) i zrezygnowałem z dolnego pasa.
Do wykonania ich użyłem cienkiego papieru, przyklejanego za pomocą rozcieńczonego kleju (coś w stylu wilkolu). Obawiałem się czy delikatnie zaimpregnowana burta oprze się wodzie i nie zwichruje, ale nic złego się nie stało.




W podobny sposób przykleiłem pasy demagnetyzujące. Przeprowadziłem testy na klamrach mocujących wykonanych z drutu 0.2 i 0,1mm – wybrałem ten drugi. Wydaje mi się, że ich rozstawienie w MM jest zbyt gęste, dodałem około 1mm (są co 3mm). Naklejanie ich (Cyjanopanem) to masakra, przy której montaż okapów nad bulajami jest wręcz przyjemnością i relaksem. Zrezygnowałem z wykonywania mosiężnych okuć w bulajach – przy tej skali powinny być one niemal niewidoczne.




Wśród zdjęć HIEI znalazłem jedno z 1941r, na którym widoczne są drabinki-uchwyty przy kluzie kotwicznej i na dziobowej cz. okrętu – postanowiłem je dorobić.
Jednocześnie na podstawie planów HIEI z Profili Morskich podpierając się rysunkiem 3D Kongo wzbogaciłem okręt o owalne elementy (klapy/włazy???) na bąblu (dokładniej na poziomej części w połowie wysokości burty) oraz rury na burtach – przerobiłem ich kształt.




Okręt został pomalowany. Czas na poprawki i ew. drugie malowanie.


Zastanawiam się nad pokryciem burt matowym lakierem. Z uwagi na brak aerografu zmuszony jestem zrobić to za pomocą lakieru w sprayu. Jeśli próbka farby szarej nie zmieni zbytnio koloru w najbliższym czasie czeka mnie także sprayowanie.

--



Post zmieniony (29-09-09 14:10)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
29-09-09 20:52  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Myślałem o zaciekach, przybrudzeniu, otarciach... i przyznam, że kusi mnie. Oliwy do ognia dodało stwierdzenie bliskiej mi osoby, że po pomalowaniu "stał się plastykowy" - chodzi o to, że nagle ze zbioru różnokolorowych pasów, burt, drutu... stał się jednolitą bryłą (o ile nie patrzymy z bardzo bliska) i delikatne brudzenie dodało by mu klimatu.
Przy okazji mała dygresja: dość krytycznie patrzę na swoje wypociny ale oglądanie ich w dużej rozdzielczości w makro jest przerażające. Nagle pojawiają się horrory. Coś, co oglądane w normalny sposób wydaje się OK ew "ujdzie" w makro woła o pomstę do nieba. Też tak macie? Czy fotografia makro i Wam odbiera klimat modelu?\

Kolejna sprawa to zdjęcia i dokumentacja: już byłem o krok od zrobienia płata blachy przy kluzie, jednak analiza innych zdjęć zasiała u mnie wątpliwości. Może trafiłem na złe zdjęcia. Jako przykład podam historie drabinek na dziobie. Na zdjęciu z netu:

ich nie ma
ale na tym samym z innego źródła:

są widoczne
Współcześni budowniczy małych HIEI nie mają tak wspaniałych dzieł jak monografie Skulskiego będące bibliami dla zwolennikó FUSO lub YAMATO.

--



Post zmieniony (29-09-09 20:54)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
30-09-09 09:25  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Zgadza się. "Coś" widać, gdy wiemy czego szukać. Chodziło mi właśnie o odmienne wyniki analizy zdjęć z różnych źródeł bez ich porównywania i braku dokładnej dokumentacji. Zdjęcie kolorowe było u mnie podstawą, a ujrzenie drabinek na czarno-białym skłoniło mnie do ich montażu na już gotowym kadłubie.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
30-09-09 16:20  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Sven - byłbym bardzo wdzięczny za informacje na temat zawartości wymienionej przez Ciebie pozycji dotyczącej HIEI oraz wszelakie inne uwagi.

Bazuje na monografii z Profili Morskich (wiem, ze nie jest to najlepsze źródło), monografii o pancernikach typu Kongo (z tego samego wydawnictwa), zdjęciach z netu i kilku z pozycji traktujących ogólnie o marynarce Japońskej. Posiłkuje się rysunkami 3D Kongo z "Militariów", oraz kilkoma zdjęciami modelu HIEI z Gakkena 65 które wyszperałem w necie.
Wiele elementów modelu w MM, pomimo jego wysokiej jakości, jest uproszczonych, wyłapałem kilka "cudów" (np. dziwne, fantazyjne zejściówki na rufie, k. ostatniego działa i brak dodatkowych słupów podtrzymujących bliższe rufie pomosty z działami lżejszego kalibru - tego drugiego nie jestem w 100%pewnien)



Post zmieniony (30-09-09 16:20)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
04-10-09 15:15  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Sven: Dziękuje za informacje.
Chciałbym jeszcze zapytać: Czy na którymś z posiadanych przez Ciebie zdjęć HIEI można potwierdzić ten element?

Dodam, że widziałem go na zdjęciu modelu i znajduje się on jedynie na prawej burcie.

--------------------------

W temacie relacji:

Będąc poza "stocznią" i nie mogąc chwilowo prowadzić prac przy kadłubie, postanowiłem wykonać tabliczki do planowanej podstawki. Z uwagi, że model jest trójwymiarowy, tabliczki także są w 3D.
Napis i ramki wyciąłem nożem Olfy z tekturki piwnej (klasycznie - podstawka od piwa), usztywniałem Cyjanopanem. Całość pomalowana złotym lakierem w sprayu i naklejona na czarny karton. Poniżej zdjęcia w trakcie klejenia i po:

Ostatni etap, to pokrycie całości błyszczącym lakierem bezbarwnym.

Przygotowałem także kotwice. Dokonałem kilku modyfikacji w porównaniu z wycinankowymi. Wzorując się na kotwicy marynarki japońskiej z Fuso (myślę, że kotwice na okrętach typu Kongo nie różniły się wiele), poprawiłem nieco obrys, dodałem "ożebrowanie" i kilka innych elementów, które wykonałem z drutu. Płynne przejścia: ramiona-korpus uzyskałem używając wikolu.
Kotwice pomalowałem na kolor okrętu. Projektant proponuje czarne (zastanawiałem się nad imitującym oksydowanie gunn-metalem), ale myślę, że przyjęte przeze mnie rozwiązanie jest bardziej prawdopodobne.


cdn.



Post zmieniony (04-10-09 16:11)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
04-10-09 20:09  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Po raz kolejny: wielkie dzięki Sven. Czas zabrać się za dorabianie gadżetu :)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
08-10-09 13:44  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

W budowie ślimacze tempo...


Dorobiłem "dupsik" na rufie


Wykonałem kotwice rufowe.
Tu duże zmiany w porównaniu z wycinankowymi. Pojawiło się ożebrowanie, zmiana kształtu, modyfikacja wygiętego elementu na górnej części trzonka i dodanie kilku elementów.


Zastanawiam się nad sposobem zamocowania ich przy burcie. Na chwilę dzisiejszą pomysł zaczerpnięty z FUSO (dość prawdopodobny w także w przypadku HIEI). W "czerwonych miejscach obejmy, w "żółtych" podpory.


Czy ktoś ma inne propozycje bardziej oddające stan właściwy?

Pozdrawiam TomS

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
11-10-09 20:44  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Sven, jesteś nieocenionym źródłem informacji. Chodząca encyklopedia okrętów japońskich, włoskich... :) Oglądając Twoje zdjęcia (choć dotyczą pewnie wczesnego HIEI, nie myślę, żeby przedłużając kadłub zmieniali sposób mocowania) dochodzę do wniosku, że właściwy jest 2 lub 3-ci rysunek załączony przez Yanisa - duży element podtrzymujący na środku kotwicy. Podpory oznaczone przeze mnie "żółtymi" kreskami zostają skreślone.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
21-10-09 14:37  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam

Prace nad detalizacją burt trwają...




Działa średniego kalibru w kazamatach burtowych:
Postanowiłem wyciąć otwory obserwacyjne. Z uwagi na brak potwierdzenia ich przeszklenia zrezygnowałem z niego. Bryłę wieży delikatnie kształtowałem, by uniknąć rozwarstwienia papieru. Krawędzie wszystkich otworów (obserwacyjnych i lufy) zabezpieczyłem Cyjanopanem, którego użyłem też do zamaskowania połączenia boki-dach. Wnętrze pomalowałem na czarno i wstawiłem drut udający urządzenia celownicze (także na czarno, front - mający imitować odbłysk szkła zostawiłem nie pomalowany).
Z uwagi na pasowanie, małą ilość miejsca postanowiłem nie naklejać dolnej części na całym obwodzie walca korpusu, a jedynie odpowiednie docięte fragmenty ( z małym zapasem), tam gdzie wystają na zewnątrz burt.




Zakończyłem "drabinkowanie" burt kończąc ostatnią - przy rufowej kotwicy, do zrobienia zostaną drabinki doklejanie oddzielnie (w sumie jeszcze 6 szt.)


Nie zamalowałem jeszcze na czarno otworów wypadających na węrgach


Mam już kolejne (po tabliczkach) elementy podstawki. Została jeszcze tylko deska i będzie można umieścić HIEI na postumencie.




W ramach odpoczynku od kadłuba podłubałem przy pierwszym poziomie nadbudówki dziobowej.
Wzmocniłem szkielet, wstawiłem przegrody i aby przez przeszklone bulaje nie było widać białego papieru, pomalowałem wnętrze na czarno. Wykonałem drutologie: poręcz, początek relingu, okapy. Dodałem 3 elementy na każdej z przednich ścian. Już wcześniej na etapie deskowania poprawiłem obrys pod barbetę działa B, teraz dorobiłem "ścianę" na łuku.


Brak jeszcze części boków, żurawików, koła ratunkowego, oszklenia... - pojawią się po wstępnym polakierowaniu tego fragmentu nadbudówki (nie chcę zamalować lakierem "szyb" w bulajach)


Jednocześnie powstało przednie centrum dowodzenia. Elementy pasowały, poza górną połową. Nie jest to jednak problemem, gdyż miejsce łączenia i tak zostanie zakryte przylegającą doń nadbudówką. Wydaje mi się, że krawędź dach-ściana powinna być półokrągła, więc: cyjanopan, szlifowanie, znów cyjanopan i szlifowanie... i udało się zlikwidować wszystkie kanty. Całość pomalowałem lakierem bezbarwnym i ponownie wyszlifowałem likwidując ewentualne włoski i uzyskując gładką powierzchnię pod finalną warstwę farby.




Wykonałem także dziobowy kabestan. Całkowicie przerobiłem wycinankowy. Z oryginalnych części zachowując jedynie podstawę. Dodałem pachołki, by uzyskać ich delikatne spłaszczenie na szczycie użyłem drutu cynowego - klasyczny grubszy, do lutowania. Delikatnie uderzając spłaszczyłem czoło. W makro nie wygląda dobrze, jednak gołym okiem jest OK. Dodatkowo: zamontowałem zapadki na dolnej części, zmieniłem górną pokrywę. Tu muszę przyznać się do małego oszustwa. W prawdziwych kabestanach na górnej pokrywie powinny znajdować się małe druciane oka (montowano do nich pokrowce?), niestety są one nie do wykonania przeze mnie w skali 1/300. Postanowiłem, pójść na łatwiznę i zamiast kilkudziesięciu oczek wykonałem małe wgłębienia. W sumie z 5-ciu części zrobiło się 26.




Z rozpędu strzeliłem kilka drobiazgów na dziobie i burtach



Pozdrawiam TomS

--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
22-10-09 19:22  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Dziękuje za ciepłe słowa. Są one nieco na wyrost. Obejrzałem galerie Aurory i widzę jak wygląda wyższy poziom, a czyściutkiemu wykonaniu Matizowego Chi-he i Fokkera Dr.1 także nic zarzucić nie można.

Kemot ma racje - uchwyty rzeczywiście odstają. Na usprawiedliwienie mam jedynie to, że HIEI to mój pierwszy model po kilkunastu latach przerwy i jednocześnie pierwszy w jakim wykonuje drutologie, jest to dla mnie nowość. Do zrobienia mam jeszcze druty na kominach i nadbudówce rufowej, postaram się by były one bliżej. Z uwagi na skale mogłem poręcze zaznaczyć jako poziome fragmenty drutu przyklejone bezpośrednio do ścianek, ale wybrałem trudniejsze rozwiązanie. Wydawało mi się ciekawsze, choć niosło ryzyko "przedobrzenia".



Post zmieniony (22-10-09 19:24)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
29-10-09 20:50  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Yanis - dzięki za zdjęcia. Potwierdziłeś moje domysły. Działa w kazamatach burtowych niemal już gotowe. Kończę pokrowce, niedługo postaram się wkleić kilka zdjęć.


Kemot - dzięki za przepis i porady. Przydadzą się. Do tej pory wykonywałem poręcze wklejając od środka "trzymadła", docinałem je i wklejałem poręcz wykorzystując pierwszą i ostatnią dziurkę. Myślę, że przy docinaniu "trzymadeł" zostawiałem zbyt długi element wystający ze ściany.

_____________________________________________

Teraz krótka relacja:

Powstały podstawy przednich dział 127mm:
Tu kilka zmian:
1. Ryfle – może i za duże, może i nie ma sensu wykonywać ich w 1/300, ale uznałem że lepsze takie niż żadne.
2. Wzmocnienia osłony „falochronu” – wykonane na podstawie Profili Morskich
3. Podpory – 4 szt pod wystającym za burtę fragmentem platformy – dodatkowo wykonałem w nich otwory



Obecnie czekają na małe poprawki i malowanie lakierem bezbarwnym.


Nie wiem czy platformy te miały jakiś reling/osłonę od z tyłu, więc zostawiam tak jak jest, dorobiłem jedynie po 2szt małych stopni na każde stanowisko. Pozostało jedynie dociąć je na odpowiednią wysokość.




Pozdrawiam
TomS

--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
02-11-09 13:25  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam


Mail od Svena (dziękuje Sven!), skłonił mnie do dodania kilku elementów na platformach dział 127mm. Pojawiło się poziome ożebrowanie, a dotychczasowe podpory zostały przedłużone na wywinięcie "falochronu" (drut 0,1mm). Porównanie starej i nowej wersji wygląda tak:



W teorii na "falochronie" powinna znajdować się jeszcze namalowana białą farbą podziałka z oznaczeniami... nie, nie - takiej detalizacji już nie będzie ;)



W ramach rozrywki wykonałem „pojemnik” na dźwig obsługujący pokład wodnosamolotów na rufie. Został on zwaloryzowany. Wykonałem otwory w podporach oraz dodałem wzmocnienia.





Pozdrawiam
TomS

--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
03-11-09 20:04  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam


Z tektury piwnej za pomocą superglue, olfy i szlifowania papierem ściernym wykonałem zmodyfikowaną (zmiana kształtu w porównaniu do proponowanego przez Mały Modelarz) „dużą” rurę na burcie za pierwszym stanowiskiem dział 127mm. "Rura" wymaga jedynie przycięcia i czeka na przyklejenie na kadłuba (lakierowanie i małe poprawki).






Lufy dział w burtach:
Lufy wykonałem z igły 0.9mm. Uważam, że robienie ich według szablonu (dwie rurki, jedna naciągnięta na drugą) nie ma sensu, gdyż grubsza część lufy i tak znika pod pokrowcem.

Pokrowce – nie odpowiadała mi popularna metoda chusteczki higienicznej (zbyt widoczna faktura itp.) i zastosowałem inną technikę:
Użyłem dwuskładnikowej, chemoutwardzalnej masy modelarskiej. W moim przypadku był to tani Wamod, choć jeśli ktoś woli droższe odpowiedniki z wyższej półki, może użyć np. znanego miłośnikom figurowych systemów bitewnych Green Stuff-a. Aby ułatwić sobie rzeźbienie zaznaczyłem początek pokrowca (obrączka z drutu 0,1) i koniec (marker). Uformowałem wstępnie bryłę i pozostawiłem do utwardzenia. Później poprawiłem obrys i rzeźbiłem fałdy za pomocą wszechstronnego narzędzia jakim jest AK3 Olfy.
Całość najpierw pokryłem kolorem szarym, pokrowiec rozjaśniłem a na koniec nieco białego





Całość po przyłożeniu na sucho wygląda tak. Na poniższych zdjęciach osłony dział jeszcze nie są upchnięte głęboko w kazamatach (najpierw muszę wykonać małe poprawki na burtach i położyć pierwszą warstwę lakieru matowego) a lufy nie są przyklejone (nie chcę pourywać ich podczas montażu relingów itp).








Barbety dział głównego kalibru:
Wykonałem barbety C i D i A. Przyznam, że mam kilka wątpliwości technicznych:
- barbeta A – po wykonaniu prototypu wieży działowej mogę stwierdzić, że wieża A zmieści się wraz z relingiem pod lufami wieży B, ale jedynie po zmodyfikowaniu barbety B, o czym poniżej.
- barbeta B – jedynie dla przypomnienia: jej wysokość jest za mała i wieża B zahacza o reling pierwszego poziomu nadbudówki – należy podwyższyć barbetę.
- barbeta C – nie mam pewności czy tył działa C zmieści się nad tak zaprojektowaną nadbudówką rufową. Według rysunków w MM i Profilach Morskich wszystko jest niby OK, ale musze skleić „ćwiczebną wersję” nadbudówki rufowej by sprawdzić to w praktyce.



Swoją drogą, czy ktoś może ma link do ukończonej relacji z budowy Hiei? Tu na Konradusie widziałem jedynie zaawansowaną pracę Arto.


Pozdrawiam
TomS

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
03-11-09 20:31  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

To akurat lewa strona. Rzeźbienie zaczynałem właśnie od niej. Wprawa przybywa w trakcie zabawy :)
Od razy podam mały patent który chcę wykorzystać przy pokrowcach na działach dużego kalibru:
Na górnej części lufy pod pokrowcem znajduje się swego rodzaju rusztowanie (piszę o działach kal. 356mm) - można je zobaczyć np. w monografii o FUSO. Aby zaoszczędzić sobie żmudnego rycia w masie modelarskiej proponuje wcześniej przykleić na lufie małą kostkę oklejoną rusztowaniem z drutu i dopiero na nią nanosić masę.
Metoda ta ma jedną wadę - nie nadaje się do modeli z ruchomymi lufami. Nie planuje bawić się HIEI więc to mi nie przeszkadza.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
14-11-09 15:40  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam.

W Hiei wolno stawiam nadbudówkę. Zastanawia mnie kwestia stanowisk p-lot na drugim poziomie.

Wydaje mi się, że model Hiei jest projektowany głównie na podstawie planów z Profili Morskich. W Małym Modelarzu tak rozwiązano sprawę w/w stanowisk:



Koło (cz.7) jest owinie (cz.7a - zewnętrzna i wewnętrzna strona obudowy) i tworzy podstawę otwartego od góry walca.
W Profilach Morskich znajduje się rzut z góry i boku, na którym nie ma samego zestawu p-lot i nie wiadomo jak jest umieszczony (na jakiej wysokości od właściwej podłogi poz 2.). Nic nie wskazuje na to, że cz.7 powinna być podłogą a nie sufitem takiego walca.

Czy projektant popełnił błąd w interpretacji? Czy z teoretycznego punktu widzenia zestaw p-lot nie miałby większej swobody ruchów znajdując się wyżej tzn.będąc mniej ograniczany przez osłonę poziomu 2? Co o tym sądzicie? A może ktoś z Was skleił już nadbudówkę dziobową, zamontował zestawy p-lot i może wypowiedzieć się czy wykonanie wg MM nie chowa ich całkowicie za osłoną?

--



Post zmieniony (14-11-09 15:42)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
17-11-09 01:58  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam

Skoro dręczy mnie bezsenność, to napiszę co słychać u "HIEI" 1/300

_________________________________


Powoli rozrasta się nadbudówka dziobowa.



Przybyły kolejne ściany i oszklenie na poziomie 1. Dodatkowo w tylnej części dorobiłem poręcz a jedne z drzwi zostały otwarte, wnętrza nadbudówki nie będzie, wiec zostało zamalowane na czarno. Wykonałem także schodki wraz z poręczami prowadzące z pokładu na poz.1



Wyprodukowałem trały z osprzętem.
Podstawy zostały przewiercone, i przerobione tak by w przekroju przypominały dwuteownik (lub jak ktoś woli literę „I”)



Żurawie – tu postanowiłem poeksperymentować i sprawdzić, czy uda mi się je wykonać tak by bardziej przypominały oryginały. Dolna część przybrała postać stożka mocowanego do burty dwoma obejmami. W miejscu łamania ramienia pojawił się element przypominający motylek. Ramię zostało przerobione tak by w przekroju imitowało dwuteownik – tu pomógł drut 0,3 i cieniutki papier (żurawik ma zwężać się ku końcowi, więc drut jest tylko ¾ długości a reszta trzyma się sztywno na Cyjanopanie).



Trał – został przerobiony, pojawiła się na nim drutologia, otwory we wzmocnieniach oraz kilka dodatkowych elementów.



Zwaloryzowałem poziom 1 dodając wentylatory.
Powstały: „grzybki” w ilości 4 szt. - zamontuje na nich jeszcze pokrętła



Dwa większe wentylatory po bokach drugiego poziomu



Jeden mały wentylator w tylnej części po lewej stronie.



Skrzynki po obu stronach nadbudówki znalazły się na miejscach




Drugi poziom powstaje etapami. Najpierw musiałem zbudować go bez przyklejania na stałe „sufitu”, pomalować i polakierować, a następnie zdjąć „sufit” wkleić oszklenie i przystąpić do wykańczania. Zamieniłem szarą podłogę na linoleum – tak jak na pokładzie samolotowym, pasy przedzielane żółtym/złotym drutem imitującym listwy.



„Falochrony” – osłony postanowiłem uplastycznić dodając im wygięcie. Miałem do wyboru naklejenie cienkiego drutu na górnej krawędzi lub ręczne kształtowanie. Wybrałem drugie rozwiązanie. Nie jestem zwolennikiem BCG. Nie potrafię nim kleić, ale muszę przyznać, że w przypadku kształtowania wywinięcia BCG i wykałaczka (lub inna rurka) okazały się nieocenione. Oczywiście musiałem przewidzieć zmianę wymiaru (wysokości) – dodanie około 0,5mm na wywinięcie.
Dokleiłem także wzmocnienia.



Drabinki z poziomu pierwszego na drugi.



Nie mam zamiaru walczyć z pasowaniem otworów przez które przechodzą słupy podtrzymujące podłogi i galeryjki na poszczególnych poziomach, wiec w większości przypadków słupy zostaną pocięte na krótsze lub dłuższe fragmenty i montowane osobno.
Tak zrobiłem w przypadku dwóch bocznych masztów i podpór dalmierzy. Masztu głównego na tym etapie nie wklejam, nie ma sensu (nie widać go – jest wewnątrz nadbudówek) Z montażem tylnej części masztu jeszcze chwilę poczekam – wymyśliłem sobie, że jakoś muszę chwytać nadbudówkę bez utłuszczenia jej palcami do czego idealnie nadaje się wewnętrzna ściana (łuk zasłaniany w przyszłości przez barbetę „B”) i niezabudowany tył nadbudówki




Na koniec kilka zdjęć całości. Brakuje drabinek na w połowie długości pierwszego poziomu, kół ratunkowych, pokręteł na "grzybkach", małego pomostu na tyłach poziomu 2, oraz nie są przyklejone trapy prowadzące z pokładu głównego na pokład pierwszego poziomu.





Na dziś to tyle, zmykam spać.



Post zmieniony (17-11-09 02:03)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
18-11-09 12:49  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Dziękuje wszystkim za ciepłe słowa.

QN - miło to usłyszeć. Może i szaleństwo, ale gdy zaglądam do Twoich relacji, muszę stwierdzić, że nie jestem ani jedynym, ani największym pacjentem tego szpitala psychiatrycznego :)

Pol - W kwestii deskowania: Czy bardzo widać realu? Hmm... zależy jak bardzo chce się zobaczyć. Wydaje mi się, że szczeliny chowają się w gąszczu, dodatków, relingów itp. Makro wyciąga wszystkie niedoskonałości, gołym okiem wygląda lepiej. Czy będę coś z tym jeszcze robił? Nie. Zrywanie desek nie wchodzi w grę, a retusz mógłby narobić więcej szkód niż pożytku. Pokład jest już pomalowany lakierem matowym, a nadbudówka sklejona.
Wykonując w ten sposób deskowanie chciałem osiągnąć kilka celi:
- zmierzyć się z pierwszą w życiu waloryzacją pokładu.
- pozbyć się monotonii wycinankowego, żółtego pokładu
- wprowadzić fakturę i podział desek
- chciałem, by "metalowy" (precyzyjniej - szary) pas okalający pokład był nie na równi, nie pod ale nad deskami.
To udało mi się zrealizować, a efekt mnie zadowala. Jednak idąc drogą ultra-superrealizmu, w skali 1/300 moje deskowanie jest nie do przyjęcia.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
29-11-09 14:05  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Dobrze, że wracasz Arto. W grupie zawsze raźniej. Pod koniec 2009r temat Hiei odżył. Tu będziemy mieli 2 relacje, a na konkurencyjnym forum rozpoczęto kolejną.
Jeśli chodzi o sprawę "widać, nie widać?" masz racje, często myślę czy wykonywanie pewnych rzeczy ma sens i czy nie jest to stratą czasu. Niedawno wybudowałem wnętrze nadbudówki (5-ty poziom), a kilka chwil później przykryłem je sufitem :) Więcej o tym już wkrótce.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
14-12-09 23:30  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

"Niech się mury pną do góry..." rośnie nadbudówka dziobowa.



Z zaległości:

Pokrętła na wentylatorach - drut 0,1mm, wyszło jak wyszło...




Drugi trał. Na Kongo i modelu Hiei w Internecie widziałem więcej niż 2szt. Kusi mnie, ale chyba nie będę robił dodatkowych w ciemno.




