Marzen
Na Forum: Relacje w toku - 1
|
Witam znów po przerwie. Jak to mówią skończyło się dobre - zaczęło się lepsze ;-)
Nie da się ukryć, że zaczęło być pod górkę. Trochę to dziwne, bo jakoś za pierwszym podejściem nie miałem takich problemów z kadłubem jak teraz.
W każdym razie było tak: skleiłem ze sobą do kupy tylnią ścianę kabiny i boki. Do całości dokleja się trzeci fragment kadłuba. Jakież było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że po pierwsze trzeci segment kadłuba okazuje się być trochę za duży, po drugie wanna kabiny "opadła" i pomiędzy górnym brzegiem jej pleców, a górną krawędzią trzeciego segmentu kadłuba widnieje prześwit około 4mm...
No cóż - ponieważ nijak to do siebie pasowało rozkleiłem i odciąłem tył kabiny i wkleiłem same jej plecy w trzeci segment kadłuba (pasuje ładnie) i teraz będę tak przygotowany segment dopasowywał do reszty kabiny.
Operacja rozczłonkowania kabiny nie odbiła się na szczęście negatywnie na jej wyglądzie.

Dopasowanie tyłu kabiny do jej reszty to jednak małe piwo (ewentualne niedokładności wyjdą na dole i schowają się za ożebrowaniem i elementami fotela katapultowego. Gorzej ze zniwelowaniem tego błędu:

Tak jak pisałem parę postów wcześniej wymyśliłem żeby rozciąć element w miejscu gdzie zasłoni go oklejka przejścia skrzydło-kadłub, ale nie wiem jak to się skończy dla samego kształtu kadłuba. Postanowiłem więc zrobić następne dwa elementy kadłuba przed tą operacją i dopiero kombinować. Nie chciałbym, żeby się powtórzyła historia z błędami z pierwszego podejścia.
A teraz następna checa ;-)
Przełamałem się i zakupiłem zestaw laserowo ciętych wręg do Iskry bo chciałem sobie ułatwić życie i zaoszczędzić czasu na wycinaniu :)

Jakież było moje zdziwienie, gdy przymierzyłem wyciętą wręgę do elementu poszycia ...

Nie przewidziano miejsca na oklejkę dookoła wręgi - pasuje ona idealnie bez oklejki. Tym odstępem po prawej stronie się nie sugerujcie - znika po przyłożeniu elementu do reszty kadłuba, a ja mam tylko dwie ręce i nie mam statywu do aparatu. A więc zostaje szlifowanie, czyli nici z zaoszczędzonego czasu. Myślałem, że to wina pana, który te wręgi ciął, ale po przymiarce wręgi laserowej do tej z wycinanki, okazuje się, że idealnie do siebie pasują. Więc wychodzi na to, że przy projektowaniu wręgi nie uwzględniono paska oklejającego. Ale nic to - mówi się trudno i klei się dalej. Następny update jak się uporam z problemami.
--
|