____________________


i ciąg dalszy nadbudówki:


Główne części poziomu 3 i 4 sklejało się w sumie bezproblemowo, choć przyznać muszę, że wybrany przez autora modelu sposób rozrysowania siatek budzi czasem moje mieszane uczucia. O ile w 3 poziomie stosowałem się ściśle do instrukcji, to w 4-tym postanowiłem zrobić po swojemu i odciąłem "sufit" od ścianek, nakleiłem go na tekturę i stosowałem metodę doklejania do obwodu góry i spodu.
Pojawiły się kolejne otwarte drzwi. Postanowiłem zmienić oszklenie 4-go poziomu i jego przednią część wykonałem od nowa.


Przy poziomie 5-tym postanowiłem poszaleć.
Planując oszklić nadbudówkę a jednocześnie wykonać wywinięcia ścian "okapy" na dolnej i górnej krawędzi okien zmieniłem sposób budowy. Rozciąłem ją w poziomie na dwie części (dolną i górną), pozwoliło mi to na łatwiejsze operowanie i waloryzacje wewnątrz.
W dolnej części wstawiłem linoleum (klasycznie pomalowany na złoto, 0,3mm drut imitujący mosiężne listwy),



oraz greting (nie przykładałem się do niego, gdyż i tak prawdopodobnie nie będzie go widać).



Na osłonach bocznych i krawędzi pod oknami pojawiło się wywiniecie (tak jak wcześniej - BCG + wykałaczka). W tylnej jego części wstawiłem trójkątne wzmocnienia (tylko tam mogą być widoczne) oraz dodałem w połowie osłony wygięcie-zgrubienie na jakiś przyrząd. Co to jest? Nie mam pojęcia.




Wewnętrzną nadbudówkę, na której utrzymuje się "sufit", przerobiłem wykonując szkielet z zamalowanymi na czarno przestrzeniami - tam gdzie będą drzwi.




Przewierciłem otwory oraz dokleiłem z cienkiego papieru wzmocnienia na krawędziach przejść blachach przylegających do masztów (w przekroju mają kształt teownika).




Wspomniany podział na 2 części ułatwił montaż wyszpiegowanych w Profilach Morskich dodatków:
- Koło sterowe




- Kompas/busola? (skończyła mi się złota/mosiężna farba, dałem chrom – z uwagi ma małe prawdopodobieństwo dokładnego przyjrzenia się jej w realu, ujdzie w tłoku)



- stanowiska obserwacyjne – 2szt. Lornety uprościłem, nie ma w nich pokręteł itp. W tej części nadbudówki nie ma sensu ich wykonywać - przyczyna taka jak w przypadku busoli.




- dodatkowe oprzyrządowanie (tu jak już wspominałem zmieniłem wygląd osłon)




- otwarte drzwi – początkowo miałem ich nie robić, ale to jedne z nielicznych elementów tego poziomu, które mogą być widoczne.

Po większości prac całość wyglądała tak:




Później dokleiłem fragmenty masztów przechodzących przez ten poziom, wraz z podporami.
Zrobiło się ciaśniej:





W górnej części (sufit), przed sklejeniem wykonałem otwory na słupki relingu, oraz otwory dla drabinek z niższego poziomu. Dokleiłem boki (oczywiście wcześniej formując wywinięcie nad oknami). Całość zaimpregnowana na krawędziach Cyjanopanem i szlifowana papierem 1200. Pojawił się element dodatkowy na środkowej, przedniej krawędzi dachu i podstawy pod urządzenia, które zamontuje później wraz z dalmierzami i reflektorami. Następnie wykonałem reling (obniżony w tylnej części – Sven: dziękuje za zdjęcie reflektora na którym to wypatrzyłem). Zostawiłem też przerwy - miejsca dla podpór wyższego poziomu.




Na plastykowej „szybie” namalowałem „framugi-słupki” a następnie wkleiłem ją. Równe linie uzyskałem zaklejając „okna” przed malowaniem taśmą klejącą (ważne by dobrze przylegała i nie zostawiała po sobie śladów kleju)
Ostatni raz spojrzałem na wnętrze i „zamknąłem wieko”. Teraz tylko ja i Wy wiecie, co jest w środku :)



Pomost (platforma) na tyłach poziomu 3-go:
Został oszklony i dodałem okapy nad oknami. Przewierciłem otwory w wspornikach, zbudowałem reling (wymaga modyfikacji – obniżenia w tylnej części)






Korzystając z badań doświadczonych kolegów z forum, zająłem się kolorowymi lampami na bokach nadbudówki. Lampa postała z walca wyciętego z żyłki, oklejonego przy podstawie i szczycie obręczą z drutu. Całość zapowiadała się ciekawie. Niestety okazało się, że po zmontowaniu przeźroczysty element - „szkło” znika w zalewie koloru i niemal nie jest widoczny.




Obecnie nadbudówka prezentuje się następująco:







Czy mogę już odtrąbić koniec budowy poziomu 1-5? Niestety, nie. Brak jeszcze jednej platformy na tyłach poz.4



dalmierzy, reflektorów, artylerii p-lot i kilkunastu (no, może kilkudziesięciu) drobiazgów oraz oczywiście tylnych ścian poziomu 1 i 2 (nadal muszę mieć jak trzymać nadbudówkę podczas prac)


________________________


Pytanie do znawców tematyki morskiej:
Planuje wykonać flagi sygnałowe. Chciałbym umieścić na HIEI wiarygodny kod sygnałowy, kombinacje flag, która ma sens i mogłaby być powieszona na japońskim pancerniku. Macie może jakieś propozycje/podpowiedzi? Druga sprawa to wielkość flag (wiem, że są różne) – czy 3x3,5 mm w skali 1/300 będzie przesadą i wykroczy poza „normy”



Pozdrawiam
TomS

--



Post zmieniony (14-12-09 23:34)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
15-12-09 12:10  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Arto:

Mam wiele do zarzucenia moim relingom a na tym forum jest wielu doświadczonych specjalistów, którzy mogliby powiedzieć coś bardziej interesującego. Nie wykonuje ich chyba w żaden specjalny sposób:
- nie mam aerografu i maluje je ręcznie.
- relingi wykonuje na gotowej nadbudówce, co niestety utrudnia malowanie i wymusza pracę na raty
- staram się jak najmniej ubrudzić cyjnoakrylem drut, co nie zawsze mi się udaje - myślę, że to może być przyczyną zapaprania i ew. farfocli
- używam małego pędzelka (chyba retuszerski nr 1 Magpolu)
- wiadomo - farba nie może być zbyt gęsta
- maluje raz, poprawki w miejscach gdzie przebija metal wykonuje po kilku dniach gdy farba idealnie wyschnie.
- nie maluje zbyt wielu relingów na jeden raz - zmęczenie robi swoje

To chyba wszystko



Dokker:
Dla Ciebie odkryje "wieko" i dorobię pokrętła ;)



Post zmieniony (15-12-09 12:12)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
15-12-09 19:42  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Zacytuje jak na podobne pytanie odpowiedział Tomex [Batonus]:


"Z malowaniem różnie - widziałem całe czarne skrzynki, tylko lampa w kolorze, widziałem skrzynki całe w kolorze i biała lampa i tylko żarówka kolorowa, różniste są kombinacje.
Tutaj dokładnie nie wiem, jak było więc zrobiłem zgodnie z tym co widziałem w Gakkenie - wszystko kolorowe, skrzynka, obudowa lampy i tylko "szkło" jest bezbarwne.
Zagięcie skrzynki od frontu służy temu, żeby światło świeciło w pewnym określonym przepisami sektorze kątowym - nie ma świecić bezpośrednio do przodu, tylko lekko w bok z każdej burty." (Batonus - relacja Takao)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
15-12-09 20:41  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Widziałem malowane skrzynki na japończykach w modelach (Gakken) - czy to 100% prawda - nie wiem. Zaufałem doświadczonym modelarzom.

Nawigator! :) Super. Może Ty coś wniesiesz w sprawie "flag sygnałowych"?

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
24-01-10 12:33  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam

Po długiej przerwie kolejna runda walki z HIEI 1/300:


___________________________________________


Zauważyłem, że trały nie mają obejm – poprawiłem niedopatrzenie. Dobrze, że nie posiadam tony materiałów i dokumentacji – pewne rzeczy pomijam z niewiedzy, inaczej nie wiem kiedy ukończyłbym okręt ;)


Rozpocząłem produkcje drabinek. Muszę przyznać, że podziwiam osoby wykonujące je własnoręcznie w pięknym stylu. Po kilku podejściach i wielu niecenzuralnych słowach, udało mi się coś wyprodukować. Gdy pomyślę, że na HIEI jest ich jeszcze kilkanaście/kilkadziesiąt, to mam dość.



Pomost na zapleczu poziomu 4-go powstaje wolno i w bólach. Udało mi się odkryć, że służył do celów sygnalizacyjnych. Zamontowałem więc „ławę” na której pojawiły się flagi sygnalizacyjne (aby je skleić i uformować, musiałem rozwarstwić papier) Wykonałem reling i drabinkę z poziomu 5-go, oraz małe pomosty po lewej i prawej stronie

Chciałbym podziękować Michałowi "YATUAY" za materiały o japońskich kodach sygnałowych – na pewno się przydadzą, gdy będzie już gdzie powiesić flagi.


Poziomy 6 i 7-ty.
Budowa jest nieco utrudniona, z uwagi na skomplikowany kształt podłogi pomiędzy poz 6 i poz 7, oraz boczne elementy masztów kończące się w ścianie poz 7.
Wymieniona wyżej „podłoga” dzieli się na 3 części:

- przednia, wywinąłem krawędź osłony i wstawiłem wsporniki


- środkowa – wywinąłem krawędź osłony i wstawiłem wsporniki


- tylna – dodałem otwory na drabinki z 6-go poziomu, wstawiłem poręcze


Pod wszystkimi częściami znajdują się podpory i ożebrowanie – dodatkowo przewierciłem elementy. Przyznać muszę, że wiercenia w japończykach jest dużo. Radzę sobie z tym używając innego papieru (cieńszego), nasączam go Cyjanopanem i dopiero wtedy używam wierteł. Przydatna jest także żyletka (OLFA ma za duży kąt ostrza) do usuwania zadziorów - metoda sprawdza się przy małych średnicach. W przypadku średnic pow. 1mm pojawiało się zjawisko strzępienia krawędzi i stosowałem wybijaki.



Nadbudówka poz. 7 skleja się bezproblemowo, jeśli nie liczyć pasowania wręgi, ale to pewnie mój błąd. Udało mi się znaleźć na jednej z japońskich stron zdjęcie fragmentu planu szkieletu nadbudówki, które pomogło mi w dodaniu kolejnego detalu: w przedniej części (tej z ścianami w kształcie łuków) powinno znajdować się dwoje drzwi – otwierane do środka – dorobiłem je.



Poziom 8
Walka z oszkleniem – sytuacje komplikuje kształt przedniej ściany nadbudówki. W odróżnieniu do poz.5 zrezygnowałem z wywinięcia okapów pod i nad szybami – wg dostępnych mi planów na poziomie 8 tego elementu nie ma.
Aby ułatwić sobie „pracę ze szkłem” zmieniłem sposób jego wklejania produkując go z dwóch (zamiast jednej) części.



Na nadbudówce (poziom 8) znajdują się lampy w ilości 3 szt. – dorobiłem je.



Wykonałem też lampy na poziomie 6 pzy stanowiskach reflektorów.



Lornety znajdujące się na zewnątrz nadbudówek będą bardziej widoczne, poprawiłem je w stosunku tych z poz. 5. (pokrętła itp.)




Na koniec małe pomosty wysunięte poza obręb dachu poziomu 8 (anteny nie są jeszcze przycięte)



__________________________________________


Całość na dzień dzisiejszy wygląda tak:





Pozdrawiam
TomS

--



Post zmieniony (24-01-10 12:41)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
25-01-10 10:18  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Dziękuje wszystkim za doping.
Batonus, Witek, to ja wymiękam przy waszych cudach.


Specjalnie dla Szyszkownika i Spychacza (może przyda Ci się w Fuso):

Od kuchni, czyli:
PRZEPIS NA FLAGĘ SYGNALIZACYJNĄ:
Składniki:
Papier (drukarkowy), BCG, Olfa AK3

- Projektujemy flagi - obustronnie, czyli odbicie lustrzane, format np. 2x3,5mm szerokość, 3mm wysokość.
- Drukujemy - w moim przypadku kolorowy laser. Z uwagi na fakt, że na flagach znajdują się podstawowe kolory nie ma problemu z wydrukiem. Nie wiem jak metoda sprawdzi się w przypadku drukarki atramentowej – laser zostawia „powłokę” , atrament może wsiąkać do wewnątrz, co może (ale nie musi) mieć znaczenie przy rozwarstwianiu.
- Wycinamy
- Rozwarstwiamy papier by uzyskać jak najcieńszą warstwę z nadrukiem
- Sklejamy – użyłem BCG, myślę, że ułatwia to późniejsze składanie
- Składamy – przyda się penseta, metoda dowolna w moim przypadku wystarczyło tak:



Całość gotujemy 60 minut na małym ogniu ;)

________________________________________________

PRZEPIS NA LATARNIE:
Składniki:
Żyłka (przeźroczysta, ew. pręt plastykowy), drut (0,1mm, lub „łatwiejsza wersja” 0,2mm), farba, klej wikol lub wikolopodobny (u mnie WAMOD).

- Na żyłce nawijamy spirale z drutu po zdjęciu przecinamy ją i wykonujemy obręcze – tak samo jak przy bulajach
- Z żyłki wycinamy walce o żądanej wys. (np.1mm)
- Nie bawimy się w klejenie obręczy do walca (cyjanopan zostawi matowy nalot, z innym klejem będzie dużo zabawy i paprania), zamiast tego w rozsmarowanej na np. tekturce, karcie telefonicznej itp. kropli farby smarujemy obręcz (coś jak panierka na kotlecie ;).
- W częściowo przeschniętą (ale nie do końca!) obręcz wciskamy walec – farba spełni role kleju.
- Obracamy walec i wykonujemy to samo z drugiej strony.
- Na jedna z podstaw walca nakładamy krople kleju wikol (nie może być zbyt gęsta ani zbyt rzadka) tak by pokryła ją w całości.
- Czekamy aż klej wyschnie i utworzy kopułkę – jeśli nie jest idealna, lub zbyt mała – dodajemy znów trochę kleju.
- Malujemy podstawę i kopułkę latarni (o zapapranie "szkła" nie musimy się martwić - obręcze są już pomalowane)


Podlać olejem i z wierzchu posmarować musztardą.
Wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec około 50 minut. ;)


___________________________________

Na koniec pytanie/prośba:

W HIEI na 8 poziomie znajdują się 4 zestawy z lornetami (dwie różne pary). Zaprezentowane w poprzednim poście 2szt. (w tylnej części) musiałem szybko wykonać, gdyż nad nimi znajduje się kolejny pomost, który może utrudnić ich późniejszy montaż. Następne 2 szt. (w przedniej części) czekają w kolejce do wykonania. Tu pojawia się problem:

Mam wątpliwości dotyczące ich wyglądu. Znajdujące się w Małym Modelarzu są podobne do tych z Profili Morskich.

Niestety nie mogę znaleźć takich lornet w moich materiałach. Miejsce, jakie pod nie przeznaczono wskazuje na coś nieco większego (choć mogę się mylić). Czy ktoś z Was ma zdjęcie/rysunek potwierdzające istnienie takiego sprzętu? A może powinny wyglądać one całkiem inaczej? Na HIEI nie widzę np. nieco bardziej rozbudowanych zestawów, jakie można zobaczyć na innych japońskich pancernikach, (przypominających coś w stylu niemieckich lornetek nożycowych z II w św.).

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
17-02-10 14:22  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Lubicie japońskie pagody? Jeśli tak, zapraszam :)



Część dalsza walki z HIEI 1/300



___________________________



„POCZĄTKI UZBROJENIA”
Pierwsze przymiarki do p-lot. Obecnie jedynie skrzynki amunicyjne.
Dla kalibru 25mm wykonałem charakterystyczną hmm.... nazwijmy ja „skośną” pokrywę i zawiasy. Drobnica, ale gdybym sklejał np. KONGO '44r zamiast kilkudziesięciu miałbym do wykonania ponad setkę :)
Skrzynki amunicji mniejszego kalibru (na Hiei są jedynie 2 zestawy po 4 lufy) wg moich danych są węższe i mają klasyczną – płaską, pokrywę.



„POZIOM 9”
Najpierw skleiłem mały pomost wraz z wzmocnieniami i podporami, znajdujący się nieco poniżej poziomu 9.
By ułatwić sobie pracę, podobnie jak w przypadku poziomu 5, podzieliłem ścianę nadbudówki poz. 9 na dwie części (dolną i górną). Wstawiłem prosty greting, wywinąłem krawędzie osłon i wstawiłem trójkątne wzmocnienia.



Na tyle pojawił się reling i drabina z poziomu 8 na 9



„OPTYKA”
W opracowaniu dotyczącym Takao udało mi się znaleźć rysunek przedstawiający „peryskopowa lornetkę” o którą pytałem w poprzednim poście. Po małej waloryzacji zestaw wygląda tak:



„Zwykłe” lornety wzbogaciłem w stosunku do wycinankowych o kilka elementów. Dodam jeszcze tuby (do komunikacji głosowej):


Można zapytać czy nie szkoda czasu i czy jest sens produkować tak małe, niemal niewidoczne elementy (skrzynki na podstawach, pierścienie obrotowe, okulary o średnicy 0,2-0,3mm...) skoro w skali 1/300 niemal ich nie widać? Może i nie, ale dla mnie owe „niemal” robi różnicę a wykonywanie ich daje mi satysfakcje.



DACH – czyli ostatni poziom”
Po podzieleniu ściany nadbudówki poziomu 9 na dwie części (górna i dolną) wykonałem nową osłonę: połączyłem okap poz.9 z osłoną poz.10 i jednocześnie zmieniłem kształt wypukłych elementów w przedniej części (wg planów nie są one na całej wysokości tak jak w MM ale, jedynie na jej części).


Dodałem miejsca mocowania lin. Nieco więcej czasu spędziłem nad przednią częścią, ale opłaciło się i z efektu jestem zadowolony. Zamieniłem szarą podłogę na „linoleum” oraz wykonałem trójkątne wzmocnienia i dwa otwory dla drabinek w tylnej części.
„Wąsy” - nie dawała mi spokoju kwestia ich sztywności pod naciągiem lin. Usztywniłem je Cyjanopanem, użyłem nieco grubszego papieru do wykonania „dziurkowanego” (a więc osłabionego) elementu podpierającego. Mam nadzieje, że to wraz z biegnąca górą barierką dostatecznie usztywni wąs.
Na wąsach wylądowały lampy, a pod nimi linki.


Dodałem „tuby” przy lornetach (drut 0.3 + końcówka z czubka zaostrzonej wykałaczki) i drabinki z poziomu 9 na 10.



„DALMIERZ”:
Podstawa – jedyna zmiana to przewiercenie wsporników.


Główna część - Dodatki to: drabinka na tyle, reling, zmiana przednich klap, kilka wzmocnień, przerobione ramiona dalmierza.



____________________________


Pagoda HIEI na dzień dzisiejszy wygląda tak:



_____________________________



Mam nadzieje, że w następnej części relacji uda mi się wyposażyć nadbudówkę, w dalmierze, oświetlenie – reflektory, liny wraz z flagami sygnałowymi oraz charakterystyczną „białą czapeczkę” i tym samym zakończyć prace nad tym elementem okrętu.

Pozdrawiam



Post zmieniony (17-02-10 14:25)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
18-02-10 13:38  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Cieszy mnie i dziękuje za tak pozytywny odzew.

Spychacz - jeśli chodzi o pagody, to ja czekam na Twoją w "Fuso". Wtedy będzie co oglądać. Chciałbym kiedyś strzelić sobie taką w 1/300 ale stopień komplikacji, detalizacji i ogrom dostępnej dokumentacji sprawiłby pewnie że była by to praca na lata. Całe szczęście, że nie widziałem wydania "Fuso" 1/300 - problem i pokusa z głowy ;)

Kopciu - miło że zajrzałeś do mojej relacji. Dzięki temu odkryłem budowę "Graf Spee" w Twoim wykonaniu. Wstyd się przyznać, ale do tej pory nie miałem o niej pojęcia i niemal umknęło mi coś bardzo interesującego.

____________________


Teraz coś serii "Prośba/Zapytanie":

Nieśmiało poruszałem już ten problem w relacji "Kiji" Szyszkownika, ale nie chcę zaśmiecać jego wątku prywatą. Chciałbym zapytać Was o opinie dotyczące cienkiej żyłki. Planuje wykonać olinowanie z żyłki 0,1mm a następnie pomalować ją.

Czy macie jakieś miłe/niemiłe doświadczenia z tym materiałem? Chodzi mi o np. rozciąganie/ kurczenie się, problemy z klejeniem superglue (a może inny klej?) itp.

Hiei w skali 1/300 nie ma bardzo długich odcinków lin więc może to, co boli przy 1 metrze w odcinku np. 30cm jest niemal nieistotne?
Wydaje mi się też, że żyłka pomalowana farbą nieco zmienia swoje właściwości (a może to tylko moje złudzenie).
Rozważałem tez ew. cieniutki drucik np. 0,1-0,08mm, nie mam jednak praktyki w tej materii, może bardziej doświadczeni koledzy coś podpowiedzą?

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
25-02-10 17:58  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam


Dziękuje wszystkim za cenne uwagi dotyczące radzenia sobie z olinowaniem.


__________________________________________


Mam nadzieje, że wybaczycie mi niedotrzymanie obietnicy z poprzedniego postu. Całej nadbudówki jeszcze nie będzie. Zamiast tego: "oczy" HIEI



REFLEKTORY 60cm
Oryginały są dość skomplikowane i wielu części nie da się oddać w skali 1/300. Skupiłem się na najważniejszych. W sumie każdy reflektor składa się z około 30 elementów. Większość z drutu 0,2 i 0,1mm oraz cienkiego papieru - wycinankowy okazał się zbyt pancerny.
Przyznaje się do małego oszustwa, w prawdziwym reflektorze z przodu znajduje się kilkanaście żaluzji, nie jestem w stanie wykonać tylu na obręczy o średnicy 2mm i zredukowałem ich ilość do 3szt
Do wykonania półokrągłej klapy tylnej bardzo pomocny okazał się BCG, a zamiast folii aluminiowej do lustra użyłem farby Chrome-Silber z ModelMastera (ma już kilkanaście lat i nadal działa!!!). Darujcie mi brak odbłyśnika ;)
Wykonanie męczące, dobrze, że kolejne reflektory na śródokręciu mają większą średnicę.



DALMIERZE na poziomie 3
Wzbogaciłem je o klapy, zmieniłem wygląd kilku części i nie mogłem oprzeć się otworzeniu włazu na dachu. Zastanawiałem się nad drutologią (np. obręcz na obwodzie – coś jak bardzo, bardzo niski reling) jednak na dostępnych mi zdjęciach Hiei nic nie widać, a i na 3D podobnego dalmierza (chyba z Ise) nie mogłem ich odszukać.



DALMIERZE na poziomie 5
Postanowiłem je częściowo oszklić oraz zmieniłem przekrój ramion (wg planów powinien być owalny a nie okrągły)



DALMIERZE na poziomie 7
Nie wiem, czy to moje wina, czy też błąd opracowania, ale mogą być problemy ze zmieszczeniem ich pomiędzy pomostami – jeśli oczywiście przykleimy „ożebrowanie” pod pomostem znajdującym się nad dalmierzem. Od siebie dodałem przetłoczenia klap i prowadnice.


Rodzinne zdjęcie grupowe:



PRZYRZĄDY na poziomie 9
O ile mi wiadomo współpracujące uzbrojeniem p-lot. Nie jestem z nich zbytnio zadowolony, ale zostawię je takimi, jakie są.



Pozdrawiam
TomS

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
09-03-10 22:06  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Dziś finał budowy wieżowca czyli: NADBUDÓWKA HIEI 1/300


___________________________________________



"BIAŁA CZAPECZKA" - szczyt głównego dalmierza.
Nie jestem zwolennikiem malowania ciemnoszarego na biało i musiałem zaprojektować ją od nowa. Dziwi mnie pewien brak konsekwencji u autora modelu - siatka elementu z nadbudówki dziobowej jest rozrysowana w całkowicie inny sposób niż ta sama część na nadbudówce rufowej. Wg mnie sposób "rufowy" jest mniej problematyczny w sklejaniu (zwłaszcza w tzw. standardzie)



Dodatki to: reling, odrutowanie, małe drzwi na tyle, otwarte wizjery, latarnia. Uznałem, że czysty biały jest zbyt rzucający się w oczy - naniosłem małe ślady zużycia. Oszkliłem przyrząd na szczycie.


Przy okazji zastanowiłem się ile części już znalazło się w moim HIEI. Zliczenie ich jest niewykonalne. Ten mały element to 50części (licząc drabinkę jako całość a nie poszczególne szczeble).



OSPRZĘT RATOWNICZY
Koło wykonane z drutu (dla łatwiejszego kształtowania użyłem cyny lutowniczej).




LINY DO FLAG SYGNAŁOWYCH
Stresująca praca. Montaż linek w takiej ilości, ułożonych tak blisko i w tak małej skali wymagał dużo cierpliwości.
Pojawiła się kwestia koloru linek. Spotkałem się z poglądem, że powinny być takie same jak reszta olinowania. Nie można mu odmówić racji, jednak na zdjęciach Hiei (niestety nieostrych) widać że linki do flag odznaczają się na szarym tle (są jasne) w odróżnieniu od reszty olinowania. Wiele modeli japońskich okrętów (w galeriach internetowych jak i w Gakkenach) także posiada linki flag sygnałowych w jasnym kolorze. Zdecydowałem się więc na pomalowanie ich na jasny brąz.
Bloczki wykonałem z sklejanych razem par krążków papieru wyciętych za pomocą wybijaka z igły lekarskiej.
Trudno utrzymać napięcie dużej ilości linek na delikatnych "wąsach". Założenie reszty olinowania powinno nieco je naciągnąć. Zawsze też można będzie zastosować metodę "suszarki".



Zamiast sklejać tylne ścianki poziomu 1 i 2 wykonałem je od nowa łącząc je razem, jednocześnie zmieniłem ilość bulai na 2 poziomie.


Dokończyłem resztę skrzynek do p-lot 25mm





Główny "wieżowiec" HIEI w całej krasie (bez uzbrojenia przeciwlotniczego) wygląda następująco:





A tu wraz z innymi "wzorcami miary" ;)


Na tyle brak jednego małego pomostu - pojawi się później gdyż mam w stosunku do niego pewien tajny plan :)


_________________________________



Na koniec zagadnienie z kategorii Pytanie/Prośba:

Czy posiadacie jakieś wiarygodne plany, lub wyraźne zdjęcia komina HIEI? Zależy mi na wylocie spalin.
Uważam, że to co pokazano w Małym Modelarzu to czyste S-F. Wielka płaszczyzna z małą dziurą na środku.



Na zdjęciach Hiei wydaje się że kratownica jest na całej powierzchni.


(przepraszam za kiepską jakość)

Zdjęcia modeli plastykowych Hiei także to potwierdzają. Wiem, że plastyk to żaden dowód ale na jakieś podstawie musiał powstać.


Ja, obstawiam, że w/w rozwiązanie jest bardzo prawdopodobne i wnętrze komina Hiei mogło być czymś w stylu np. z Fuso, Yamato, czy innych jednostek japońskich (czyli jedna poprzeczna przegroda wzdłuż osi symetrii komina pokrywającej się z osią okrętu i kilka np 5 prostopadłych do osi symetrii okrętu przegród). Takie rozwiązanie jest chyba bardziej wiarygodne od tego z Małego Modelarza.

Tu rysunek i zdjęcie komina z Kongo, niestety nie może być ono przeniesione do HIEI, gdyż Kongo miał inne kominy - okrągłe i bardziej hmmm.... nazwijmy je "grzybkowate".


Co koledzy o tym myślą?

Pozdrawiam
TomS

--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
10-03-10 11:30  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Pol - dzięki, powodzenie w dalszej części budowy będzie potrzebne:)

Sven, dzięki za odzew Na Twoim zdjęciu widać coś czarnego wystającego z komina. Myślę, że zostało ono zinterpretowane w MM i Profilach jako wylot i kratownica. Nie jestem przekonany do takiego rozwiązania, równie dobrze (a nawet bardziej prawdopodobnie) mogą to być któreś z wystających przegród poprzecznych, tak jak ma to miejsce np. w FUSO.

„Zajrzałem” do kominów FUSO, YAMATO, NAGATO i jeszcze kilku jednostek i pozwoliłem sobie na sporządzenie uproszczonego rysunku

Gzie:
1 – tajemnicza „czarna dziura”
2 – tajemnicza „blacha” zmniejszająca wylot (czemu miała by służyć i dlaczego przesłania tak duża powierzchnie?)
3 – przegrody prostopadłe do osi symetrii okrętu (czasami kilka z nich wystaje z otworu kominowego ponad jego krawędź) na końcach są lekko odchylone do tyłu i mogą (patrząc pod pewnym kątem) dawać złudzenie „blachy” - nr 2 lub wylotu jak na zdjęciu Svena
4 – przegroda pokrywająca się z osią symetrii okrętu
5 – przegrody o kształcie owalnym (komin jest bardziej pękaty)

Na modelach (np Gakken 65) zastosowano rozwiązanie „Nagatopodobne”

__________

edit:
Ciekawostka dla budujących HIEI - na zdjęciu Svena (i jeśli dobrze przyjrzeć się na moich) można zobaczyć, że stanowiska p-lot w centralnej części kadłuba (a raczej to co znajduje się pod mini) ma nieco inny wygląd niż prezentowany w MM.




Post zmieniony (10-03-10 11:41)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
10-03-10 20:08  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Dziękuje za zdjęcia.

Zdjęcia Yanisa utwierdzają mnie w przekonaniu by całkowicie skreślić rozwiązanie z MM i przerobić je na "Nagato/Fusopodobne" - Poprzeczne przegrody odchylone lekko ku tyłowi + dwie z nich bardziej wystające poza krawędź górną komina tworzące razem prostokątny "komin w kominie". Nawet jeśli stworzę coś nie oddającego w 100% rzeczywistości, to i tak będzie to o niebo lepsze niż wycinankowe S-F.

Yanis, czy Twoje zdjęcie nr 1 nie ma czasem wersji mniej wykadrowanej? ;) Może wygrzebałbym na nim coś do wzbogacenia środkowej nadbudówki?

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
10-03-10 21:27  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Odpisałem już w mailu, ale powtórzę: YANIS JESTEŚ WIELKI! :)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
30-03-10 16:03  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Czas na kolejny odcinek: „HIEI” 1/300 - tym razem komin i nadbudówka.


______________________________________________



NADBUDÓWKA KOMINOWA - ŚRODKOWA:

Zdublowałem wszystkie wręgi, podstawy i od nowa wykonałem szkielet. Tak wykonaną bazę oklejałem ściankami. Wyciąłem otwory przez które (po pomalowaniu) zostanie włożone oszklenie. Tu przyznaje się do pomyłki – nie ma ona wpływu na wygląd okrętu, ale gdybym otwory zrobił w dolnej podstawie byłoby to rozsądniejsze i łatwiejsze w montażu.


W tylnej części znajdują się otwory ("wentylacja"?), zamontowałem tam kratkę. Celowo zdecydowałem się na większe oka, to wynik kompromisu pomiędzy widocznością a super realizmem. Jeżeli ktoś nastawia się na to drugie proponuje użyć np. siateczki z niektórych herbat, lub innej bardzo drobnej.


Trafiłem na zdjęcie planu środkowej nadbudówki. Wynika z niego, że kształt tylnej części pierwszego piętra powinien być nieco inny. Wydaje mi się to bardzo prawdopodobne, gdyż na wymienionym zdjęciu znajdują się także inne szczegóły odbiegające od planów z Profili Morskich, będących podstawą modelu HIEI z Małego Modelarza, a które to potwierdzają inne publikacje i zdjęcia.

Zdublowałem wręgi i zmodyfikowałem ich kształt.


Są różne metody z radzenia sobie z oszkleniem, ja buduje wewnętrzny szkielet i zamalowuje na czarno segmenty z bulajami. Takie rozwiązanie zastosowałem w tej części. Całość okleiłem ściankami uważając przy tym aby elementy od strony rufy były nieco dłuższe (chcę w ten sposób uniknąć szpary między nadbudówką a "podłogą" do której będzie przytwierdzona.


Wykonałem ryfle w części z działami 127mm. I przykleiłem osłonę. Została ona nieco zmodyfikowana (wywinięcie i wzmocnienia). Jak już pisałem: nie mam przekonania do klejenia BCG, ale do formowania części jest on nieoceniony. Wystarczy mała wprawa a tworzenie wywinięć robi się banalnie proste. Metoda ta jest dobrą alternatywą dla naklejania drutu na krawędzi lub używania dodatkowego wyprofilowanego paska papieru (co przy 1/300 może stanowić problem).


Po wstawieniu zejściówek przykleiłem pozostałe elementy znajdujące się pod pokładem. I przystąpiłem do montażu trójkątnych wsporników.


I tu uwaga!!! Nie wiem czemu model z "Małego Modelarza" nie posiada dodatkowych podpór pod podstawami dział 127mm? Biegną one od deskowanego pokładu do krawędzi osłony. O dziwo w Profilach Morskich, które były podobno jednymi z podstawowych materiałów do projektu są one widoczne, podobnie jak na zdjęciach Hiei.
Wykonam je i wkleję po zamocowaniu nadbudówki na stałe.

Kolejne "Czy to na pewno tak powinno wyglądać?" to kształt elementów będących podstawami platform p-lot w przedniej części nadbudówki. W "MM" mają one kształt bryły po podstawie wielokąta. Wydaje mi się, że bliżej było im do czegoś w stylu walca (mniejsza powierzchnia i zaokrąglony przekrój) - utwierdza mnie przy tym jeden z rysunków i zdjęcia (w poprzednim części relacji zaznaczyłem czego szukać). Dodatkowo pojawiły się drzwi i barierki (drabinki wstawię po przyklejeniu elementu do pokładu).


W przedniej części mała nadbudówka z dodanymi kratownicami i relingiem.




KOMIN:

Aby wykonać wnętrze musiałem go zmodyfikować. "Kołnierze" zrobiłem z cieńszego papieru - łatwiej formować, usztywniałem Cyjanopanem.


Rury z drutu, igieł itp. Drutologia – nie bolało aż tak bardzo, ale w drugim kominie będzie jej jeszcze więcej.


Wnętrze komina zostało całkowicie zmienione. Najpierw baza - pasowanie, szlifowanie i tak do skutku. Nie miałem aparatu więc zdjęcia jedynie z kiepskiej komórki.


Wstawiłem przegrody, kratownice a gdyby jakiś japoniec chciał wejść do wnętrza zamontowałem mu uchwyty ;)


Osłona termiczna - nie chciałem mieć łączenia na dłuższej krawędzi, więc zmieniłem projekt. Górna krawędź została wywinięta. Zastanawiałem się nad drutologią na samej osłonie (myślę, że mogła tam być) ale nie miałem odpowiedniego potwierdzenia.


Uwaga dla sklejających okręt: Wydaje mi się, że mogą być problemy z wciśnięciem osłony na wszystkie rury. Dlatego proponuje wcześniej wykonać próbna wersję i ew. powiększyć obwód osłony. Moja porada dla wykonujących Hiei w standardzie - PAMIĘTAJCIE BY NIE PRZYKLEJAĆ CAŁEGO POKŁADU! - wytnijcie z niego szare elementy które nie będą widoczne (tzn. zostaną zakryte wyższym pokładem ) i zachowajcie sobie jako cenną rezerwę papieru. Przyda się np. do wykonywania nowej osłony i innych elementów.

Dodałem syreny/gwizdki przeciwmgłowe. Rury (cienki drut i obejmy z druciku 0,1mm) tuba (końcówka z naostrzonej wykałaczki) i podłoga (kratka + siateczka z herbaty), może nie będą widoczne ale dają efekt "tłoku" na kominie a i zabawę przy sklejaniu miąłem przednią.
Wkleiłem jedynie część drabinki, pozostała zostanie dodana po doklejeniu pomostów okalających komin.

Po analizie zdjęć na kominie pojawiła się dodatkowa rura z końcówką "H" na szczycie, a na innej rurze zamontowałem "daszek"

Bałem się podciekania farby i z dużymi obawami zabrałem się za malowanie czarnego pasa na kominie. Obeszło się bez poprawek.




________________________________________

Pewnie nie było by tego komina gdyby nie pomoc wielu osób. Chciałbym podziękować przede wszystkim Svenowi, Yanisowi i Rammowi.



Cały komin prezentuje się tak:





A tak na nieukończonej nadbudówce:



____________________________

Pozdrawiam
TomS



Post zmieniony (30-03-10 16:05)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
31-03-10 14:55  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Marcinie, uniknięcie pozaklejania oczek klejem nie było jeszcze tak trudne jak pozaklejania ich farbą przy malowaniu ;)
Masz racje że oczka nieco odstają. Miałem problem z "dużą siatką". Znajduje się ona najczęściej w miejscach ocienionych. Na początku budowy (już przy kadłubie) chciałem, aby było coś widać. Miałem do wyboru realizm (małe oczka np. siatka od herbaty) lub przesadzenie i większe oczka. Z trudem wybrałem drugie rozwiązanie, a później konsekwentnie szedłem tą drogą. Na Hiei takich miejsc jest tylko kilka:
- prawa burta pod pokładem wodnosamolotów
- nadbudówka na środku, pod działami 127mm
- nadbudówka środkowa - w przedniej części
- nadbudówka rufowa, pod kominem (na to miejsce nie mam potwierdzenia poza Profilami Morskimi, a że nadbudówka rufowa jest do przebudowy.... ale o tym w innej części)
Oczywiście w innych miejscach będę stosował siatkę o mniejszych oczkach.

Kemot, tak naprawdę to miałem zapytać czy forumowiczów nie męczy już to moje wodolejstwo :)
W PDFach jestem zielony a i wydawanie "e-książki" przez osobę o zerowym stażu (to naprawdę mój pierwszy waloryzowany okręt i pierwszy model po kilkunastu latach) w sytuacji gdy na forum znajdują się prawdziwi specjaliści byłoby chyba przesadą.
Pewną alternatywą dla przeglądania strony internetowej o dużej objętości jest ściągnięcie jej na dysk twardy komputera (są darmowe i komercyjne programy) i oglądanie jej szybko i łatwo za pomocą przeglądarki w trybie off-line.

________________________


Mam do Was pytanie:
Na nadbudówce która widzieliście w poprzednim poście znajdują się min. 2 łodzie motorowe. W wycinance (PM) są to jednostki 15metrowe (jak ustaliłem) podobne do niemal identycznej łajby 11 metrowej (na Hiei jest tez taka 1 szt). Jedyny rysunek jaki znalazłem to ten z anatomii Yamato - określany jako "15m 150hp MOTOR BOAT CEREMONIAL BARGE".
W modelach typu Kongo (niestety to tylko modele) widziałem zamiast takich łodzi, inne: 17 metrowe z "kominkiem" "17m motor pinnace ceremonial barge" takie same jak np. w Yamato, Fuso.

Macie jakieś inne (niż z anatomii Yamato) potwierdzenie istnienia 15m łodzi? A może zrobić "kominkową" 17-ke?

Pozdrawiam
TomS

--



Post zmieniony (31-03-10 18:24)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
02-04-10 20:27  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Thunder, w Twoich rysunkach przed gąszczem znaczków znalazłem cyfry - długości łodzi:) Nie ma tam 15-ki, ale i tak się przydadzą.
To, o czym pisał Yanis potwierdzają także dane od Witka - jest 15-ka podobna do 11-ki różniąca się min. uskokiem pokładu w połowie długości kadłuba i oszkloną kabiną. Podsumowując: 15-ki w HIEI z Małego Modelarza i Profili Morskich mają pokrycie w rzeczywistości.

Dziękuje wam wszystkim. Cieszy mnie, ze lista osób które pomogły mi w budowie okrętu jest już tak długa. Pozdrawiam i życzę im a także wszystkim pozostałym forumowiczom Wesołych Świąt.

TomS

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
06-04-10 21:59  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Jeszcze raz dziękuje Wam wszystkim za tak liczny odzew w sprawie 15.
Po planach MacGregora będę zmuszony maksymalną detalizacje zrobić, ale makiety silnika nie będzie! ;)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
16-05-10 16:28  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Po nieco dłuższej przerwie czas na kolejną rundę z HIEI 1/300

_________________________________


NADBUDÓWKA (cz.15)
Przed wycięciem, wzmocniłem Cyjanopanem "nogi-podpory". AK-3 w dłoń i do dzieła. W modelu brak podłogi, należy ją dorobić. Dodałem też wzmocnienia środkowych nóg (teowniki). Początkowo miałem wzmacniać narożne nogi dodatkowym drutem 0,3 ale znajdująca się wokół drutologia i cyjanopan nadają im wystarczającą sztywność.
Ukośne wzmocnienia - miała być żyłka, ale po namyśle jest drut. W oryginale prawdopodobnie były kątownikami o boku 76mm (nie dam rady zrobić takiego drobiazgu z papieru) w skali daje to 0,2mm + farba.
W obawie o sztywność zrezygnowałem z nawiercania nóg (myślę, że powinny mieć małe otwory).


POMOST WOKÓŁ KOMINA
Aby uniknąć problemów z montażem podzieliłem go na dwie części. Pasowanie ich zależy od tego jak wykonaliśmy osłonę termiczną na kominie. Naniosłem na nie ryfle (nóż AK-3, linijka i sztywna folia aluminiowa - taka jak np. w kwiaciarniach).
Z uwagi na fakt, że zmianie ulegnie kształt pomostu reflektorów na szczycie nadbudówki (cz 15) przesunąłem dziurę dla drabiny o jakieś 1,5-2mm w kierunku dziobu.
Osłony otrzymały wywinięcie i wzmocnienia, a w trójkątnych wzmocnieniach-podporach pod pomostem pojawiły się otwory.


POMOST REFLEKTORÓW (najwyższy)
Na nielicznych rysunkach znalazłem sugestie, że pomost reflektorów miał inny kształt. Oglądanie zdjęć śródokręcia (niestety nie mam idealnego) skłania mnie do potwierdzenia tej teorii - osłona pomostu nie styka się z osłoną termiczną komina.


NADBUDÓWKA cd.
Ukośne, krzyżowe wzmocnienia - pod pomostem jest ich mnóstwo. Znakomicie usztywniają konstrukcje. Ich montaż wymaga zaplanowania kolejności prac, tak by mieć możliwość swobodnego wklejania i malowania drutologii.



Podpory w tylnej części pomostu na HIEI prawdopodobnie miały nieco inny kształt, niestety nie mam odpowiedniej dokumentacji wiec zostawiam tak jak w MM. Podobny dylemat miałem przy odrutowaniu osłony termicznej komina. Bardzo chciałem je wykonać, ale nie znalazłem żadnych materiałów dotyczących rozmieszczenia, więc z żalem zrezygnowałem z niego.


PRZEDNI POMOST REFLEKTORÓW
Z efektu nie jestem zadowolony, choć nie wygląda tragicznie. Montaż barierek na gotowym elemencie i to pokrytym grubą folią aluminiową nie jest tym, co wychodzi mi najlepiej.
Mam dwie uwagi:
Pierwsza - nie mam potwierdzenia, że pomost w kształcie litery "T" lub może raczej krzyża istniał w rzeczywistości na HIEI. Może to fakt, może fantazja z Profili Morskich. Na pewno nadbudówka dziobowa łączy się z środkową poprzez mały pomost, z którego odchodzą inne do nadbudówki środkowej (spotkałem się z terminem: "ciągi transportowe", mogły one służyć transportowi amunicji p-lot i nie są one umieszczone centralnie). Posiadam wskazówki do wykonania bocznych pomostów (nie ma ich w modelu z Małego Modelarza), ale o pomoście wymienionym na początku cisza. Mam wrażenie, że wiele elementów nadbudówki centralnej nie oddaje stanu faktycznego okrętu. To, co mogę poprawiam, ale zrobienie wszystkiego wymagałoby zbudowania jej od nowa, na co nie posiadam ani umiejętności ani dokumentacji. Pewne rzeczy muszę zostawić takimi, jakie są w MM.
Druga (mniej problematyczna) - podpory pod stanowiskami reflektorów znajdującymi się na końcu pomostu są u mnie za krótkie. Przyczyn może być wiele (np. moje błędy w sklejaniu) Z problemem poradziłem sobie wykonując szablon do testów a później wg niego wyciąłem właściwe podpory (w modelu klejonym w "standardzie" trzeba będzie retuszować końce dorobionych nóg, ew. używać rezerwy koloru).


STANOWISKA p-lot
Zmiany nie ominęły także stanowisk artylerii p-lot w przedniej części nadbudówki. Zmodyfikowałem ich kształt, przerobiłem osłony na częściowo "druciane", dodałem wzmocnienia i wyjście do pomostów biegnących z nadbudówki dziobowej (wspomniane wcześniej "ciągi amunicyjne"). Pod podłogą stanowisk znalazły się wzmocnienia i podpory (na oryginalnych zdjęciach HIEI widać krzyżowe wzmocnienie - czasem osłonięte czymś w rodzaju brezentu, zamiast wycinankowej MM przedłużonej ściany nadbudówki pod platformą). Kształt pomostów jest swoistym kompromisem pomiędzy propozycją z MM a teoretycznym stanem na okręcie (wg. mnie istnieje duże prawdopodobieństwo, że przez platformy te przebiegały wsporniki do znajdujących się nieco wyżej stanowisk reflektorów, lub tez platformy były częściowo wbudowane w wymienione wsporniki).


Drobne dodatki to:
- żurawie wraz z bloczkami na pomoście reflektorowym przylegającym do komina
- wentylatory w liczbie 3-szt (2 w przedniej, środkowej części po lewej, i jeden w tylnej środkowej części po prawej stronie)
- barierki zejściówek


"Goła" nadbudówka wygląda tak:


ŁAJBA 15m.
Materiały, które dostałem od forumowiczów okazały się bardzo przydatne. Ich ilość i jakość spowodowała, że starałem się możliwie najlepiej je wykorzystać, co z kolei dało detalizacje na poziomie 250 części na kuter.

Wykorzystałem przekroje dostarczone przez MacGregora. Pomniejszyłem je do odpowiedniej skali i powstał z nich szkielet łodzi. Pokład z brązowego preszpanu - na nim deski.
Teoretycznie szerokość desek powinna być bardzo mała i nie ma sensu wykonywanie ich oddzielnie, ale jednolita płaszczyzna np. z jednego kawałka okleiny (pomijając że byłaby pójściem na łatwiznę) raziła mnie monotonią. Nakleiłem szary pas na obwodzie (wcześniej retuszując krawędź)


Walka z nałożeniem na moje wręgi oryginalnej lub zmodyfikowanej oklejki kadłuba nie dawała zadowalających rezultatów. (teoretycznie da się z niej wykonać kadłub, ale utrzymanie odpowiedniego przekroju jest niemożliwe) Wyrzuciłem ją, zagruntowałem wręgi, zaszpachlowałem kadłub, później szlifowanie i obróbka krawędzi. Drut - kil, zgrubienie na obwodzie i dodatki. Zanim zabrałem się za malowanie nawierciłem otwory pod drobnicę na pokładzie


Wiele pracy wymagały detale, klapy, otwory, zawiasy, przeszklenie tylnej kabiny... Przy okazji zmieniłem kolorystykę (biały brezent - tak, ale do białych kabin nie jestem przekonany)


Drobnica dała mi się we znaki, było jej dużo a bliskość przeszklonych elementów wykluczała używanie Cyjanopanu w ich pobliżu. Także wykonywanie ramek okienek nie było najłatwiejsze, ale dzięki taśmie maskującej (zwykła izolacyjna) i cienkiemu pędzelkowi udało mi się wykonać je jako dość delikatne. Jak każda łódź, tak i moja musiała mieć koło ratunkowe i kotwicę ;)


Odbojniki - dużo pytań i pomysłów było przy okazji relacji Fuso Spychacza. Moje są wykonane z masy dwuskładnikowej, pomalowane na biało, pocięte na 3 części i znów sklejone (jeżeli masa jest biała to przekroje należy pomalować ciemniejszą farbą)
Na krawędzi burt znajdą się też "drewniane" klocki-podkładki pod pasy mocujące łódź.


O wszystkich dodatkowych elementach nie ma sensu pisać, jest ich bardzo wiele i można zobaczyć je na zdjęciach.


REFLEKTORY 110
Wycinankowe tylko z grubsza przypominały oryginały. Wykonałem je całkowicie od nowa. Podobnie jak wcześniej (mniejsze reflektory na nadbudówce dziobowej), wnętrze pomalowałem farbą Chrome Silber (model Master) – idealna alternatywa zamiast wyklejania reflektora folią aluminiową itp. Wypukłość zwierciadła uzyskana dzięki kształtowaniu tylnej pokrywy za pomocą BCG i końca rękojeści Olfy AK-3 do tego trochę drutu, papieru i mamy reflektor. Gdy złapał mnie pęd sklejania (znacie to? ;) ) zapomniałem o dwóch rzeczach: pierwsza to odbłyśnik, druga nie wykonanie w 100% założeń dotyczących szyb. Sprawdziło mi się w prototypie, więc może komuś się przyda, alternatywa dla fototrawek: na folii do szyby ryjemy równoległe linie, malujemy farbą (o tym zapomniałem!) i delikatnie ją wycieramy tak by śladowe ilości zostały w rysach, obręcz wykonujemy z cienkiego drutu i sklejamy razem (byle nie Cyjanoakrylem).




________________________________________________________



Nadbudówka środkowa - stan obecny (złożona na sucho, bez p-lot, dział 127mm, drobiazgów do mocowania łodzi itp.):




________________________________________________________

Na koniec jak zwykle pytanie:
Łódka 15m ma maszt i kilka lin. Chciałbym to zrobić z uwagi na ciekawy wygląd. Powstrzymuje mnie jedno: maszt raczej byłby składany przed podniesieniem jej na pokład okrętu. Myślicie, że na postawionej i przypiętej pasami łajbie możliwa byłaby sytuacja aby maszt nie został złożony?

Teraz czas zabrać się za drugi komin i rufową nadbudówkę. Jeżeli posiadacie jakieś materiały, które, podobnie jak w przypadku kutra 15m skomplikują mi życie ;), będę bardzo wdzięczny.

Pozdrawiam

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
16-05-10 20:42  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Dziękuje bardzo.

Spychacz:
Masa chemoutwardzalna dwuskładnikowa jakiej użyłem, to masa WAMODU, tu link ze zdjęciem: http://wamod.w.interia.pl/masa.htm
Możesz też zastosować np. tzw Greenstuff. Używają go grający w systemy bitewne do konwersji miniaturek-figurek (np. WARHAMMER itp). Jest on bardzo dobrej jakości ale ma jedną, zasadniczą wadę - JEST DROGI w porównaniu z Wamodem.
Pytasz o wywietrzniki. Strzelam, że chodzi Ci o te na kutrach (okrągłe otwory)? Zrobiłem je w następujący sposób:
Najpierw wykonałem skrzynkę do której przyklejane są klapy, pomalowałem ja a następnie górną płaszczyznę pokryłem czarną farbą. W klapach zrobiłem otwory (wybijak z cienkiej igły lekarskiej) a na ich obwodzie przykleiłem obręcz z cieniutkiego drutu, całość pomalowałem i dokleiłem do wymienionej skrzynki.
Jeżeli pomyliłem się i pytałeś o rury przy kominie - nie nie są puste w środku, to iluzja :)

Edit:
tak na szybko: np tu http://www.monolith-icon.eu/sklep//index.php?cat_id=120&page=0&view=0&sort=default
Pewnie da się kupić w innych cenach ale masz pełen przegląd najpopularniejszych.

Rinat
Odpowiedziałbym na Twoje pytanie ale nie wiem o co chodzi. Chodzi ci o deski na pokładzie? Możesz wytłumaczyć jaśniej? nawet po angielsku.

Post zmieniony (16-05-10 20:47)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
17-05-10 07:45  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Spychacz: Masz sokoli wzrok :) Kolejna iluzja. Małe, mosiężne wietrzniki na łajbach nie są puste w środku. Wykonałem je z drutu (około 0,2 - 0,3) i aby wyglądało, że maja "wlot" czołowa powierzchnię maznąłem czarną farbą.
W pierwszej wersji miałem robić jeszcze kołnierz, ale w 1/300 wyglądało to topornie. Możesz spróbować na FUSO (przykładem mogą być obejmy na maszcie mojego kutra, ale przyklejane na końcu wywietrznika)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
17-05-10 19:47  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Pewnie dlatego obwieszali je taką ilością odbojników :D

Przyznam się, że zastanawiałem się nad żurawikami. Są one w Profilach Morskich, monografiach, co do których wielu ma pewne zastrzeżenia. Zastanawiałem się, nad ich sensem. Przyszło mi do głowy jedynie to, że główny "dźwig" - zamocowany przy maszcie rufowym tam nie sięga. Na pomost reflektorowy wejść można jedyne po drabince. Do znajdujących się niżej p-lot transport amunicji można rozwiązać inaczej, ale to temat na długą rozmowę. Tak, czy inaczej jakieś "logiczne" choć niekoniecznie trafne usprawiedliwienie udało mi się wymyślić i żurawiki wstawiłem.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
23-05-10 16:35  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witaj Syriuszu.

Paweł, Ja używam matowych farb ModelMaster.Maluje pędzelkiem. Jeśli chodzi o malowanie nie jestem autorytetem i nie wiem czy Ci pomogę. Myślę, że przyczyn (pomijając warsztat) może być kilka:

- twierdzisz, że malujesz "lśniącą" czyli połyskiem. Aby ta farba dobrze wyglądała musi mieć idealnie gładkie podłoże. Farba matowa lepiej znosi (a raczej maskuje) nierówności.

- z mojego doświadczenia z farbami modelarskimi mogę wysunąć tezę, że im ciemniejsza farba tym większe smugi widać przy malowaniu pędzlem.

- ważny jest także podkład - np. malowanie ciemną farbą na jasnym może spowodować efekt smug, przebarwień, cieni itp. i konieczne jest położenie kolejnej (lub kolejnych) warstw.

- ważne: NIGDY! nie kładź drugiej warstwy zanim poprzednia idealnie nie wyschnie. Czasem wyjątek można zrobić przy małych częściach.

Pozdrawiam
TomS

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
04-07-10 14:43  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam

HIEI 1/300 kolejne starcie:

Zabrałem się za nadbudówkę rufową. W planach duża ilość przeróbek.
Uwaga! Jeżeli ktoś będzie sklejał HIEI w standardzie i nie chce nic zmieniać musi uważać na źle wdrukowane ściany dolnej części nadbudówki, które pasują chyba tylko do góry nogami.

Mały Modelarz bazuje na planach z Profili Morskich, te z kolei są podobne do Miyuki-Kai (rufowa nadbudówka, co prawda jest nieco inaczej odwzorowana - w Miyuki-Kai komin oddzielony jest od cz. rufowej w PM jest połączony) Przeglądając nieliczne zdjęcia i materiały dotyczące HIEI doszedłem do wniosku (może to moja nadinterpretacja), że nadbudówka ma w przybliżeniu podstawę prostokąta, bez żadnych wystających elementów, a przy niej znajdują się dwa dodatkowe, duże (umieszczone w pewnej odległości) wywietrzniki, na jednym z nich spoczywa pływak od samolotu.

Nóż w dłoń i ciach:



Bryłę drugiego poziomu sklejało się bez żadnych problemów, zmieniłem jedynie rozkład bulajów. Dodałem drutologię, relingi, drabinki, kilka drobiazgów i przygotowałem do przeszklenia.

Wywietrzniki w ścianch – wiem, może nie podobać się siatka, ale chciałem być konsekwentny i sprawić by były identyczne z poprzednimi.


Przyznam się, że metoda oszklenia, jaką stosuje strasznie komplikuje budowę. Wycinam otwory, sklejam całość, maluje na z zewnątrz, w środku na czarno, dodaje przegrody wewnątrz. Teraz lakier i dopiero po nim wklejam szyby (nie robię tego wcześniej z obawy, że lakier zmatowi „szkło”). Olbrzymim minusem tej metody jest fakt, że trzeba tak sklejać elementy, aby mieć dojście do środka w celu wstawienia szybek. Druga sprawa to czasochłonność i konieczność przewidywania odpowiedniej kolejności klejenia i malowania. Plus to zawsze czyste bulaje – bez obawy o zapaćkanie farbą lub lakierem.



ZAKOŃCZENIE NADBUDÓWKI:
„Czapeczka” otrzymała otwarte otwory obserwacyjne. Tu mała uwaga – nie zauważyłem, aby na dostępnych zdjęciach były 4szt – są 3 („goła ściana” od strony komina). Przyznam się do małego błędu – u mnie (tak jak w MM i Profilach Morskich) „czapeczka” jest mniejsza od podstawy, gdy przeglądam zdjęcia wydaje mi się, że powinno być odwrotnie - „czapka” minimalnie większa od podstawy. W chwili obecnej poprawka jest już jednak niemożliwa.




DALMIERZE:
Podstawowa różnica do proponowanych przez Mały Modelarz, to niewielki uskok na płycie górnej (widoczny na poniższym zdjęciu, za które dziękuje Yanisowi).


Modyfikacja łatwa do wprowadzenia nawet w tzw. „standardzie”. Inne dodatki to „przetłoczenia” na klapach i zawiasy. Zawiasy są mikroskopijne i prawie ich nie widać, ale uatrakcyjniają bryłę.


Dalmierze chyba przykleję niesymetrycznie – myślę, że taki zabieg doda nieco dynamiki



KOMIN:
(Ważne jest jego wydłużenie o jakieś 1,5-2mm)
Delikatnie (ołówkiem, uważając by nie przetłoczyć papieru – inaczej będzie widać po malowaniu) naniosłem linie ułatwiające lokalizacje otworów dla drtuologii. Budowa komina „rufowego” w sumie nie różni się od „środkowego”. Mamy tu jedynie więcej drutu i brak osłony termicznej. Dodałem jedną rurę, oraz zmieniłem kształt rury z „H” na szczycie.
Kolejne etapy budowy:








"TARTAK" - BELKI:
Na wielu japońskich okrętach przewożono stosy belek. Takie dodatki znajdują się także na zdjęciach modeli Hiei, a zdjęcie oryginału wydaje się to potwierdzać. Zastanawiałem się jak wykonać tak małe belki. Teoretycznie sprawę rozwiązać mogłoby szlifowanie zapałki, malowanie paska papieru itp... nie chciałem jednak mnożyć odcieni „drewna” na okręcie i zdecydowałem się na okleinę (taką samą jak deski pokładu). Nie bawiłem się w oklejanie belki, zamiast tego nakleiłem na siebie kilka pasków okleiny i zamaskowałem boki kolejnymi – by uniknąć odklejania się w przyszłości skleiłem je Cyjanopanem, co dało mocna spoinę a jednocześnie usztywniło całość (bez tego zabiegu „belka” z okleiny jest bardzo wiotka).
Całość uzupełniają liny i podkłady




"OŚWIETLENIE CHOINKOWE&" czyli lampy manewrowe
Wykonałem je podobnie, jak te przy nadbudówce dziobowej (żyłka, drut i klei wikol), jedyna zmiana to dodanie barw: czerwonej i zielonej. Żyłkę pomalowałem markerem – pojawił się kolor i pozostała przeźroczystość.



_____________________________________



Cała nadbudówka rufowa prezentuje się następująco (brak drabinki na lewej stronie, ale dokleję ją po sklejeniu nadbudówki do pokładu, oraz wspomnianych dodatkowych wywietrzników):





Sklejało się ją przyjemnie. Myślałem, że moja modyfikacja kształtu zbytnio uprości bryłę i uczyni ja gołym, pudełkiem, jednak drutologia i drobiazgi dodały „tłoku” :) Po zamontowaniu masztu i olinowania tłok powinien się jeszcze zwiększyć.

Staram się nie używać elementów fototrawionych, jednak byłem zmuszony do odstępstwa, które mam nadzieje mi wybaczycie. Uznałem, że nie jestem w stanie wykonać własnoręcznie wąskich i długich drabinek na poziomie dostatecznie mnie zadowalającym. Z małymi drabinkami na nadbudówce dziobowej do tej pory sobie radziłem, ale gdy pomyślałem o tych na kominie i na maszcie rufowym stwierdziłem, że jednak kupię do nich fototrawkę. Chciałbym podziękować Syjkowi, który pomógł mi w odnalezieniu się w gąszczu produktów i rozwiał moje obawy co do jakości..



A tak wygląda śródokręcie (jak widać brak na nim jeszcze wielu, wielu elementów)


___________________________________



Na koniec pozdrowienia dla Waldka Góralskiego. Cały czas oglądam się za siebie, czy nie czyha na mnie twoja wnuczka ;) bo „nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji!” :D

Post zmieniony (04-07-10 14:47)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
05-07-10 10:52  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Drobną siatkę z torebek od herbaty używałem np do małego pomostu na przednim kominie. Jest super, choć trzeba uważać przy malowaniu.
Siatka na wywietrznikach jest przeskalowana i gdybym robił okręt od nowa pewnie użyłbym takiej o mniejszych oczkach. Tu jednak chciałem być konsekwentny i nie mieszać różnych siatek w podobnych lokacjach. To już ostatni wywietrznik w ścianach nadbudówek, więc w pozostałych elementach siatka będzie mniejsza.
Gdy oglądam zdjęcia, wygląda to masakrycznie, ale jak ktoś pisał "makro = masakro", kilkukrotne powiększenie robi swoje, na żywo ujdzie w tłoku ;)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
05-07-10 17:59  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Muszę Wam podziękować, za taki doping. Nie ukrywam, że bardzo pomaga w pracy i miło słyszeć takie słowa, choć są one zdecydowanie przesadzone.

Szebi:
Witaj. Nie ukrywam, że Twoje doświadczenia z budowy "Fuso" bardzo mi pomogły.

Jasiek:
Trzymaj się dzielnie. Nie chciałbym odwiedzać Cię w przybytku na Aleksandrowskiej! ;)

Robo i Vansen:
Budujcie swoje japońce. Niech Konradusowa IJN rośnie w siłę.

QN:
Powtórzę, Twoje słowa to przesada, ale milo usłyszeć że "zmotywowało się QNia"


Jeszcze raz dziękuje, pozdrawiam i do zobaczenia wkrótce
TomS

--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
06-07-10 09:02  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Jestem. Do "przybytku" może nie mam najbliżej, ale do Aleksandrowskiej całkiem niedaleko :)

edit.
Przepraszam. Dla niektórych mogło zrobić się nieco tajemniczo. Nie wszyscy muszą orientować się w topografii miasta Łódź.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Szpital_im._dr._J._Babi%C5%84skiego_w_%C5%81odzi

Post zmieniony (06-07-10 09:14)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
13-09-10 19:00  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Po dłuższej nieobecności czas na aktualizacje…


HIEI 1/300 Mały Modelarz – zmagania letnie



Nim zacznę, mała dygresja: Mariusz hipnoza to Karaś w Twoim wykonaniu, cudo!!!


__________________________________________

OBROTNICE:
W oryginalnej wycinance są jedynie narysowane. Zrobiłem je 3D, wzbogaciłem o ryfle, uchwyty mocujące i szyny.




DODATKI DO KADŁUBA:
- wykonałem podpory pod rufową kotwicę. Wykorzystałem materiały, jakie otrzymałem od Was kilka m-cy temu, oraz oparłem się na starym zdjęciu z montażu sterów w HIEI. Przedstawia ono wygląd okrętu sprzed wydłużenia kadłuba, ale jest jedynym, jakie dokładnie pokazuje kotwicę rufową (dzięki Yanis!)
- w miejscu gdzie w okręcie przed przebudową znajdowało się pierwsze dziobowe działo w kazamacie zamontowałem podporę, rurę wentylatora?
- delikatne zacieki itp. Nie będę go bardzo brudził, uznałem, że zaznaczę jedynie wyloty rur na burtach i kluzę kotwicy. Zacieki pojawią się jeszcze w kilku miejscach, ale będą tak delikatne, że w zasadzie nie będzie ich widać.


ŁAJBY 15 (finał)
Przymocowałem je pasami. Nie mógłbym spojrzeć Spychaczowi w oczy, gdybym nie zrobił drewnianych klocków pod pasami ;) Maszty nie będą postawione (żałuje, bo ich olinowanie dało by ciekawy efekt i dodały tego, co lubię najbardziej – „tłoku”).




RELING na kadłubie
Mam go już z głowy. Było ciężko, drutologia i super glue w takiej ilości potrafią dać się we znaki. Najtrudniejsze do wykonania okazały się fragmenty w miejscach gdzie reling staje się „łamany” tzn. w części nad działami w burtach.


„WYSEPKI”
4 na dziobie + jedna na rufie. Pomalowana na kolor drewna siatka z torebki od herbaty, okleina, cienki papier i drut. Główny problem, to pomalowanie siatki, i nie zaklejenia jej oczek. Ja delikatnie nasączam chusteczkę lub papier toaletowy farbą, między dwie warstwy wkładam siatkę i dociskam. W razie potrzeby powtarzam operacje używając kolejnej (czystej) by „odciągnąć” nadmiar farby. Efekt znośny.





PODSTAWKA
Deska, papier ścierny, bejca i lakier. Otwory pod śruby nie są symetryczne – to nie błąd, po prostu. Mocowanie wklejałem do kadłuba już po jego zmontowaniu, nie chciałem ciąć wręg i nie zamontowałem go w osi symetrii. W zasadzie nic to nie zmienia, należy jedynie w tulejach wywiercić otwory niesymetrycznie a później odpowiednio je ustawić.




MASZT:
Zmieniłem grubość jego elementów - maszt na FUSO ma większą średnice (w porównaniu z proponowanymi w Małym Modelarzu) i nie wiem czemu na HIEI nie powinno być tak samo).
Kolejnym problemem było sztywne połączenie i ustawienie przęseł. Pomogło stosowanie naprzemian SuperGlue, Poxipolu (uwaga nie zawsze radzi sobie z każdy plastykiem) i wikolu.
"Bocianie gniazdo" - z uwagi na kształt poręczy nie było łatwo. Poradziłem sobie używając szablonu, na którym montowałem drutologie (idealne okazało się opakowanie po oscillococinum - plastykowy walec), należy jedynie uważać, by nie przykleić poręczy do szablonu.


Reje itp. wykonałem z stalowych drutów, igieł, długich szpilek - zależało mi na sztywności konstrukcji masztu, tak by w przyszłości nie wyginał się pod naprężeniem lin.
W stosunku do wycinanki zmieniłem także rozmieszczenie wzmocnień pod podestem. Wg mnie rysunek z profili morskich został przez autora źle odczytany, co wydaje się potwierdzać zdjęcie masztu Hiei (co prawda z wczesnego okresu, jednak nie wydaje mi się aby odcinano główne wzmocnienia podczas kolejnych modernizacji, skoro pierwotne idealnie nadawały się do wykorzystania przy pomoście, który pojawił się w późniejszym czasie).
Może nieco pochopnie, ale dodałem uchwyty z drabinki prowadzącej w górę z „bocianiego gniazda” – japonce jakoś musieli się tam wdrapywać.
Pojawiły się dodatkowe podpory pod rejami (na podstawie zdjęcia ukazującego fragment masztu, znajdziecie je min w Profilach Morskich) i kilka drobiazgów takich jak lampy i olinowanie.



Oraz skrzynki amunicyjne p-lot




BOM:
Wiedziałem, że będzie dużo kłopotów. Miał być sztywny, więc główna część to stalowy drut (pochodził z zepsutej parasolki) – zmieniłem średnicę – wg Skulskiego podobny element na FUSO miał 500mm. Postanowiłem poszaleć i oddać kształt końcówki na podstawie zdjęcia bodajże Kirishimy:


Wyszło mi 16 elementów. Chciałem jeszcze oddać wgłębienia na śruby, uznałem jednak, że przesadzę. Bloczki z hakiem (kolejnych kilkanaście elementów) – zamiast żyłki, użyłem cieniutkiego drutu (z wnętrza silniczka napędu CD), pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, całość jest stabilna a jednocześnie dość delikatna.
Zamontowałem go asymetrycznie – przekrzywiony na lewą burtę.



Olinowanie dało mi się we znaki, ale mam to już za sobą. Cienki drut, pomalowany farbą (gun metall), śruby rzymskie i izolatory (dzięki dla Walka i Yanisa za porady) wykonałem z kropli wikolu pomalowanej w kolorze liny lub na biało.

________________________________________

Prawie gotowy maszt wygląda tak:





___________________________________

Mała statystyka: Maszt + Bom = 300 części. Brak jeszcze drabinek, liny z trzema lampkami sygnalizacyjnymi i oczywiście uzbrojenia p-lot.
Kusi mnie jeszcze aby dorobić poręcze na rejach, ale to chyba już zbytek szaleństwa.

Pozdrawiam
Tomek

--

Post zmieniony (13-09-10 19:02)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
30-10-10 13:43  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Kolejne doniesienia z frontu:

HIEI 1/300



Po ukończeniu masztu rufowego przyszedł czas na drobnicę pokładową.
Na początek kilka żurawików (2 na dziobie i 2 przy rufowej kotwicy). Z uwagi na to, że japończycy stosowali w nich przekrój dwuteownika, a w tej skali trudno wykonać je całkowicie z papieru, zastosowałem mix kartonu i drutu. Środek to drut ( 2/3 do 3/4 długości żurawika liczonej od podstawy) oklejany z obu stron cienkimi, zwężającymi się ku końcowi, paskami papieru (dłuższymi niż drut tzn. na całej długości żurawika). Dodatkowo wzbogaciłem podstawę przez nadanie jej stożkowego kształtu, dodanie obejm i „motylka” – służącego do składania ustrojstwa.
Jak już wielokrotnie pisałem, lubię „tłok” na pokładzie, w związku z tym zamontowałem dziobowe żurawie w pozycji podniesionej



SCHOWEK NA DŹWIG:
Wykonałem go już kiedyś, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia i postanowiłem nanieść poprawki. Na zdjęciu z lotu ptaka pokazującym rufowy pokład HIEI widać, że schowek jest od góry zamknięty. Trudno powiedzieć jak to zamknięcie wygląda, ale nie wydaje mi się, żeby była to jedna duża klapa (ze względu na jej rozmiar) Postanowiłem podzielić ją i dodać zawiasy, wzmocnienia itp.
Tu mała uwaga: albo nie zrozumiałem rysunków montażowych albo wnętrze wnęki na mechanizm dźwigu (nie schowka, ale miejsca gdzie dźwig jest osadzony ) zostało wydrukowane jako odbicie lustrzane. Podobnie wg mnie jest z mechanizmem opuszczania dźwigu, który nijak nie pasuje - przeciąłem go wg osi symetrii i skleiłem po swojemu dodając zębatkę, ale o tym później.

Schowek "kiedyś":


i "dziś":



DŹWIG:
Walka z ramieniem dźwigu w skali 1/300 była ciężka i mozolna. Najtrudniejszy jest początkowy etap - sztywne i stabilne wykonanie 2 połówek wraz z wzmocnieniami.


Dodatkowo trochę drutu i efekt widoczny poniżej:






WENTYLATORY:
W sumie: trzy. Dwa z nich to efekt mojej przeróbki nadbudówki rufowej, trzeci jest nieco zmodyfikowanym egzemplarzem z wycinanki. Długo zastanawiałem się jak do nich podejść - głównym problemem było wklejenie cieniutkiej siateczki. Udało się dzięki zbudowaniu wewnętrznego, pomalowanego na czarno szkieletu oklejonego następnie zabarwioną siateczką (torebka od herbaty) i dopiero w dalszej kolejności zabudowaniu całości ściankami wentylatora . Na wywietrznikach przy nadbudówce znajdą się w przyszłości zapasowe pływaki wodnosamolotów.



TRAPY na rufie:
Nie było łatwo. Musiały być w kolorze pokładu - wykorzystałem okleinę. Montowanie i malowanie ich w powietrzu to koszmar! Usztywnia je barierka, wsporniki i... lakier, a całość istnieje jedynie dzięki super glue (aby być precyzyjnym: Cyjanoakrylu od Dragona) Idealnie proste ustawienie słupków klejonych na styk nie udało się (za małe umiejętności). Pewnym ułatwieniem byłoby użycie fototrawek, ale obiecałem sobie, że dopuszczę je co najwyżej w części drabinek. "Tłok" uzyskałem dodając budkę wartownika, poręcze, olinowanie, bloczki, daszek, żurawiki i kilka innych elementów.







Pozdrawiam wszystkich zaglądających
TomS

Post zmieniony (30-10-10 13:48)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
02-11-10 07:36  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Po raz kolejny dziękuje za miłe słowa. Nie zgodzę się jednak z "90%" i "wypocinami". Na forum znajduje się wiele wspaniałych prac które były i są inspiracją dla mnie (i nie tylko).

Zatwardziałemu dręczycielowi Artowi ;) na dzień dzisiejszy odpowiedzieć mogę jedynie, że nie wiem, czy wytrzymałbym zwiększoną o 1/3 dawkę szaleństwa (fizycznie, psychicznie i czasowo). Nie wiem też jak na wieść o kolejnym, jeszcze większym i bardziej czasochłonnym projekcie, zareagowali by moi bliscy. Choć... "nigdy nie mów nigdy".

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
09-11-10 11:01  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

W sprzedaży znajdują się farby dedykowane do floty japońskiej (w zależności od stoczni) ale to dla mnie przesada. W kwestii super realistycznego malowania japońskich okrętów musiałbyś popytać bardziej obeznanych kolegów z forum.
Hiei prawdopodobnie powinien być ciemno szary, tylko pojawia się pytanie: Jak wygląda taki kolor po pewnym czasie na słońcu, wodzie itp?. Temat rzeka...
Istnieje pogląd, że im skala mniejsza tym model powinien być nieco jaśniejszy od oryginału. Testowałem kilka mieszanek i w końcu zdecydowałem się na emalie Testors (albo jak ktoś woli Model-Master) Dark Gull Gray (nr bodajże 1740), myślałem jeszcze nad Gunship Gray z dodatkami ale uznałem, że jest za ciemny. Czy to kolor idealny - pewnie nie, ale nie ma idealnego. Ma duży "+", dobrze kładzie się pędzlem i nie widać smug. W zasadzie jedna odpowiednio położona warstwa idealnie kryje kolor z MM.
Jak napisałem wyżej, maluje pędzlem, z niewielkiego doświadczenia jakie posiadam w tej materii, mogę dodać, że im ciemniejszy kolor, tym trudniej uniknąć smug (pomaga dokładne mieszanie, i przede wszystkim matowy lakier po całej operacji) oraz to, że im większa powierzchnia tym gorzej ją dobrze pomalować za pomocą pędzla.
Jeżeli chcesz brudzić model, kłaść wash itp. to kolor powinien być jeszcze jaśniejszy (tu odsyłam np. do Szyzkownika, Witka, czy też osób zajmujących się tym "zawodowo" np. mistrzów malowania plastyku.)
Część podwodną pokryłem podkładową farba w sprayu (w markecie znajdziesz) taka ani czerwona, ani brązowa. Zabezpieczyłem ja lakierem matowym (też spray, szybko, łatwo, bezproblemowo). Nie wiem, czy muszę przypominać, ale ważne!: Lepiej kilka cienkich warstw sprayu niż jedna z zaciekami.
Pokład ma naturalny kolor okleiny, tam gdzie wymagany jest retusz dobrałem jakiegoś humbrola
Linoleum - jakoś sobie poradzisz, moje było błyszczące, ale po lakierze matowym jest ok.
Do emalii Model Master zaopatrz się w rozcieńczalnik - przyda się w przyszłości (u mnie - Wamod)
Aha - linki lufy itp maluje gun metallem. Mój to stary Model Master przeznaczony specjalnie do aerografów. Nie wiem czy jeszcze takie produkują, ma z tysiąc lat ;) i konsystencję benzyny ekstrakcyjnej, albo zabarwionego rozpuszczalnika. Śmierdzi i trzeba nabrać nieco wprawy w nakładaniu go pędzelkiem.

To chyba na tyle. Mam nadzieję, że choć trochę pomogłem, Koledzy z forum pewnie także chętnie podzielą się swoim doświadczeniem.

PS. Dobrze zastanów się nad malowaniem. W moim przypadku wymaga ono zmiany w podejściu do kolejności sklejania danego podzespołu, przemyślenia i zaplanowania kolejnych czynności, malowania na raty itp. Wszystko co napisałem dotyczy malowania pędzlem, nie mam pojęcia o aerografach więc jeżeli wybierzesz taką metodę, w/w porady mogą być chybione.

PS2 Nie mam w tej chwili dostępu, ale chyba w monografii FUSO jest przepis na japońską farbę, nie wiem tylko czy do Hiei się nadaje

Post zmieniony (09-11-10 11:03)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
30-11-10 19:03  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Tematem dzisiejszej aktualizacji będzie (w sumie „będą” – są cztery) DZIAŁA 127mm w skali 1/300.



Miewam okresy, gdy ciężko mi zebrać się do sklejania. Spędzam godzinę na oglądaniu i nic. Najlepszym lekarstwem jest ruszenie z miejsca, rozbujanie machiny.

_____________________________


Uznałem, że HIEI powinien mieć czym odganiać się od najróżniejszych alianckich latadeł i zabrałem się za artylerie przeciwlotniczą.

W „Małym Modelarzu” z uwagi na skalę uproszczono ją, choć należy nadmienić i tak jest dość wiernie oddana. Przejrzałem dostępne rysunki, zdjęcia i zabrałem się do przerabiania (głównie dodawania detali).
Z kronikarskiego obowiązku przypomnę o wydrukowaniu w lustrzanym odbiciu lewej osłony. Erratę można znaleźć w internecie, w moim przypadku owa pomyłka wydawcy nie miała najmniejszego znaczenia.

Działo podzieliłem na 4 podzespoły:

Podstawa wraz ze środkiem – dodatki: imitacja „ramy”, uchwyty, mechanizmy wewnątrz (chyba jakiś silnik), klapa na przedniej osłonie.

Prawa część - tu najmniej do modyfikacji, ale trudny do wykonania element z uwagi cienką prawą ściankę k. otworu wejściowego z tyłu.

2 powyższe w komplecie:



Lewa część – dużo drutologii, dużo zmian



Następnie zmodyfikowałem podłogę – usunąłem mały element z kwadratu w tylnej prawej części. I... może niektórzy powiedzą „po co?”, zrobiłem wnętrze: podwójne siedzenie, przyrząd celowniczy i dwa „zegary”. Początkowo myślałem, że robię je jedynie dla udowodnienia, że da się to zrobić w 1/300, ale po zamontowaniu okazało się ze widać coś przez podniesione osłony otworów obserwacyjnych.



Zespół luf z osłoną – tu najwięcej zamian i własnej twórczości. Musiałem stworzyć cały zespół z lufami, mechanizmami ładowania i pomostami obsługi. Opierałem się na zdjęciach i rysunkach działa 127mm zarówno w wersji z osłoną, jak i bez. Oczywiście nie obyło się bez uproszczeń ale w końcu to 1/300. Lufy wykonałem z igieł lekarskich (2 rodzaje). Poza dwoma stopniami powinny one mieć kształt „stożkowaty”, jednak przy tej wielkości różnica pomiędzy średnicą na wylocie i średnicą przy przejściu do drugiego członu, jest tak niewielka, że niemal niewidoczna i niewarta ogromu pracy jaki trzeba włożyć w ewentualne szlifowanie (uparłem się na nieużywanie luf firmowo toczonych).



Gdy już pojawiły się lufy należało dodać mechanizm podawania pocisków. Nie ma go w Małym Modelarzu i musiałem zaprojektować go samodzielnie. Siatka wygląda mniej więcej tak:



Środkowa część zespołu luf zostanie przykryta osłoną, jest więc maksymalnie uproszczona i składa się z dwóch sześcianów.

Całości dopełniają małe pomosty dla obsługi.

____________________________________

Każde działo z około 13-14 części (Mały Modelarz) rozrosło się po modyfikacjach do około 155 i w całości wygląda tak jak poniżej. Może nie ma porównania z fototrawionymi zestawami dostępnymi np. dla skali 1/350, ale sprawiło mi dużo radości i satysfakcji, że mnożna zrobić je własnoręcznie:





___________________________


Na zakończenie chciałem podziękować Svenowi, który kiedyś obdarzył mnie planami 127-ki, oraz Waldkowi Góralskiemu, na którego zawsze można liczyć w potrzebie.


Pozdrawiam
Tomek

Post zmieniony (01-12-10 07:14)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
02-12-10 17:37  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Bardzo dziękuje za uznanie i motywację do dalszej pracy.

Spychacz:
Na FUSO takich osłon nie widziałem. Dokładne plany znajdziesz natomiast w Anatomii TAKAO Skulskiego (okręt na stan 1942r). Tę wersję dział lansują Profile Morskie dotyczące HIEI i Gakken nr 65 oraz oczywiście Mały Modelarz. W internecie można odszukać zdjęcia i rysunki tego modelu. Kilka z nich:



Minie osobiście bardziej podoba się wersja bez osłon. Wydaje mi się ciekawsza. Można bardziej poszaleć i "efekt tłoku" jest znacznie większy. Nie miałem jednak potwierdzenia, że akurat ta była na HIEI, zostawiłem więc wycinankową.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
03-12-10 18:03  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Ostoja, nie używam mikroskopu, po prostu, jak napisał to jeden z użytkowników konkurencyjnego forum: "trzeba mieć zoomy w oczach" i być "zniewalaczem krasnoludków" ;)

Teraz poważnie. Nie będę ukrywał, że bardzo mnie motywują Wasze opinie, a pozytywny odbiór mojej pracy napędza do dalszego działania i zmusza do coraz wyższego podnoszenia poprzeczki. Jednak Hiei nie jest idealnym modelem, a od wielu prac które można znaleźć choćby na tym forum, dzielą go lata świetlne. Jak każdy projekt długofalowy cierpi na syndrom, który określiłbym jako: "przekleństwo rozwoju modelarza". Chodzi mi o to, że z moje umiejętności się stopniowo powiększają i patrząc wstecz widzę rzeczy, które teraz zrobiłbym inaczej, lepiej... Przekleństwo tkwi w tym, że za kilka m-cy to samo będę sądził o tym co wykonałem teraz i tak bez końca.

Wspomniana przez Arta determinacja i konsekwencja jest ważna, (odpowiadając skąd ją biorę?- od Was), jednak istotne jest coś innego. Coś co stanowi wg mnie kwintesencje modelarstwa, czy jak ktoś woli frajdolarstwa. Ważni są ludzie. Gdy zabrałem się za Hiei i w jakiś sposób udowodniłem, że nie jest to słomiany zapał, pomocną dłoń podali mi całkiem obcy pasjonaci, których znałem najwyżej z nicka. Na pytanie: "jak mogę się odwdzięczyć?" odpowiadali: "nie ma sprawy, zrób okręt". Nie interesowało ich czy jestem z czarnego, niebieskiego, pomarańczowego czy innego forum, czy jestem zwolennikiem Hala czy Domu Bumagi, czy kibicuje Legii, ŁKS-owi Widzewowi... To, poza wiedzą płynącą z relacji jest kwintesencja forów modelarskich. Wszystkim tym "dobrym duchom" bardzo dziękuje i także dla nich będę starał się ciągle rozwijać. Mam nadzieje, że z pozytywnym skutkiem:)

Pozdrawiam
Tomek


_____________________________


EDIT:
Orientuje się może ktoś jaki nr. Humbrola odpowiada zieleni z japońskich wodnosamolotów?

Post zmieniony (03-12-10 18:14)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
05-12-10 10:54  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Stachowitz - dziękuje za informacje, na pewno się przydadzą

____________________________

Tomex - Drut który użyłem na schodki ma "na oko" około 0,15 (nie mam suwmiarki). Mam go z resztek przewodu który pozostał mi po skróceniu żyrandola. To dwużyłowy przewód w przeźroczystej izolacji a plecionka jest w kolorze srebrnym, nie miedzianym. Używam także jeszcze cieńszego przewodu, pochodzącego z silniczka wyjętego z starego napędu CD-ROM, jest on podobny z grubości do włosa, ale także bardzo wiotki imało odporny na dotykanie podczas obracania elementów. Wcześniej wymieniony przewód ("srerbrny") ma tę zaletę, że jest sztywniejszy od posiadającego taką samą średnicę przewodu "miedzianego" . Może to jednak tylko moje odczucie.

Jeżeli chodzi o zdjęcia to nie stosuje żadnego dyfuzora. Wydaje mi się, że chodzi ci o konkretne parametry, odpowiem bardziej szczegółowo, może komuś w przyszłości coś się przyda. Zaznaczam, jednak, że nie jestem żadnym specem od foto:
Używam aparatu Sony H5 (kilkuletni model, tzw. hybryda z 7,2 mpix.)

Zdjęcia czasem muszę robić szybko i nie mam czasu na namioty bezcieniowe, wyciąganie statywów itp. więc radzę sobie nastęująco:
Oświetlenie to 2 żarówki pod sufitem (klasyczne 23W energooszczędna) + lampka biurowa z halogenem. Taki układ daje dziwne światło wiec w aparacie ustawiam balans bieli tzw "jednym dotknięciem". Pewnie podobna funkcja jest w wielu markach. Dla mniej zorientowanych: trzeba przed obiektywem umieścić biała kartkę oświetloną światłem jakie będzie podczas fotografowania i uruchomić pomiar.
Parametry to:
- fotografowanie z priorytetem przesłony (tryb A)
- przesłona 4,5
- włączony tryb macro
- tryb pomiaru: centralny
- oświetlenie "daje po oczach", wiec można ustawić parametry ekspozycji ustawić na -0.3 do -0,7EV (skróci to też czas migawki)
- nie używam lampy błyskowej
- ZOOM przy tej odległości nie przekroczy x2,4 (tzn w tym aparacie)

Jeżeli chodzi o zdjęcia "w paluchach" to robi się je prościej niż się wydaje. Aparat ma jeden punkt podparcia więcej - koniec obiektywu opiera się o kciuk lub inną część dłoni trzymającej element, a ew. ruchy reki powodują podobne ruchy aparatu (taka mała ręczna stabilizacja :) )

Zdjęcia są w sumie nieobrabiane. Jedyne co wykonuje to przycinanie w Picasa3 (darmowy) i czasem używam opcji wtapiania brzegów zdjęcia jeżeli łącze ich kilka na jednym obrazku (to te z czarnym tłem) - krawędzie zdjęć płynnie stapiają się z czarnym tłem (np Corel lub inne).

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
29-12-10 21:04  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

To już ostatnia aktualizacja HIEI 1/300 w roku 2010

_____________________________________________


Zabrałem się za drobnicę na pokładzie rufowym. Na pierwszy ogień poszły części nr 3. Aby dodać „tłoku” postanowiłem je zmodyfikować dodając imitacje zawiasów, oddzielone klapy (gdzieniegdzie otwarte)... Zauważyłem, że Japończycy stosowali pod klapami podnoszone kratownice (coś niczym żaluzje), niestety ich idealne wykonanie przerasta moje możliwości i nie jestem w stanie skleić drutologii o takiej ilości żeber na ramie, uprościłem je wiec i żebra są ale w mniejszej ilości niż w oryginale.



ZEJŚCIÓWKI:
Otwory wykonałem już na etapie budowy kadłuba, pozostało jedynie wepchnąć w nie schody i skleić zejściówki. Kłopot sprawiły mi podstawy lub jak ktoś woli leżący na deskowaniu kołnierz (cieniutkie ścianki) Problem ominąłem najpierw wycinając otwór, następnie naklejając znajdujące się na „kołnierzu” elementy a dopiero na końcu obcinając zewnętrzne krawędzie. Ufff… mam nadzieje, że nie zamieszałem zbytnio ;)
Dodałem drutologie i kilka dodatkowych elementów. Nie obeszło się bez uproszczeń, a całość i tak liczy w okolicach 25 części.



UWAGA! Dla sklejających HIEI. Myślę, że autor modelu popełnił błąd. O ile zejściówki na dziobie (cz. nr 8) są zaprojektowane w zasadzie poprawnie, to źle zinterpretowano rysunek z Profili Morskich (na podstawie których zaprojektowano model) i zejściówki na rufie (cz. nr 4) są nieodpowiednie. Otwartą „klapę” wraz z wspornikami wzięto za jeden element i w modelu pojawiła się bryła geometryczna o kształcie zabudowanej, otwartej zejściówki. Wg mnie nielogiczne, bo:
a) przeszkadza w obrocie luf działa „D”,
b) wydostający się z wnętrza kadłuba marynarz najpierw wdrapywałby się ponad poziom pokładu, by później zeskakiwać/schodzić na pokład.
Najprostszym rozwiązaniem jest wykonanie wszystkich zejściówek tak jak te na dziobie.



WYCIĄGARKI:
Opierając się na rysunkach (polecam np. Anatomia FUSO) dodałem kilka detali (min. pokrętła i elementy silnika, wzmocnienia na korpusie itp) oraz zmniejszyłem wysokość całego urządzenia. Podsumowując: dużo niewidocznej drobnicy (ok. 30el/szt).



KOŁA RATUNKOWE NA RUFIE:
Koła jak koła ;) od siebie dodałem kratownice-mechanizmy w których były mocowane. Sklejenie i pomalowanie takiej klatki jest hmmm…. jakby tu powiedzieć?…denerwujące :)



I zdjęcie całości drobnicy:



____________________________

Zastanawiam się nad jedną rzeczą:
Podstawa działa „D” Posiadam zdjęcie przedstawiające kilku oficerów pozujących przy barbecie działa na rufie pancernika typu Kongo. Na niej naniesiona jest białą farbą podziałka (kątowa) z cyframi. Kusiło mnie aby namalować ją na HIEI, ale nie mam pewności czy:
a) zdjęcie przedstawia HIEI,
b) z którego roku pochodzi i czy np. nie została ona zamalowana podczas wojny itp.
Barbeta pozostanie wiec prawdopodobnie szara.

____________________________

Wszystkim oglądającym życzę udanego Sylwestra i Szczęśliwego Nowego Roku! Do zobaczenia w 2011r
Pozdrawiam
Tomek

Post zmieniony (29-12-10 21:06)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
30-12-10 15:45  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Groszówka jest w skali 10:1 dodam, że mam też makietę ludzkiej łapy w takiej samej skali ;)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
30-12-10 21:13  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witku, masakra to Twoje zejściówki w Yamato. Są świetne. Moje przy nich to pikuś i nawet nie pomoże mi tłumaczenie że tu 1/300 a tam 1/200

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
29-01-11 21:49  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam w kolejnej odsłonie relacji HIEI 1/300

______________________________________________________


Dziś drobnica dziobie i rufie:


MASZT (ściślej, jego podpora) FLAGI NA RUFIE:
Tu zmiana: podobnie jak w przypadku dziobowego nie jest on "drągiem" wyłażącym z pokładu, ale dwuteownikiem z podporami do którego dopiero mocowane jest właściwe, dłuższe "drzewce" masztu. Do wspornika przyczepione są są dwie lampy. Mam nadzieje że kolejność obrana przeze mnie (czerwona - dół, biała - góra) jest poprawna. Dodatkowo zamontowałem drabinkę sznurową do znajdującej się na rufie wysepki.


WSPORNIKI:
do tentów (dużych "namiotów" rozpinanych nad pokładem dziobowym i rufowym). Widać je na kilku zdjęciach Hiei. Nie mam ich dokładnego rysunku ale nie myślę, aby zbytnio różniły się od tych na Fuso. Kiedyś zrobiłbym je wstawiając odcinki drutu, ale obiecałem podnosić poprzeczkę, wiec będą bardziej zdetalizowane. Troszkę cienkiego papieru, cieniutkiego drutu na obejmy, odciągi i...

Wsporniki na osi okrętu są wyższe i w mniejszej ilości.

Na koniec postanowiłem wstawić linę łączącą szczyty wsporników. Chciałem aby nie byłą naciągnięta niczym struna, więc wklejałem z odcinków łączących sąsiadujące wsporniki. Poradziłem sobie wykonując pracę w następującej kolejności:
odtłuszczenie -> pocięcie i dopasowanie odcinków -> pomalowanie na stalowy kolor końców każdego odcinka (aby nie zapaprać później słupka) -> wklejenie pomiędzy wsporniki -> malowanie końcowe.

WENTYLATORY:
3szt w okolicach zejściówki na rufie (w Miyuki-Kai) są zaznaczone w innym miejscu niż na zdjęciach (zbyt daleko w stosunku do rufy).

Czas przynosi zmiany w warsztacie i obecnie wykonuje je nawijając cienki pasek papieru na rurce do momentu uzyskania odpowiedniej średnicy wentylatora, następnie doklejam górną pokrywę (po wcześniejszym jej wyobleniu). W tzw "standardzie" byłby to już koniec pracy, jednak pomalowanie tak wykonanych elementów wyciągnie wszystkie niedoskonałości i zmasakruje pracę. Za pomocą papieru 1200 szlifuje więc krawędzie połączenia części do momentu zniknięcia linii podziału i uzyskania jednolitej całości.
Kilka "grzybków" znajduje się na rufie w okolicach barbet dział "C" i "D". W sprawie ich lokalizacji zmuszony byłem zaufać wymienionym wyżej planom starając się w miarę możliwości konfrontować je ze zdjęciami sylwetki okrętu. Tak pojawiło się dodatkowe 3szt. przy "D" i 5szt. przy "C".


Sezon grzybiarski rozkręcił się i na kolejny ogień poszło kilka wentylatorów na dziobie i w okolicach barbety "A". Posiłkowałem się planami i zdjęciami przedniej części zamieszczonymi np. w Profilach Morskich i Gakkenie 65. Efekt - cała masa różnego rodzaju wentylatorów.

BARBETA działa "D"
Znalazłem stare zdjęcie HIEI gdzie widać 3 małe skrzynki (elektryczne?) miałem dylemat czy nie zostały one zlikwidowane podczas modernizacji jednak zaryzykowałem i dorobiłem je.


LAMPY:
Kiedyś zwrócono mi uwagę, że na modelach okrętów japońskich nie spotyka się lamp (zwykłych oświetleniowych), a marynarze (pomijając momenty zaciemnienia) musieli je mieć, aby cokolwiek widzieć w nocy i nie błądzić po omacku. Gdy wie się czego szukać, lampy takie widać na kilku zdjęciach japońskich jednostek (o ile są one, tzn zdjęcia, w odpowiedniej jakości). Mam jedną lokalizacje lampy. Z chęcią wykonałbym inne, ale mam opory przed wieszaniem ich "logikę" bez materiałów. Szkoda.
Wykonanie: Najpierw pomalowałem papier farbą chrome silber,

później za pomocą wybijaka z igły lekarskiej wyciąłem małe krążki.

Na stronę pomalowaną naniosłem maleńką kroplę wikolopodobnego kleju z Wamodu,

poczekałem aż wyschnie, stanie się przeźroczysty i utworzy małą kopułkę.

Całość na wszelki wypadek pomalowałem lakierem, a później wstawiłem z pomalowaną obręcz z drutu. Kupa roboty, efekt niemal niewidoczny, satysfakcja - bezcenna.


OSPRZĘT KOTWICZNY:
Wkleiłem końce kotwic w otwory, do nich doczepiłem łańcuch (pomalowany ciemnym metalizerem), nie miałem siły wykonywać poprzeczek w oczkach, ale przy tej wielkości i skali i tak byłyby niewidoczne.


Otwory zostały przykryte zabezpieczeniami.


Kołowroty nieco zmodyfikowałem i dodałem pokrętła.
Wykonałem mocowania stoperów i stopery.


ŚWIETLIK
Na rufie pojawił się ostatni ze świetlików (tym razem nieco mniejszy).


Dodałem też bloczki i olinowanie do żurawików (kotwice) na rufie.

SCHODKI:
Zejście z pokładu wodnosamolotów na rufowy to 2 schodki z (Małego Modelarza) i dodatkowe 3 wykonane na podstawie Planów Modelarskich i Miyuki-Kai.


________________________

Rufa i dziób na dzień dzisiejszy prezentują się następująco:



tu zestawienie z pomiarową 1 groszówką;)


PS.Przepraszam za kiepską jakość zdjęć.

Pozdrawiam
Tomek

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
30-01-11 19:57  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Cieszy mnie, że się podoba.

Na zdjęcie całości będziesz musiał Borku poczekać chyba do galerii końcowej. Zostało tak mało, a jednocześnie tak dużo. W sumie przewiduje jeszcze wejścia z: p-lot, artylerią główną, lotnictwem, łodziami i jeszcze kilkoma czasochłonnymi "drobiazgami".... troszkę to potrwa.
Cały czas zbieram się do zakupu gabloty, która pozwoli na stałe przymocować nadbudówki. Obecnie HIEI trzymany jest w obrzydliwym drewniano-papierowym schronie (Szyszkownik potwierdzi ;) ) który jest zbyt niski aby zmieścił się pod nim cały okręt.

W modelarstwie znajduje się miejsce dla technik zapożyczonych z innych dziedzin (np. Witek i jego wiedza lakiernicza) Patent, jak przytrzymać na palcu drobnicę pochodzi np z krawiectwa. Widziałem kiedyś jak krawcowa usuwa nitki z ubrania obwijając wokół dłoni taśmę klejącą stroną do góry - jak widać można zaadaptować rozwiązanie i znakomicie ułatwia operowanie drobnicą.

Korsarz ma racje w sprawie podłych przejść (mnie na HIEI nie podoba się o wiele więcej rzeczy ;) ). W sumie już do nich się przyzwyczaiłem choć myślę o niewielkim retuszu. Całość nie jest może bardzo widoczna, ale sama wiedza o niej drażni. Przyczyn tego stanu jest kilka: Pierwsza to mój zupełny brak doświadczenia w deskowaniu jak i ogólnie w budowie okrętów malowanych i wzbogacanych. Druga - wydaje mi się, że okleina, czy to z uwagi na jej właściwości, czy też właściwości lakieru jakim została pokryta, pracuje i minimalnie zmienia wymiar. Trzecia i chyba najbardziej uwypuklająca, to zbyt duża ilość fugi w niektórych miejscach, która nie została idealnie wytarta.

Spychacz - już wiem skąd został mi w pamięci obraz czerwonej i białej lampy - widziałem taki układ na modelu w Gakkenie. Jednak to jedynie modele, choć z drugiej strony lampa już przyklejona.

Post zmieniony (30-01-11 19:57)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
16-02-11 23:18  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Tym razem nieco wcześniej niż zwykle. HIEI 1/300

_________________________

Zabrałem się za budowę łodzi motorowej 9m, która znajduje się na HIEI przy rufowej nadbudówce w liczbie sztuk 1.
Łajba ta jak wspomniałem ma 9m i jest podobna do innej w 11m wersji. Różni się kilkoma szczegółami (mniej drutologii w stelażu „namiotu” na rufie, krótsza poręcz na dziobie + kilka detali).

Podobnie jak w wypadku wcześniej wykonanych 15m. najpierw wykonałem pokład z preszpanu pokrytego imitacją desek (paski z okleiny meblowej), korzystając z planów pomniejszyłem wręgi i skleiłem maleńki szkielet. Mając w pamięci doświadczenia z oklejaniem 15m odrzuciłem klasyczną metodę i całość najpierw wstępnie wypełniłem szpachlówką akrylową, a finalnie samochodową. Po przeszlifowaniu 9-tka prezentowała się tak:


Następnie wkleiłem ścianki przedziału na rufie, wywierciłem wszystkie potrzebne później otwory


i dodałem drutologie na kadłubie.




Przedział transportowy postanowiłem wykonać bez naciągniętego brezentu, tak by widoczny był stelaż. Mam jeden rysunek 9m z którego wynika że powinny na niej być 3 pałąki a nie 5 jak w wersji 11m. Wydaje mi się to prawdopodobne, gdyż w mniejszej łodzi przedział jest krótszy. Rusztowanie wykonałem z dwóch grubości drutu - wg danych, pałąki nośne były grubsze, a „naciągi” cieńsze.



Zostało jeszcze kilka poprawek. Całość prezentuje się następująco:



A tu zdjęcie ukazujące „ogrom” łajby ;)


________________________________

Na koniec mam prośbę/pytanie do znawców japońszczyzny, a w szczególności typu KONGO. Posiadam zdjęcie na którym dopatrzeć się można szyn transportowych na których stoi 9m łódź.
(Przy okazji mała dygresja: Do Spychacza: Kiedyś pytałeś o osłony. Udało mi się przy okazji wyszukać 100% potwierdzenie osłon na lufach 127mm na HIEI – zaznaczyłem na zdjęciu)


Podobne tory można zobaczyć np. na rysunkach Kirishimy (tyle że w odróżnieniu od HIEI są one na lewej burcie). Znajdują się one w okolicach tylnej nadbudówki/śródokręcia. Domyślam się, że służyły do przesunięcia łodzi w okolice żurawi szalupy (na burcie) lub też w strefę zasięgu dużego bomu znajdującego się przy maszcie. Nie mam jednak pojęcia jak wyglądał mechanizm który przewoził łódź (coś w stylu wózka dla wodnosamolotów). Jedynym dostępnym mi materiałem jest zdjęcie modelu - łódź stoi na klasycznych podstawach a te z kolei są przyczepione do dwóch dużych, prostopadłych do nich ( a równoległych do osi łodzi i szyn) dwuteowników, poruszających się na w/w szynach. Czy ktoś posiada plany lub zdjęcia tego ustrojstwa?

Pozdrawiam
Tomek

--

Post zmieniony (16-02-11 23:18)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
17-02-11 20:57  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Maverick - nie widzę, kleje na czuja ;)

Stachowitz - Ciężko mi precyzyjnie określić i zaspokoić Twoją ciekawość. Łódź nie ma wnętrza i silnika, więc da się ją jeszcze bardziej zdetalizować ;) Odpowiadając natomiast poważnie, to sklejałem ja z przerwami nieco ponad tydzień, od kilkudziesięciu minut do kilku godzin dziennie. Generalnie mam tak, że czasem nic mi się nie chce i jedynie gapię sie w model by po chwili odłożyć skalpel. Tu pracę miałem nieco ułatwioną gdyż byłem bogatszy w doświadczenia z wcześniejszej budowy łodzi 15 metrowych. Mogłem wiec oprzeć się na wypróbowanych już patentach i oszczędzić nieco czasu.
Nie należę do demonów prędkości, a wyczyny RomanaC np. podczas budowy Hooda wprawiały mnie w osłupienie - wspaniałe połączenie jakości i speeda.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
27-02-11 17:06  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

EDO - Staram się jak mogę aby można było go zobaczyć w czerwcu w okolicach Wrocławia czy to mi się uda.... zobaczymy.

_____________________________


Kolejna runda z HIEI 1/300:


TORY WÓZKÓW WODNOSAMOLOTÓW i KUTRA 9m:

Zabrałem się za tory. W literaturze trafić można na dane o rozstawie 1300mm i wysokości do 320mm. Podstawa szyn w HIEI była prawdopodobnie inna, niż ta znana z anatomii FUSO lub TAKAO, nie przypominała tez tej z YAMATO. Mam jedno zdjęcie gdzie widać, ze miała duże łuki, całkiem odmienne od znajdujących się na innej jednostce typu KONGO. Dla porównania oba zdjęcia poniżej (przy okazji dziękuje za nie znajomemu darczyńcy - właścicielowi zdjęcia).
Inny okręt z typu KONGO: HIEI:

Nie ma rady, bez drobnicy się nie obejdzie :)
Na początek wykonałem podstawę:


Za pomocą Super Glue (początkowo punktowo, później poprawiając spoinę) przykleiłem ją do poprzecznej listwy tak by powstał teownik.


Szyna na planach ma 60mm wiec w 1/300 idealnie udawać ją będzie drut 0,2mm
Na koniec maleńkie, trójkątne wzmocnienia.


Po pomalowaniu wygląda tak:



KATAPULTA:

Zwołałem zbiórkę moich krasnoludków i zadałem pytanie:
- Dacie zrobić coś takiego bez fototrawek?
- Postaramy się! - odkrzyknęli ;)

Myślałem, że najgorsza drutologia już za mną, myliłem się :)
Katapulta powstała na podstawie planów z Profili Morskich, anatomii Fuso i Yamato. Z wycinanki wykorzystałem jedynie górę i dół . Najtrudniejszy był pierwszy etap, czyli sztywne połączenie w/w części przy użyciu wklejanych pomiędzy nie wsporników. Aby mieć dostęp do wnętrza, najpierw wykonałem jedną stronę i jedynie część drugiej.


Wspomagałem się zrobionym na poczekaniu "pomocnikiem" Czemu płyta CDR? nie było niczego idealnie płaskiego pod ręką:)


Dodatkowo dodałem wewnętrzną kratownice (tak naprawdę jest u mnie ona jedynie na dolnej części wnętrza a i tak trzeba wiedzieć czego szukać - góra jest niewidoczna dla obserwatora). Półprodukt wyglądał tak:


Następnie zabrałem się za wnętrze, wkleiłem linę.


Całość obudowałem rusztowaniem, zamykając jednoczenie "klatkę".

Szyny wykonałem z cienkiego drutu


Dodałem wzmocnienia wsporników (w oryginale w każdym powinny być dwa otwory, jednak w tej skali jest to dla mnie niewykonalne), drobnicę, uchwyty i inne drobiazgi.
Kompletna katapulta wygląda następująco:




Pozdrawiam
Tomek

--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
28-02-11 08:59  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Randar,
Cieszy mnie się, że odezwałeś. Ze wstydem muszę przyznać, że jakoś umknęła mi Twoja twórczość, a po przejrzeniu relacji i galerii w sygnaturze trafiłem na prawdziwe perełki.

Art,
Możesz się śmiać ale nie wiem czemu uważałem płytki polistyrenowe za taki modelarski high-end i jedyny polistyren jaki użyłem to pręty na maszty :) Do tej pory wierciłem otwory w papierze zaimpregnowanym SG i przetartym papierem ściernym 1200. Faktycznie użycie płytek ułatwiłoby mi pracę zarówno przy wierceniu wsporników w nadbudówce dziobowej jak i na późniejszych etapach, ale mądry Polak po szkodzie.

Co do katapulty - ma kilka błędów i niedociągnięć. Zaliczyła też upadek z wysokości, na szczęście niegroźny. Ze swojej strony wprowadził bym zmianę w kolejności montażu i najpierw wkleiłbym wzmocnienia (płytki z otworami) a wsporniki przyklejał od zewnętrznej strony. Zrobiłem odwrotnie, gdyż obawiałem się o sztywność i to, czy dam radę utrzymać całość w palcach bez zgniecenia. Dziś wiem, że dałbym, ale czasu nie mogę już cofnąć.

Katapultę i jej wnętrze (podobnie jak wiele innej drobnicy w relacji) widzicie na zdjęciach, ale cały element ginie się na okręcie. Ot modelarstwo... :D

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
08-04-11 21:30  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam.
Za kilka dni minie 3 lata od pierwszych cięć przy HIEI. W ramach rocznicy przydałaby się mała aktualizacja:

HIEI 1/300 kolejne stracie:

_____________________________


NADBUDÓWKA DZIOBOWA:
Z uwagi na nadciągający koniec prac i planowane przyklejenie nadbudówki do pokładu dokleiłem tylne ściany i pomost łączący ją z nadbudówką środkową. Tu pojawiła się istotna zmiana: poza kładką biegnącą na osi okrętu dodałem jeszcze dwie łączące nadbudówkę z stanowiskami p-lot. Takie rozwiązanie widać na kilku z nielicznych rysunkach śródokręcia HIEI (min Gakken). Pomostów tych nie ma np. w Profilach Morskich i planach Miyuki-Kai na których PM są oparte, ale jak już kiedyś wspomniałem, pomimo nieocenionego źródła wiedzy jakim są w/w nie uznaje ich za jedyną i nieomylną wyrocznie. Dodatkowo za istnieniem dodatkowych pomostów przemawia fakt, że stanowiska p-lot są niejako odizolowane i inny dostęp dla transportu amunicji jest utrudniony.


DROBNICA:
Zająłem się też najróżniejszymi pudełkami (części 15-17 itp.) które w modelu zostały przerysowane z planów, a tam z kolei nie oddano ich szczegółowo. O ile elementy przy nadbudówce rufowej tylko zwaloryzowałem, to tymi przy nadbudówce dziobowej zająłem się dokładniej.
Opierając się na planach Nagato i Fuso uważam, że niezidentyfikowane pudełka to zejściówki/świetliki. ( na Nagato w tych miejscach są kwadratowe z jednym świetlikiem, na Fuso prostokątne z dwoma).



NADBUDÓWKA ŚRODKOWA - podpory
Przykleiłem ją wreszcie do kadłuba i nadszedł czas na wyprodukowanie podpór pod stanowiskami p-lot i działami 127mm. Pomimo że podpory są w planach, to nie znalazły się w Małym Modelarzu. Trzeba wykonać je na własną rękę (5szt na stronę). Są nieco grubsze niż te pod-plot (źródło - zdjęcia okrętu).

Przyszedł czas na przywalenie z grubej rury, a raczej kilku rur;)
DZIAŁA 357mm
Wiedziałem, że będzie dużo pracy. Na szczęście pasowanie części jest dobre. Posiłkując się rysunkami i zdjęciami takich dział, stwierdziłem, że należy dokonać kilku zmian:
- odwzorować charakterystyczne zachodzenie na siebie górnych płyt pancerza i ich uskok na krawędziach. (zdublowałem górne płyty, następnie wykonałem korpusy dział wykorzystując zdublowane elementy dbając aby nie było widać krawędzi łączenia płyt górnych i bocznych. Na tak przygotowane "kadłuby" nakleiłem minimalnie skrócone właściwe płyty górne tak by uzyskać imitacje zachodzenia ich na siebie i jednocześnie uzyskałem uskok płyt na krawędziach.)
- wytłoczyć łby śrub na pytach górnych (to wielkie śruby i w 1/300 powinny mieć około 0,2mm).
- dodać kopułkę /właz ("dowódcy"?) w tylnej części (analiza kilu zdjęć Hiei i bliźniaków z typu Kongo wskazuje na to, że były takie na Hiei)
- zmienić wygląd dalmierzy (osłony termiczne umieściłem na w pewnej odległości od dalmierza dzięki drutowi, zmiana wnętrza - nie ma tam jak w MM żadnej szyby, ale malowany na biało wlot podobny do otworów strzelniczych w bunkrach).
- nakleić "ryfle" na górnej powierzchni działa. Na zdjęciach różnych jednostek widać, że nie są to uchwyty ale coś w rodzaju ryfli.
- dodać uchwyty do podnoszenia górnych płyt pancerza
- podniesione osłony wizjerów w przedniej części wieży + zawiasy
- mały pomost przy drabince między lufami



Wieża "D" posiada wysoki maszt. Obawiałem się, że cienki drut może nie wytrzymać naciągu linek, ale po połączeniu go w całość okazał się wystarczająco sztywny. Dodałem uchwyty pozwalające na wspięcie się na szczyt i reflektor ew. lampę sygnalizacyjną. Całość wystawiła moją cierpliwość na próbę, gdyż już po ukończeniu dwa razy lądowała na parkiecie i drutologię należało zaczynać od nowa.


Nadszedł czas na lufy. Najpierw obręczą z cienkiego drutu zaznaczyłem miejsce gdzie kończy się pokrowiec. Z grubszej tekturki i drutu wykonałem imitację rusztowania na tylnej górnej części (tak by później odznaczyła się pod pokrowcem. Pokrowce zrobiłem z masy dwuskładnikowej odpowiednio formując ją tak, aby udawała fałdy. Największy problem to dopasowanie jej do otworów w korpusie wieży oraz żmudne rzeźbienie.
Nakleiłem na lufę 3 cienkie paski. Dla niebędących w temacie: to nie są przetoczenia ani wypusty na lufie (jak na szablonie) ale obejmy. Mocowano do nich pokrowce, znajdujący się na górze uchwyt dla dział (tu nie jetem pewien czy to "wiwatówki", czy też "ćwiczebne") oraz małe pomosty dla obsługi. Skoro pojawiły się obejmy to i uchwyt musiałem wykonać. Montaż dwudziestu kilku drobnych części z których składał się każdy z uchwytów był na tyle mączący że wykonywałem je na raty.

Małe ostrzeżenie! Nie miałem nigdy problemu z powtarzalnością koloru w farbach Model Master, jednak jak się okazało nie są one wolne od tej przypadłości i trafiłem na inny odcień w nowej farbie. Na szczęście zauważyłem to, ale od tej pory bardzo dokładnie sprawdzam każdą farbę.

_______________________

Czas na efekt końcowy (prawdopodobnie pojawi się jeszcze na nich kilka drobiazgów).
Wieża A:


Wieża B:


Wieża C:


Wieża D:


Komplet:


_____________
Pozdrawiam
Tomek

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
09-04-11 15:00  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Dziękuje.

Witku, jeżeli tylko dzięki temu Twoje aktualizacje będą pojawiały się częściej, ja mogę zaprzestać prezentacji aż do galerii końcowej :) Cały czas czekam na kolejne wejścia z Yamato, bo jak już pisałem Hiei to pikuś przy takich modelach.

Spychacz dzięki za linki. Masz racje co do Nagato i Fuso, Temat ten też mnie męczył, aż do obejrzenia kilku zdjęć Hiei i jego bliźniaków gdzie widać pojedynczy reling. Poniżej jedno z nich (dzięki Yanis!):


Lufy są nieruchome, nie planowałem się nimi bawić. Podobnie jest z samymi wieżami. W drugim przypadku sprawę komplikuje fakt, ze do "B" i "D" przypięte jest olinowanie i trudno by było utrzymać idealne jego napięcie. Zastanawiałem się nad bardziej dynamicznym ich ustawieniem (jedna lufa wyżej druga niże - jak przy strzale) ale mam postawione wsporniki pod tenty i uznałem, ze jednoczesne oddawanie salwy jest mało realne.

Na dwóch wieżach mam w planie położenie flag pomagających w identyfikacji (flag a nie malunków na górnej powierzchni - dokładnie widać to na 2znanych zdjęciach Hiei). Muszę jednak opracować sposób wykonania takiej flagi i odpowiedniego jej pomarszczenia.

Wirtualne pogaduszki z "posiadaczem groźnej wnuczki";) przynoszą mi same kłopoty. Odkrywam szczegóły które ciągle wydłużają moją pracę. Tym razem są to oznaczenia (coś jak podziałka kątowa w okopanym stanowisku moździerza) na barbecie jednej z wież. Nie wiem tylko czy nie jest ona zbyt małą by robić ją w 1/300, choć jeżeli wie się czego szukać widać ją na zdjęciu sylwetki.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
09-04-11 20:15  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Lufy w Hiei to dłuższy temat. Surowy materiał wyjściowy, dawno temu zrobił dla mnie w prezencie znajomy. Nie miał specjalistycznych tokarek itp. Zdjęcie widać w poście z 02.09.2009r. Lufy te miały dwa "ale"
- część bliższa wieży miała bardzo ładną różnicę w średnicach ale jak się okazuje jest to nieistotne w modelu bo znika ona pod pokrowcem i obejmami.
- druga część lufy z uwagi na niedoskonałość narzędzi, w niektórych egzemplarzach delikatnie przybierała na średnicy u wylotu.
Mozolne szlifowanie (to nie papier ani drewno) pozwoliło mi na usunięcie drugiej z wad i wyrównanie średnicy.

Gdy zabierałem się za wieże miałem zamiar zrobić nowe lufy (cieniutki papier, lub wersja z drewna) ale stwierdziłem, że poprzednie to w końcu prezent nad którym ktoś się napracował i postanowiłem jednak je wykorzystać.

Oryginalne lufy na Hiei w części którą się zajmujemy mają średnicę na początku nieco większą niż prawie przy samym wylocie, a z kolei na samym wylocie nieco większą niż poprzednia (tworzy się taka mała "tuba" na końcu).

Wszystkim budującym Hiei polecam samodzielne wykonanie luf (w relacjach na forum znajdzie się kilka bardzo dobrych przykładów). Całkowicie darujcie sobie skupianie się na części przy wieży (chyba, że nie planujecie pokrowców). Można kupić tez gotowe lufy (były i do 1/300) ale wg mnie to tylko podnoszenie kosztów budowy.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
28-04-11 23:05  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam w kolejnej części HIEI 1/300

______________________________________

Przyszedł czas na wklejenie masztu na stałe. Zanim to jednak się stało musiałem dodać kilka lin, które później trudno będzie zaczepić oraz lamy sygnalizacyjne.
Te drugie sprawiły mi nieco kłopotu. Wg rysunku powinny być dwukolorowe (wykonanie - klasycznie żyłka, 0,3-0,4, pocięta na małe kawałki pomalowane w połowie czerwonym markerem) i w dużym uproszczeniu łączone tak: mocowanie->długa lina->lampa->krótki odcinek liny->kolejna lampa-> krótki odcinek liny itd., na końcu mocowanie do masztu. Niestety tak wykonana linka i wpasowane w nią lampy sprawiały kłopoty przy naprężaniu. Sprawę uprościłem i wygląda to tak:



Wspomniałem już, że mam zamiar dodać białe oznaczenia na barbecie „D”. Początkowo zakładałem, że były one na niej w okresie gdy okręt służył jako jednostka szkolna, ale znalazłem dwa zdjęcia z 1942r gdzie oznaczenia te widać. Na pierwszym idealnie, na drugim – gdy wiemy czego szukać:



Pozostały czas jaki upłynął od ostatniej aktualizacji zajęły mi p-lot 25mm

Pytanie: Czy dam radę zrobić zdetalizowane p-lotki bez fototrawek?
Odpowiedź: Nie. Ale przy odrobinie uproszczeń mogę się postarać wycisnąć z nich tyle ile potrafię ;)

Straszna drobnica!
Posiłkując się rysunkami postanowiłem dodać co nieco do wycinanki. Rozpocząłem od zmiany korpusu (tylna krawędź powinna być prawie prostopadła do podstawy - w Małym Modelarzu nie jest) Dodałem przetłoczenia na bokach i drobiazgi z tyłu. Później przyszłą kolej na masakrę: siedzenia, podnóżki, drążki (to nie pomyłka,ten od strony korby powinien być dłuższy), korby...
Surowa, nieukończona podstawa wygląda tak:


Działka
w 1/300 długość 8mm, zrezygnowałem z lufy rozszerzającej się na końcu, gdyż w tej skali stożek musiałby na dł 1mm zejść z 0,3mm średnicy o 50%. Trudno go wykonać. Działko składa się z 8 części. Lufa to drut 0.2mm owinięty drutem 0,1mm (zupełnie niepotrzebnie, gdyż zwojów niemal nie widać). Wykonałem też po 2szt oporopowrotników? na każde działko - także niewidoczne. Całość pomalowałem Gun Metalem Model Mastera.


Do tego przyrządy celownicze itp drobiazgi.
Cieszę, że mam to już za sobą. Pracy było bardzo dużo, efekt mikroskopijny. Udało mi się jakoś przebrnąć przez to dzięki:
- odpowiednim planom
- małym uproszczeniom (Waldku: niestety nie będzie małych japońców w maskach p-gaz ;) )
- przemyśleniu kolejności montażu (inaczej pogniótłbym wszystko w palcach)
- użyciu SG
- szczęściu, gdyż zestawy dwulufowe zamontowane min. na Hiei nie posiadały celowników - kółko z krzyżykiem - a takie można spotkać np. w zestawach trzylufowych. Wykonywanie ich w 1/300 to dla mnie droga przez mękę i cieszę się że konstrukcja z Hiei jest inna.

Kompletne dwulufowe zestawy p-lot składają się z 71 części/zestaw i prezentują się tak:





Dla lubiących inne rodzaje przymiarów:


A tu porównanie z innymi rodzajami uzbrojenia z Hiei:


_______________________________

Podziwiam budującyh japońskie pancerniki z późniejszego okresu wojny, gdyż mają one o wiele więcej zestawów niż marne 10 kpl. z Hiei
Doszedłem do wniosku, że przesadziłem z detalizacją. Zafundowałem sobie dużo pracy która jest niewidoczna z odległości większej niż 20cm. Efekt mnie zadowala, ale wymaga to zbyt wielkiego wysiłku.

__________________________

Pozdrawiam
Tomek

Post zmieniony (28-04-11 23:09)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
29-04-11 13:38  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Dziękuje wszystkim za doping.

Witek - "Wypociny" :) dobrze, że nie widziałem ich na żywo, bo musiałbym rzucić modelarstwo i rozgrzebanego Hiei. Proszę, o opis jak robisz bębny z linami na Yamato.

Drugi specjalista od "wypocin" dobrze wie, że moje działka są uproszczone i kilku rzeczy im brakuje (tak to te same co na Takao). a po obejrzeniu jego kutrów 9m poprzeczka została ustawiona bardzo wysoko a ja musiałem odłożyć moje by przemyśleć ich wykonanie.

Spychacz - dasz radę a dzięki ich ilości "tłok" na Fuso będzie wspaniały.

Ostoja - Cały sekret to załatwić sobie dużą makietę jednogroszówki i zapałki oraz kurze jajo wyglądające jak tic-tac ;)

Borku. O ile mnie pamięć nie myli, top Saburo w Bismarcku opisywał i ilustrował jak zrobić relingi wg szablonów.
Ja buduje je bezpośrednio na nadbudówce, pokładzie... Poniżej mały podsumowanie. Uprzedzam, że nie jest to żadne odkrycie Ameryki:
1) drut - używam dwóch rodzajów - na słupki cienki stalowy (kupiłem małą szpulkę w markecie), na poprzeczki cieńszy (ten mam z kabla elektrycznego plecionki - przeźroczysta osłona) druty w nim są czymś powlekane, tak by miały "srebrny" kolor. Jak już kiedyś pisałem wydaje mi się, że ta powłoka powoduje że drut staje się sztywniejszy.
2) klej - używam Cyjanoakrylu - (jak najtańszego), ostatnio marki Dragon (nie byłem zadowolony z Bizona czy jakoś tak ani różnych, dziwnych no-name). Do dozowania używam kawałka koszulki od dokumentów na którą wylewam małą kropelkę (klej nie wsiąka i nie wysycha zbyt szybko)
3) montaż słupków
- nawiercam otwory pod słupki
- wklejam w nie kawałki drutu pociętego na słupki, jeżeli trzeba za pomocą igły dodaje nieco kleju u podstawy (ew. od wewnętrznej strony jeżeli mam dojście)
- prostuje i równo ustawiam słupki a następnie obcinam je od szablonu (zwykły kawałek tekturki ucięty na odpowiedni wymiar) za pomocą obcinaczki do paznokci.
- dokonuje ewentualnej korekty i przyklejam jeśli się obruszały.
4) poprzeczki
- przygotowuje sobie odpowiednie kawałki drutu, jeżeli mogę to wyginam je na wymiar (często kilka razy przymierzam, odcinam, pooprawiam)
- rozpoczynam przyklejanie. Początkowo punktowo np. na skrajnych słupkach, lub miejscach zagięć, później doklejam do pozostałych. Ważne jest aby drut na poprzeczce był prosty bez niepotrzebnych zagięć. Przydaje się cierpliwość i pewne dłonie (nie zawsze mi się to udaje) by utrzymywać odpowiednie napięcie drutu. Często pomagam sobie przy dolnej poprzeczce używając odpowiednich dystansów, które wciskam między nią a np pokład (górna poprzeczkę najczęściej kleję "w powietrzu") Do klejenia używam igły i minimalnych ilości SG.
Można podzielić poprzeczkę na mniejsze, krótsze elementy, ale musisz dbać później o miejsca łączenia. Dużo zabawy z wyginaniem będziesz miał przy relingu nad działami w burtach.
5) malowanie (ktoś mnie już o to pytał) w dużym skrócie:
- pędzelek 0 lub 00 (nie wymęczony),
- uważać na stan farby (nie może być gęsta),
- lepiej dwie cienkie warstwy niż jedna gruba
- jeżeli kilka warstw - robić przerwę między nimi (np 1 dzień)
- często czyścić pędzel podczas malowania

Pozdrawiam
Tomek

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
19-05-11 19:32  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Czas się przypomnieć :)

HIEI 1/300 zmagania z Łodziami 12m

__________________________________

Na Hiei są dwie sztuki. Postanowiłem zrobić je bez brezentowych pokrowców. Powód – większy „tłok” i możliwość pokazania wnętrza.
Łodzie wykonałem od nowa. Kadłub wygląda jak z jednej części (tzn nie ma zachodzących na siebie desek poszycia jak np w 9m), musiałem zrobić go sposobem w jaki bardziej doświadczeni koledzy samolociarze wykonują owiewki – wytłoczenie na kopycie.
Najpierw wydrukowałem przeskalowanie przekroje. Wymiar nieco pomniejszyłem odejmując grubość sianek i naddatek na szpachlówkę. Użyłem szpachli akrylowej a finalnie dwuskładnikowej samochodowej Novol. Całość potraktowałem na koniec papierem 1200.


Do wytłaczania zastosowałem grubszą folie z sztywnych okładek na dokumenty, a za źródło termiczne służyła mi suszarka do włosów (piękniejsza połowa posiada taką z nakładką – po jej zdjęciu element grzejny jest niemal przy wylocie ).


Po uformowaniu wytłoczka została zmatowiona papierem ściernym 1200 aby w przyszłości lepiej trzymała się farba oraz klej. Wkleiłem też usztywnienia.


Następnie wykonałem wewnętrzne ożebrowanie.


Wkleiłem podłogę


Zamontowałem ławki, makietę silnika wraz z rurą wydechową oraz drobnicę na rufie i dziobie.


Pomalowałem całość i zabrałem się za montaż barierki na rufie. Przygotowałem odbojniki (masa dwuskładnikowa), kotwice, podkłady i pasy do mocowania łodzi do pokładu.

Zastanawiałem się nad stelażem służącym do rozpięcia brezentowej osłony. Wiedziałem jedno: samego brezentu nie będzie (nie chcę zasłaniać wnętrza), choć kusiło mnie zrobienie go na jednej z łodzi i częściowo zsuniętego ze stelaża, nie byłem jednak pewny czy uda mi się wykonać to w realistyczny sposób. Pojawiły się dwie opcje:
- pierwsza - łódź bez stelaża (łatwiejsze do zrobienia, być może bardziej realistyczne - nie wiem czy mniejsze szalupy 9m znajdujące się nad 12m nie były stawiane na nich niejako piętrowo na specjalnych podstawach, podobnie jak na innych jednostkach japońskich, w którejś z książkowych pozycji można znaleźć taki schemat)
- druga- postawiony stelaż (większy efekt tłoku, bardziej skomplikowany wygląd łodzi ale i wątpliwości czy jest to realistyczne)
Po konsultacjach i własnych przemyśleniach wygrała opcja 1. Chciałem zostawić podniesiony stelaż, ale doszedłem do wniosku, że raczej mało prawdopodobne byłoby zostawienie łodzi w takim stanie przez załogę. Można by stwierdzić, że to moment gdy rozstawiono go ćwiczebnie, ale "ćwiczenia w stawianiu stelaża na sucho" na trzech szalupach jednocześnie nie wyglądają realistycznie.

_____________________

Gotowe 12-ki prezentują się następująco:




Teraz zabieram się za 6szt 9m.

______________________________

Pozdrawiam
Tomek

PS. Właśnie zauważyłem, że zapomniałem o barierce obok koła sterowego i tubie głosowej. Naprawie to przy okazji wklejania lin do pasów unieruchamiających łodzie :)

Post zmieniony (19-05-11 19:38)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
20-05-11 11:13  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Vansen - już kiedyś napisałem, to nie tic-tac, to kurze jajo wyglądające jak Tic-tac ;)

Adam - miałem już nawet przygotowane i wyprofilowane druciki pod stelaż, ale dałem sobie spokój. Nadal mnie kusi...;)
Nie mam przy sobie w tej chwili planów i porównania (np z Nagato), ale o decyzji o rezygnacji ze stelaża przeważyło jedno:
Na Hiei a i na Nagato chyba tez, 12-ki stoją za dziobowa nadbudówką. Obok nich znajdują się obrotowe hmm.... żurawie w kształcie litery "V", na których wiszą np łodzie 9m. Żuraw obraca się wokół własnej osi o 180 stopni i łódź znajduje się za linią burty. Te 9-ki raczej nie wisiały przez cały czas w powietrzu i stawiane były piętrowo przy użyciu specjalnych podstaw na 12m (ktoś kto posiada "Tamiya Random Japanese Warship Details" wie o co chodzi). Uznałem, że postawiony stelaż w sytuacji gdy wisi tam tez 9m jest nieuzasadniony. Można by przyjąć, że zostawiono go czasowo, że będzie za chwilę zdejmowany itp... ale taki zbieg okoliczności na 2 łodziach i kutrze 9m (przy nadbudówce rufowej) w tej samej chwili jest mało prawdopodobny. Sam stelaż jest rozbieralny a drogą dedukcji przyjmuje że czyni się to tak samo jak np stelaż z 9m kutra (dokładnie rozrysowano to w anatomii Fuso)

Post zmieniony (20-05-11 11:15)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
01-06-11 00:16  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam

Dziś: ŁODZIE WIOSŁOWE 9m

Długo zastanawiałem się jak je wykonać. Zaadaptowanie do 1/300, stosowanej z wyśmienitym skutkiem przez Batonusa, metody „traconej wręgi” wydało mi się problematyczne i zbyt trudne w tak małej łupince.
Do pierwszego etapu budowy łodzi użyłem podobnego sposobu jak w 12m z poprzedniej aktualizacji. Szalupy posiadają jednak charakterystyczne deskowanie na burtach. Paradoksalnie wykonywanie ich w standardzie jest łatwiejsze, gdyż deski są narysowane, tu musiałem oklejać burty cieniutkimi zachodzącymi na siebie paskami papieru. Po tej operacji wyglądały tak:


To nie piątka uczestników parady równości i jeden protestujący przedstawiciel „ultraprawicy”;) Kolorowe paski miły ułatwić mi odpowiednie naklejanie, a czarny, to prototyp, który pomalowałem aby sprawdzić jak sprawdza się ta metoda.
Do środka wstawiłem ożebrowanie (nie jest na całości - szkoda pracy, gdyż dziób i rufa będzie zasłonięta)


W następnej kolejności dodałem podłogę. Prawdziwa powinna być nieco inna – większy odstęp między deskami przybitymi bezpośrednio do skorupy łodzi, ale po wstawieniu ławek i innej drobnicy nie będzie to miało większego znaczenia


Później przyszłą kolej na pozostałe ławki, ster...



W szalupach powinny znajdować się wiosła i bosak? Chciałem aby wiosła nie wyglądały jak szpadle – dodałem kilka elementów i załatwiłem sobie godziny dłubaniny przy prawie 40 sztukach. Zamiast jak ja, kleić na styk 1mm końcówkę do „drąga” łatwiej użyć cieniutkiej igły lekarskiej i wcisnąć doń drucik tak by minimalnie wystawał, ale jak nie ma się igieł pod ręką trzeba jakoś sobie radzić.


Po pomalowaniu komplet na jedną szalupę wygląda następująco:


Podstawy łodzi – małe zmiany wycięcie otworów i uplastycznienie. Dodatkowo w jednym komplecie – z którego łajba będzie zdjęta, nakleiłem imitacje drewnianych podkładów. Same podstawy, po przyklejeniu do pokładu otrzymają jeszcze odciągi.


Do wnętrza łodzi wrzuciłem kilka drobiazgów (pozostałe z wcześniejszych etapów budowy koła ratunkowe i zwiniętą w spiralę linę – widziałem taką na zdjęciu) Nakleiłem też na dziobach plakietki z napisami. Musicie mi wierzyć na słowo, że moje krasnale napisały na nich „hiei” ;)





--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
02-06-11 08:45  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;)
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Na jedynym rysunku (w sumie mam ich kilka, ale to ten sam kopiowany w różnych źródłach) jest mniej niż 12 wioseł. Może to błąd autora, ale cieszę się, bo myśl o wykonaniu kolejnych 36szt wcale mi się nie podoba. Gdy ruszyło klejenie elementów w tle w TV rozpoczynał się "Batman i Robin" gdy film kończył się ja przeklinałem i nadal kleiłem wiosła. Kolejnego "Batmana i Wiosła" nie zniósłbym ;)

Adam - na końcową galerię jeszcze poczekasz (moje moce przerobowe zostały skierowane do stoczni), ale przy odrobinie szczęścia Hiei będzie do obejrzenia za nieco ponad tydzień we Wrocławiu

Ukończyłem wszystkie większe elementy, aktualnie zajmuje się mocowaniami szalup (min. dość skomplikowane żurawie w kształcie litery "V"). O ile nic nie skłoni mnie do zboczenia na niekończącą się drogę "dodawania jeszcze jednego drobiazgu", w ciągu tygodnia planuje zamknąć prace.
Jedyne elementy jakie chciałbym odłożyć na później, to wodnosamoloty (2+1). Będą one niejako oddzielnymi modelami w skali 1/300 i muszę się odpowiednio do nich nastroić:)

PS. Z uwagi na zbliżający się koniec relacji postanowiłem uaktualnić jej tytuł.

Post zmieniony (02-06-11 08:51)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
03-06-11 19:02  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam

Staram się zdążyć na Wrocław. Dziś szybka i krótka aktualizacja:
Wymęczyłem żurawie w kształcie litery „V” na śródokręciu. Udało mi się dokleić szalupy. Dodałem bloczki, liny i pasy mocujące.


Pozdrawiam
Tomek

--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
05-06-11 12:50  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam

Kolejna szybka aktualizacja. Żurawie ale tym razem nieco inne.
___________________

Porwała mnie "niekończąca droga dodawania jeszcze jednego szczegółu" i wystawiłem rufową łódź za burtę. Podstawowe problemy to rozwiązania to:
- sztywność żurawia, czyli czy to się utrzyma?
- montaż - utrudniony ze względu na składanie podzespołu niejako w "powietrzu" na okręcie.

Żurawie mają przekrój dwuteownika. Aby poradzić sobie z tym w 1/300 wykonałem je z drutu 0,3 oklejonego z obu stron zwężającymi się paskami cienkiego papieru (trójkąt o krótkiej podstawie i długich ramionach). Całość klejona i usztywniana na SG. stożkowa podstawa z końcówki wykałaczki. Do tego "motylek" i bloczki.


Do łodzi przykleiłem utrzymujący ją element (w realu służy on jako dystans, w modelu był on darem od boga, który pozwolił na zamocowanie łodzi). Gdyby nie udało się, rozważałem też inną opcję: zwodowanie łodzi i przyklejenie jej do linii wodnej wraz z poprowadzeniem do żurawi lin na których została opuszczona.


Całość dokleiłem do żurawi - na szczęście utrzymały ciężar szalupy i drutu.


Wkleiłem drobnicę, liny bloczki...


Chciałem uzyskać coś takiego:


Wyszło tak:


Cosie (przepraszam, jestem niedzielnym marynistą i nie wiem jak to się nazywa) służące japońcom do wdrapania się do szalupy, wykonałem z kawałka drabinki fototrawionej w którą wkleiłem środkową poprzeczkę. W teorii można wykonać ją z cieniutkiego drutu (np 0,1mm) ale potrzebowałem czegoś, co w pewny sposób usztywni i wzmocni całą konstrukcję.

PS. Syndrom "jeszcze jednego elementu", działa. Trochę żałuje, że nie wystawiłem za burtę wszystkich 9m (w takim układzie tłok i detalizacja są jest większe), ale głosom w głowie mówimy stanowczo NIE! ;)
___________________
Pozdrawiam
Tomek

Post zmieniony (05-06-11 12:52)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
05-06-11 14:14  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witku, tylko wtedy jeżeli zabierzesz choć kawałek Yamato :)

Nie oczekujcie jednak zbyt wiele, tak jak już wielokrotnie pisałem to mój pierwszy model po latach, pierwszy malowany, pierwszy duży (choć to tylko 300). Na Hiei uczę się i staram wdrażać pomysły które czerpie z tego forum. Jak każda taka produkcja cierpi na "syndrom rozwoju modelarza" i dziś wymieniłbym np 80% kadłuba, użył innych materiałów...

PS. Podczas budowy omijałem z daleka elementy fototrawione, złamałem się jedynie w przypadku niektórych drabinek i to już po wymęczeniu w bólach tych na nadbudówce dziobowej. Został mi niemal cały zestaw z Aber (1:350-05) bez paska najmniejszego rozmiaru. Nie będę go używał, jeżeli ktoś potrzebuje, proszę o znak - przekażę w gratisie.

Post zmieniony (05-06-11 14:28)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
13-06-11 10:42  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam

Dziś nieco odmienna aktualizacja, pełna prywaty.

"Hiei" wrócił z dziewiczego rejsu na VI Wrocławskie Spotkania Modelarzy Kartonowych, a jego właściciel jeszcze dochodzi do siebie po wyjeździe.

Chciałbym podziękować:
Organizatorom, za włożony w przygotowania wysiłek, atrakcje i wspaniałą atmosferę.
Chłopakom z Poznania i Krakowa, którzy pomogli nowicjuszowi odnaleźć się na zlocie
Witkowi i Saburo, za możliwość poznania i pasjonujące rozmowy
Stugowi i Gekonom, za poczucie humoru i walkę pod drzwiami WC :D
"Misiowi" za wieczór z 11 na 12-go
Kaśce, za kota :)
Oglądającym za pozytywny odbiór mojej pracy.

Specjalne podziękowania chciałbym skierować dla wszystkich którzy przymknęli oko na niedoskonałości "Hiei" i postanowili uhonorować model Grand Prix WSMK. Nagroda przyznana przez Was jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Dziękuje bardzo.

Jeszcze na podstawce transportowej:


PS. Posypuję głowę popiołem i biję się w piersi - gablota jest do d.... :)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
19-06-11 14:35  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witam
Po raz kolejny bardzo, bardzo dziękuje.

Thrawn, będziesz musiał jeszcze troszkę pocierpieć ;)
To, że okręt miał swoją premierę na WSMK-u nie znaczy, że mogę sobie machnąć ręką na relacje, strzelić galerię i powiedzieć „miło było”:) W budowie Hiei ważna była konsekwencja wiec wypadałoby utrzymać ją w relacji. Dziś będzie o tym co dorzuciłem do okrętu w przed wystawą.
____________________

Po doklejeniu szalup na obrotowych żurawiach, które zamontowałem w pozycji „za burtą” („V”) i trudnej walce z podobnym mocowaniem szalupy na rufie po lewej stronie zabrałem się za drobiazgi.

BOMY "RATUNKOWE/CUMOWNICZE":
Już dawno wkleiłem ich mocowania


Bomy powinny mieć przekrój wielokąta z „kładką” na górze. Wykonanie tego w 1/300 uznałem za ponad moje siły i wielokąt zastąpiłem okrągłym przekrojem, do którego przykleiłem cieniutki paseczek imitujący „kładkę”. Dodałem drabinki i liny. Na końcach lin z maleńkiej kropli wikolu zrobiłem zgrubienie mające imitować mały pierścień. Same liny są z cieniutkiego drutu, co pozwala zachować ich prostoliniowość. Całość uzupełnia olinowanie i bloczki.



FALOCHRON:
Na zdjęciach wypatrzyłem coś na kształt małego falochronu, którego nie ma w wycinance (pierwsze nie jest zdjęciem Hiei ale innej jednostki typu Kongo):


CHRYZANTEMA:
Początkowo wykonałem ją z masy dwuskładnikowej, ale nie spodobała mi się jej grubość. W przypływie desperacji (głupie pomysły człowiekowi wpadają do głowy) potraktowałem ją jako kopyto, na którym odcisnąłem jedyny kawałek „złotka”, jaki po długich poszukiwaniach znalazłem w… lodówce (opakowanie w które owinięte jest masło w kostce :D )


FLAGSZTOK I FLAGI:
Na dziobowym zamontowałem lampę, oba wyposażyłem w bloczki i liny do których na SG umocowałem flagi. Rufowy nie jest w osi symetrii gdyż:
a) są tam lampy,
b) mam zdjęcie na którym widać że jest przesunięty.


Flagi wydrukowałem na drukarce opierając się na wymiarach podanych w Anatomii Fuso. Papier delikatnie rozwarstwiłem tak aby uzyskać jak najcieńszą warstwę, posmarowałem BCG i złożyłem na pół. Póki flaga była mokra mogłem ją odpowiednio uformować. Drukowałem na laserze więc nie obawiałem się o rozpłynięcie atramentu.


OLINOWANIE:
Bolało. Jakoś nie ufałem żyłce i zastosowałem cieniutki miedziany drucik. Drut prostowałem ręcznie, odtłuszczałem benzyną. Część lin docinałem na odpowiednią długość i delikatnie pasowałem. Trwało to trzy dni. „Liny” zostały pomalowane gun metalem Model Mastera o którym już wcześniej pisałem. Nie da się nim długo malować gdyż śmierdzi i dusi niemiłosiernie, trzeba to robić na raty. Używając lampy podświetlałem liny pod różnymi kątami tak by wykryć ewentualne niedomalowane miejsca i robiłem poprawki.


Małe kropelki wikolopodobnego kleju pozwoliły na wykonanie śrub rzymskich i izolatorów(?), te drugie po wyschnięciu pomalowałem białą farbą. Poniżej kilka przykładów jak owe "ustrojstwa" wyglądają w oryginale (zdjęcia z różnych jednostek).


______________________

Na tym zakończyłem prace. Wiem, że czas na galerię, ale jakoś głupio mi żegnać się z relacją, wiec jej jeszcze nie będzie. Niecierpliwi mogą oglądać okręt w zbiorach zdjęć z VI WSMK, (np zdjęcia w dużej rozdzielczości autorstwa Saburo). Ja najpierw chciałbym dokonać jeszcze kilku modyfikacji i dodać jeszcze coś od siebie by nie kończyć tak szybko ponad 3 letniej „znajomości” z panem H. Oczywiście jeżeli uważacie że powinno być inaczej mogę zabrać Hiei ver.1.0 na sesje zdjęciową a za jakiś czas wstawić ver.1.1
Planuje jeszcze:
- na znanym zdjęciu można dopatrzeć się dwóch flag rozpiętych na działach B i D – chcę je dorobić
- tym, którzy zastanawiali się „gdzie wodnosamoloty?” odpowiadam nie ma ich bo coś mi w nich nie grało. W Wrocławiu, koledzy podali mi pomysł który pomógł w rozwiązaniu zagadki. Po konsultacjach – będą ale nieco inne niż te proponowane przez wycinankę. Pojawią się prawdopodobnie Dave-y.



Pozdrawiam
Tomek

--

Post zmieniony (19-06-11 14:49)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
21-06-11 10:34  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Yanis, to ja dziękuje za wsparcie i pomoc. Mam nadzieje, że kiedyś uda nam się spotkać w realu. Obiektywu nie kupuj, bo makro=masakro :D

Marku, to ten sam drut, o którym wspominałem (z silniczka napędu DVD-R). Mam w domu żyłkę 0.08 - 0,1 i drut nie jest od niej grubszy. Jest on tyle cienki, że z pewnej odległości lin (o ile nie są w większej grupie) nie widać. Nie wiem jak sprawdzi się na długich odcinkach np. pancerniki w skali 1/200 ale do 1/300 jest ok. W obawie o utrzymanie prostej linii, początkowo na dłuższe fragmenty szykowałem żyłkę, ale okazało się ze drut tez da radę.
Prostowanie wykonuje poprzez przeciąganie na czymś twardym (może być końcówka noża olfy), później oczyszczam go szmatką nasączona benzyną i na koniec ręcznie wprowadzam poprawki.
Problemem jest malowanie. Po pierwsze trzeba to robić na gotowym modelu - ja przed przyklejeniem liny malowałem jedynie jej końce, by później nie zapaprać miejsc łączenia, po drugie drutu tego farba najlepiej nie kryje.
Farba jaką malowałem to Gun Metall Model Master (nr to chyba 1405), ma nieco inna etykietę - stalową/szarą w odróżnieniu do typowych czarnych. Moja pochodzi sprzed wielu lat i.... nadal żyje :) o ile mnie nie pamięć nie myli to wersja do aerografów (jest bardzo, bardzo rzadka o konsystencji zabarwionego rozpuszczalnika). Jak wielokrotnie pisałem - okropnie śmierdzi, dusi i nie polecam dłuższego używania w niewietrzonych pomieszczeniach. Miałem problemy z nanoszeniem jej za pomocą pędzla, ale jest na to sposób: należy dobrać nieco większy pędzelek niż "0" dać mu chwilę przeschnąć, później zanurzyć jeszcze raz i można malować

Troszkę się rozpisałem. Wiem, że takie fora są kopalniami pomysłów oraz porad dla początkujących modelarzy i mam nadzieje, że starzy wyjadacze darują mi to pisanie o rzeczach bardziej lub mniej oczywistych. Relacja ta jest "laniem wody" i ma już ponad 30 stron, w taki sposób staram się spłacić dług jaki zaciągnąłem 3lata temu - to Wasze relacje pomogły mi odnaleźć się w świecie modelarskim po kilkunastu latach niebytu.

Spychacz, biję się w piersi ;) z sześciokątnym przekrojem bomu odpuściłem sobie bo wiem, że na Fuso jest taki sam i będziesz mógł napisać "w odróżnieniu od spapranego bomu u TomSa ten ma poprawny przekrój" ;)
Co następne? Hiei wiele mnie kosztował ale praca dała mi jednocześnie wiele radości. Obiecałem sobie (i nie tylko) przerwę. Kusi mnie strasznie posiadanie Nagato lub Fuso. Przeraża natomiast ogrom pracy jaki trzeba włożyć w kompletowanie dokumentacji i sam model. Wpadłem w pułapkę - aby następny model mnie zadowolił musi być lepszy od poprzednika, co wiążę się z co najmniej 50-100% więcej włożonej weń pracy i czasu a cel i tak nie zostanie osiągnięty. Chyba Highlander napisał kiedyś o tym błędnym kole.
Bliska mi osoba powiedziała "jak skończysz tego Hieia to z radości chyba się upije!" nie planowałem więc niczego "następnego". Podczas Wrocławskich WSMK ta sama osoba , gdy poznała wspaniałych ludzi, pasjonatów i klimat tego hobby powiedziała nieśmiało: "wiesz, gdybyś jeszcze kiedyś... to może jednak..." Tak więc cytując klasyka: "Nigdy nie mów nigdy":)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
24-08-11 21:24  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

„Nikt nie spodziewa się Hiszapńskiej inkwizycji!!!” ;)


Postanowiłem zdmuchnąć kurz z relacji HIEI jaki pewnie pokrył ją w zakamarkach przeszłości. Nadszedł czas na upgrade HIEI z ver 1.0 do 1.1


_____________________________


BĘBNY z LINAMI:

Podczas porządkowania staroci, okazało się że strzeliłem babola i... zapomniałem o bębnach z linami! Niedopatrzenie naprawiłem.
Długo biedziłem się nad maleńkimi kołami i jeszcze mniejszymi otworami. W końcu udało mi się wykonać je z krążków wzmocnionego cyjanoakrylem cienkiego papieru w którym wywierciłem otwory. Z drucika dodałem oś i obręcz mającą imitować zębatkę.

Koła połączyłem i na tak powstałą szpulę nawinąłem nitkę. Oj, to strasznie denerwujący etap :)

Materiał na ramy to także papier, Najpierw wyciąłem wnętrze, później zaimpregnowałem całość CA (przy okazji skleja on ewentualne przecięcia), po czym wyciąłem zewnętrzny obrys. Do środka wstawiłem ukośne wzmocnienie (z drutu).


Po pomalowaniu ramy dokleiłem ją do bębnów, wstawiłem korbę z małą zębatką (kółko wycięte igła lekarską) i hamulec/dźwignię zwalniającą (sam nie wiem co to).
Malowanie takiej drobnicy nie jest zbyt trudne o ile wykonuje się to na raty - oddzielnie rama, oddzielnie krążki itp. Po sklejeniu jedynie retusz. Pozwala to uniknąć zalania i zlania się całości w jedną bryłę. Przy okazji pomaga używanie różnych wspomagaczy-przytrzymywaczy:)


Bębny może nie są tak wspaniałe jak u wykonujących je w 1/200 kolegów ale w tej skali mogą być.


a tu na okręcie:



WÓZKI:
W "Małym Modelarzu" jest jeden i ma przypominać japoński wózek. Przypomina go jedynie z grubsza. Wykonałem więc swoje 3 sztuki (po jednym na samolot).
Skleiłem ramki z cienkiego papieru tak by utworzyły klatkę. Papier przed wycinaniem zaimpregnowałem SG. Klej usztywnił i pozwolił na wycięcie bardzo cienkich elementów. Tu od razu podziękuje sponsorowi nagrody z WSMK - nigdy nie używałem mat do cięcia i dopiero teraz zobaczyłem co straciłem! Jeśli ktoś waha się nad zakupem takiego cudeńka, polecam gorąco:)
Tak przygotowaną klatkę wypełniłem wspornikami/wzmocnieniami z cienkiego drutu (powinny to być płaskowniki ale w 1/300 i tak tego nie widać). Do tego dodałem wzmocnienia na skrzyżowaniach i pomalowałem całość. Malowanie pędzlem takiej skrzynki jest dość problematyczne, ale da się to zrobić o ile np. górne wzmocnienia wkleimy dopiero po pierwszym etapie malowania.
Podstawy wózków są dość proste i nie miałem z nimi żadnych problemów. Dorzuciłem na koniec osie i koła (te ostatnie wyciąłem z papieru wybijakiem z igły lekarskiej).
W finale wózki otrzymały małe kładki po bokach i kilka drobiazgów.



_______________________

Specjalnie dla Spychacza i Vansena oraz dla wszystkich czekających na galerię końcową, maleńki prezent. Hiei jeszcze w wersji 1.0


_____________________

Pozdrawiam
Tomek

--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
27-08-11 10:09  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Art:
Tak jak już pisałem: "przekleństwo rozwoju modelarza". Zbyt długo już buduje ten okręt. Zaczynałem od poziomu wtajemniczenia "0" no... może "1" a kadłub był na początku. W poprzednim wpisie napisałem że np. matę do cięcia odkryłem już po ukończeniu modelu, a to i tak tylko dzięki chłopakom z WSMK :D

Waldek i Yanis:
Kwiatków, gaci i marynarzy z trąbkami nie będzie, nad resztą się zastanawiam :)


Pozdrawiam
Tomek

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
27-08-11 14:41  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Mam kilka pomysłów. Aktualnie niczym Adaś Haps w Kingsajzie: "siedzę i knuje" ;)

Biedzę się np nad problemem który jest obcy zwolennikom standardu:
Model jest malowany pędzlem, to samo dotyczyć będzie też wodnosamolotów, o ile z kamuflażem sobie poradzę, to pojawia się kwestia oznaczeń. Muszę opracować sposób na namalowanie idealnych, czerwonych kół bez poszarpanych linii. Rozwiązaniem może być zwrócenie się o pomoc do kolegów z aerografem. Inny pomysł to kalkomania (wycięcie czerwonych kół i naklejenie ich na samolot). Pojawia się kolejny problem - część oznaczeń ma dodatkowo białą otoczkę na obwodzie (w 1/300) będzie to bardzo cieniutka linia, ale jest! Można wykorzystać kombinacje białe koło aero + naklejone nań czerwone minimalnie mniejsze. Tyle tylko, ze to tereny dla mnie dziewicze: czy da się (używając masek) precyzyjnie namalować aerografem oznaczenia w tej skali? Czy ew użycie kalkomanii nie skomplikuje dodatkowo sprawy (np. jej grubość i związane z tym odznaczanie się na płacie/kadłubie, czym ją kryć, czy warstwa lakieru mat w sprayu jej nie zeżre lub nie spowoduje złuszczania)? itp. itd...

Z profesjonalną sesją już gorzej - nie mam takiego sprzętu, jak niektórzy koledzy, na domiar złego wysiadła mi blokada autofokusu w aparacie i nie mam możliwości np. zablokowania ostrości i lepszego zaplanowania kadru przed zrobieniem zdjęcia. Będę musiał improwizować.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
27-08-11 23:16  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Witku, właśnie o czymś takim myślałem (kółka). Nie znam się na kalkach i zastanawia mnie jaka jest ich grubość, tzn. czy dwie sztuki nie zrobią zbyt grubej warstwy? Może pytanie wydaje się głupie, ale takie zagadnienia (jak i modelarstwo plastykowe) są mi zupełnie obce.

Myślę, że wykorzystać można jakieś resztki kalkomanii, np szachownice (tylko czy wypada ciąć szachownicę? ;) )

Inne oznakowanie w tej skali jest niemal niewidoczne. W "większych" pozostają zasadzie zółte pasy na krawędzi natarcia, skośny pas stateczniku pionowym, biało czerwone oznaczenia na pływakach i ew. oznaczenia na górnej powierzchni statecznika poziomego. Tu coś wymyślę.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
09-10-11 12:18  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

W zasadzie to potrójna relacją z budowy samolotów, tylko w mniejszej niż zwykle skali i powinna mieć odrębny wątek, ale jest także elementem obiecanego ostatecznego upgrade Hiei :)

__________________________

HIEI 1/300 UPGRADE:
WODNOSAMOLOTY



Miałem wątpliwości co do wodnosamolotów znajdujących się na Hiei i w ver. 1.0 ich nie było. Zastanawiało mnie: Jake + Pete czy też może inna opcja? Rozmowy z pasjonatami marynarki japońskiej (dzięki McGregor!) doprowadziły do skreślenia Pete jako mało prawdopodobnego w drugiej połowie 1942r i miejsce jego zajął Dave. Na Hiei wylądowały więc Jake + Dave

JAKE:
Tu pojawił się problem. Model maluje i wg mnie w wypadku malowanych w-sam w skali 1/300 pojawia się olbrzymi minus w stosunku do tzw standardu. Mały wodnosamolot w standardzie posiada wydrukowane linie podziału itp. które czynią go atrakcyjniejszym dla oka. Ten sam w-samolot po pomalowaniu zlewa się w kilka prostych brył sklejonych razem do kupy. Uznałem, że kadłub (z uwagi na kabinę, silnik itp.) jakoś się obroni, ale coś trzeba będzie zrobić ze skrzydłami. Początkowo miałem zamiar naklejać blachy, ale stwierdziłem że wykonanie ich nawet z najcieńszego papieru będzie grubą przesadą i takie rozwiązanie będzie zbytnio rzucać się w oczy. Postanowiłem je wytrasować.
Najpierw wyciąłem skrzydła i pocieniłem papier na krańcach (tam gdzie płat będzie najcieńszy). Później usunąłem klapy.


Do środka wstawiłem mniejszy element który miał pogrubić skrzydło i delikatnie wyprofilowałem poszycie. Krawędź natarcia udało mi się wykonać dzięki paginowaniu i późniejszym namaczaniu jej (woda, ślina itp.). Linie podziału delikatnie naciąłem skalpelem. Są one niemal niewidoczne - aby je pokazać zrobiłem zdjęcie pod światło w dużym macro.


Końcówki skrzydeł lekko wygiąłem ku górze.
Kadłub z wycinanki składa się z dwóch części (nie wiem czemu krawędź łączenia jednej z nich została umieszczona w MM na górze i nie w osi?). Wiadomo, że za pomocą dwóch elementów nie da się oddać wszystkich subtelności kadłuba. Nie bez przyczyny ten element w modelach samolotów normalnej skali składają się z kilku lub kilkunastu części. Wynik jest jeden - uproszczenie. W tym wypadku grubszy karton z wycinanki jest wskazany gdyż zwiększa sztywność podziurawionej otworami rury. Formowanie bez zagięć i rozwarstwiania się papieru udało mi się jedynie dzięki BCG (i SG - wzmacnianie krawędzi oraz usztywnianie od wewnątrz).


Wodnosamolot pomalowałem farbą Japanese Navy Green Testors. Tu mam wątpliwości, bo farba w słabym świetle jest prawie czarna, a z kolei w świetle słonecznym zielona. W pierwszej chwili miałem zamiar ją rozjaśniać, ale po przyjrzeniu się postanowiłem zostawić jak jest. Farba ta jest błyszcząca ale połysk zniknie po warstwie bezbarwnego lakieru matowego. Znikną też wszelkie nierówności.


Stery kierunku podzieliłem na części i tak jak tylko się dało pocieniłem krawędzie.


Zrobiłem trzy kubełkowe fotele. Pasy namalowałem używając pędzla:


Dokleiłem stery itp. Namalowałem żółte pasy na skrzydłach - poszło łatwiej niż się spodziewałem. Na skrzydła nakleiłem taśmę izolacyjną którą używam także do przytrzymywania elementów i pomalowałem pędzlem nieosłonięte elementy zółtą farbą.


Kabiny wyposażyłem w tablice przyrządów


Osłona silnika. Z uwagi na to, że w środku miał znajdować się silnik i jeszcze kilka rzeczy nie mogłem wykorzystać papieru z wycinanki gdyż był zbyt gruby a jego pocienianie nie miało w tym wypadku sensu. Osłona powstała z cienkiego papieru. Najpierw wykonałem dłuższą tuleje, wzmocniłem ja od wewnątrz Cyjanoakrylem. Do tak usztywnionej części dokleiłem przedni segment (początkowo na styk CA, następnie uformowałem BCG i całość od wewnątrz znów usztywniłem CA). Jeden z silników ma być otwarty (posiadam ciekawe zdjęcie) wiec ostrożnie wyciąłem otwory w osłonie.


Silniki z 14 cylindrami nie mają ożebrowania -; początkowo nawet zacząłem je robić, ale stwierdziłem że: 1) i tak nie będzie go widać 2) takie działanie to już przekraczanie czerwonej linii o której wspomniał kiedyś Batonus ;) Pomalowałem je gun metalem i przetarłem suchym pędzlem stalową farbą.


Następne przyszła kolei na pływaki. Zmodyfikowałem wycinankowe (dodając im min węgi i wzmocnienia), przerobiłem też dolne elementy poszycia i dodałem łączenia blach oraz przetłoczenia.



Pływaki przykleiłem do skrzydeł. Są dwie wersje Jake różniące się sposobem mocowania pływaków, ja wybrałem tę, która wydawała mi się najwcześniejsza. Dodanie odciągów uplastyczniło efekt. Nie pytajcie jak udało mi się przytwierdzić to wszystko do skrzydeł zachowując stabilność i symetrię. Sam nie wierzę, że mi się to udało ;)

Do wnętrza kabiny wcisnąłem okrągłą antenę i zabrałem się do montażu owiewek. Namalowanie słupków na oszkleniu to droga przez mękę. Podstawowe problemy do pokonania to:
- cieniutka linia,
- przeźroczystość zielonej farby i jej połysk
- uszkodzenia i rozpryski przy zaginaniu.
- przyklejenie owiewki do kadłuba
Opis zająłby trochę miejsca wiec sobie go daruje (jeśli ewentualnie kogoś interesuje - proszę pytać).


Śmigło: oddzielne wklejanie każdego elementu pozwala na dobre ustawienie i skręcenie. Nie miałem materiałów czy były malowane od strony pilota na ciemny kolor, więc zostawiłem tak jak jest dodając tylko wąski, czerwony pasek na końcówkach.


Podniesione osłony silnika. Trafiłem na zdjęcie gdzie je widać i nie mogłem sobie odmówić by tego nie dodać na moim Jake:)


Pojawiły się karabiny - uproszczone, pomalowane gun metalem.


Stopniowo dodawałem drobiazgi: wloty nad i pod osłoną silnika, światła pozycyjne na końcówkach skrzydeł, antena, podpórka pod ogonem...

Dzięki Jorzikowi dowiedziałem się jak Japończycy radzili sobie ze składaniem skrzydeł. Wkręcano w krawędź skrzydła specjalny uchwyt do przyrządu ułatwiającego podnoszenie (coś w rodzaju szczypiec z bardzo długimi rączkami) - przyrządy wkleiłem, a same skrzydła są od strony kabiny podparte podpórkami.


___________________________________

DAVE:
Przerobiłem samolot z innej wycinanki (oczywiście po zmniejszeniu do 1/300).


Skrzydła:
Początkowo chciałem wstawić do wnętrza imitacje ożebrowania z cieniutkiego drutu i odpowiednio wyprofilować poszycie, ale uznałem, że w tej skali nie powinno być tego widać oraz utrudni to nanoszenie oznaczeń. Udało mi się jednak wykonać połązenie dolnej pary z kadłubem (bliższe rozpłaszczonemu "W" niż odwróconemu "T" - widać to na zdjęciach z kadłubem).

Górny płat (podobnie jak dolny) posiada odcięte powierzchnie sterowe. Dodałem także maleńki element w centrum (prądnica?)


Silnik:
Z efektu jestem najbardziej zadowolony. Udało mi się skleić, wyprofilować osłonę, upchnąć w niej silnik. Sam silnik po doświadczeniach z Jake także wygląda lepiej (malowanie gun metal + suchy pędzel farba stalowa).


Najwięcej czasu spędziłem nad podpórkami i odciągami, których w tej maszynie jest całkiem sporo. Małe, pomocnicze pływaki także dały mi w kość. Wykonywanie ich w 1/300 z papieru to hardcor, możliwy do przejścia jedynie dzięki BCG i SG. Ich główne podpory wyszły mi nieco za grube, ale szkoda mi było niszczyć całość by je wymienić.
Dodałem światłą pozycyjne, podnóżki/strzemiona ułatwiające wdrapanie się do kabiny oraz antenę. Nie wiem, czy linka anteny idealnie oddaje rzeczywistość, posiadałem jedno zdjęcie Dave w dobrej jakości i to ono mnie zainspirowało.


________________________

Malowanie:
Trudny temat. Oznaczenia na spodzie skrzydeł są bez obwódki. Na kadłubie i górnych powierzchniach skrzydeł także jej nie zrobiłem. Wynika to z moich możliwości - nie potrafię namalować tak wąskiego i równego okręgu. Aby nieco umniejszyć rozmiar swojej zbrodni podam jednak kilka argumentów mogących służyć za usprawiedliwienie;)
- trafiłem na informacje (nie wiem jak z wiarygodnością) że oficjalnie białą obwódkę wprowadzono w 43r, wcześniej było z nią różnie (http://www.samoloty.ow.pl/str339.htm)
- na zdjęciach nawet z późniejszego okresu różne maszyny mają lub nie mają biały kontur
- czasem jej grubość jest tak mała, że w 1/300 wynosiła by pewnie poniżej 0.1mm (co jest niemal niewidoczne i dla mnie niewykonalne)

Kolejna sprawa to żółty pas na ogonie Jake widoczny w Małym Modelarzu - spotkałem podobny pas ale tylko na znanym zdjęciu Jake z 44r i nie była to maszyna pokładowa. Pominąłem go.
Numery na stateczniku : kusiło mnie aby je nanieść, ale nie mam pojęcia jakie oznaczały przynależność do Hiei, uznałem wiec że lepiej nic nie robić, niż zrobić komplety S-F
Odpryski farby - trudny temat, niemal pominąłem je w tej skali. Suchy pędzel pojawił się jedynie na owiewkach Jake i tam, gdzie wg mnie piloci mieli największe szanse wydeptać farbę, Generalnie można przyjąć, że prawie ich nie ma.


_______________________________

Jake nr 1:




Jake nr 2:




Dave:




Całość:


________________

Na tym kończę mój krótki epizod mikro-samolociarza. Wkrótce nieco o mocowaniu samolotów na pokładzie i ostateczna galeria końcowa.

Pozdrawiam
Tomek

Post zmieniony (09-10-11 12:24)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
10-10-11 14:48  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Cieszy mnie ,że Wam się podoba. Potraficie motywować ludzi do działania:) Dziękuje!
Nie zgodzę się z opinią Starego i gwarantuje, że można wyłapać w mojej pracy wiele baboli. Nie potrzeba nawet do tego macro.
And - gdyby zamykali za modelarski sado-masochizm, brakłoby cel, i siedzielibyśmy WSZYSCY! Najważniejsze że siedzielibyśmy w dobrym towarzystwie:)

Tysiuniek - używam lakieru matowego w sprayu. Kupuje go w np.Castoramie. Nie mam aerografu i działam pędzlem. Przyznaje, że ta informacja często budzi zdziwienie:)
Poniżej zdjęcie jak w domowych warunkach za pomocą "kilofa i łopaty" (zwykła taśma izolacyjna i czerwony spray) próbuje sobie poradzić np. z malowaniem znaków na Jake.


Pozdrawiam
Tomek

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
11-10-11 15:46  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Jak już wspomniałem owiewki to obszerniejszy temat, ale skoro jest zainteresowanie proszę bardzo:)

Odpowiem może nawet zbyt szczegółowo (może pewne oczywistości przydadzą się bardzo początkującym modelarzom):

Materiał na owiewki to folia do wydruków ze starych rzutników Nie wiem, czy jeszcze jest używana. Moja pochodzi z arkuszy A4 sprzedawanych do kserokopiarek. Jest cieńsza niż większość stosowanych opakowań od np zabawek ale grubsza od wiotkich koszulek na dokumenty. Sprudin zauważył, że ma idealną przeźroczystość, ale łatwo chwyta delikatne zarysowania. Ma racje, choć w tak małej skali ewentualnie rysy nie maja znaczenia.

Podstawa to taśma izolacyjna - w moim przypadku najzwyklejsza izolacja z marketu budowlanego (nie wiem czemu ale preferuje zieloną ;) ). Najlepiej nie używać zewnętrznych krawędzi, gdyż często są zabrudzone (na 99% będą po dłuższym trzymaniu w skrzyneczce modelarskiej). Taśmę używam na dwa sposoby:
- jeśli zależy mi na dobrej przyczepności i jak najmniejszym podciekaniu - przyklejam kawałek na np.opakowaniu od płyty CD (płaska, równa i pozwalająca na oderwanie taśmy bez różnych "brudów" płaszczyzna). Na w/w pleksi z CD nożykiem Olfy i linijką tnę odpowiednie pasy o równych krawędziach.
- jeśli obawiam się, że taśma może uszkodzić oklejane nią części (np. na maskowanych elementach, lub, przy używaniu jej jako pomocy w przytrzymywaniu detalu podczas klejenia, malowania...) osłabiam jej przyczepność przyklejając wcześniej kilka razy do dłoni.

Schemat owiewki przyklejam w/w taśmą do folii od spodu i zaczynam naklejanie naklejanie maskowania. Nie bawię się w maskowanie każdego kwadracika w okienku, wybieram pasy w pionie lub poziomie (zależnie od tego które ułożenie pozwoli na uzyskanie większej ich ilości. Paski muszą być ułożone bardzo blisko siebie, tak by powstały słupek był jak najcieńszy - grubość włosa, może więcej. Taśma pozwala na pewne manipulowanie nawet po przyklejeniu wiec zawsze możemy zrobić poprawki. Później, jeśli trzeba maskujemy przestrzenie na pomiędzy paskami. Oczywiście, że można wyciąć maskowanie o szerokości od słupka do słupka, ale po co się męczyć lepiej nakleić węższe na zakładkę albo (jeżeli nie pokryje całej przestrzeni "międzysłupkowej" zakryć dziurę dodatkowym maskowaniem.

Malujemy:
Wcześniej, na innych przeszkleniach, szarą farbę nakładałem od razu. Ciemna zieleń okazała się zbyt przeźroczysta. Najpierw więc potraktowałem folię czarnym sprayem (uwaga! zabezpieczyć spodnią stronę, bo czasem potrafi zawiać tam farbę - jednak w sumie i tak najważniejszy element jest ukryty pod przyklejonym schematem). Kładłem około 2 cienkich warstw, jeśli troszkę prześwituje nic nie szkodzi.
Chwila na przeschniecie i chwytamy pędzel. Cienka warstwa. Nie zalewamy. Podeschnięty częściowo spray zmniejszy niebezpieczeństwo podciekania farby ale trzeba być czujnym. Później kolejna warstwa farby (kładę ją w poprzek pierwszej). Chwilka (krótka) na podeschnięcie (niezupełne) i zdejmujemy taśmę. Wydaje mi się w ten sposób zapobiegam odrywaniu się farby w wypadku odrywania maskowania gdy wszystko wyschnie już całkowicie.
Przy odrywaniu maskowania należy robić to delikatnie aby nie porysować szybki ani farby na "słupkach"
Oglądamy efekty - i decydujemy, czy nadaje się do użycia, czy tez do kosza :)
Dodam, że próbowałem przed oderwaniem maskowania położyć jeszcze warstwę lakieru matowego (moja farba była błyszcząca) ale efekt nie był jest rewelacyjny więc w kolejnej owiewce darowałem sobie tę czynność.

Owiewka musi podeschnąć. Później możemy namalować pasy poprzeczne (oczywiście musimy pominąć już etap ze sprayem, gdyż zabrudzimy nim namalowane wcześniej "słupki/ramki").

Teraz wycinamy właściwą owiewkę z folii. Zapomniałem dodać że zewnętrznych krawędzi oczywiście nie masujemy z obu stron - wystarczy tylko ta po której znajdują się szybki. Krawędź która będzie łączyć się z kadłubem uzyskiwana jest przy wycinaniu owiewki. Dobre oświetlenie + ostrożność i wyjdzie Wam idealne i proste zakończenie. W 1/300, z uwagi na krótką linię cięcia, w zasadzie to jedno dociśniecie ostrego noża.

Przestrzegam przed niecierpliwością i próbami wyginania owiewki w ostateczny kształt zanim farba dobrze podeschnie - słupek potrafi się odkleić od folii i zostać na pęsecie, lub rozpłaszczy się w plamę.

O wyginaniu w zasadzie już napisałem zdanie wcześniej :) Owiewki przyklejam klejem wikolopodobnym (minimalne ilości na krawędzi!)
- nie ma niebezpieczeństwa białego nalotu znanego z w cyjanoakryli
- po wyschnięciu jest przeźroczysty
Gdy zaschnie miejsce gdzie owiewka przylega do kadłuba warto wyretuszować (cieniutki pędzelek u mnie "0" i odrobina farby). Ja, po wszystkim, musiałem jeszcze retusz poprawić matowym lakierem bezbarwnym (likwidacje połysku z zielonej farby)

Mam nadzieję, że opis jest zrozumiały. Jeśli nie, dajcie znać.

Pozdrawiam
Tomek

PS. Przepraszam za błędy i literówki. Mam mało czasu i odpowiadam w pośpiechu.

--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
25-10-11 17:56  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

To ostatnie wejście. Dziś tematem relacji jest dalsza detalizacja w-sam w 1/300

_____________________


CZĘŚCI WÓZKÓW:
Do Dave wykonałem od podstaw element, z którym samolot przenoszony jest z wózka na katapultę. Ten mały drobiazg zajął mi ponad 3h.


Podobne, ale o nieco innej konstrukcji (mniej skomplikowane) znalazły się przy Jake.


WZMOCNIENIA SKRZYDEŁ:
Przeglądając zdjęcia, zwróciłem uwagę na dziwne dodatki na skrzydłach.

Zaintrygowało mnie to i rozpocząłem poszukiwania i rozpytywania. Doszedłem do wniosku, że były dość powszechne w marynarce japońskiej i wraz z różnymi odciągami, służyły one zabezpieczeniu płatów oraz unieruchomieniu samolotów na pokładzie.


Zamontowałem je na latadłach. Oczywiście gdybym przykleił je na wcześniejszym etapie prac przy samolotach, a nie na już w całości sklejonych, zaoszczędziłbym sobie modelarskiej ekwilibrystyki;)


Wypatrzyłem także pasy mocujące wodnosamolot do wózka (podobne są na drugim Jake).

na powyższych zdjęciach nie ma jeszcze wszystkich linek. Odcinki od płóciennego pasa do pokładu wklejane są już po przyklejeniu wodnosamolotu do okrętu. Cały Dave z osprzętem to około 250 części

Jake ma nie bez przyczyny otwarty silnik, to maszyna która odmówiła posłuszeństwa na katapulcie i wymaga usunięcia małej usterki ;) Mechanicy i piloci muszą jakoś się doń dostać, pomagają im drabiny i kładka.


Wózki do pokładu miałem zamiar przymocować linami (po coś w końcu mają uchwyty), jednak od Waldka Góralskiego otrzymałem zdjęcie na którym widać, że do zamocowania używano łańcuchów.

W tej skali dla budowy nie ma to większej różnicy - zmieniłem jedynie kolor jakim pomalowałem cieniutki drucik. Każdy z wózków mocowany jest czterema "łańcuchami" do szyn prowadzących.



_________________

To na tyle w temacie: "Budowa Hiei z MM w 1/300". Nie będzie już upgrade okrętu do wersji 1.3, 1.4, 1,5.... Muszę zorganizować jakieś lepsze oświetlenie, czas na podsumowanie i galerię końcową

Pozdrawiam
Tomek

Post zmieniony (25-10-11 17:58)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
25-10-11 21:57  Odp: [Relacja] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Stary, nie schodź poniżej 1:100! Nie dlatego, że nie dasz rady (bo o to jestem spokojny), ale wspaniale Ci idzie w setce:) Piękny ten Agassiz. A co do równowagi... "wydaje się" to bardzo trafne określenie :D

Jorziku, muszę podkreślić że w owym dodawaniu masz swój wkład.

Maverick - Twój Nisshin jest wprost stworzony do upychania na nim samolotów z odciągami, mocowaniami itd. Powiem więcej: obrażę się jak nie wykorzystasz ;)
To zdjęcie raczej nie pochodzi z Nisshina, ale układ wodnosamolotów, niemal idealny:

ja widzę na nim:
1 - usztywnienia skrzydeł
2 - łańcuchy mocujące wózki
3 - płócienne pasy (ten najbliżej prawej krawędzi - tu jest płócienny, ale widziałem foto Dave gdzie zamiast niego był pręt/rura z mechanizmem pozwalającym na rozprężanie. U mnie na Hiei, Dave ma właśnie taki pręt "rozprężający")
4 - linki mocujące (przedłużenie pasów)

Miłego dodawania.

PS. Gdyby nie było wiadomo o co chodzi z "rozprężaniem" zamieszczam foto:


Pozdrawiam
Tomek

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
17-03-12 20:19  Odp: [Relacja/Galeria] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Przepraszam, że tyle czasu musieliście czekać na galerię końcową. Kłopoty z aparatem, brak oświetlenia i miejsca na sesje oraz moje lenistwo opóźniły jej publikację.

Nadszedł czas na na nadrobienie zaległości, zmianę tytułu na "Relacja/Galeria" i podsumowanie.

Budowa „Hiei” wraz z upgrade zajęła mi prawie cztery lata. Maraton ten nie byłby dla mnie możliwy do wykonania bez wielu osób. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy zaglądali do tej relacji, kibicowali i zagrzewali do walki. Szczególne podziękowania należą się mojej piękniejszej połówce, która dzielnie znosiła życie w trójkącie z Hiei, oraz tym bez których pomocy pewnie nie dałbym rady: Szyszkownikowi, Waldkowi Góralskiemu, Yanisowi, Svenowi, Witkowi, Batonusowi, Rammowi, Thunderowi909, Jorzikowi, Piranii, chłopakom z ŁSM, forum Konradus i Papermodels. Dziękuje także Zbigniewowi Sałapie za projekt, który sprawił mi tyle frajdy.



Model Hiei wydany przez Małego Modelarza został zaprojektowany na wysokim poziomie, posiada pewne błędy ale nie są one tak duże aby uniemożliwiały jego sklejenie nawet w czystym standardzie. Większość z nich starałem się pokazać w relacji, z najważniejszych należy wymienić:
- nie najlepsze rozwiązanie oklejek bąbli przeciwtorpedowych,
- za niski drugi komin,
- źle zaprojektowaną oklejkę podstawy rufowej nadbudówki,
- odwrotne (lustrzane siatki) osłon dział 127mm,
- za niska barbeta wieży B
- za wysokie podstawy lornetek na nadbudówce dziobowej,
- spotkałem się też z opiniami dotyczącymi złego pasowania oklejek kadłubów łodzi i kutrów

W modelu dokonałem wielu przeróbek i zmian. Jest ich tak wiele, że nie ma sensu wymieniać ich wszystkich poza zaznaczeniem najważniejszych:
- zmiana wnętrza kominów
- zmiana podstaw p-lot za nadbudówką dziobową
- malowanie: biały najwyższy poziom nadbudówki dziobowej, czarne górne części kominów i masztu
- zmiany na śródokręciu (pomosty)

Jak pokazuje mój przykład, przy odrobinie konsekwencji i samozaparcia możliwe jest ukończenie modelu nawet przez osobę w zasadzie początkującą, bo mającą kilkunastoletnią przerwę w modelarstwie. Oczywiście uprzedzam, że do łatwych nie należy i może stanowić swego rodzaju wyzwanie.

Dodałem do niego tysiące części i jak w każdym projekcie długofalowym wiele rzeczy teraz zrobiłbym inaczej. Dość pisania, Czas na galerię finalną


















Kilka "starych" fotek Hiei



____________
Pozdrawiam
Tomek



--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
19-03-12 07:31  Odp: [Relacja/Galeria] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Bardzo dziękuje wszystkim za tak miłe podsumowanie mojej relacji. Kilka lat spędzonych przy Hiei wspominam ciepło nie tylko dzięki modelowi ale także dzięki pogaduszkom na forum.
Na Konradusie udziela się wielu modelarzy, którzy nie takie rzeczy jak Hiei prezentowali i cuda jeszcze pokażą. Ich pojawienie się w mojej relacji było dla mnie zaszczytem i motywacją do pracy.

Pozdrawiam
Tomek

PS. Przemku80, z żaglowcem będzie ciężko, bo w 1/300 dziwnie się prezentują ;)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
21-03-12 12:19  Odp: [Relacja/Galeria] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Mariszaszku, gdy zaczynałem Hiei byłem zielony i nie miałem praktyki w tematyce modelarstwo waloryzowane. Wiedzę czerpałem z forów i tzw. chłopskiego rozumu. Jeśli chodzi o to, co zrobiłbym inaczej to tak na szybko:
- Pokład - dałbym jeszcze cieńsze deski, i przyklejał je np cyjanoakrylem lub innym mocnym klejem (tak np.zrobiłem na szalupach)
- Użyłbym innej szpachlówki do części podwodnej - akrylowa nie jest zła, ale zbyt kłopotliwa w użyciu oraz należy bardziej na nią uważać (jest miększa, bardziej wrażliwa na uszkodzenia mechaniczne)
- Kadłub - skleiłem go w sumie starą MałoModelarzową metodą - najpierw część podwodna (ta była szpachlowana), później doklejane burty (burty nie były szpachlowane). W skrócie szkielet i szpachlowane dno jako jedna bryła + doklejone burty. Klejąc go od nowa najpierw wykonałbym kadłub jako jedną bryłę (już z szpachlowaniem i szlifowaniem burt), później bym malował - metoda mniej kartonowa a bliższa modelom plastykowym lub skratch-buildingowi. Swoją drogą, pomijając cz. podwodną i kadłuby kutrów szpachli na Hiei niemal nie używałem.
- Zrezygnowałbym w 100% z żyłki na rzecz cieniutkiego drucika (np linki flag sygnałowych)
- Spróbowałbym poeksperymentować z relingami - może delikatny zwis łańcuchów?
- Dodałbym i ew poprawił druciarnię
- Starałbym się bardziej zdetalizować elementy wykonywane w początkowych etapach budowy

i pewnie jeszcze wiele by się znalazło:)

Pozdrawiam

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
21-03-12 13:03  Odp: [Relacja/Galeria] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Nie testowałem np gumonitki, ale ta przy delikatnych wąsach nadbudówki głównej nie wchodziła w grę. Nie miałem beżowej żyłki na linki flag i musiałem ją malować. Malowana żyłka traci swoją główną zaletę nad cienkim drutem, czyli kolor bez malowania .
Jedyny minus drucika to problem z uszkodzoną (np. wygiętą od uderzenia) linką.
Plusem jest jego sztywność - plątanina lin w sumie sama się utrzymuje, oraz jak dla mnie łatwiejsze manewrowanie odcinkami w trudno dostępnych miejscach. Z drucikiem do olinowania pracowało mi się w sumie tak jak druciarnią np. na relingach. Jak już złapiesz technikę, wszystko idzie łatwo.
Gdy pojawią się w przyszłości jakieś zwisy w teorii przy drucie łatwiej je zlikwidować (np. podginając, a tym samym skracając końcowy fragment),. Dwa razy, zakładając gablotę, trafiłem Hiei w "wąsy". Linki sygnałowe nico oklapły. Niby nic to nie przeszkadza, bo tak na okrętach bywało, ale gdyby były z drutu, poradziłbym sobie z ich napięciem.

Nie sprawdzałem jak zachowuje się drut w porównaniu z cienką żyłką przy skokach temperatury.

Nie wiem, czy moje doświadczenia będą dla Ciebie przydatne, bo różnimy się właśnie ową "ludzką":) skalą. U Ciebie odcinki będą znacznie dłuższe i materiał może zachowywać się inaczej.

PS. Ja już wcześniej zrezygnowałem z żyłki ale nie w 100% - jakieś 85-90% jest z drutu:)

Post zmieniony (21-03-12 13:07)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
01-04-12 18:34  Odp: [Relacja/Galeria] Kolejny... Hiei ;) [1:300 - Mały Modelarz]
TomS 



Na Forum:
Relacje z galerią - 1
Galerie - 1


 - 1

Art, nie używam żadnych specjalnych narzędzi więc, ich pokazywanie chyba nie ma sensu. Sprawa kącika warsztatowego jest jeszcze ciekawsza. Nie posiadam specjalnego miejsca i używałem dość hardcorowego stanowiska. Nie polecam go nikomu, gdyż jest ono przeznaczone jedynie dla miłośników ekstremalnego modelarstwa i masochistów. Dla organizmu jest ono chyba równie szkodliwe jak wąchanie SuperGlue :) Wygląda i kupić je można TU:

STANOWISKO PRACY - KLIK

PS. To nie żart prima aprilisowy . Hiei naprawdę był budowany na czymś takim :D

Odpowiedz na tę wiadomość 
 Tematy/Start  |  Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 

 Działy  |  Chcesz sie zalogowac? Zarejestruj się 
 Logowanie
Wpisz Login:
Wpisz Hasło:
Pamiętaj:
   
 Zapomniałeś swoje hasło?
Wpisz swój adres e-mail lub login, a nowe hasło zostanie wysłane na adres e-mail zapisany w Twoim profilu.


© konradus 2001-2018